Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

O fajnie Magduś że jesteś. Ucałuj Lunę od razu.

Termin ustalony u ubiegłym tygodniu z drem Niedzielskim na amputację łapy to najbliższy czwartek. Jeśli stan łapy pozwoli to trzymamy się tego terminu. Potem mała zostaje w szpitalu po opieką doktora.

  • Replies 739
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ania_to_ja napisał(a):
Chciałabym jakoś wspomóc psinke czy na nr konta podany we wczesniejszym poscie można wpłacać pieniążki?? Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki;)


Podaję Ci na pw nr konta. To podane w poście jest do wpłat z allegro. Jak dasz na to to też nic się nie stanie, ale wolałabym żeby był porządek.

I od razu bardzo dziękuję za pomoc.

Posted

Kuku Emilia, pytasz czy wlasciciel zaplacil za koszty leczenia???, otoz ..oddal co do grosza!!!jak rowniez zaplacil kare za samowolne wypuszczanie psa kategorii 2 ( jest to niedopuszczalne),zajeli sie tym ''hycle"-tak sie w Polsce mowi i slowo to przeraza, tutaj jest rzecza normalna ze psiak od weterynarza (ktory trzyma go kilka dni) trafia na dzien do nich i oni wystawiaja fakture. Tak wiec psina trafila na jeden dzien do nich( bylam przy tym w klinice, rozmawialam z Hyclem, on przy mnie dzwonil do wlasciciela powiadamiajac go gdzie jest pies, kiedy mozna go odebrac i jakie sa koszty, w przeciwnym razie jesli nie ma ochoty go odebrac powiedzial, ze sa dwie panie( ja i moja corka), chetne do adopcji psiaka). Facet zglosil sie po psa tego samego wieczora, 2 dni po, zona wlasciciela dzwonila do mnie z podziekowaniami i obiecala , ze mi go przyprowadzi, gdy tylko pies wydobrzeje( tak sie nie stalo), stracilam z nimi kontakt, gdy dzwonila telefon byl zastrzezony, brak numeru. Mysle, ze psina ma sie dobrze a facet, ktory zaplacil orbitalna sume za swojego psa, mysle ,ze dostal dobra nauczke. Moim zdaniem, gdyby nie chcial tej psiny, nie zaplacilby albo i wyparlby sie jej, poniewaz tatuaz , ktory miala na brzuszka byl nieaktualny, czyli na dobra sprawe pies do nikogo nie nalezal....( pierwszy wlasciciel mieszkal w Marsylii, to jest 150 km od nas).Weterynarz po weryfikacji numeru, wydzwanial pod nr tel , niestety nr byl nieaktualny, tak wiec bylismy pewni, ze wlasciciel sie nie odnajdzie. ...A jednak. Psina, zdaniem wlasciciela uciekala od czasu do czasu..i wracala..tym razem, zostala zaatakowana przez jakies duze zwierze( prawdopodobnie dzika, rany byly tak rozlegle i glebokie, ze ciezko bylo je zszyc( brakowalo skory), blakala sie ponoc przez dobre trzy dni( po ocenie ran), byla wycienczona ( na dodatek upal 40 stopni!), ledwo trzymala sie na nogach...cale szczescie, ze trafila pod nasz dom, mogla isc w winnice i tak skonac..Ryczalam jak swieta Magdalena !!!!!!!!!!!!gdy weto powiedzial nam, ze jeszcze godzinka, dwie i psina skonalaby. MAM OGROMNA NADZIEJE ZE MA SIE DOBRZE I ZE WLASCICIEL DOSTAL PO KULOSACH!!!!!!!!!!! pozdrawiam slonecznie

Posted

dziewczyny jestem wróciłam

sunia nie dawała mi spokoju a brak netu mnie wykańczał



jak ona sobie da rade na 3 lapkach ....ja osobiście nie znam żadnego przypadku bernardyna na 3 łapach :-(:-(:-(:-(

co z wchodzeniem po schodach u Ciebie Magda ????/mnie to przeraża....

Posted

Magda właśnie do mnie zadzwoniła - nie miała przez 2,5 roku bernardyna, a tu nagle w ciągu tygodnia ma 2 :-o Mała sunieczka, w typie krótkowłosego, szczenie, odebrane menelom. Ktoś chętny :cool3:?

Posted

Korenia napisał(a):
Magda właśnie do mnie zadzwoniła - nie miała przez 2,5 roku bernardyna, a tu nagle w ciągu tygodnia ma 2 :-o Mała sunieczka, w typie krótkowłosego, szczenie, odebrane menelom. Ktoś chętny :cool3:?

No własnie pisała na ogólnym beniów :crazyeye:

Posted

margot1504 napisał(a):
Kuku Emilia, pytasz czy wlasciciel zaplacil za koszty leczenia???, otoz ..oddal co do grosza!!!jak rowniez zaplacil kare za samowolne wypuszczanie psa kategorii 2 ( jest to niedopuszczalne),zajeli sie tym ''hycle"-tak sie w Polsce mowi i slowo to przeraza, tutaj jest rzecza normalna ze psiak od weterynarza (ktory trzyma go kilka dni) trafia na dzien do nich i oni wystawiaja fakture. Tak wiec psina trafila na jeden dzien do nich( bylam przy tym w klinice, rozmawialam z Hyclem, on przy mnie dzwonil do wlasciciela powiadamiajac go gdzie jest pies, kiedy mozna go odebrac i jakie sa koszty, w przeciwnym razie jesli nie ma ochoty go odebrac powiedzial, ze sa dwie panie( ja i moja corka), chetne do adopcji psiaka). Facet zglosil sie po psa tego samego wieczora, 2 dni po, zona wlasciciela dzwonila do mnie z podziekowaniami i obiecala , ze mi go przyprowadzi, gdy tylko pies wydobrzeje( tak sie nie stalo), stracilam z nimi kontakt, gdy dzwonila telefon byl zastrzezony, brak numeru. Mysle, ze psina ma sie dobrze a facet, ktory zaplacil orbitalna sume za swojego psa, mysle ,ze dostal dobra nauczke. Moim zdaniem, gdyby nie chcial tej psiny, nie zaplacilby albo i wyparlby sie jej, poniewaz tatuaz , ktory miala na brzuszka byl nieaktualny, czyli na dobra sprawe pies do nikogo nie nalezal....( pierwszy wlasciciel mieszkal w Marsylii, to jest 150 km od nas).Weterynarz po weryfikacji numeru, wydzwanial pod nr tel , niestety nr byl nieaktualny, tak wiec bylismy pewni, ze wlasciciel sie nie odnajdzie. ...A jednak. Psina, zdaniem wlasciciela uciekala od czasu do czasu..i wracala..tym razem, zostala zaatakowana przez jakies duze zwierze( prawdopodobnie dzika, rany byly tak rozlegle i glebokie, ze ciezko bylo je zszyc( brakowalo skory), blakala sie ponoc przez dobre trzy dni( po ocenie ran), byla wycienczona ( na dodatek upal 40 stopni!), ledwo trzymala sie na nogach...cale szczescie, ze trafila pod nasz dom, mogla isc w winnice i tak skonac..Ryczalam jak swieta Magdalena !!!!!!!!!!!!gdy weto powiedzial nam, ze jeszcze godzinka, dwie i psina skonalaby. MAM OGROMNA NADZIEJE ZE MA SIE DOBRZE I ZE WLASCICIEL DOSTAL PO KULOSACH!!!!!!!!!!! pozdrawiam slonecznie


No to rozumiem :p Myslalam ze to w Polsce dziadowskiej. Bo w taká historié w Polsce nie uwierzylabym. Dziéki za opis. Swietnie sié czyta takie story.

A co do drugiej beni u Ulv, bédzie miala wátek?

Posted

Kochane, nie moglam sie zalogowac przez pare dni, cholera wie dlaczego.. rozmawialam w sprawie protezy, Pan jest niesamowity, psiarz i pasjonat ortopedii protetycznej, taki z dusza czlowiek:)
nie mam niestety do przekazania nic nowego - noga powinna byc amputowana i w zadnym wypadku nie nalezy sugerowac sie ewentuala proteza w ustalaniu wysokosci odjęcia - bo mozna stracic psa, a po co wtedy proteza.. Zreszta wet pewnie tak wlasnie postapi,
Po operacji i rekonwalescencji chetnie ja zobaczy, wypowie sie - podoba mi sie jego podejscie, nic nie obiecuje, no ale z drugiej strony, mowi, nie ma rzeczy niemozliwych
Lunka - mizianki dla Ciebie od Pana Marka i ode mnie - trzymaj sie Mala

EDIT: tak mi chodzila po glowie inna sunia bez lapy i przypomnialam sobie - widzialam ja w przytulisku w okolicach mysiadla - byla naprawde potęzna, moze ktos ja pamiata http://www.dogomania.pl/forum/f28/szekla-bez-prawej-lapy-duza-piekna-2-letnia-suka-51431/?highlight=minog
niestety zdjecia 'zniknely', ona ladnie chodzila bez lapy, mimo tego ze byla duza i z nadwaga. Bedzie dobrze, byle po operacji bylo ok!

Posted

No ja osobiście poznałam bernardynkę bez przedniej łapki, a w ostatniej rozmowie dr Szczypka (dla mnie absolutny autorytet, nie dość, że znam jego osiągnięcia przy innych psach, to uratował mi Krę w sytuacji po prostu beznadziejnej :loveu: ) powiedział, że niedawno amputował łapę psu o wadze 70 kg i pies daje radę.
Więc na pewno nie ewentualna proteza będzie najważniejsza przy ustalaniu wysokości cięcia, tylko zmiany nowotworowe... ale gdyby się udało z protezą byłoby super, więc wet będzie brał taką możliwość pod uwagę i zdecyduje jak ciąć.

A sama Luna czuje się całkiem, całkiem. Dziś zażyczyła sobie wylegiwania na trawce i tarzania, więc się wylegiwała... nie będę jej odmawiać przyjemności, sumienie by mnie zagryzło.

Niestety znów było nieładne siusiu, rano łapię i jesli będzie "nie takie jak trza" to od razu idzie do analizy.

....aaa- Luneczka cudownie akceptuje koty, moje futra zaczynają ją traktować jako wielkie, ogrzewane legowisko :evil_lol:

Posted

[quote name='marta925']
Po operacji i rekonwalescencji chetnie ja zobaczy, wypowie sie - podoba mi sie jego podejscie, nic nie obiecuje, no ale z drugiej strony, mowi, nie ma rzeczy niemozliwych

Marta, czy w takim razie była by odrobina szansy, zebyś zerknęła na tego psa i zorientowała się, czy dla niego jest szansa na protezę na przednie łapki :(

http://www.dogomania.pl/forum/f28/lunak-ponad-11-lat-na-polamanych-lapach-bez-szans-133772/


Ulv, z tego co się orientuje to NIGDY nie zostawia się kikutów, tylko amputuje się łapki u samej góry.. Kikut powodował by to, ze pies ranił by sobie go kiedy by wstawał czy kładł się.... Tak więc napewno będą jej amputować całą łapkę u "nasady" (znaczy w łopatce pewnie)

Posted

Właśnie czasmi sie zostawia, pod protezę ;) ale rzadko, bo mało kto szuka takiej mozliwosci dla psa (raz- koszty, dwa- mniejsze psy w zasadzie wcale tego nie potrzebują, bez niczego sobie radzą na trzech łapach).

Posted

Najważniejszy i decydujący będzie stan łapy i zasięg zmian... jesli będą rozległe, to wogóle nie będzie sie nad czym zastanawiać.
A patrząc na Lune mam smutne wrażenie, że jej łaptwiej bedzie wogóle bez łapy niz z tą wielką, bolacą, przeszkadzająca banią :shake: Przecież to nawet musi ważyć ładnych parę kilo....

Posted

[quote name='Asior']Marta, czy w takim razie była by odrobina szansy, zebyś zerknęła na tego psa i zorientowała się, czy dla niego jest szansa na protezę na przednie łapki :(

http://www.dogomania.pl/forum/f28/lunak-ponad-11-lat-na-polamanych-lapach-bez-szans-133772/


czy sa konkretne plany amputacji tych polamanych łapeczek?:-o, przeszkadzaja - bolą, czy po prostu szukasz jakiegos rozwiazania coby lepiej bylo? on jest pod opieka weta, mial rehabilitacje, udaloby sie dokumentacje wyciagnac?

Ulv - super, ze masz zaufanego, mądrego weta! (ale biorac pod uwage ilosc połamancow u Ciebie to niedziwne - jeszzce raz - wielki szacun!)

Posted

niestety pies jest na ogólnych boksach czyli z kilkoma innymi psami...żadnej rehabilitacji, żadnego leczenia... (on tak chodzi od 11 lat, więc w pewnym stopniu nauczył się tak żyć)
chyba łapki go nie bolą.. wspiera się na nich.. na tym króciutkim filmiku widać najlepiej......

Posted

Asior napisał(a):
niestety pies jest na ogólnych boksach czyli z kilkoma innymi psami...żadnej rehabilitacji, żadnego leczenia... (on tak chodzi od 11 lat, więc w pewnym stopniu nauczył się tak żyć)
chyba łapki go nie bolą.. wspiera się na nich.. na tym króciutkim filmiku widać najlepiej......

cos bylo na poczatku watku o rehabilitacji, 4-miesiecznej, ale bez efektow. jesli rzeczywiscie byla, to musiala byc diagnoza ortopedyczna, bylaby podstawa do konsultacji u ortopedy-protetyka.. moglabys dopytac w schronisku? daj znac, plis; i przeniesmy sie na jego watek z jego sprawa, bo nas Ulv zaraz pogoni stad;)

Posted

Obie z Lacrima z niepokojem czekamy na czwartek :-( i to co potem...

Nie wiadomo, co wyniknie z badania histo, ale może być potrzebna chemia, we Wrocławiu są na szczęście specjaliści, ale mimo wszystko strasznie sie boję, czy to świństwo nie jest bardzo złosliwe.

Rozmawiałam z onkologiem ludzkim, kazał unikac stresu "bo nowotwory żywią sie stresem"- nie wiem, jak w takim wypadku malutka zniesie pobyt w klinice, no i mam ogromne obawy- Lacrima wolałaby zabrać Lusię (bo u mnie schody), ja swolałabym zostawic ją tutaj- raz- weci pod ręką, dwa- specjaliści, trzy- żeby uniknąć zbednego stresuzwiązanego ze zmianami.
Schodów owszem, troszeczkę się obawiam, ale przecież Mila bez niczego wchodziła w uprzęży, nawet jak była bardzo słaba (a miałą też uszkodzony staw w łapie), w ostateczności ją w zasadzie wnosiłam. Dżeki po operacji nie używający przez jakiś czas łąpy tez sobie radziłą znakomicie. O Krze nawet nie wspominam ;) a przecież ona ma tylko dwie nogi. Już teraz przyzwyczajam Lunę do odciążania jej pasem (szelki "w toku") i wyraźnie jej sie to podoba. A łapka to chyba jej bardziej przeszkadza niż pomaga. :shake: W każdym razie za wszelką cenę chce uniknąć zbędnego stresu (kolejny DT), obawiam sie też podróży w okresie rekonwalescencji (będzie osłabiona po narkozie, a serca bernardynów do odpornych nie należą)..

Z pozytywów- będę miałą dłuższe wolne (3 tygodnie) w pracy i będzie auto, więc Luna nmoże mieć zapewnioną opiekę 24 h i podwózkę na spacery za miasto i do wetów.

Podsumowując- ja chcę, żeby na razie Luna została u mnie po operacji, dopóki nie wyjaśni się całkowicie jej stan zdrowotny i nie znajdzie idealny DS. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym ją puściła w podróż, która by jej zaszkodziła, czy wręcz zabiła :shake: Jak będzie trzeba, będę ją nosić po schodach :mad: a zimno na szczęście lubię, więc przegrzanie od kaloryferów, jak zaczną grzać, jej nie grozi (moja ciocia jak do mnie przychodzi w zimie, to siedzi w kurtce, a jak mieszkałam z koleżanką, różnica temperatur w pokojach dochodziła do 10 stopni :evil_lol:)....


A teraz pozytywy- Lusia grubnie (jeszcze widać jej żebra, ale już nie ma takiego koszmarnego wcięcia w talii) a głowa goi sie pięknie- jest szansa, że blizny znikną pod futerkiem :lol: Uszy zabagnione czyszczę i kroplę. Znacznie mniej się też drapie- nie wiem, czy to efekt wytłuczenia pasozytów, czy karmy (je karmę RC sensitive i naturalne).

Wydałam ostatnio na jedzonko (mięsko znaczy ;)) 40 zł. Ale sporo tego było- panie z mięsnego biadają nad Luną i robią nam "przeceny" :evil_lol:

Posted

Operacja ustalona i wpisana w grafik. Czwartek godzina 18.00. Później Luna zostaje w Klinice. Mamy obiecane przynajmniej 3 dni. My chcemy żeby tak z tydzień. Jeśli będzie taka możliwość (szpital mały, pacjenci z całej Polski) to zostanie. Na pewno jeśli wystąpią komplikacje.

Jeśli chodzi o dalsze działanie to jesteśmy z Ulv w trakcie wypracowywania koncepcji w zależności od stanu zdrowia Luny. Muszę przyznać, że rozmowy są burzliwe, ale jednocześnie bardzo twórcze. Burza mózgu, wzajemne argumenty nie do odparcia, ustalone już niektóre rozwiązania. Rozmowy telefoniczne zajęły nam dziś właściwie cały dzień, z przerwami na przygotowywanie się do kolejnej. Każda z nas jest gotowa zająć się Luną po amputacji, ustalamy gdzie mała będzie miała lepiej. U mnie daleko do dobrych wetów, u Ulv schody. Decyzję podejmiemy wspólnie, biorąc pod uwagę wylącznie Lunę. Na razie zgodnie trzęsiemy się przed czwartkiem. W Klinice bedziemy obydwie, przed i po operacji. W trakcie chyba nas wyproszą ;)

Posted

Dzisiaj na konto Luny wpłynęło:

1. Jolanta H./Osielsko - 50 zł
2. Margot1504 - 796.70 zł

Bardzo dziękuję w imieniu Luny.

W czwartek będziemy wiedziały jakie koszty pobytu małej w Klinice. Cenę operacji Ulv już ustaliła. Dzięki niej jest to symboliczne 400 zł.

Posted

kuku, dowiadywalam sie w sprawie luny( proteza). Otrzymalam namiary do kliniki w Montpellier (dr. Dickele) i do kliniki w Beaucaire( dr. Duprat). Sa to renomowani doktorzy , jesli uda mi sie z nimi skontaktowac, napisze Wam jak wg nich sprawa wyglada.Narazie wiem tylko ze ciezar stanowi problem...(??). Myslimy u Lunie i trzymamy kciuki!!!!!!! pzdr bardzo slonecznie

Posted

Świetnie Marta i Gosia. Działania na szeroką skalę! Bez granic i rzeczy niemożliwych. Zrobimy wszystko,co będzie trzeba, żeby pomóc Lunie. Nie odpuszczajcie Dziewczyny tych protez. Gosia, Francja nie jest tak daleko, jeśli będzie możliwość pomocy u Was to Luna przyjedzie.

Pamiętajmy jednak, że możemy przegrać z rakiem, że serce może nie wytrzymać (o to boi się Ulv). Piszę to tym, bo nie wszystko od nas zależy.

Dzisiaj po 18 dzwonię do dra Niedzielskiego. Ok. 19 Magda będzie w Klinice z Luną na badaniach i konsultacjach przedoperacyjnych.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...