luka1 Posted August 22, 2009 Posted August 22, 2009 Wątek zakładam w imieniu agata-air, która dziś przeszła sama siebi w ratowaniu maluchów. Nie do końca jej sie udało, ale poczytacie sami Dziś dostaliśmy wezwanie, że skopano sunie i rozwalono jej norkę w której przebywały szczenięta. Sunia była nam znana od kilku dni jednak nie dało się jej złapać a szczenięta były zbyt małe by oddzielić je od matki. Po przybyciu na miejsce zauważyłam lezącego przy norce mężczyznę (biegła myśląc, że to na pewno ten "cham" zrobił coś złego). Gdy podeszła bliżej zobaczyłam starszego, podpitego mężczyznę a na nim śpiące trzy maluchy Nie zdążyłam zrobić zdjęcia bo szczeniaczki uciekły do zdewastowanej norki. Mężczyzna pośpiesznie wytłumaczył, że on je tu dokarmia a dziś jacyś młodzi tu rozrabiali i pobiegł je ratować. Usiadł by ich pilnować i zasnął bo wcześniej walnął piwko, rozczulający człowiek. Małe są, matki nie widać. Szukałam jej ponad godzinę, w końcu się pojawiła. Usiadłam więc przy norce by chcąc pilnować szczeniąt nie odeszła, wezwałam posiłki. Po 30minutach siedzenia, kiedy pomoc była tuż tuż jakieś dzieciaki 50metrów od nas zaczęły strzelać petardami...sunia uciekła. Maluchu już wychodzą z norki, chuligaństwo wie gdzie są, idzie burza i masa osób spaceruje w okolicy z dużymi psami. Po 3 godzinach usiłowania złapania matki postanowiłam zabrać małe i bez niej. Kiedy szłam do samochodu zobaczyłam sunie przy jednym z domów, bardzo często tam leży. Dotarły już posiłki z klatką łapką, chwytakiem, lassem, siatką. Próbowaliśmy bardzo długo, wszelkimi metodami i nic z tego, suka w końcu uciekła daleko. Kiedy już odjeżdżaliśmy (z myślą dziś się nie udało, małe zabieramy, jutro wrócimy po sukę) podszedł do Nas mieszkaniec pobliskiego domu z prośbą o chwilę rozmowy. Zaprowadził Nas na bok (wokół naszego auta była już duża grupa gapiów), pokazał wąską rurę meliracyjną mówiąc, że tam są małe tej suki. Ja radośnie powiedziałam, że były w lesie i mam je w samochodzie...Pan wyprowadził mnie z błędu... mała sprytna sunia podzieliła swój miot, część miała w lesie, część tu i latała raz do jednych raz do drugich. Okazało się, że miała już kiedyś szczeniaki w okolicy i ludzie zawsze je topili, teraz postarała się żeby ich nie znaleźli. Nie jesteśmy w stanie ich wyjąć z rury, jest wąska na początku, szersza w środku i długa, musimy czekać aż wyjdą z nadzieją, że do tej pory nic im nie będzie. Wszyscy okoliczni mieszkańcy mają mój numer telefonu. Suki nie udało się złapać...jak się okazało całe szczęście. 3 maluchy z lasu są u mnie, dziś jeszcze na butelce bo nie chcą pić ze spodka ale to kwestia kilku dni, może godzin. Nie wiem co więcej mogę zrobić dla ich matki i rodzeństwa, skończyły mi się pomysły. Całe szczęście nikt nie wie, że jakieś maluchy są w rowie oprócz tego Pana i niestety jego 10letniego syna. Choć pogoda dziś nam sprzyja, już dwa razy zbierało się na burzę i przeszła bokiem...Maluchy, które zabrałam to dwaj chłopacy (jeden czarno-podpalany, jeden biszkoptowy) i jedna biszkoptowa sunia, będą w przyszłości maleńkie (ich matka waży jakieś 3-4kg), nie mają ogonków. Quote
luka1 Posted August 22, 2009 Author Posted August 22, 2009 to zdjecia ocalałych psiaków, które Aga zabrała z lasu. Niestety sunia i trzy maluchy tam pozostały. Grozi im niebezpieczęńsktwo. Tylko jak złapac sunię, która nie chce być złapana? Kto cos wymysli sensownego? Pomóżcie sunia i maluchy muszą być zabrane inaczej zginą!!!! Quote
clo Posted August 22, 2009 Posted August 22, 2009 gdzie jest to miejsce i sunia z maluchami?moze jakos by ja na jedzenie zwabic..?sama nie wiem..ja jestem z warszawy jesli to gdzies nei daleko to moge w pon pomoc moze ja lapac...?jak cos prosze o info na pw.. Quote
agata-air Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 To jest w Żyrardowie. Niestety zwabić na jedzenie się nie da. Kiedy 3maluchy które mam u siebie z krzakow wyciagalam, miałam dłoń obok nich- nadal się nie ruszały. Mama i małe to sprytne bestie. Quote
Abrakadabra Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 Myślisz, że pozostałym maluszkom nikt nie zrobi krzywdy? Masz możliwość sprawdzania co jakiś czas, czy nie opuściły swojego schronienia? Ich rodzeństwo sprawia wrażenie 7-8 tygodniowych szczeniaków - może nie chłepczą z miseczki - bo niby skąd mają wiedzieć co to micha? Prędzej czy później zaczną wyłazić. Wiem, że chrzanię bez sensu... Wydaję mi się, że trzeba poczekać aż maluchy opuszczą swoją kryjówkę, a mamę złapać w klatkę-łapkę. Czy suczka podchodzi do tego "karmiciela'? Może jego wykorzystać? Małe za chwilę na pewno wyjdą z tej rury. Quote
agata-air Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 Maluchy mają 4 tygodnie, ważą ok. 0,5kg Na razie czekamy, aż wyjdą ale tam są w nieustannym niebezpieczeństwie :( Quote
luka1 Posted August 24, 2009 Author Posted August 24, 2009 nowe wiadomości od Agaty Byłam dziś u suni, dałam jej trochę dobre żarcia i obfociłam jej norkę. Widziałam jednego szczeniaka, ludzie mieszkający obok też tylko jego widują. Kiedy podchodziłam blisko wchodził w głąb rury więc robiłam fotki na 10krotnym zoomie. Sunia jak zwykle szczeka i trzyma się w oddali. Mam nadzieję, że go nigdzie nie przeniesie, dużo osób już o nim wie i tam zagląda Quote
Ziutka Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Dodasz zdjęcia norki i malucha oraz mamy ? Quote
luka1 Posted August 24, 2009 Author Posted August 24, 2009 nie moge wstawic - znowu cos nie działa . Wstawisz? Quote
Ziutka Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 luka1 napisał(a):nie moge wstawic - znowu cos nie działa . Wstawisz? Wstawie ;) Quote
luka1 Posted August 24, 2009 Author Posted August 24, 2009 a ten maluch to prawie mniejszy od ślimaka :crazyeye: Quote
marta925 Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 moze to glupie, ale przyszlo mi do glowy - czy tej rury nie da sie jakos odkopac i dotrzec do drugiego konca? obstawiajac rownoczesnie przod? jakiej on jest srednicy mniej wiecej? Albo - moze wyjmujac ziemie z przodu da sie jakos wczolgac do srodka? to bedzie wielki stres dla maluchow i suni, ale lepsze to niz zycie w ciagym zagrozeniu (jesli to w ogole wykonane..) sunia swoja droga bardzo fajnutka.. Quote
Ziutka Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 marta925 napisał(a):moze to glupie, ale przyszlo mi do glowy - czy tej rury nie da sie jakos odkopac i dotrzec do drugiego konca? obstawiajac rownoczesnie przod? To nie jest głupie...właśnie taki jest plan żeby odkopać tą rurę i wyjąć jakoś maluszka, jeśli nie uda się wejść do rury to najwyżej się go wypchnie jakąś szczotką :roll: już to praktykowałam z 3-ma szczeniakami w Błoniu i po odkopaniu właśnie wypchnęliśmy maluchy. Quote
marta925 Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Ziutka - byloby cudnie, gdyby i sunia wtedy byla w srodku, biedna mala. ciekawe czy w ogole jest do oswojenia, czy od zawsze byla dzikuskiem nieznajacym ludzi z lepszej strony. gdzies czytalam ze jak psiak nie jest zsocjalizowany do jakiegos wieku, to nie da sie go przekonac do innego zycia. ale nie wiem w sumie czy to prawda. w kazdym badz razie trzymam za Was kciuki! Quote
luka1 Posted August 24, 2009 Author Posted August 24, 2009 Ten otwór jest bardzo mały. Zobaczcie - maluch jest nie większy od dłoni, to jaka jest dziura? Nawet Ziutka tam nie wlezie :evil_lol:. Najlepiej sytuacje zna Agata, ale ona teraz jest zajeta ratowaniem innych psów (koszmar) Quote
tanitka Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 a moze przynieść tam któreś z rodzeństwa pod tą rurę np . na szeleczkach i lineczce, aby to biedactwo wyszło do braciszka? Quote
Julie Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 trzeba i zabrać i sunię i maluchy, a ten pan dokarmia tą sunię? Quote
luka1 Posted August 27, 2009 Author Posted August 27, 2009 :crazyeye:dzis strasznie leje. Ze strachem myślę co siędzieje w dziurze - tam gdzie siedzą psiaki. Czy sie nie potopią :crazyeye: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.