asher Posted July 31, 2005 Posted July 31, 2005 Gajowa, powiem ci, że po tym jednym spotkaniu z Gają na SGGW w życiu bym nie pomyślała, że pannica ma taki charakterek :o :lol: Może pora małą złośnicę... szkolić? Doddy na pewno by pomogła? Bo tego, że ona będzie spokojnie reagowac na toczenie to się szybko nie należy spodziewać... No to może niech chociaż reaguje na komendy...? :hmmmm: Quote
Hanna R. Posted July 31, 2005 Posted July 31, 2005 No, ja jak zwykle w sytuacjach puszczenia luzem psa ze schroniska ( wiem, że Gaja nie była w schronisku - ale chodzi mi o zasadę ) po tak krótkim okresie czasu powiem ŁO MATKO :o :o :o Wydaje mi się, że po takich przejściach Gaja powinna być pod szczególnym nadzorem - głownie po to, by nie narażać jej ponownie na niepewny los. Co mogło sie stać ( na szczęście się nie stało ) można sobie wyobrazić... Gajowa, plizzzzz, nie rób tak ! Quote
*Gajowa* Posted August 7, 2005 Posted August 7, 2005 Nie wiem jak wstawiać cytaty więc odnoszę się po kolei do ostatnich dwóch wypowiedzi. Uważam również,że szkolenie Gai jest konieczne - ona jest całkiem "surowa" chyba nikt z nią nie pracował. Nie umie się też bawić z człowiekiem. Widziałam przez okno, że próbowała podrzucać piłkę sama. Jednak kiedy próbuję ją zainteresować np. piłeczką - natychmiast ucieka. Staje się coraz bardziej normalnym psem- cały dzień spędza w ogródku i jest bardzo pracowita przy ogrodzeniu. Po drugim posiłku o godz.20-tej kładzie się spać /cały czas okupuje posłanie Nortona/ i nie ma siły, żeby wyszła z domu dopiero rano. Przemywanie rany odbywa się już bez przywiązywania do płotu, nawet bez szelek. Rana jest od dwóch dni czysta i ładnie zaczęła zarastać. Chciałabym skonsultowac sprawę szkolenia z Doddy... moze sie odezwie. Quote
Belga Posted August 7, 2005 Posted August 7, 2005 Zachowanie Gai bardzo przypomina mi moją Belgusię - OB, która mieszka ze mną już 7 lat. Mimo usilnych starań nigdy nie udało mi się nauczyć jej zabawy piłeczką (chociaż to belg). Moja sunia także wieczorami nie wychodzi z domu, chyba, że razem ze mną. Ciekawa jestem, czy Gajunia będzie bardziej reformowalna? Pozdrawiam serdecznie! Quote
*Gajowa* Posted August 7, 2005 Posted August 7, 2005 Zgadzam się z wypowiedzia,że Gaja powinna być pod szczególnym nadzorem , ale czy to znaczy,że nie mogę jej puszczać luzem wogóle? To oznaczloby, ze praktycznie musielibyśmy zrezygnować ze spacerów po lesie,a Gajunia tak bardzo je lubi. Rano nie może sie doczekać, popiskuje i biega wokół samochodu, a jaka jest szczęśliwa jak wysiada w lesie! Od jej ataku na "grzybiarza" jest zawsze albo w kagańcu /tego nie lubi ale pomalutku ją przyzwyczajam/ albo na smyczy. Prowadzenie jej na smyczy w lesie jest b.uciążliwe- smycz zaplątuje się o drzewa, podcina Nortona i trudno dotrzymać jej kroku. Potrzebuje Waszej rady dogomaniacy doświadczeni w pracy z psami schroniskowymi - co robic? czy mamy zrezygnować ze spacerów ? Zaznaczm jestem już pewna, że Gajunia nie ma zamiaru od nas /mnie i Nortona/ uciec. Quote
Camara Posted August 7, 2005 Posted August 7, 2005 *Gajowa* napisał(a): Potrzebuje Waszej rady dogomaniacy doświadczeni w pracy z psami schroniskowymi - co robic? czy mamy zrezygnować ze spacerów ? Zaznaczm jestem już pewna, że Gajunia nie ma zamiaru od nas /mnie i Nortona/ uciec. jeżeli nie obserwujesz tendencji do ucieczek Gaji to może nie rezygnuj ze spacerów luzem... ale koniecznie Gaja musi mieć solidną adresatkę! Taką, która się nie odkręci, nie urwie z kółeczka itp. albo niezmywalnym markerem napisany adres na obroży. i cieszę sie ogromnie, że Gaja jest u Ciebie :P Quote
dyziolek Posted August 7, 2005 Posted August 7, 2005 jeżeli nie obserwujesz tendencji do ucieczek Gaji to może nie rezygnuj ze spacerów luzem... ale koniecznie Gaja musi mieć solidną adresatkę! Taką, która się nie odkręci, nie urwie z kółeczka itp. albo niezmywalnym markerem napisany adres na obroży. to chyba dobry pomysł z tą adresatką a ja pozwolę sobie podpowiedzieć jeszcze jedną rzecz - widziałam to u huskiego, który lubi sobie "pozwiedzać" okolice - metalowe kółko z wybitymi numerami telefonu do właściciela - pytałam go gdzie to zrobił - okazało się, że u pana, który dorabia klucze. Pozdrawiam! Quote
Belga Posted August 8, 2005 Posted August 8, 2005 Ja mam sukę "schroniskową" i psa "ulicznego". Myślę, że sprawa spacerów jest bardzo indywidualna. Moją sukę zaczęłam spuszczać ze smyczy po około 3 miesiącach wspólnego życia i nigdy nie próbowała uciekać, natomiast psiak jest już ze mną od pół roku i wiem, ża jak tylko puszczę go w lesie, to popędzi w chaszcze. On ogólnie jest posłuszny, ale ma silny instynkt myśliwski, toteż w lesie zapomina o całym świecie i nie ma szans go przywołać. Dlatego chodzi na spacery na długiej smyczy, co jest dosyć męczące, bo bardzo ciągnie, no ale nie widzę innego wyjścia. Nie sądzę, by pomogło tu szkolenie, bo on już świetnie zna komendę "do mnie", lecz instykt jest silniejszy. Quote
Gohul Posted August 8, 2005 Posted August 8, 2005 Ja mojej suni kupiłam "nieśmiertelnik" na allegro. Kosztowało grosze, około 5 zł chyba, a osoba od której kupowałam od razu w"wybijała" to co chciałam czyli w moim przypadku to telefon pod który nalezy dzwonić. Quote
*Gajowa* Posted August 14, 2005 Posted August 14, 2005 Gaja jest już siebie pewna siebie w ogrodzie, w domu , a najbardziej w lesie. Jest zawsze ubrana w kaganiec, który potrafi ściąnąć i dlategoo kaganiec jest przywiązany taśmą do szelek. Wygląda to dracznie ale jest skuteczne. Gajunia niestety atakuje prawie wszystkich i nie jest to bynajmniej obrona tylko ewidentny zajadły atak z dotykaniem kagańcem nóg /gdyby nie kaganiec już z pewnością byłoby kilka pogryzień/. Atakuje tez psy i to duże psy.Oczywiście wtedy nie słucha mnie. Mam kłopot z nią, gdy przychodzą goście bo też jest agresywna i jestem zmuszona na czas wizyty przywiązywać ją przy płocie. Robiłam próbę-puściłam ją na krótko gdy goście siedzieli nieruchomo na tarasie ale zaczęła oszczekiwać dziewczynkę 10 lat i podchodzić coraz bliżej aż złapała ją za rękaw bluzy.Musiałam ją zabrać. Konicznie musimy iść na szkolenie i to szybko, bo nie dam sobie z nią rady.Poradżcie mi gdzie na południu W-wy są organizowane szkolenia Quote
asher Posted August 14, 2005 Posted August 14, 2005 Gajowa, dobra psia szkoła jest w Mysiadle. Sporo osób (kompetentnych!) ją polecało. Namiary prześle ci na priw. Quote
Gryska Posted August 14, 2005 Posted August 14, 2005 Oj Gaja, Gaja... ale różki pokazujesz :huh: Quote
asher Posted August 15, 2005 Posted August 15, 2005 Gajowa, odczytałas moją prywatną wiadomość? :wink: Quote
*Gajowa* Posted August 15, 2005 Posted August 15, 2005 Tak odczytałam wiadomość - dziękuję Asher . Dzwoniłam tam - można zacząć od przyszłego weekendu ale kurs jest dosyć drogi, a obecnie interesy nie idą najlepiej - chyba muszę poczekać z decyzją. Quote
asher Posted August 15, 2005 Posted August 15, 2005 Na Ursynowie (konkretnie Natolin) szkoli też Russ, ale o tej szkole słyszałam bardzo różne opinie, niekoniecznie dobre... Sprawdzę jednak, czy mam ich adres internetowy i w razie czego też ci prześlę. A moge spytac ile kosztuje szkolenie w Mysiadle? I czy miałabyś chodzić z Gają na szkolenie grupowe, czy byłoby to szkolenie indywidualne? Jeśli to drugie, to niestety wszędzie jest drogie... Quote
*Gajowa* Posted August 15, 2005 Posted August 15, 2005 Pytałam tylko o szkolenie grupowe PT - kosztuje 500 zł. Dwa razy w tygodniu - sobota, niedziela. Może to nie jest wygórowana stawka ale dla mnie obecnie jest. Gaja była dziś na spacerze bardzo niegrzeczna. Zaatakowała dwóch rowerzysów / oddzielnie/ i nie chciała im odpuścić. Po złapaniu jej pozwoliłam tym ludziom naprawdę daleko odjechać i gdy ją puściłam jak błyskawica pognała za rowerzystami - oczywiście była w kagańcu i ludzie nie mieli pretensji ale jest to bardzo denerwujące. Rozważam możliwość niezabierania jej na spacery go lasu. Quote
doddy Posted August 15, 2005 Posted August 15, 2005 No proszę jakie różki malutka pokazuje..... Pani Marto jeśli chodzi o cene szkoleń w Wawie to plasują sie one w przedziale 400 - 500zl, czasem nawet 800zł. Jak czytam to co Pani pisze to ja polecałabym nie spuszczać Gajki do czasu aż nie nauczy się 100% przychodzenia na Pani komendę. Wydaje mi się, że spacerki z kolejnymi atakami nie są ani przyjemne dla Pani ani dla Glizdeczki. Ponadto z tego co Pani pisze to Gaja wcale nie jest bezpiecznym psem. Zadzwonie do Pani w tygodniu i umówimy się na mały spacerek i pokażę Pani co można robic, by utemperować troszke Gajusie. Quote
Gdarin Posted August 17, 2005 Posted August 17, 2005 *Gajowa* napisał(a): Rozważam możliwość niezabierania jej na spacery go lasu. Witam, moim zdaniem suka objęła przewodnictwo w "stadzie". Powinno się już na początku wyznaczyć jej miejsce w hierarchii i zdominować ją. Teraz suka uważa, że to ona decyduje o tym kto zagraża stadu i dlatego atakuje napotkane osoby. Po prostu czuje się odpowiedzialna za stado. W takim stanie nie można jej wyprowadzać w miejsca gdzie są ludzie i inne zwierzęta, bo po pierwsze stanowi dla nich zagrożenie, a po drugie jeszcze bardziej utwierdza się w swej roli. Konieczna jest pomoc fachowca, który pomoże właścicielce objąć przewodnictwo w stadzie i zapanować nad suką. Quote
*Gajowa* Posted August 18, 2005 Posted August 18, 2005 LECZENIE ZAKONCZONE - RANA NA SZYI CAŁKIEM ZAROSŁA ! Gajunia jest już gotowa do normalnych zajęć - czekamy na telefon Doddy z niecierpliwością. Dziś po raz pierwszy byłyśmy w Warszawie. Zrobiłyśmy krótki spacer w ruchu ulicznym , królewna czuła się bardzo niepewnie. Była zdenerwowana i oczywiście grzeczna - nikogo nie zaczepiała. Po załatwieniu spraw /kupiliśmy nowy kaganiec/ w drodze powrotnej do samochodu już czuła się pewniej. Mimo, że zaparkowałam dosyć daleko od sklepu doskonale wiedziała gdzie stoi samochód i bezbłędnie go rozpoznała. Po przyjeżdzie do domu długo odsypiała tę przygodę. Quote
asher Posted August 18, 2005 Posted August 18, 2005 Brawo :klacz: To teraz już bez żadnych wyrzutów sumienia można się zabierać za temperowanie panienki :wink: Quote
doddy Posted August 18, 2005 Posted August 18, 2005 Pani Marto niestety nastąpiła nieoczekiwana zmiana planów. Ja codzinnie rano o 4.30 wychodzę z domu. Do 15 mam szkolenie, wracam do Wawy, jadę na Mokotów wyjsć z dogiem znajomych, później na SGGW do Celnika i wracam do domu najwcześniej o 20. Ide wtedy ze swoja suką w końcu na spacer. Przez Celnika okazało sie, że nagle doba jest dla mnie za krótka. Nie mam jak sie do Pani wybrać :oops: Przepraszam Quote
doddy Posted August 26, 2005 Posted August 26, 2005 Dziś była na SGGW Pani Marta z Gajką. Ja powiem Wam szczerze, że jak bym Gajkę obaczyła na ulicy to nie powiedziałabym, że to moja była podopieczna. Gaja wypiękniała, sierść jej błyszczy, przytyła... No cudo! Z zachowaniem nie jest tak strasznie, choć zdaje sobie sprawę, ze była na obcym terenie. Byliśmy na długim spacerku z Celnikiem, a później przyjechała lavinia ze swoim Maxem. Teraz trzeba zobaczyć ile zostało na koncie Gajuni i wysterylizować ją ale tu musi się wypowiedzieć deszczowa. A oto i relacja zdjęciowa. Gaja: Gaja z Celnikiem na długim spacerku: A tu jeszcze pod Kliniką: Max lavini z Gajką: Quote
pajunia Posted August 27, 2005 Posted August 27, 2005 No jestem zszokowana, jaka to piekna psica sie stala. A ten ladny kawaler to naprawde Celnik, mialas racje doddy, to piekny owczarek. Bardzo do siebie pasuja te dwa piekniuchy. Gratuluje Gajowa i zycze powodzenia w wychowaniu Gliz :lol: deczki. Quote
*Gajowa* Posted August 28, 2005 Posted August 28, 2005 Dopiero obejrzałam fotki - miałam kłopoty z łączami /brak synchronizacji/. Dziękujemy Doddy za wspólny spacerek i piękne zdjęcia. Celnik zalecał się do Gajuni w trakcie całego spacerku ale ona pozostawała obojętna na jego zaloty, a nawet marszczyła nos i pokazywała ząbki i tak samo wobec Maksia również była nieprzystępna. Powiem wam, że ona bardzo kocha Nortona i myślę, że chce być wierna tej przyjażni. To niesamowite jak Gaja chce iść blisko niego na spacerze, jak wącha te same miejsca, gdy on się zatrzymuje i wącha.Nigdy nie zdarzyło się, żeby warknęła na niego, czy zmarszczyła nos od pierwszego ich spotkania. Jest mu wdzięcza za przyjęcie do stada, za to, że pozwolił jej zająć swoje legowisko i za spokój jakim mogła cieszyc się przez wiele tygodni w nowym miejscu.Teraz mu się za to odwdzięcza. Quote
*Gajowa* Posted September 4, 2005 Posted September 4, 2005 Ciągle mam problemy z łączami. Ostatnio Gajunia została zaszczepiona przeciw parwo i nosówce no i co najważniejsze rozpoczęła edukację w ten weekend. Stoi przede mną ciężkie zadanie bo Gaja wyraźnie różni sięod reszty piesków w grupie. Jest całą sytuacją mocno zestresowana i musi oswoić się z dużą ilością psów i ludzi w swoim otoczeniu. Doddy pociesza mnie, że nie jest wcale tak źle. Nie poddamy sie - od jutra zaczynamy ćwiczyć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.