:: FiGa :: Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Może nie piszemy nic, ale śledzmy losy Lunki... jak mała się czuje :oops: Quote
margot1504 Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 Jestem bardzo ciekawa co z Lunka, jak sie czuje ??? Czy byla na czwartkowym badaniu? Czy wszystko poszlo pomyslnie? wiem, ze na wyniki trzeba poczekac ale chcialabym wiedziec cokolwiek.. pozdrawiam slonecznie myslac o Lunce Quote
LACRIMA Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 Żyjemy i mamy się dość dobrze, tylko ja mało czasu mam. Na badaniach wczoraj oczywiście byłyśmy. Zeszło nam w Klinice masę czasu, ale Luna została dokładnie zdiagnozowana. Wszystko opiszę trochę później albo już późnym wieczorem. Quote
:: FiGa :: Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 Ważne, że ma się dobrze.... a ciotki mogą oddychać spokojnie.... Quote
LACRIMA Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 Biorąc pod uwagę stan Luny to jest dobrze. Ekg - ogólnie pies zdrowy, lekki przerost mięśnia sercowego. Usg - bez niepokojących objawów, wszystkie badane organy bez zmian patologicznych. Mocz - w normie. Morfologia - w normie. Biochemia - czekam na wyniki, miałam mieć dzisiaj mailem, ale nie mam, jutro zadzwonię. Węzły chłonne niepowiększone. Najprawdopodobniej na skutek spadku odporności jest drożdżyca skóry (objawy na dziąsłach, wokół pyska, czarne plamki widoczne w miejscach wygolonych. Dostała Hexoderm (płyn antyseptyczny) i Pimafucort w maści (antybiotyk). Tej maści wzięłam dwie tubki, bo małe, ale i tak zabraknie, połowa idzie mi na raz (opakowanie 15 g). Uszy nadal do leczenia. Zapomniałam o wymazie. Jest leczona Aurizonem i albo przerwę na kilka dni i zrobię wymaz, albo muszę ciągnąć dalej, dobre 2-3 miesiące, bo tyle trwa skuteczne leczenie (wyleczenie) uszu. Najprawdopodobniej tam są drożdże albo jakiś grzyb. Aurizon jest szerokiego działania. Pomyślę. Biopsja z węzłów nie była brana, bo nie są powiększone i małe prawdopodobieństwo, że trafi się na komórkę nowotworową. Przy tak rozległym nowotworze, jaki miała Luna na łapie mikroprzerzuty najprawdopodobniej i tak są, zlokalizowanie komórek n. na tym etapie jest trudne. Najpierw sprawdza się płuca (mamy czyste) i kontroluje się ogólny stan psa. Badanie izotopowe, jeśli jakaś klinika dla ludzi by zrobiła, kosztuje ok.12 tyś złotych. Wykrycie komórek nowotworowych nie spowoduje jednak wyleczenia. Chemia przy mięsakach nie rokuje dobrze. Pozostaje bacznie obserwować Lunę, raz w miesiącu prześwietlić głównie płuca, także miejsce powyżej amputacji i zdrową łapę. Kontrolować węzły chłonne. W razie powiększenia zrobić biopsję. Sprawdzać stan skóry (guzy). Ma mieszkać zdecydowanie w domu, nie wolno przeziębić, denerwować (unikać stresu), podnosić odporność, dbać o serce, dobrze odżywiać (weterynaryjny hills j/d czyli w kierunku stawów plus ciepły wartościowy posiłek), ale trzymać linię i w ogóle jak z jajem. Scanomune i Karsivan w dalszym ciągu. Dodatkowo Eforion (nienasycone kwasy tłuszczowe). Rokowania wg dra Balceraka: ostrożne. Statystycznie przerzuty występują w ciągu 2 - 4 miesięcy. Luna na pewno będzie żyła bez bólu kolejne pół roku. Ale to tylko statystyki. Może być różnie. Wczoraj ważyła 52 kg. Przepraszam, że tak dużo. Ograniczam jak mogę, ale ona piszczy do jedzenia. Ma bardzo mocno zakodowany głód i dla niej jedzenie jest sprawą życia. Ona umierała z głodu i pamięta. Ale więcej nie może już przytyć ( szkoda, bo i tak wygląda jak szkielet). Proteza jest dobrym pomysłem i spróbuję najpierw w Bydgoszczy. Na drugi tydzień skontaktuję się. Na dzień dzisiejszy jest w doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej. Zadowolona z życia bardzo, jakby wiedziała, że musi korzystać z każdego dnia. Wesoła, bawi się z psiakami, kopie doły i wyrywa mi kwiatki. Wchodzi na skarpę i z góry szczeka na ludzi. Wchodzi do stawu z Tomkiem i wyławia patyki. Gdy się zmęczy to pada nagle i leży kilka chwil, po czym zrywa się i biegnie dalej dokończyć swoją sprawę. Nie chodzi z nami na spacery do lasu, ale bardzo by chciała. Chyba jednak trochę zacznie. Chciałabym, że by miała tę protezę. Nie chce już spać ze mną w pokoju. Woli być z psami. Najlepszą jej koleżanką jest Luśka. Rządzi Ola. Uczy Lusię bawić się. W Klinice zapłaciłam 342 zł ( z lekarstwami, ulgowo ze zniżką usługi wet.) Quote
LACRIMA Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 My w domu wołamy na małą Ola, dlatego trochę mi się myli. Ale staram się nie mieszać i trzymać się tutaj Luny. W razie pomyłki darujcie mi proszę. Quote
sonikowa Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 Lacrimo, dzięki za wieści. Taki słodko - gorzki ten twój post.. Od wieści dobrych - węzły chłonne nie powiekszone, po wspaniałe - Luna wyławia patyki, wyrywa kwiatki czyli to co szanujący się molos robić powinien :cool3: i taki gorzkie zdanie powodujące zaciśnięcie się gardła - że umierała z głodu i to pamięta.. Myślę, że bez względu na to ile Luna ma czasu, będzie odchodziła z przekonaniem, że miała szczęśliwe życie, dzięki tobie :loveu: i wszystkim, którzy pomogli, którym nie była obojętna. Trzymam kciuki, by "ta reszta czasu" liczyła sie w długich, długich latach.. Jeszcze uwaga o uszach - na wątku Bacy i Freda Pysia chyba pisała wyczerpująco o kłopotach z uszami u niufa. I polecała wymaz. Sama straciła o ile pamiętam dwa lata na leczenie, które nic nie dało. Wymaz pozwala precyzyjnie ustalić co się tam dzieje i co za świnśtwo jest odpowiedzialne ;-) Quote
LACRIMA Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 W poniedziałek na konto Luny wpłynęło: 1. Erazm - 50 zł Bardzo dziękujemy za wsparcie :lol: Quote
LACRIMA Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 Z tym wymazem to racja. Trzeba zrobić. Umknęło mi wczoraj i sama żałuję. Ale i tak pewnie by nie wyszedł, bo Luna cały czas ma podawany antybiotyk. Muszę zrobić chyba przerwę kilka dni i dać do badania. Problem żaden a będzie wszystko jasne. Jutro zadzwonię ile wystarczy, 3 czy więcej dni. Moja Luśka też ma chore uszy. W wymazie wyszedł jej paciorkowiec zieleniejący. Walczę z tym już rok. Niby wyleczę, a przychodzi wilgoć i znowu. Miała robiony antybiogram i teoretycznie dostała to, na co reaguje. Ale ostatnio widzę (wilgoć), że znowu zacznie się jazda. Ale ona ma też gronkowca. Ci, którzy mieli psa z gronkowcem wiedzą co to znaczy. Sonikowa, nie słodko-gorzki. Radosny jest. O głodzie zapomni. Trzeba trochę czasu. Już nie widać żeberek. I pyszczek wesoły. Jutro zrobię trochę zdjęć i same zobaczycie jaka panienka. A teraz śpi wyciągnięta na grzbiecie z brzucholcem w górze (dupsko w dupsko z Bartłomiejem). Quote
sonikowa Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 LACRIMA napisał(a): O głodzie zapomni. Trzeba trochę czasu. Już nie widać żeberek. I pyszczek wesoły. Jutro zrobię trochę zdjęć i same zobaczycie jaka panienka. A teraz śpi wyciągnięta na grzbiecie z brzucholcem w górze (dupsko w dupsko z Bartłomiejem). :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
LACRIMA Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 W ubiegłą sobotę Luna miała gości. Odwiedziła nas wirtualna opiekunka MARGOL z TZ i sześcioletnia Zuzia. Bardzo miłe i ciepłe spotkanie. MARGOL jest wolontariuszką w schronisku i od razu przypadły sobie z Luną do gustu. Zuzia była trochę zdziwiona wielkoscią piesków. Ale trzymała się dzielnie. Obiecała narysować Lunę i przysłać mi swoją pracę. Na konto Luny wpłynęło: 1. Zuzia i MARGOL - 30 zł Bardzo dziękujemy! Quote
malawaszka Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 LACRIMA napisał(a):Jutro zadzwonię ile wystarczy, 3 czy więcej dni. zdaje się że to musi być co najmniej 10 dni bez leków Quote
margot1504 Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Lacrima to co robisz dla Lunki - niebywale! fantastyczne! CUDOWNE. Co do uszu, mialam ten sam przypadek- paciorkowce i gronkowce. Lekarz zastosowal ten sam lek co u Lunki ( Aurizon) przez 7 dni( przedluzone leczenie tym lekiem wedlug weto nie mialo sensu). Po tygodniu uszy nadal byly zaczerwienione ale duzo mniej. Musialam poczekac 10 dni aby moc zrobic wymaz z uszu. Okazalo sie ze bylo jeszcze jedno dziadostwo bardzo odporne . Kolejny raz zastosowalam Aurizon i jesli dobrze pamietam??? Dermipred( silny lek!!). Po tygodniu uszy mial jak muszelki- piekne, bez sladu zaczerwienienia. Wszystkie dziadostwa zostaly wytepione!:eviltong:. Lacrima, kwiatku,nie przerywaj leczenia Aurizolem( super lek!) zrob mu wymaz po X dniach( lekarz ci powie po ilu), w moim przypadku musialam odczekac 10 dni..Wymaz pokaze jak na dloni co jeszcze siedzi w jej pieknych uszkach. W ten sposob bedzie mozna wytepic dziadostwo. Jesli potrzebny bedzie lek(i), bede mogla Ci go(je) wyslac. Poki co , w nastepnym tyg postaram sie wyslac troche kasiorki na Lunke i Ogryzka. Buziaki Quote
LACRIMA Posted October 4, 2009 Author Posted October 4, 2009 Biochemia krwi śliczna. Wszystko w normie :multi: Quote
:: FiGa :: Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 Czytać takie wieści... miód dla duszy :) Quote
LACRIMA Posted October 4, 2009 Author Posted October 4, 2009 Marta, jeśli jesteś to podrzuć mi proszę namiary na Bydgoszcz (protezy). Quote
margot1504 Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 HURRA!!!!!Ale cudownie!!!!!!! ciesze sie i to OGROMNIE! buziaki w piekna mordke LUNKI Quote
MARGOL Posted October 5, 2009 Posted October 5, 2009 Witam wszystkich tu Gośka (MARGOL) - nie było mnie ostatnio na dogo ponieważ nie miałam dostepu do internetu. Tak jak wspominała Lacrima odwiedziałam z moją chrzesnicą i moim chłopakiem Lunke (czyli Ole). Musze powiedzieć że Ola jest w najlepszych rękach!!! :), widać radość w jej oczach, chęć do zabawy i oczywiście stale rosnacy apetyt :). jestem zachwycona sunią. To po prostu cudo. Najpiekniejszy bernardyn jakiego kiedykolwiek widziałam, naprawdę!!! Trzymam kciuki za zdrówko Oli i juz zbieram pieniążki na kolejna wpłatę dla suni. Pomagać trzeba!!! Zuzka juz namalowała a w zasadzie wykleiła piekny portret Oli (poprosiła nawet swoją mamę o znalezienie na dogo zdjęcia Oli ponieważ chciała się upewnić którą łapkę Ola miała amputowaną - zuzka nie chciała absolutnie popełnić błędu!). W tym tygodniu obrazek przeslę Lacrimie i postaram się umieścic na dogo. Dziękuję Lacrima za to co robisz dla Oli i innych psiaków. Oby więcej takich ludzi jak ty było na świecie!!!! Quote
Paulina_mickey Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 Nie było mnie troszkę a tu takie pozytywne wieści :multi: Quote
Asior Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 dostałam takiego maila: Dzień dobry, Znalazłam właśnie Pani ogłoszenie na allegro w sprawie Bernardynki Luny, nie wiem czy to jeszcze aktualne... Samą mnie zaskakuje to co napiszę, ale proszę się poważnie zastanowić na jej leczeniem za wszelką cenę, chodzi mi tutaj o nowotwór na łapce. Proszę nie myśleć, że jestem okrutna lub nieczuła, bo nadal tęsknie i to bradzo za moim psiakiem, ale jeżeli to nowotwór kości to z tym się chyba nie da wygrać, przechodziłam przez to z moim pieskiem (golden retriver) i pomimo szybkiej (przynajmniej nam się tak wydawało) interwencji, niestety tylko farmakologicznej, ponieważ nowotwór był umieszczony na szczęce (pod okiem) i był nieoperacyjny bardzo szybko przegraliśmy walkę o jego życie. Wiele czytałam na ten temat i niewiele psiaków żyło dłużej niż rok (nawet po amputacji kończyny), jeżeli oczywiście nie było przerzutów... Jeżeli mogłabym pomóc w jakikolwiek sposób to proszę o kontakt, zostały mi jeszcze leki (encorton, karsivan, polprazol). Konsultowaliśmy się z weterynarzami we Wrocławiu, mieliśmy dobrego weterynarza, sporo czytałam, ale wszystko się potoczyło szybko o wiele za szybko... Pozdrawiam Lidka powiedzcie co mam Pani odpisać... Quote
LACRIMA Posted October 8, 2009 Author Posted October 8, 2009 Dziękujemy Pani Lidko za kontakt. Pani wie, jak trudne jest podejmowanie decyzji dotyczących tej psiny. Sama Pani przez to przeszła. Z jednej strony człowiek chce walczyć za wszelką cenę o życie psa,, z drugiej chce aby czas, który jemu pozostał nie przysporzył dodatkowych cierpień i stresu. Często w swojej determinacji zatracamy się. Lęk o życie psa i często lęk o późniejsze własne życie bez niego przesłania nam właściwe spojrzenie. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że nasz przyjaciel może od nas odejść. Nie godzimy się na to i postanawiamy zrobić wszystko, aby nie dopuścić do śmierci zwierzęcia. Walczymy. Lekarz, który daje nam nadzieję jest w naszym odczuciu dobry, ten, który jej nie daje zły. Czy bardziej myślimy wtedy o sobie, czy o psie? Nie wiem. Ale wiem jedno: tak długo jak pies przyjmuje pokarm, załatwia potrzeby fizjologiczne, biega, szczeka, cieszy się życiem i nic go nie boli tak długo ma żyć. Jeśli jakakolwiek z tych czynności zostaje zakłócona musimy go leczyć. Jeśli diagnostyka nie daje szans na wyleczenie musimy zapewnić psu maximum komfortu na resztę jego dni i nie dopuścić do cierpienia, jeśli takie przyjdzie. Zwierzę wymaga od nas pomocy. Każdej, także w godnym odejściu z tego świata. Jesteśmy to jemu winni. I nie możemy myśleć o sobie i o pustce, która będzie potem. Na dzień dzisiejszy Luna jest szczęśliwa. Nic ją nie boli, ładnie je, biega, szczeka, bawi się. Każdy dzień jest pełen wrażeń, dużo spraw do załatwienia. Dostaje leki (z tych, które Pani wymieniła Karsivan), jest pod opieką i bardzo ścisła i dokładną obserwacją weterynaryjną. Nie wiem jak będzie dalej. Nikt nie wie. Statystyki są złe. Ja zrobię wszystko, żeby żyła jak najdłużej. Ale to ma być dobre życie. Raz w życiu popełniłam błąd. Nie wiem, czy pies, o którego wtedy walczyłam wiedział, że nie wyobrażam sobie życia bez niego. Za późno pozwoliłam mu odejść. Nigdy więcej własne uczucia nie przesłonią mi dobra psa. Pozdrawiam serdecznie w imieniu swoim i wszystkich osób zaangażowanych w opiekę nad Luną. Quote
sonikowa Posted October 8, 2009 Posted October 8, 2009 Pieknie napisałaś, Lacrima :-) I cieszę sie strasznie, że Lunka ma takie wypełnione, zabiegane dni :-) Quote
enigma40 Posted October 8, 2009 Posted October 8, 2009 Nigdy więcej własne uczucia nie przesłonią mi dobra psaTo jest najważniejsze...i najtrudniejsze :( List do pani Lidki piękny. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.