feliksik Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 myslę, że Luna znalazła najlepsze miejsce u ULV - ale to jest moja opinia - czy wydaje się wam, że łatwo znaleźć domek dla trzyłapka, dodająć jeszzce, że bernardyna. Dużo pięknych benków jest w schronach i tam pozostają. Jeden może na 10 ma szansę na dom, a tu od razu, trzyłapka, z nowotworem znalazła schronienie na zawsze - to istny cud - widząc taką sytuację benków w schroniskach. LACTRUIMA - czy sądzisz, że znajdziesz lunie drugi domek? jeżeli tak to gdzie są te domki dla innych benków, które bidnieją w schronachTu należy się cieszyć, zę ma tak fachową opiekę i jeszcze miłość. Ile się słyszy, zę psioaki wracają z adopcji, napisałaś, że nie będzie jej DS - w tym wypadku jest dla mnie jasne, że powinna zostać u ULV. Ten psiak dosyć przeżył, żeby być przeżucany z miejsca na miejsce, to dla niego stres. Znowu teraz wróci do Ciebie i za jakiś czas, gdy znów się przyzwyczai, będzie musiał zmieniać miejsce. Co z uczuciami psieska - bierzecie to pod uwagę. Ten przykład odbierania dziecka jest bardzo dobry - pokazuje czysto racjonalne podejście do sprawy. Ale liczą się uczucia. nikt nie patrzy na uczucia dziecka i tutaj chyba psa też. Przemyślcie to. LUna nie odbierze miejsca kolejnemu DT, ale zajmie ważne dla niej samej miejsce w sercu drugiej osoby, a szukać osób, które tak pokochają psa bezgranicznie, poza dogo to chyba ze świecą Quote
marta925 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 wg nie jest odwrotnie - przy adopcjach zdrowy rozsadek powinien brac gore nad emocjami. gdyby tak zawsze bylo - nie byloby wydawania psow do domow, ktore zakochuja sie w slicznych szczeniaczkach, a przerasta je pozniej prozaiczne sprzatania siuskow. Deklaracje pod wplywem emocji to najgorsze co moze sie zdarzyc w podejmowaniu decyzji przez obie strony. Emocje po jaims czasie opadają, wyciszaja sie, pozostaje rzeczywistosc - to taka uwaga nie zwiazana ze sprawa. Zwroccie uwage na wpis lacrimy dotyczacy rozmowy i zdania lekarza prowadzacego Lunę. Mysle ze sa sprawy o ktorych Lacrima nie chce pisac publicznie, aby wlasnie nie urazic nikogo i nie wywolac niepotrzebnej burzy. I Ona i lekarz uznali ze dom u Ulv nie jest odpowiedni dla Luny, moze warto to uszanowac, bo na pewno oboje chcą dla niej jak najlepiej. Ja bardzo wspolczuję Ulv, bo widac jak przywiazala sie do tego psa w ciagu niecalych 2 tygodni. a porownanie do sprawy Matki malej Rozy jest chyba troche krzywdzace dla Ulv - ona nie ma poupychanych w schroniskach swoich wczesniejszych psow.. Quote
sonikowa Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Boli mnie to co się dzieje i nie chcę się wtrącać, bo zbyt szanuję Ulv i Lacrimę i żadnej nie chciałabym urazić. Zgadzam się jednak tak naprawdę z tym co napisała Zuzlikowa.. Ja wiem, że cudnie by było gdyby Lunka wygrzewała się pod jabłonką w sadzie, ale szczerze mówiąc, myślę, że ciałka psiaków Ulv też dadzą jej trochę ciepła :-) Najwazniejsze dla niej to poczucie bezpieczeństwa. Oczywiscie, może też poczuć się bezpieczna w przyszlym domu z ogrodem ;-) ale czy taki domek jest w ogole realny? Zwazywszy na stan Luny? I tu argument o dostepie do lekarzy tez jest wazny. No i najwazniejsze - to jako odniesienie do Marty - Ulv ma emocje, to jasne, ale tez chyba nikt z nas nie wie lepiej od niej co to znaczy niepelnosprawny zwierzak w domu. Wiec emocje emocjami, ale oceniajac swe sily chyba wie co mowi. Nie wiem co dalej. Quote
enigma40 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Mało jest ludzi o tak wielkich sercach, żeby przyjąć do siebie na stałe kalekiego, schorowanego, wielkiego psa. Czy napewno Lacrima weźmie Lunkę do siebie, być może na dłuuuuugo? Czy na pewno nie będzie innych tymczasów?:roll: Jeśli tak by miało być, to po co??? Quote
feliksik Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Lactrima weźmie Lunę na DT, a ULV na DS Quote
enigma40 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 LACRIMA napisał(a):Dom stały u Ulv nie zaspokaja potrzeb psa i jednocześnie odbiera jemu szansę na znalezienie właściwego. Nie będę pisała, co ja mogę psu zapewnić, gdyż nie jestem tutaj konkurencją. Szukam domu dla Luny. Nie jest moim zamiarem branie psa na tymczas, a tym bardziej na stałe. Feliksik, jakoś mi to z tego powyżej nie wynika Quote
sonikowa Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 feliksik napisał(a):Lactrima weźmie Lunę na DT, a ULV na DS Taka jest decyzja? Quote
feliksik Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 LACRIMA napisał(a):Dom stały u Ulv nie zaspokaja potrzeb psa (...) Szukam domu dla Luny. Nie jest moim zamiarem branie psa na tymczas, a tym bardziej na stałe. (...) ULV pisała wcześniej, że chce Lunę na DS, a powyższe chyba wyjaśnia sprawę DT Quote
LACRIMA Posted September 9, 2009 Author Posted September 9, 2009 Nie utwierdzajcie Ulv w przekonaniu, że myśli słusznie, jeśli nie posiadacie wystarczającej wiedzy. Większość z Was nie widziała ani psa, ani nie była u Magdy. To, co piszecie nie jest tym samym obiektywne. Jeśli Chcecie, żeby takie było jedźcie do Wrocławia i zapoznajcie się ze szczegółami sprawy. Do mnie również zapraszam. Tylko wtedy to, co piszecie będzie miało jakikolwiek sens. Bo, gdy emocje już opadną Magda zostanie sama. Nie wpychajcie Jej kolejnego psa, jeśli nie idzie za tym bardzo realna i konkretna pomoc. To jest manipulowanie czyimiś uczuciami. Łatwo, będąc w wirtualnym świecie dogo wydawać osądy. Potem wyłącza się komputer i odcina od problemu. Ale on istnieje w realnym życiu. Tylko, że Was już nie dotyczy. Quote
gagata Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Poczytalam sobie nie bez wzruszenia...Ale ludzkie emocje to nie jest to, co psy lubia najbardziej...Psy są realistami, żyja tu i teraz.... To my powinnismy zadbać, by to życie miały dobre i ...łatwiejsze... Mimo wielu prob, jakos nie moge przekonać się, by Luna az tak bardzo przywiążała sie do Ulvheddin,że bez bólu i z radoścą będzie wbiegała na to drugie ? pietro, bez łapy i przy jej wadze....A przeciez taki pies musi być na spacerze choc trzy razy dziennie - czyli codziennie każe mu sie wspinać na 6 pietro bez windy... O pozostałych zwierzakach,które tez muszą byc wyprowadzane, nie wspominam. Sama mieszkam na III pietrze bez windy, mam troche zwierzaków u siebie w tym kilka wielkogabarytowych i wiem co mówię....Wcięganie po schodach trzy razy dziennie na górę 30 kg psa nie jest fajne ani dla mnie ani dla psa, a Luna jest jakby cięższa.... Pomyślcie troche o psie a nie o swoich pragnieniach, proszę... Quote
enigma40 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Fakt, nie znam Was, ani Waszych warunków, ani realnej pomocy nie mogę zapewnić. Jednak to, co napisałaś, Lacrima, sugeruje nam, innym nie znającym, że Ulv jest nieodpowiedzialna i nie zdaje sobie sprawy z tego, co chce zrobić (Ona sama, bez "wpychania"). Moim zdaniem najważniejsze jest, by tak poszkodowany pies się nie tułał. Quote
epe Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Moje wypowiedzi są emocjonalne,ale wynikają z czytania ze zrozumieniem,tego co w tej sprawie miała do powiedzenia Ulv! Mimo emocji,ja biorę pod uwagę możliwość przerzutów,wiadomo co to może oznaczać:placz: I właśnie dlatego m.innymi uważam,że lepszego domu Luna nie znajdzie! Takiej miłości nikt jej nie da,więc "zasłanianie się" ogrodem itp. jest tylko racjonalne. Czekam na wyniki - wtedy się okaże co można powiedzieć o zdrowiu Luny! I wtedy można brać za i przeciw DS u Ulv! Quote
gagata Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 epe napisał(a):Moje wypowiedzi są emocjonalne,ale wynikają z czytania ze zrozumieniem,tego co w tej sprawie miała do powiedzenia Ulv! Mimo emocji,ja biorę pod uwagę możliwość przerzutów,wiadomo co to może oznaczać:placz: I właśnie dlatego m.innymi uważam,że lepszego domu Luna nie znajdzie! Takiej miłości nikt jej nie da,więc "zasłanianie się" ogrodem itp. jest tylko racjonalne. Czekam na wyniki - wtedy się okaże co można powiedzieć o zdrowiu Luny! I wtedy można brać za i przeciw DS u Ulv! Ależ powinno być właśnie racjonalne...Pomyśl epe, to jest benia, jej rasa ma swoje wymagania i uwarunkowania genetyczne, bo tak ją człowiek ukształtowal. Dla psa tej rasy małe mieszkanie w bloku nawet z najbardziej kochanym człowiekiem, to tylko ....kojec .(Mam na myśli wielkość przestrzeni oczywiscie)Nawet przez siatkę sobie nie powygląda...Pewnie,że można benie trzymac w blokach ale trzeba im poświęcic wieele czasu na spacerach, bo to są psy otwartych przestrzeni,dlatego tak żle znoszą pobyty w schronach. Zaznzczam,że nie jest moim zamiarem wypowiadanie sie w ZADEN spośób nt Ulvheddin . Quote
epe Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Nigdy nie miałam bernardyna,natomiast Ulv tak! Muszę sobie w takim razie poczytać o bernardynach;) A czy inne duże psy też muszą być w ogrodach? Bo może męczę mojego Krystka w tych moich marnych 43 metrach? Nadmieniam,że mój jest kaleką,mało używa tylnej łapy i własnie przez to,szybciej się męczy na spacerach i często woli poleżeć niż poszaleć! Quote
gagata Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Epe, ja nic nie pisałam o ogrodach tylko o wciąganiu wielkiego psa na pietro.. Jesli Ulveheddin miała juz bernardyna, wie ile kosztuje jego utrzymanie i ile czasu zabiera jego wybieganie, to sama sobie powinna odpowiedziec na to pytanie o Lune : DT czy DS. Bo juz wie, o czym mowi ,a nie wierzę, by miała na uwadze tylko swoje pragnienia lecz przede wszystkim dobro psa. Nie wiem, Epe, czy męczysz swojego Krystka,bo nie znam jego histroii, nie wiem, jak długo jest z Toba itp, choć na męczypsiola nie wygladasz;) Ja swoja Zegaryne zdecydowanie męcze i dlatego starannie obmyślam plan B..:eviltong: Quote
epe Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 To trzymam kciuki za ten plan B:lol: Ja też mam taki,ale narazie to tylko marzenia:-( Ja zgodziłabym się nawet na taką mini-chałupkę,ba baraczek,byle ogród był:lol: Mój Krystuś siedział w kojcu i wybrał wolność,bo to nie był kryty górą ten kojec -ale drogo za nią zapłacił,bo wpadł pod samochód i tak znalazł się w schronie:-( Nadmieniam,że mądry nie jest,bo do tej pory aut się nie boi i gdyby nie smycz,to przechodziłby sobie przez ulicę:mad: Quote
zuzlikowa Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 gagata napisał(a):Epe, ja nic nie pisałam o ogrodach tylko o wciąganiu wielkiego psa na pietro.. Jesli Ulveheddin miała juz bernardyna, wie ile kosztuje jego utrzymanie i ile czasu zabiera jego wybieganie, to sama sobie powinna odpowiedziec na to pytanie o Lune : DT czy DS. Bo juz wie, o czym mowi ,a nie wierzę, by miała na uwadze tylko swoje pragnienia lecz przede wszystkim dobro psa. Nie wiem, Epe, czy męczysz swojego Krystka,bo nie znam jego histroii, nie wiem, jak długo jest z Toba itp, choć na męczypsiola nie wygladasz;) Ja swoja Zegaryne zdecydowanie męcze i dlatego starannie obmyślam plan B..:eviltong: I tu doszliśmy do sedna sprawy! Nie mamy do czynienia z rozhisteryzowaną i emocjonalnie niezrównoważoną paniusią,ani nieswiadomą ew. potrzeb,problemów i trudności laiczką! Mamy do czynienia z doświadczonym opiekunem psów w najgorszych sytuacjach zdrowotnych, opiekunem kierujacym się sercem,ale odpowiedzialnie oceniajacym własne możliwości i potrzeby psów przekazanych pod jej opiekę!...na tyle odpowiedzialną,że jeśli będzie potrzebna pomoc,nie zawacha się poruszyć nieba i ziemi,by ją uzyskać!...na tyle odpowiedzialną,że poważna rozmowa,przeprowadzona wprost,rzeczowo,uczciwie i konkretnie spowoduje rozważenie wszystkich argumentów za i przeciw oraz podjęcie decyzji przemyślanej i biorącej pod uwagę jedynie interes psa. Nie mam zamiaru nikogo w niczym utwierdzać, ani nikomu nikogo wpychać...nie mam zamiaru wydawać nijakich osądów. Nie zgadzam sie jednak z tworzeniem obrazu Ulv jako osoby bezmyślnej,rozhisteryzowanej,niekompetentnej,dajacej sobą manipulować,nieodpowiedzialnej,nie dbającej o dobro psów... "Łatwo, będąc w wirtualnym świecie dogo wydawać osądy. Potem wyłącza się komputer i odcina od problemu. Ale on istnieje w realnym życiu. Tylko, że Was już nie dotyczy." Właśnie...Szkoda,że taki obraz Ulv pozostanie nie tylko w wirtualnym swiecie,lecz i w realnym życiu! Bo jakiż obraz Ulv zostanie u wetów, z którymi przeprowadzone zostały "długie rozmowy"...nie w wirtualnym swiecie,lecz realnym życiu?...na których wymogło się zakaz wydawania suni właśnie jej,nie w wirtualnym świecie ,lecz w realnym życiu? To nie dzieje się w wirtualnym świecie.To dzieje się w realnym życiu.Tu nie wystarczy wyłączyć komputera. Szkoda,że nie przypominamy sobie o tym wtedy gdy podejmujemy działania,nie w wirtualnym, lecz realnym swiecie...wtedy gdy te działania bedą miały realne konsekwencje i dla psów,i dla ludzi. Quote
marta925 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Zuzlikowa, Ulv na pewno nie jest typem histeryczki, ale sądzac po Twoich postach - Ty jestes, i niepotrzebnie robisz tu taką tragedię, wyciagając jakies dziwaczne wnioski z wypowiedzi innych. Nikt nie robi z Ulv nieodpowiedzialnej osoby! opanuj sie troche i przeczytaj spokojnie to co zostalo na ten temat napisane. Jesli uwazasz ze prosba o niewydawanie Ulv psa i rozmowa Lacrimy z lekarzem znaczaco wplynie na jego zdanie o Ulv, to zwyczajnie obrazasz i Ulv, lekarza. Z tego co wiem, to Ulv wspolpracuje juz nim dlugo, i na pewno jedna rozmowa nie jest w stanie zburzyc wizerunku na jaki sobie u niego zapracowala. Co nie znaczy ze ten sam lekarz jest za pobytem Luny u Ulv, a to wg mnie jest bardzo istotnym argumentem podczas podejmowania decyzji. Quote
margot1504 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Psiak po takich potwornych przejsciach, po amputacji lapy, po lekach itd czyli oslabiony, niepelnosprawny, "skrzywdzony fizycznie i psychicznie " potrzebuje nic wiecej jak Prawdziwej Opieki i Prawdziwego Opiekuna. Potrzebuje osoby, ktora zapewni mu KOD(Konfort, Odpoczynek , Dom).Pisze Wam co powiedzial mi weto zajmujacy sie kalekimi zwierzetami: Psiak bedzie szukal przede wszystkim wygody, tak wiec wchodzenie i schodzenie po schodach bedzie dla niego udreka. MILOSC GO NIE USKRZYDLI, PSIAK NIE SFRUNIE!bedzie pokonywal z trudem kazdy stopien. Bedzie potrzebowal ciszy, wytonowania, spokoju. No i Opiekuna- Prawdziwego Przyjaciela, ktory zapewni mu warunki dostosowane do jego potrzeb, inaczej bedzie nieszczesliwy. Pies koduje godzine wyjscia na spacer, zakoduje sobie schody, bedzie wiedzial, ze, zeby zalatwic swoje potrzeby(kilka razy dziennie) bedzie musial pokonac stopnie...nie skrzywi sie tak jak czlowiek,nie przeklnie, nie powie!!!!.... nie zawarknie. Zejdzie i wejdzie nawet gdy bedzie to ponad jego sily.To od nas zalezy co chcemy dac naszemu kalekiemu czy choremu psiakowi, do nas nalezy wybor.....pies nie ma wyboru. Podobnie jest z nami, ludzmi... Wyobrazcie sobie mojego kuzyna( sparalizowany od polowy w dol), ktory ma wejsc na pierwsze pietro..wchodzi(raz na rok), gdy musi, wchodzi na pupie..dla niego jak mowi jest to niewyobrazalny wysilek. Myslicie , ze inaczej jest z psiakiem???? Po jego wypadku moja ciocia , ktora mieszka w domku jednorodzinnym, przeobrazila ogromny garaz na mieszkanie,zlikwidowala schodki, dostosowala lazienke do jego potrzeb.Zrobila wszystko by jej syn mial konfort,by mial zapewniona cisze i opieke ale nie taka na zasadzie uzalania sie,wnoszenia, znoszenia ..zapewnila mu opieke w razie W ( zapalenie pecherza- przyjezdza lekarz)itp. Rozmawiajac z moim kuzynem powiedzial mi pewnego razu: wiem, ze mnie kochaja, zobacz co dla mnie zrobili,dzieki temu nie czuje sie kaleka, czuje sie super i jestem szczesliwy. Mysle, ze z naszymi psiakami jest podobnie. Pzdr wszystkich slonecznie. Quote
zuzlikowa Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 :lol::lol::lol::lol:...marta925 masz rację- nikt się nie staje histerykiem...itd tylko dlatego,że tak został nazwany.:loveu: Margot...z uwagą przeczytałam Twój post...szacunek. Quote
marta925 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Ulv, Lacrima - jak Lunka? coraz lepiej? czy mam powiadomoc p. Marka, tego od protez, ze za jakis czas moglby ja zobaczyc, czy zobaczymy jak radzi sobie na 3 łapkach? Na pewno z proteza obciażenie kregoslupa byloby mniejsze... czy macie moze zdjecia po amputacji? na jakiej jest wysokosci? pozdrawiam! i czekam na odp., zreszta pewnie nie tylko ja;) Quote
Asior Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 margot1504 napisał(a): Po jego wypadku moja ciocia , ktora mieszka w domku jednorodzinnym, przeobrazila ogromny garaz na mieszkanie,zlikwidowala schodki, dostosowala lazienke do jego potrzeb.Zrobila wszystko by jej syn mial konfort,by mial zapewniona cisze i opieke ale nie taka na zasadzie uzalania sie,wnoszenia, znoszenia ..zapewnila mu opieke w razie W ( zapalenie pecherza- przyjezdza lekarz)itp. Rozmawiajac z moim kuzynem powiedzial mi pewnego razu: wiem, ze mnie kochaja, zobacz co dla mnie zrobili,dzieki temu nie czuje sie kaleka, czuje sie super i jestem szczesliwy. Mysle, ze z naszymi psiakami jest podobnie. Pzdr wszystkich slonecznie. pięknie napisane..... naprawde pięknie to zobrazowałaś.... Quote
kuba123 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 zaznaczam kolejnego wielkopsa to zaraźliwe - baaardzo:oops: Quote
ulvhedinn Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Margot, z tego wynika że dręczę także Krę.... cóż+ jest niepełnosprawna, sparaliżowana, waży ponad 30 kg, więc jest duża. Ciągnę ją codziennie po schodach, "każę" biegać, często kilkanaście kilometrów. Cóż, w razie zapalenia pęcherza lądujemy u weta (do tej pory dwa razy). Co przystosowałam dla Kry pisać nie będę bo to nie miejsce na przechwalanie. Lacrima, prawda jest taka, że nie chodzi tylko o to jaką decyzję podjęłąś, ale JAK rozwiazałaś sytuację. Pomijam niesmak i zdziwienie wetów z lecznicy (co ciekawe, w żadnej rozmowie, a jestem tam codziennie z Paddym nie padło stwierdzenie, że sie dla Luny nie nadaję? ) pomijam to, że twoje postepowanie pozostawia bardzo niemiły cień na współpracy mojej z ta lecznicą (obiecałam, że nie będę nigdy więcej leczyła u nich psa o nieustalonej własności). Ale czemu co innego mówiłąs wcześniej, a co innego zrobiłaś? Czemu miały służyć fałszywe zagrania: "kochana będzie dobrze" czy wręcz "zostawiła bym ci swoje psy pod opiekę" (dodam, że już PO obejrzeniu jak u mnie jest)? Po co były takie fałszywe "pocałunki", żeby potem zaraz zadać cios za plecami? :shake: Ktos napisała "a co w takim razie z innymi bernardynami, tymi co tkwią i umierają w schronach". Właśnie. Mama nadzieje że Lacrima weźmie do siebie nastepnego psa w sytuacji krytycznej. Bo ja nie. Przykro mi, ale skoro życie u mnie jst udręką, a przecież na DT brałam głównie psy niesprawne, kalekie, chore, trudne- to, zgodnie z oceną, więcej nie wezme tymczasa. I (to uwaga do niektórych osób z tego wątku także) proszę w takim razie sobie darować na przyszłość PW i telefony "sytuacja podbramkowa, DT albo schron/śmierć". Takich próśb odbieram tygodniowo najmniej kilka-kilkanaście. I wtedy jest ok, nagle schody i ciasnota sie nie liczą, bo przeciez głupia ulv się zajmie, zniesie pare razy dziennie na siku ( w tej chwili poza Deksem żaden pies nie chodzi po schodach sam, Paddy'ego, Piku i Itka noszę, Kra schodzi sama, w górę ja wnoszę), umyje, odsika, posprząta cierpliwie setne szczyny, nakarmi chodzby z reki.... wepchnie karme do dzioba, zakropli oko, ucho, zniesie pogryzienie, podrapanie, upierze.......... a potem da sie kopnac w dupe. Quote
bico Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 ulvhedinn napisał(a): Lacrima, prawda jest taka, że nie chodzi tylko o to jaką decyzję podjęłąś, ale JAK rozwiazałaś sytuację. Pomijam niesmak i zdziwienie wetów z lecznicy (co ciekawe, w żadnej rozmowie, a jestem tam codziennie z Paddym nie padło stwierdzenie, że sie dla Luny nie nadaję? ) pomijam to, że twoje postepowanie pozostawia bardzo niemiły cień na współpracy mojej z ta lecznicą (obiecałam, że nie będę nigdy więcej leczyła u nich psa o nieustalonej własności). Ale czemu co innego mówiłąs wcześniej, a co innego zrobiłaś? Czemu miały służyć fałszywe zagrania: "kochana będzie dobrze" czy wręcz "zostawiła bym ci swoje psy pod opiekę" (dodam, że już PO obejrzeniu jak u mnie jest)? Po co były takie fałszywe "pocałunki", żeby potem zaraz zadać cios za plecami? :shake: ...i w tym tkwi żenujące sedno tej sprawy:-? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.