Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

"Do innych psów i kotów"- akurat w wypadku Luny to ZALETA nie wada. Luna lubi inne zwierzęta, ba! potrzebuje ich towarzystwa. Ty nie widziałaś jak przytulała sie do Kry, z jakim zadowoleniem przyjmowała kociaka, który się miział.. nawet w klinice cyt "zagląda do kociaka w inkubatorze" oraz od razu bardzo sie polubili z Paddym. Już dawno nie miałam na tymczasie psiaka który by tak gładko wpasował się w stadko...


Tak, powtórzę- nie mam ogrodu i domu. Mam schody. Ale kurcze, ile mam powtarzać "dam sobie radę"- nie na podstawie wydumanych wyobrażeń, tylko wielu doświadczeń? Czy zawsze ogród musi byc tym wyznacznikiem? Nie liczy się czas, jaki można poświęcić psu, jaki de facto będzie spędzał na dworze? Tym bardziej że ja ten czas mam i mam ochotę być Z PSEM. A to jest ważniejsze nić śliczny, ogromny teren i właściciel, zajęty sobą lub pracą. Luna nie jest psem, który lubi "dostojnie leżeć i obserwować", ona potrzebuje aktywnego towarzystwa człowieka i innych psów, chce się z nimi bawić, kocha jeździć autem i nawet komunikacją miejską (ładuje się do autobusu, nawet nie tego co trzeba ;)).

W dodatku, Lacrima, wiedziałaś, że specjalnie ustawiłam sobie pracę tak, żeby tyrac teraz przez trzy tygodnie i miec pięć tygodni wolnego na czas rekonwalescencji Lu. Tak, taką mam pracę że zazwyczaj połowę miesiąca mam całkiem wolną i wtedy moje psy bardzo mało czasu spędzają w domu, a bardzo dużo w terenie.
Dla Luny zrezygnowałam z wyjazdu na zawody z Krą. I zupełnie nie tak miało być, nie tak mówiłaś. Cały czas to było zwodzenie "zobaczymy"- dopóki byłam potrzebna - tobie, bo psu jestem nadal. Nie- nie szanujesz ani mnie ani psa. Psa traktujesz jak czysto fizyczny przedmiot, a mnie zwyczajnie wykorzystałaś.

Jakie jeszcze mam argumenty? Ano takie, że Luna jest idealna własnie do miasta. Zna miasto, lubi je, nie boi się ruchu, ludzi, kocha jazdę autem, autobusem. Jest bezkonfliktowa w stosunku do moich zwierząt, więc mogę ją zostawiać ze stadem bez izolowania i bez obaw. Chodzi na smyczy, trzyma czystość. Nie demoluje w mieszkaniu; jest wyraźnie przyzwyczajona do mieszkania "wewnątrz".
Naprawdę miałam pod opieką różne psy, coś koło dziewięćdziesięciu. I były takie, które u mnie były awaryjnie, ale wiadomo było, że ogród jest im niezbędny. Ale Luna taka nie jest- gdyby nie lubiła mieszkania, źle sie w nim czuła, przecież nie upierałabym sie przy zatrzymaniu jej, niezależnie od uczuć... :shake:

------------------------------------------

Co do zapsienia, wcale nie jest źle. Smarkacze poszły, Paddy wyjeżdża w sobotę. Najpilniejszy jest Deks, ale nie ze względu na zagęszczenie, tylko dlatego, ze powinien mieć już własny dom, najlepiej taki w którym będzie jedynakiem, ew. z sunią ;) Itek najprawdopodobniej niedługo pojedzie do domu, gdzie będzie rehabilitowany dalej.
O, właśnie- zarówno Deksior jak i Itek, mimo spędzonych tu kilku miesięcy, nawet w połowie nie dopasowały się do stada tak jak Luna po dwóch dniach...

P.S. Na wypadek pytania "a czy wiesz co robisz i czy poradzisz sobie?"- odpowiem- tak. Mam długie doświadczenie z niepełnosprawnymi zwierzętami i wiem, na co mogę sobie pozwolić. Gdyby np. szukał domu kolejny pies z porażeniem, bez kontroli fizjologii- odpowiem nie. Bo to byłoby za duże obciążenie. Luna natomiast- TAK.

  • Replies 739
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

I... ja rozumiem, że emocje, że się przejmujesz psem, bo się zaangażowałaś, że wszystko to wynika pierwotnie z dobrej woli (ale też z uporu)...
...ale Lacrima, przykro mi, nie kierujesz sie w tej chwili rozsądkiem.

Nie znając bliżej psa, nie mieszkając z nim pod jednym dachem, nie mając dużego doświadczenia z psami niepłnosprawnymi ruchowo- chcesz być autorytetem, wydawać opinie, co będzie najlepsze :shake:

Posted

ulvhedinn napisał(a):


Co do zapsienia, wcale nie jest źle. Smarkacze poszły, Paddy wyjeżdża w sobotę. Najpilniejszy jest Deks, ale nie ze względu na zagęszczenie, tylko dlatego, ze powinien mieć już własny dom, najlepiej taki w którym będzie jedynakiem, ew. z sunią ;) Itek najprawdopodobniej niedługo pojedzie do domu, gdzie będzie rehabilitowany dalej.
O, właśnie- zarówno Deksior jak i Itek, mimo spędzonych tu kilku miesięcy, nawet w połowie nie dopasowały się do stada tak jak Luna po dwóch dniach...

P.S. Na wypadek pytania "a czy wiesz co robisz i czy poradzisz sobie?"- odpowiem- tak. Mam długie doświadczenie z niepełnosprawnymi zwierzętami i wiem, na co mogę sobie pozwolić. Gdyby np. szukał domu kolejny pies z porażeniem, bez kontroli fizjologii- odpowiem nie. Bo to byłoby za duże obciążenie. Luna natomiast- TAK.


Luna jest chora, jak bardzo - jeszcze nie wiadomo. Nowotwor moze spowodowac porazenie i brak kontroli fizjologii rowniez (odpukac!). Ja zdaje sobie sprawe, ze i w takim przypadku poradzilabys sobie, ale jakim kosztem? I czyim kosztem - swoim /ale dla Ciebie to pewnie najmniejszy problem/, ale tez innych zwierzat bedacych pod opieka na stale i tymczasowo.
Bo nie uwierze, ze zaczniesz odmawiac pomocy i przyjmowac kalekie zwierzeta do wyleczenia. Przyjmujac na stałe wielkiego chorego benka - pozbawiasz sie w jakis sposob mozliwosci dalszego pomagania. Bardzo trudna sprawa.
Lacrima juz chyba podjela ostateczna decyzje, a tylko od Ciebie zalezy czy ta decyzja bedzie powodem dołka psychicznego czy 'palcem bożym' wskazującym gdzie najlepiej sie realizujesz i gdzie jestes caly czas potrzebna; bo te kolejne bidy beda Cie potrzebowac tak samo, jak Ty potrzebujesz nieśc im tę pomoc.

Strasznie to egoistyczne, bo z Twoich opisow az bije uczucie do Luny, ale czy potrafilabys opiekowac się tylko nią (no i pozostalymi stalymi zwierzami), i zaprzestac działania Twojego azylu dla poszkodowanych? Bo ja uswiadomilam sobie, ze tymczasow teraz nie ma (czy zaraz nie bedzie), ale za jakis czas pojawia sie nowe, stan Luny nie wiadomo jaki, w koncu to nowotwor..

EDIT: daleka jestem od sugerowania Ci jak masz życ, nie odbieraj tego w ten sposob prosze. Podziwiam to co robisz, kibicuje Ci, ale moze tak z odleglosci widac lepiej to czego Ty nie widzisz, bo jest za blisko?;)

Posted

Nie mogę inaczej. Nie ma to nic wspólnego z chęcią postawienia na swoim. Jestem dorosłą osobą i wystarczająco już w życiu na swoim stawiałam, żeby teraz upierać się bez powodów. Zajęłam się psem od pierwszego dnia, od chwili gdy otrzymałam telefon od lekarza z pytaniem "co dalej?". Mogłam zrobić wszystko, również nie ruszyć palcem. Ale ruszyłam i ponoszę odpowiedzialność za psa. Zajmowałam się nim przez 7 dni, potem pojechał na tymczas (12 dni). Teraz jest po operacji, w szpitalu i trzeba się zastanowić co dalej. Nie ma jeszcze domu stałego. Jeśli Magda wyraża chęć takim być, to wg mnie nie jest to dobrzy pomysł. Właśnie ze względu na warunki i specyfikę sytuacji. Magda jest tymczasem dla wielu zwierząt i nadal będzie. Pies na stałe zajmuje u niej miejsce i zajmuje czas potrzebny innym. Po prostu.
O uczuciach nie będę pisała, rozchwianie emocjonalne w tym wypadku nie jest dobre. Pomyślcie proszę również o psie, nie tylko o uczuciach Magdy. Nie zauważyłam, żeby Luna psychicznie była uzależniona od miejsca czy osoby. Poszła ze mną, poszła z lekarzem, pielęgniarką. Za bardzo była obolała i cierpiąca.
A skąd wiecie, że ja również nie jestem zakochana w Lunie? Dlatego, że o tym nie piszę? Może właśnie dlatego, że nie piszę o swoich potrzebach, ale wyłącznie o psie jest to przejaw ogromnej troski o niego?
Bądźcie proszę ostrożne w swoich skrajnych osądach, szczególnie jeśli osobiście nie uczestniczycie w sprawie. Psu będzie również dobrze po mostem z kochającym go człowiekiem. Ale Luna ma wybór.

Posted

LACRIMA napisał(a):
Bądźcie proszę ostrożne w swoich skrajnych osądach, szczególnie jeśli osobiście nie uczestniczycie w sprawie. Psu będzie również dobrze po mostem z kochającym go człowiekiem. Ale Luna ma wybór.


Lacrima, nie ma to chyba na wątku skrajnych osądów, rozwój sytuacji jest raczej sporym zaskoczeniem. Rozumiem argumenty i twoje i ulv, na nic jednak nie mam wpływu, podobnie jak inne osoby.
Tyle, że smutne to bardzo.

Może choć jakieś info jak Luna dziś?

Posted

wiecie co w tej sytuacji jest dobre - że są dwa chętne domy (tzn. mówimy chyba o DT - chyba , ze już DS) na jednego psa. Przeważnie jest na odwrót. Luna to jednak ma szczęście. Podejmijcie najlepszą z decyzji, bo taki przypadek się rzadko zdarza

Posted

Dogo jednoczy się tylko w momentach krytycznych, gdy zbiera się pieniądze i każda chwila się liczy, później decyzję podejmują jednostki..

Mam nadzieję, że Luna znajdzie dom doświadczony i taki naj.. nic nie wnoszę do wątku, więc znikam.
Zdrowiej Luneczko, a Ty, Ulv trzymaj się dzielnie.

Posted

Trudna sytuacja. Ciężko stwierdzić, która z opcji byłaby odpowiedniejsza.
Nie wiem, co może suni zapewnić Lacrima, która z resztą też ma wielkie serce i na pewno zależy jej na najlepszym wyjściu dla Luny. Wiem natomiast co czeka Lunę u Magdy. Widziałam psiaki, które u niej przebywają. Mimo drugiego piętra i niepełnosprawności dają sobie wysmienicie radę, a żeby było ciekawiej Kraksa, która zmuszona jest poruszać się na zaledwie 2 nogach jest psem sprawniejszym niż niektóre czworonożne. O czym to świadczy, czy o braku ruchu? Wiem też, że ulv oddaje psiakom całą siebie, na brak miziania też narzekać nie mogą. Ma też doświadczenie potrzebne przy opiece nad psem o podobnych problemach.
Głównym argumentem tymczasowania się u Magdy byli specjaliści wrocławscy. Czy Luna już ich nie będzie potrzebować? Wszyscy wiemy, że zdrówko jej trzeba mieć non stop na oku, czy wsiądziecie w samochód i pojedziecie taki kawałek drogi w razie potrzeby? Wierzę, że tak. Ale co jeśli w grę będzie wchodził czas.
Można zarzucić Magdzie brak ogrodu, ale nikt nie wmówi mi, że Luna nie będzie mieć u niej ruchu.

Ciociu Lacrimo, nie piszę, że Luna będzie mieć u Magdy lepiej. Wiem, że Magda jest w stanie poradzić sobie z tą odpowiedzialnością, wiem, że Lunka nie będzie nieszczęśliwa, wiem, że Magda zrobi wszystko co w jej mocy, by małej ulżyć, pomóc. Wyznacznikiem wcale nie musi być ogród...

Cokolwiek postanowicie jesteśmy z Wami... obie walczycie o sunię, to zrozumiale, że wygląda to tak a nie inaczej...

Posted

No więc, ja oferuję Lunie domek. Na dobre i złe. Ze świadomością nowotworu i jego ewentualnych konsekwencji.
Aha- Marta, jest różnica między brakiem kontroli fizjologii po urazie rdzenia, a kłopotami z tymże przy nowotworze. chyba że nowotwór zajmie/uciska rdzeń, ale wtedy z reguły jest już czas na jedną tylko decyzję. Jak potrafi się zlać benek chory, na chemii- wiem z doświadczenia. Ale to różnica, czy pies sie niekiedy zsika bo mu "się zdarzyło", a kilkukrotnym w ciągu dnia ręcznym odsikiwaniem, dzień po dniu.... Niestety doświadczenie mam z jednym i z drugim.

I powiem szczerze, jeśli Luna zostanie zabrana, to wcale nie znaczy że wezmę "na jej miejsce" innego psa. To nie ma bsolutnie nic wspólnego z szantażem emocjonalnym, ani ultimatum. Po prostu to stwierdzenie faktu. Natomiast miejsce się zwolni, jak pojedzie Deks lub Itek, lub obaj. Czemu? Ja wiem, że ciężko to porównywać gabarytowo, ale czasowo już tak- otóż Luna nie zajęłaby u mnie "miejscówki" w DT, tylko opustoszałą "miejscówkę" w DS. Z zasady zakładam, że na DS mogę mieć góra 2-3 psy. I tak było przez ostatnie 4 lata. Była Kra i Pałek, przedtem jeszcze Mila i czasem jakiś pies, o którym było wiadomo, że ma przed sobą mało czasu - np. Skorek. Mili już nie ma. W maju odszedł Pałek... :-(

O wzięciu chociażby na DT bernardyna zastanawiałm się 2,5 roku, ze względu na ból po odejściu Mili. I traf chciał, że akurat Luna okazała się psem nadającym się idealnie do miasta, wpasowanym w stado.... Tym jednym na sto, na tysiąc... :-(

P.S. Równie dobrze mogę powiedzieć że Luna zajmie u Lacrimy miejsce które mogłoby ocalić życie jakiemuś benkowi- ile ich jest to można zobaczyć na wątku wspólnym bernardynów. A w dodatku Lacrima z racji właśnie warunków może wziąć takiego psa, jaki u mnie nie ma racji bytu- psa który nie zna smyczy, nie zna niczego oprócz dworu, boi się ludzi, miasta, czy nawet psa konfliktowego. Ja takiego nie wezmę, z przyczyn oczywistych, chyba, że awaryjnie na chwilę.

Posted

Sledze non stop Wasze wypowiedzi, czyta sie was jednym tchem.Nie wiem co napisac. Jestem przy Was ''malutka". Piekne wypowiedzi, ogromna burza mozgow.......,moc emocji, prawdy...., konflikt(w jakze pieknej sprawie- adopcja Luny) .Wiem ze bedzie Piekne Zakonczenie. Luna w calym nieszczesciu ma wielkie szczescie! Napiszcie choc slowko jak sie czuje Lunka:bye:

Posted

Jest jeszcze coś, co mi przyszło do głowy.
Jeśli Lunę dopadnie nowotwór, to nie ma co sie bajerować, może być niefajnie. Ja mogę być u weta w mniej niż 10 minut (w tyle byłam z Pałkiem po ataku), góra niecałe 20 (taksówką, gdyby nie daj Boże padło auto, tyle zajęło mi dojechanie na ostry dyżur z puchnącą Piki z wycieczki, od momentu wezwania taksówki). Potrafię podać leki, także w zastrzyku, więc gdyby było już źle mogę je mieć pod ręką. Umiem sama np. zrobić kroplówkę, więc nie muszę ciągnąć za każdym razem psa do weta. Itd...

Posted

Paulina_mickey napisał(a):
Dziewczyny, czy mogę prosić o jakieś wiadomości o Lunie?
Ludzie się dopytują z n-k

Jest dobrze. Opuchlizna schodzi, łapka sie goi... Luna uczy się skikać na trzech łapkach, załatwia się na dworze, ładnie je- jak na tak krótki czas po operacji, to jest super. Z gorszych rzeczy- nadal ma leczone uszy (już u mnie miała) i zapyziały jej się trochę oczy, ale wszystko jest leczone i pod kontrolą.

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Jest dobrze. Opuchlizna schodzi, łapka sie goi... Luna uczy się skikać na trzech łapkach, załatwia się na dworze, ładnie je- jak na tak krótki czas po operacji, to jest super. Z gorszych rzeczy- nadal ma leczone uszy (już u mnie miała) i zapyziały jej się trochę oczy, ale wszystko jest leczone i pod kontrolą.

Dziękuję :Rose:

Posted

Dom stały u Ulv nie zaspokaja potrzeb psa i jednocześnie odbiera jemu szansę na znalezienie właściwego.
Nie będę pisała, co ja mogę psu zapewnić, gdyż nie jestem tutaj konkurencją. Szukam domu dla Luny. Nie jest moim zamiarem branie psa na tymczas, a tym bardziej na stałe. Pomagam bernardynom i każdy kolejny u mnie w domu to przede wszystkim dodatkowa ciężka praca, czas i pieniądze. W przypadku Luny trzeba być przygotowanym na wszystko. Jednak jeśli do chwili opuszczenia przez małą kliniki nie znajdzie się właściwe miejsce, będę musiała zaopiekować się nią. Mam warunki ku temu, wiedzy i doświadczenia też mi wystarczy. Lekarza udawać nie będę, są od tego specjaliści. Przyjeźdżają do mnie na każde wezwanie przez całą dobę. To oni właśnie uratowali Lunę.
Jeśli odłożymy na bok emocje i zostawimy zdrowy rozsądek to zostanie mimo wszystko jedynie małe mieszkanie w centrum dużego miasta pełne zwierząt, wiele schodów do pokanania, duchota spalin, jakiś trawnik, jakieś wyjazdy za miasto i zdesperowana opiekunka.
Gdybym wiedziała, że tak to wszystko się potoczy nigdy nie powierzyłabym bernardynki Ulv.

Dzisiaj długo na ten temat rozmawiałam z drem Niedzielskim. Utwierdził mnie w przekonaniu, że myślę słusznie. Dla Doktora pewne sprawy nie podlegają dyskusji.

Posted

Wiesz co Lacrima? Mimo,że Twoje argumenty są tak racjonalne,to brzmią dla mnie tak jak ten wyrok sądu,odbierający pani Róży córkę 5 dni po porodzie!:-(
Oni odbierając dziecko też tak argumentowali,że sobie nie radzi,że bałagan,że dziecku będzie lepiej w rodzinie zastępczej!:placz:

Posted

LACRIMA napisał(a):

Jeśli odłożymy na bok emocje i zostawimy zdrowy rozsądek to zostanie mimo wszystko jedynie małe mieszkanie w centrum dużego miasta pełne zwierząt, wiele schodów do pokanania, duchota spalin, jakiś trawnik, jakieś wyjazdy za miasto i zdesperowana opiekunka.
Gdybym wiedziała, że tak to wszystko się potoczy nigdy nie powierzyłabym bernardynki Ulv.



Jeśli odłożymy na bok emocje i zostawimy zdrowy rozsądek to zostanie...
cóż nam wtedy zostanie? Martwy przedmiot?Nic nie czujaca rzecz?Pionek na naszej szachownicy?

LACRIMA napisał(a):
Być może. Ale ja muszę podjąć decyzję. I musi być ona racjonalna.


Nie...nie ma być, wręcz nie może być racjonalna...ma być najlepsza dla Luny! A Luna to i ta noga,której juz nie ma,to i zagrozone choroba ciało ze swoimi potrzebami,ale Luna,to głównie to co zostało odrzucone-LUNA to emocje!Luna,to uczucia!
Uczucia skrzywdzonego psa,który znalazł swoją bezpieczną stabilną przystań w tym małym mieszkaniu w centrum dużego miasta,wśród duchoty spalin, jakiś trawników, jakichś wyjazdów za miasto ...znalazł towarzyszy z którymi się dogadał i w których ma wsparcie,nie mniej ważne niż ludzkie...znalazł zdesperowaną opiekunkę,która pokochała go na tyle poważną i konsekwentną miłością,że wiedząc jakie pociągnie to za sobą obowiązki zdecydowała się zostać domem dla tego psa!!!

Decyzja,która ma być podjęta nie ma być racjonalna...ma być najlepsza dla Luny!Ma brać pod uwagę i medyczną strone jej potrzeb,ale i właśnie emocjonalną także!Ma brać pod uwage więź jaka wytworzyła sie między domownikami...tak domownikami,bo ona w ostatnich dniach miała swój dom!

Jeśli nie będzie brała tego wszystkiego pod uwagę,a jedynie czysto fizyczne względy,to po cóż tu wogóle jesteśmy?Po co tyle słów o uczuciach do psów,o uczuciach samych psów,po co gadanie o tym,że chcemy dla psa jak najlepiej...przecież w ostatecznym rozrachunku traktujemy je jak rzeczy-przestawiamy jak pionki na szachownicy...pionki,które nic nie czują,nic nie przezywają...pionki,które nie mają rzadnych potrzeb emocjonalnych;pionki,które w trudnym dla nich momencie,momencie w którym potrzebują najblizszych, zostaną wsadzone w nowe obce warunki,nowe obce sytuacje,nowe obce osoby...

I jeszcze jedno zdanie...wiedzieliśmy wszyscy, bez wyjątków,że tak to się właśnie może potoczyć!Wiele z nas na to wprost liczyło.Ulv od początku przylgnęła do suni.

Posted

Zuzlikowa!
Tak właśnie czuję i myślę,ale nie potrafiłam ująć słowami!
Dzięki za ten wpis i myślę,że większość ciotek,które zaniemówiło,tak właśnie myśli!
I niech się nie boją wyrazić swoich opinii!

Posted

epe napisał(a):
Zuzlikowa!
Tak właśnie czuję i myślę,ale nie potrafiłam ująć słowami!
Dzięki za ten wpis i myślę,że większość ciotek,które zaniemówiło,tak właśnie myśli!
I niech się nie boją wyrazić swoich opinii!


wiesz przecież, że "dyktatorzy" zawsze idą do celu...a po czym, to chyba każdy z nas wie:cool1:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...