Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam nadzieje, że niebawem dostane odpowiedz od Fundacji i będe mogła też sama coś sensownego podjąć czy na chwile go wezmę do domu, czy też nie. A psy musze izolować bo na spacerach moja na niego szczeka a Ambi nie może sie ruszyc i go to irytuje

  • Replies 503
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego pies nie jest na stronie fundacyjnej? Sprawa sie ciągnie X czasu wysyłałam zdjęcia psa i od miesiąca zaglądam na strone fundacyjna i ani drgnie. Jedno wiem, że dobrze, że pies po nieudanej adopcji trafił do mnie bo w innym przypadku zostałby uśpiony.

Posted

Szkoda, że decyzja nie była podjęta od razu, by potwierdzić miejsce w hotelu . Jest coraz zimniej - teraz trzeba juz szukać czegos sensownego wewnatrz, mając na uwadze, ze to nie jest "pies dla każdego" .

Posted

Swentata - kilka postów wcześniej pytałam na temat okoliczności tego zdarzenia - nie było to pytanie z jakimkolwiek "podtekstem" - te okoliczności sa ważne - czy wiesz coś na ten temat ?

Posted

Wiem tylko tyle, co już pisałam we wcześniejszych postach.
Pies pokąsał dziewczynke (14letnią) w kuchni jak chciała prawdopodobnie od tyłu podejść i pogłaskac po boku psa. Widziałam zadrapanie. I to było ostrzeżenie, pies sie ewidentnie przestraszył. Z resztą kto przy zdrowych zmysłach i odpowiedzilany pogłaskał psa, którego nie zna jak szykuje sie jedzenie?? Widziałam również pogryzienie psa agresywnego (zupełnie innego psa), któremu kobieta przy coddziennych czynnościach wrzucała miarke z jedzeniem. Chwyt był jeden i tak mocny, że kobieta pojechała na szycie. To było któreś z kolei pogryzienie i pies zapewne pojdzie do uśpienia ;(
FARO sama pisałaś że propozycja jest nadal aktualna (post z 5.10.2009) w ten sam dzień dzwoniłam. Po 2 kolejnych dniach dowiedziałam sie, że propozycja ze szkoleniowcem w Lublinie jest nieaktualna a kolejny aspek strony, że warunki będzie miał takie same jak tu w Szczecinie czyli kojec zewnętrzy, który nie wchodzi w gre w tym okresie czasowym jaki jest jesień/zima. Wyjaśniłam Germaine, dlaczego taką decyzje podjełam i wcześniej nie napisałam. Z resztą sa sprzeczne informacje, bo gerta pisze, że pies nie potrzebuje szkoleniowcy tylko zoopsychologa.

Zdaje sobie sprawę, że Fundacja ma sporo psów pod swoją opieką i chce jak najlepiej, jednkaże jestem pozostawiona sama sobie z psem, któremu trzeba poswięcić sporo czasu, dac jeść, po nocach nie śpie z przeświadczeniem, że mu jest zimno. Może i porwałam sie z motyka na słońce, ale jestem szczęsliwa, że pies zamiast w schronisku jest w hotelu i dochodzi do siebie (nabiera masy), jest codziennie wybiegany, wymiziany i dostaje jeść tyle ile trzeba. Mi też jest ciężko,a te posty wcale mi nie pomagają.

Posted

Swentata - pytałam dlatego, bo pogryzienie/pokąsanie pogryzieniu/pokąsaniu nierówne , nie chodzi mi o "siłę nacisku" , ale przede wszystkim o okoliczności. Jeśli faktycznie dziewczynka podeszła do psa od tyłu , tak, że nie widział, jej - tylko poczuł nagły dotyk, miał prawo tak zareagować i nie jest to jakis atak tylko raczej reakcja obronna . Tak czy inaczej z psem trzeba pracować. Dal mnie nie istotne jest "nazewnictwo" (czy to będzie szkoleniowiec czy zoopsycholog, czy też ktoś "bez nazewnictwa" ) - byle miał doswiadczenie w pracy z takimi psami i umiał temu psu pomóc.

Posted

Sventata napisał(a):
Wiem tylko tyle, co już pisałam we wcześniejszych postach.
Pies pokąsał dziewczynke (14letnią) w kuchni jak chciała prawdopodobnie od tyłu podejść i pogłaskac po boku psa. Widziałam zadrapanie. I to było ostrzeżenie, pies sie ewidentnie przestraszył. Z resztą kto przy zdrowych zmysłach i odpowiedzilany pogłaskał psa, którego nie zna jak szykuje sie jedzenie?? Widziałam również pogryzienie psa agresywnego (zupełnie innego psa), któremu kobieta przy coddziennych czynnościach wrzucała miarke z jedzeniem. Chwyt był jeden i tak mocny, że kobieta pojechała na szycie. To było któreś z kolei pogryzienie i pies zapewne pojdzie do uśpienia ;(
FARO sama pisałaś że propozycja jest nadal aktualna (post z 5.10.2009) w ten sam dzień dzwoniłam. Po 2 kolejnych dniach dowiedziałam sie, że propozycja ze szkoleniowcem w Lublinie jest nieaktualna a kolejny aspek strony, że warunki będzie miał takie same jak tu w Szczecinie czyli kojec zewnętrzy, który nie wchodzi w gre w tym okresie czasowym jaki jest jesień/zima. Wyjaśniłam Germaine, dlaczego taką decyzje podjełam i wcześniej nie napisałam. Z resztą sa sprzeczne informacje, bo gerta pisze, że pies nie potrzebuje szkoleniowcy tylko zoopsychologa.

Zdaje sobie sprawę, że Fundacja ma sporo psów pod swoją opieką i chce jak najlepiej, jednkaże jestem pozostawiona sama sobie z psem, któremu trzeba poswięcić sporo czasu, dac jeść, po nocach nie śpie z przeświadczeniem, że mu jest zimno. Może i porwałam sie z motyka na słońce, ale jestem szczęsliwa, że pies zamiast w schronisku jest w hotelu i dochodzi do siebie (nabiera masy), jest codziennie wybiegany, wymiziany i dostaje jeść tyle ile trzeba. Mi też jest ciężko,a te posty wcale mi nie pomagają.



Sventata, nasz szkoleniowiec jest jednocześnie zoopsychologiem. Co do miejsc u niego - mieliśmy potwierdzić we wrześniu - tak jak było napisane w mailu od nas. Ten szkoleniowiec/zoopsycholog jest zwykle bardzo oblężony. 05.10, jak Faro pisała, że propozycja jest aktualna, miała zapewne na myśli, że chcemy pomóc, bo dopiero po Twoim telefonie, sprawdziliśmy czy jeszcze jest miejsce u p. Darka - okazało się, że nie ma. U niego owszem, kojce zewnętrzne, ale boks dla Ambiego byłby dodatkowo ocieplony i pies dostawałby dodatkową porcję jedzenia - więcej w tamtym miejscu nie dałoby się dla niego zrobić, ale za to po szkoleniu mógłby spokojnie iść do domu, bez ryzyka, że wróci.

Dam znać, jak sprawdzę hotel z boksami wewnętrznymi pod Warszawą.

Posted

Ja też napisałam do kobiety, która prowadzi hotel niedaleko mojego aktualnego miejsca zamieszkania (niestety ceny :crazyeye: i chyba z tego powodu bedzie nierealny, bo nie uda sie wiele wynegocjować - ale jest w ofercie napisane , że powyżej 7 dni pobytu mozna negocjować ceny , więc napisałam i czekam ). Nie wiem czy kobieta ma jakieś doswiadczenie czy nie , ale jest to na tyle blisko mnie, że mogłabym tam jeżdzic codziennie a w wekendy 2x dziennie.

Posted

Pozwoliłam sobie zapytać kogoś doświadczonego o zdanie na temat psa.
Wklejam PW:

"Pies ma zagrania agresywne, byc moze narastajace z czasem. W koncu do schronu trafil po incydencie, skoro byl na obserwacji, to musialo sie skonczyc wizyta pogryzionego u lekarza.
U Sventaty tez za wesolo nie bylo, chociaz mam wrazenie, ze pare rzeczy przemilczano...tych problemow moze bys sporo.
Moze sie zaczynac od pilnowania jedzenia/osoby je przygotowujacej, przez pilonowanie wybranych rzeczy, miejsc, w koncu ustawianie ludzi.
Rownie dobrze mogal byc reakcja odruchowa, lekowa, stad warto by bylo wiedziec, czy pies slyszal podchodzaca dziewczynke, czy cos zagadywala, nim przytulila psa....
Jesli wiedzial o czlowieku obok, to nie powinno byc takiej reakcji ze strachu, tylko...
Jesli nie slyszal, to zastanawiajace jest, ze wali zebami dosc mocno....
Po mojemu, albo tylko dom z osoba dorosla, swiadoma pogryzien i z duzym doswiadczeniem, hmmm ile takich chetnych jest?
Albo, niestety rozsadek podpowiada, ze za duze ryzyko i zagrozenie, to duzy pies i w efekcie rany moga byc zbyt grozne.
Jak uwazam, ze komus chce sie walczyc o SWOJEGO zwierzaka, zostawia go u siebie, to w porzadku, w przypadku psa do adopcji, jest moim zdaniem - nieadopcyjny.
Inna sprawa, ze gdyby ataki byly do psow, tez mozna walczyc, tu sa skierowane do domownikow, ludzi...
"

Posted

Po tym co doświadczyłam z Maksem myslę, że Ambi jest do wyprowadzenia przez osobę mającą doświadczenie z takimi psami.
Z jednej strony delikatność , by nie prowokować konfrontacji z drugiej stanowczość i konsekwencja by pies jak najszybciej zaakceptował przewodnika i mu zaufał, plus równoczesne wyuczenie komend , by panować nad psem. Początki zawsze są trudne , ale .......

Posted

[quote name='gerta']Sventata, nasz szkoleniowiec jest jednocześnie zoopsychologiem. Co do miejsc u niego - mieliśmy potwierdzić we wrześniu - tak jak było napisane w mailu od nas. Ten szkoleniowiec/zoopsycholog jest zwykle bardzo oblężony. 05.10, jak Faro pisała, że propozycja jest aktualna, miała zapewne na myśli, że chcemy pomóc, bo dopiero po Twoim telefonie, sprawdziliśmy czy jeszcze jest miejsce u p. Darka - okazało się, że nie ma. U niego owszem, kojce zewnętrzne, ale boks dla Ambiego byłby dodatkowo ocieplony i pies dostawałby dodatkową porcję jedzenia - więcej w tamtym miejscu nie dałoby się dla niego zrobić, ale za to po szkoleniu mógłby spokojnie iść do domu, bez ryzyka, że wróci.

Dam znać, jak sprawdzę hotel z boksami wewnętrznymi pod Warszawą.

Tak, Gerta ma rację, to miałam na myśli, ale odwlekanie decyzji w czasie pokomplikowało sprawy i teraz trzeba szukać innego sensownego rozwiązania.

Posted

Jasnowidzem nie jestem, wiec ciężko mi zgadywać kto co ma na myśli. Odwracanie kota ogonem to też nie rozwiązanie. Zadałam pare pytań, które też pozostały bez odpowiedzi. Ale to nie czas i miejsce by swoje żale tutaj wypisywać.
Mój szkoleniowca, też obserwuje Ambiego i rzeczywiście potrzebna jest osoba doświadczona, które wezmie go pod swój dach ponieważ jak incydent sie zdarzy po raz kolejny to nikt nie będzie narażać swojego zdrowia i pies zostanie...
Pies jest ufny, więc trzeba znaleźć z nim wspólny język, jednak nigdy nie można być pewnym żadnego psa, zwłaszcza wziętego po przejściach, dorosłego.
Ambi szuka kontaktu, ciepła. Nie zapomina, że ktoś go zostawił. Jak widzi kogoś za ogrodzeniem, dzieci, straszą kobietę, mężczyzn to biegnie do nich i merda ogonem. Moja sucz biegnie do niego i go odciąga, albo szczeka :mad:- moja to sieje strach ze strachu. Jak usiąde na ławce a biega z piłką to jest męczący. Rzuca piłke pod nogi i jest upierdliwy dopoki mu sie nie rzuci.
Zdaje sobie sprawe, że nie każdy DT chce takiego psa wziąść pod swoją opiekę i jest ciężko chociażby w tej kwestii.

Posted

Ja absolutnie nie zgadzam się z czyjąś opinią wstawioną przez Cudak, ponieważ w żaden sposób nie pasuje do zachowań Ambiego i na pewno boksiołek nie zasługuje na konkluzję tej opinii. :shake:
W skrócie :
- nie pilnuje jedzenia ( można pomieszać mu jedzenie ręką w misce ) je z ręki ,
- nie pilnuje zabawek - wręcz przeciwnie, przynosi je i ODDAJE nawet dzieciom ,
- nie rzuca się od razu z zębami na osoby obce ( nawet przechodzące przy ogrodzeniu) ,
- był też pod obserwacją i z pewnościa w przypadku ewidentnej agresji, skierowany byłby do uśpienia
- co do obrażeń po pokąsaniu , to samo klapnięcie i puszczenie , jest tylko pewnym sygnałem np. typu nie dotykaj bo mam złe doświadczenia , nie ufam obcym , boję się itp. i można to wyprostować .
W przydaku prawdziwej agresji pogryzienia są bardzo dotkliwe , bo pies jak chce, może użyć swoich zębów z całej siły ( rany moga być szarpane o reszcie obrażeń nie będę pisać)
Konkludując : Ambi jak najbardziej zasługuje na szanasę nowego życia w kochającej rodzinie .
Uważam jednak , że Ambi jak większość psów po przejściach nie powinien na dzień dzisiejszy trafiać do domów z dziećmi a do osób opanowanych, z doświadczeniem , lubiących ruch żeby spożytkować energię boksiołka .

Żebym nie miała agresora w domu to Ambi już były u mnie :razz: . Jego zachowanie to pikuś w porównaniu z moim Bulwersem i choć mój psiul do ludzi zmienił częściowo stosunek to do psów jest nadal małoreformowalny i raczej taki już zostanie .:cooldevi:
Warto dawać szansę takim psom bo pozytywne efekty cieszą w dwójnasób i to nie wina tych psiaków , że miały opiekunów którzy nie potrafili wychować a problemy leczyli biciem psa a w końcu porzuceniem .
Tak bardzo chciałabym , żeby Ambi znalazł swój wymarzony domek , by móc powiedzieć jak moja znajoma do mojego nygusa : " Ale ci się chłopaku dożywocie trafiło .. " ;)

Niestety nadchodząca pogoda nie napawa otymizmem i źle wróży zdrowiu boksiołka przebywającego w boksie zewnętrznym :(

Ps. Dobrze , że w końcu zmieniono tytuł wątku .

Posted

Szkoda, że tak późno. Czy pies doczeka sie swojego miejsca na stronie Fundacyjnej? Czy Fundacja przejmie boksera? Co z transportem, jak to wygląda? Jak narazie nic nie wiem, no i nie wiem co dalej z bokserem mam robić?

Rzeczywiście pogoda nas nie oszczędza, Ambi zaczyna kasłać :(. Mimo, że ma cieplejszy boks i większą bude to i tak do niej nie chce wejść

Posted

Sventata napisał(a):
Sztor mamy na szczeście oddalony o jakies 91km w lini prostej, jednak te przelotne opady :/. Coś trzeba wykombinować...


Pilnie byłby potrzebny DT.... Nawet płatny...

Próbowałaś jakoś załonić mu kocami wejście do boksu? Czego on nie chce do tej budy wejść....:shake:

Posted

Może włóż mu do budy smakołyki ( najlepiej przed karmieniem ) żeby zobaczył że wejście do budy to przyjemność :confused:

Ps. U nas okropna śnieżyca :crazyeye: kompletny paraliż miasta , nawet lotnisko nie przyjmuje samolotów, ciekawe na którą dojadę do pracy :mad:

Posted

Wrzuce mu tam piłke, którą ostatnio nie chciał mi oddać i na sposob musiałam go brać :). U nas sloneczko OBECNIE. Przyjechałam przed 7 do psa to w ciemności można było ujrzeć bezchmurne niebo ale jak wyjezdzałam to kropiło :/. Po 14 też pojade, zobacze co u niego, opatule go. Może ma ktoś jakies ubranko :)?? Wtedy go ubiore i będzie mu cieplej przy tych zebrach.

Posted

Sventata! Jeśli nie ma mokro w boksie, to na razie możesz wykorzystać jakiś swój stary swetr/bluzę. Jak nie swój, to kupiony w sklepie z odzieżą używaną. Wiem, że niektórzy tak robią... Ubranka nie mam, bo Avanti nie cierpi takich "nowości"... Kiedyś- gdy miał zapalenie stawu barkowego, zakładałam mu swoją bluzę i wiązalam na plecach. W domu w tym chodził, ale na spacer już nie chciał.

Posted

Może czas wyciagnąć druty i wełne z szuflady hmm.. :) Przemyśle. Moja Wariatka nawet jak ma paproch to odstawia rodeo a jak robie jej teraz okłady do musze ją obalić w centralnym punkcie mojego łózka i trzymać za wszystkie łapy, żeby dała cos ze sobą zrobić :) w innym wypadku gryzie wszystko co trzymam w ręku. Obawiam się, że nie otrzymam odpowiedzi na zadane pytania. Najlepszym rozwiązaniem byłoby żeby bokser już sobote był w hoteliku w wewnętrznym boksie i poźniej zastanawiać się, czy go tam zostawić na dłużej czy szukac jeszcze czegoś innego. Sprawa jest pilna ze wzgledu na Aure i na to, że bokser kompletnie nie nadaje sie na boks zewnętrzny, jednak no ja nie mam warunków, żeby "użerać" sie z dwoma psami u siebie a na chwile obecną nie moge wziąść wolnego, żeby z wariatami siedzieć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...