Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W tej chwili Magda jest z Luną w Klinice. Być może nie mamy już czasu.
Lekarze określą po badaniach czy amputujemy , czy czekamy na dra Niedzielskiego. Łapa puchnie. Nie przeszkadzam teraz telefonami, zaraz po konsultacjach będę wszystko wiedziała. Mała dostała już steryd, teraz jest w trakcie usg. Jestem przygotowana na natychmiastową jazdę do Wrocławia jeśli taka jest konieczność. Czekam na telefon od Magdy.

  • Replies 739
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Łapka jeszcze jest. Luna dostała antybiotyki, steryd, przeciwbólowe. Jutro od rana usg (dzisiaj nie było jednak robione) i ciąg dalszy. Wymaz do badania, żeby wykluczyć ropomacicze lub zapalenie. Magdzie coś się tam nie podoba. Ponieważ psina może nie mieć czasu jutro opracujemy wyjście awaryjne. Wg Ulv we Wrocławiu jeszcze dwóm chirurgom można powierzyć Lunę. Jutro skontaktuje się z nimi i będzie rezerwować miejsce w szpitalu. Ściągnie mnie jeśli będę potrzebna.

Lunka przytyła 4 kg.

Posted

Dzisiaj na konto Luny wpłynęło:

1. Jadwiga Ż./ Chełmek - 50 zł
2. Jadwiga Ż./ Chełmek - 20 zł

Dwie wpłaty od tej samej osoby!!!
Bardzo dziękuję Pani Jadwigo.

Już niedługo każda złotówka będzie się bardzo liczyła. Na razie zbieramy. Nie znamy całkowitych kosztów.

Posted

Wszystkim strasznie dziękuję za wsparcie :loveu:

Z łąpą jest no cóż, nienajlepiej. Spuchła bardziej (bo już wcześniej była przecież spuchnięta, ta bania to nie tylko nowotwór), boli i przeszkadza. Po lekach Luna czuje się jednak lepiej, zobaczymy jak jutro....

Mimo to, Lusia jest psem pogodnym, usiłuje się na spacerach bawić z psami (ku zgrozie psów i ch właścicieli), a wszelkie zabiegi znosi z absolutnym spokojem. Dziś poza łapką u weta zostały oczyszczone gruczoły i zbadana, hmm... "damskość" Lu :oops: - ponieważ się podejrzanie wylizuje. Został zrobiony wymaz, jutro wyniki.... Podczas zabiegów Lusieńka stała grzecznie, zero mruknięć, wyrywania, no po prostu oaza spokoju :loveu:

Aha- jest niestety, dość pojetną uczennicą- Kra na razie pokazała jej jak się pije z sedesu (urwały przy tym klapę) i obrabowuje lodówkę :mad: nie wiem, co zaplanowały na dalsze lekcje.

Z "wesołych" wydarzeń, to popsuła mi się pralka (zerwany pas napędowy) i bateria od wanny (prysznica), wrrrrrrr..............

Posted

Rycze czytajac Was....Boze , zeby tylko udalo sie, zeby mala wyszla z tego! Ja 3 lata temu znalazlam kota w oplakanym stanie. trzeba bylo amputowac tylna lape( zmiazdzona przez samochod). Zabralo mu troche czasu, zeby nauczyl sie chodzic( skakac). Po 2 miesiacach dawal sobie swietnie rade, wybywal z domu na caly dzien i wracal zmeczony wieczorami (podwojny wysilek). Nie moglam go zatrzymac, wiec oddalam go pewnej babci( cudowna staruszka). u niej znalazl spokoj i milosc. Jest fantastyczny a lapka nie stanowi juz problemu. Mam nadzieje ze tak bedzie z Luna. W poniedzialek jade do zaufanego weto( jak mnie widzi pyta co za zwierzaka znow przynioslam?) Ostatnio zawiozlam (dzieki strazy pozarnej- psiak byl duzy- dog argentynski, nie wiedzialam jak go podniesc, byl we krwi i konal z bolu)psiaka na wykonczeniu, w ostatniej chwili go uratowalismy, mial rany do kosci, muchy skladaly jaja, rozszarpany pysk). Nie spalam nocami(moja corcia tez), weto zrobil wszystko co mogl, pozszywal rany, dal antybiotyki, zastrzyki itd, ale mieli go odeslac do schroniska a pozniej??? nie dawalam za wygrana. Choc mamy zwierzaki i malutki domek, chcialam go przygarnac. Koszta leczenia byly ogromne, kolezanka (sasiadka) postanowila mi pomoc).. Cud sie stal pewnego dnia- odnalezli wlasciciela!!!!!! Przez tydzien nie interesowal sie zaginieciem psiaka, mowil, ze dla niego bylo normalna rzecza, ze psiak wybywal z domu.. Zabral psine do siebie. Ulzylo mi, prosilam go tylko zeby dal mi znac co z psina i zeby ja przyprowadzil ktoregos dnia na chwilke, bym mogla ja zobaczyc( obiecal i slowa nie dotrzymal) mam nadzieje, ze ma sie dobrze. Tak wiec ja tez nie przejde obojetnie obok zwierzakow. Zalezy mi na nich bardziej niz na ludziach. Wypytam weto gdzie co i jak w sprawie protez. Dam Wam znac. Musi byc dobrze. Pozdrawiam was bardzo slonecznie i czekam z niecierpliwoscia na nowiny. Buziaki

Posted

Nie zwlekajcie z amputacja!!!!!!!!!!!!!!, proscie weto zeby zrobil to jak najszybciej!!!Umowilam sie na rozmowe z weto na poniedzialek, jest teraz bardzo zajety,przez telefon nie dalo rady porozmawiac dluzej niz 1 min. powiedzial, ze jesli lapa puchnie , jest to znak do natychmiastowej !!!!!interwencji a nie na dodatkowe badania!, nie ma czasu, nie ma na co czekac i zwlekac!!!!.liczy sie kazda godzina, rak w tym stadium rozwija sie w piorunujacym tempie! Dalsze badania mozna wykonac po amputacji, najpierw trzeba pozbyc sie tego najgorszego( taka jest jego opinia). Powodzenia

Posted

Nie wiem dokładnie, ale mam nadzieję na nieco ulgowe potraktowanie, tym bardziej, że rzadko się zdarza, żeby weci, którzy przecież niejedno widzieli, byli tak poruszeni stanem psa (pan Doktor klął jak szewc). Lusia na razie czuje się całkiem nieźle, apetyt ma (to ważne), dziś sprawdzałam, co by powiedziała na naturalne żarełko i myślałam, że pies mi z entuzjazmu odgryzie palce (ale nie, delikatna jest skubana) :evil_lol:

Aha- KrA dalej prowadzi zajęcia z Luną :mad: Dzisiaj temat brzmiał : "śmietnik w kuchni i jak się do niego dobrać" :mad:

Posted

margot1504 napisał(a):
...... Ostatnio zawiozlam (dzieki strazy pozarnej- psiak byl duzy- dog argentynski, nie wiedzialam jak go podniesc, byl we krwi i konal z bolu)psiaka na wykonczeniu, w ostatniej chwili go uratowalismy, mial rany do kosci, muchy skladaly jaja, rozszarpany pysk). Nie spalam nocami(moja corcia tez), weto zrobil wszystko co mogl, pozszywal rany, dal antybiotyki, zastrzyki itd, ale mieli go odeslac do schroniska a pozniej??? nie dawalam za wygrana. Choc mamy zwierzaki i malutki domek, chcialam go przygarnac. Koszta leczenia byly ogromne, kolezanka (sasiadka) postanowila mi pomoc).. Cud sie stal pewnego dnia- odnalezli wlasciciela!!!!!! Przez tydzien nie interesowal sie zaginieciem psiaka, mowil, ze dla niego bylo normalna rzecza, ze psiak wybywal z domu.. Zabral psine do siebie. Ulzylo mi, prosilam go tylko zeby dal mi znac co z psina i zeby ja przyprowadzil ktoregos dnia na chwilke, bym mogla ja zobaczyc( obiecal i slowa nie dotrzymal) mam nadzieje, ze ma sie dobrze. Tak wiec ja tez nie przejde obojetnie obok zwierzakow. Zalezy mi na nich bardziej niz na ludziach. Wypytam weto gdzie co i jak w sprawie protez. Dam Wam znac. Musi byc dobrze. Pozdrawiam was bardzo slonecznie i czekam z niecierpliwoscia na nowiny. Buziaki


Nie mów mi ze oddalas "wlascicielowi" psa, którego wyleczylas, oplacilas i przygarnélas do siebie? Zwrocil Ci koszty leczenia chociaz?

Sluchaj, psa nie mozna puszczac samopas, trzeba facia sprawdzic, bo on znów go wypusci na ulice i pies zostanie poszkodowany :angryy::angryy::angryy:

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Ciocia Lacrima krzyczy o konto :evil_lol:

Magdalena Łazarska

Ul. Piłsudskiego 28/30 m.7

50-033 Wrocław

PKO BP
28 1020 5242 0000 2402 0158 3871

nooo masz szczęscie :mad:

Posted

Prosił, prosił i stało się. Ulv dziękuję za konto :multi:
Miałam dzisiaj b. dobry dzień. Od samego rana, że łapka Luny nie puchnie, później Stefan jednak nie miał kaszelku (wiozłam do mosii syropy i antybiotyki) i po południu Karol pojechał super furą do nowego domu. Poproszę tak codziennie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...