Cirilla888 Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 Może słowa "zapuszczenie wychowania psa", to dość ostre określenie, ale coś w tym musi być, skoro powstał aż taki problem... Nikt tu na forum nie chce bynajmniej Ci nawrzucać, tylko pomóc, ale prawda jest taka, że do pewnego zaniedbania w kwestii nauki psa doszło z Twojej strony... "Poniewaz wczesniej problem zostawania psa w domu nie byl uciazliwy, na noce nie zostawal sam po upomnieniach sasiadow." Wcześniej pisałaś, że metodą na to żeby pies był cicho było zostawanie samemu w domu, albo proszenie kogoś o to... Jeśli ktoś decyduje się na psa to poprostu musi go nauczyć pewnych rzeczy i tak samo jak psa uczy się załatwiać na dworze, tak samo zostawać w domu bez nikogo. Skakanie na ludzi, jak pisałaś też było problemem, a na mężczyzn zdarza się nadal, mimo kolczatki. Moim zdaniem właściciele wszystkich psów powinni od początku swoje pociechy uczyć pewnych rzeczy, a już w szczególności obowiązkowo psy duże, bo wielokrotnie na ulicach widać, jak ktoś nie potrafi utrzymać swojego "cielaczka" i brudzi innych, rani pazurami, albo nawet wywraca ,np. dziecko lub osobę starszą. Zastanów się poważnie nad pomocą specjalisty od tresury i zachowania psiego, bo to, co teraz dzieje się z Twoim psiakiem z wielu powodów jest mocno uciążliwe nie tylko dla Ciebie, ale i innych ludzi z Twojego otoczenia... Wszyscy wiedzą, że to nie jest tania kwestia poprosić o wizyty w domu, więc można rzeczywiście poradzić się ich telefonicznie, bądź mailowo, ale ktoś napisał niedawno na Dogomanii, jak był temat opłat za posiadanie psa, że pies to wiele wydaków i że chciało sie mieć psa, to teraz trzeba wykazać trochę odpowiedzialności za swoje decyzje... Pozdrawiam i życzę powodzenia w nauce:) Quote
Cirilla888 Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 sugarr napisał(a):Dziekuje ogromnie. Tak jak pisalam, nie mam jeszcze internetu (a do cafejki nie moge wyjsc ze wzgledu na psa) I ciezko mi przeszukiwac internet przez telefon. Napisanie tutaj posta jest "wyzwaniem". Skontaktowalam sie z ludzmi z tych ogloszen, mam nadzieje, ze sie z nimi dogadam I cos wymyslimy.. Nie sadzilam ze to kiedykolwiek napisze I nie wiem jak moglabym to zrobic, ale musialam juz nawet brac pod uwage oddanie psa..:-( Jak o tym mysle.. Nie, nawet nie potrafie. Ale od 1.09 MUSZE wyjsc z domu, to jest wtorek€ TEN wtorek.. Nie wiem co robic.. To jest jakis koszmar ;( Postaraj się teraz dużo czasu spędzać z psiakiem na spacerach, żeby nie odczuwał, że się denerwujesz i że coś się znowu będzie działo stresującego dla niego... I przede wszystkim nie poddawaj się z nauką:smile:, bo to niestety dość męcząca sprawa... Quote
sugarr Posted August 30, 2009 Author Posted August 30, 2009 Oczywiscie, ze to moja wina, ale bynajmniej nie oznacza to, ze pies przez lata nie byl uczony, po prostu spieprzylam ta sprawe. I oczywiscie na nikogo na spacerach nie skacze I dzieci nie przewraca, ale rozumiem, ze to bylo do ogolu. Czytam ciagle posty na temat tego, ze musze go uczyc itd, ale nikt chyba nie rozumie, ze nie potrafie sama. Od kad pies tu przyjechal nie ma zadnych postepow. Pomoc w postaci behawiorysty "przybedzie" kolo 21.09, na profesjonalna opiekunke mnie nie stac, a z tymi tanszymi z ogloszen probuje sie kontaktowac, ale slysze ciagle, ze to nieaktualne. Owszem pies to wydatki, wiem o tym doskonale. Wydaje I wydawalam kolosalne kwoty na psa, jego tony zabawek, szkolenia, podstawowe potrzeby I oczywiscie na rzeczy ktore pochlanal w mlodosci, az po te wszystkie "wynalazki" w zwiazku z obecna sytuacja I na behawioryste, bo obiecalam sobie, ze sprobuje wszystkiego. Ale pieniadze sie w koncu koncza I bez wzgledu na to ile osob powie "chcialas psa to teraz plac", ja pieniedzy na opiekunke nie wyczaruje. Pojutrze musze wyjsc na caly dzien. Nie mam psa z kim zostawic (wierzcie,gdybym miala to bym to zrobila), nie moge z nim zostac, moja mama odmowila mi juz brania go kategorycznie, feromony o ile w ogole cos dadza, moga nie przyjsc do tego czasu. A od srody codziennie musze wychodzic na jakies 8 godzin I coz ja mam zrobic?:placz: Quote
wire fox Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Doskonale Cię rozumiem i bardzo współczuję. Naprawdę jedyna rzecz, jaka przychodzi mi do głowy to wymęczyć psa spacerami jeszcze dzisiaj i jutro rano, no i zostawić go z np. kongiem lub butelką ze smakołykami zamiast jedzenia. Ja robię tak, warstwa kulek, warstwa pasztetu i trudny dostęp. Może trochę się zajmie i zmęczony zaśnie. Trzymam kciuki,żeby jakoś się udało. Tylko systematyczne pozostawianie go i wydłużanie czasu pomoże, obawiam się,że behawiorysta też nic nie wyczaruje od ręki. Quote
karjo2 Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Sugarr, jeczysz na watkach, zamiast pracowac z psem. Patrzac na inne problemy, trudno sie dziwic, ze ciezko znalezc opieke do rozpuszczonego, niewychowanego psa, skoro nawet rodzina sie go boi... Dostalas rady, dostalas namiary na dobrych szkoleniowcow, na ludzi z forum i co? Zamiast korzystac, jojczysz, jak sie boisz nadchodzacych dni... Tyle, dlaczego nie korzystalas z dobrego szkoleniowca, masz pod reka wspominana Puli, pare osrodkow szkoleniowych, tymczasem bezowocnie wywalasz finanse, tracisz i Ty i pies. Quote
sugarr Posted August 31, 2009 Author Posted August 31, 2009 karjo2 napisał(a):Sugarr, jeczysz na watkach, zamiast pracowac z psem. Patrzac na inne problemy, trudno sie dziwic, ze ciezko znalezc opieke do rozpuszczonego, niewychowanego psa, skoro nawet rodzina sie go boi... Dostalas rady, dostalas namiary na dobrych szkoleniowcow, na ludzi z forum i co? Zamiast korzystac, jojczysz, jak sie boisz nadchodzacych dni... Tyle, dlaczego nie korzystalas z dobrego szkoleniowca, masz pod reka wspominana Puli, pare osrodkow szkoleniowych, tymczasem bezowocnie wywalasz finanse, tracisz i Ty i pies. Po pierwsze, napisalam, ze ciagle pracuje z psem, ale nie widze efektow. Po drugie to bzdura, ze jest niewychowany, byc moze troche rozpuszczony jezeli chodzi o zebranie przy stole I spanie na lozku ;) Z psem od poczatku ciezko pracowalam, jedyne (dla moich wymagan) co spieprzylam to wlasnie zostawanie w domu I mowie o tym otwarcie. I co mnie najbardziej rozsmieszylo, moja rodzina sie go nie boi, po prostu nikt nie pozwolic sobie na jego szczekanie. Dostalam rady I namiary. Z rad korzystam, staram sie, a z namiarow tak jak mowilam umowilam sie z pania Ewelina Wlodarczyk z canidu, ale dopiero na 21.09 dlatego JOJCZE bo nie wiedzialam co do tego czasu zrobie. Na szczescie wymusilam na mojej mamie zostanie z nim, dzieki bogu. Jezeli ktos kolejny chce napisac jak to nic nie robie I zapuscilam wychowanie psa, to niech najpierw poczyta nasza galerie od deski do deski, tam jest cala historia moich problemow z nim I tego jak z nim pracowalam. Oszczedzi mi to tlumaczenia po 10 tysiecy razy tego samego. Nie wiem dlaczego tyle osob nie rozumie tego o co prosilam - nauka zostawania w domu POTRWA, a swoja droga nie widze postepow, dlatego pisalam tu I "jojczylam" o jakies rady na szybko. Ale z mojej strony, poki mama sie nim zajmie do wizyty behawiorystki dziekuje za odpowiedzi I koncze dyskusje, gdyz tradycyjnie, zamiast dokladnie czytac to co pisze, dogomaniacy wola "zjechac" Miejmy nadzieje, ze pani ewelina pomoze (tak wiem, rowniez nic odrazu - w tym problem) Quote
puli Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 nauka zostawania w domu POTRWA, a swoja droga nie widze postepow, dlatego pisalam tu I "jojczylam" o jakies rady na szybko. P.Zofia Mrzewińska opisywała wielokrotnie jak powinna przebiegac skuteczna nauka zostawania w takich przypadkach. Temat załozyłas dwa tygodnie temu. Gdybys wtedy zastosowała jej rady, najprawdopodobniej byłoby juz po problemie. To sa posty p.Zofii znalezione za pomoca wyszukiwarki w tym dziale: Nie zostawianie psa samego w pierwszym tygodniu w nowym mieszkaniu to najgorszy z mozliwych bledow - pies zrozumial, ze w tym mieszkaniu nie zostaje sam. Trzeba wziac nieco urlopu i od nowa uczyc psa pozostawania w spokoju -poczynajac tylko od otwierania drzwi na klatke schodowa i wymagajac spokojniego pozostania na waruj. I milimetr po milimetrze zwieksza sie wymagania. Ale trzeba tez uczyc odpowiednich zachowan - uczyc, bez podnoszenia glosu. Najpierw jednak trzeba nieco nauczyc samego siebie o zasadach szkolenia psow, o tym co pies moze kojarzyc i w jaki sposob. Zofia Jagienka, daj pol dziennej porcji do michy przez dwa dni, smakolyki przestana kluc w zeby, spokojnie. Jak zwierzatko wyje - wroc i krzyknij w drzwiach "NIE!!!!" i kiedy zamiknie zdumione, wyjdz i wroc natychmiast, zanim znowu zacznie wyc i wtedy NIE NAGRADZAJ. Nie zauwazaj jej w ogole... Po chwili wyjdziesz jeszcze raz, wrocisz tak, zanim zawyje i nagrodzisz. Ja wiem, ze czlowiek kreci sie po schodach jak patyk w przerebli i sasiedzi patrza zdumieni... Ale to dziala. Na psa, nie na sasiadow No i pomysl o domowym kennelu = duzej klatce, w ktorej - otwartej na poczatek - uczy sie psa pozostawac spokojnie w naszej obecnosci w tym samym pokoju, potem w zamknietej, kiedy jestesmy obok, potem w zamknietej, jak my wychodzimy do drugiego pokoju, potem jak wychodzimy z mieszkania... Cierpliwosci. Uda sie! Zofia tylko trzeba utrwalac ten efekt!!! Codziennie wychodzic o innej porze (nawet jak nie trzeba) - raz na 10 minut, raz na godzine... Zofia Hm, sasiadom trudno sie dziwic. Jesli pracujesz, to wez kilka dni urlopu i zacznij uczyc jak szczeniaka - intensywny spacer, potem uczysz pozostania na miejscu jak podchodzisz do drzwi, natychmiast wracasz od drzwi, nagradzasz, potem to samo przy otwartych drzwiach, przy przymknietych, zamknietych na klamke, zamknietych na klucz, potem powracasz sprzed drzwi do mieszkania, potem z jednego stopnia, z polpietra, sprzed budynku, po minucie, po 5 minutach itd. Zasady dwie - wychodzisz bez pozegnania, spokojne czekaj, bez zadnych pocieszan i czulosci, po powrocie odprowadzasz psa na jego miejsce i tam chwalisz i nagradzasz - o ile wytrzymal pozostanie bez wycia. Dlatego zaczyna sie od nagrodzenia bodaj chwili ciszy. I dlatego najpierw trzeba psu zobojetnic moment wyjscia - zeby nie kazde zamkniecie drzwi oznaczalo, ze znikasz na dlugo. Zofia Poltorej minuty to nie jest zly wynik na poczatek. Tyle ze intensywny spacer ma byc najpierw. I smakolyki tak male i tak dobre (nigdy karma), zeby pies zawsze chcial. Da sie tak nauczyc psa spokoju, tylko nie mozna zaczynac przed spacerem, i nie mozna rezygnowac po jednej sesji. Chodzilam tak kiedys w kolko przez trzy doby niemal, ale potem wreszcie znajomi mogli wyjsc z domu, a ich trzyletnia suka przestala wyc. A wyla koszmarnie. Zofia Quote
sugarr Posted November 12, 2009 Author Posted November 12, 2009 Kopiuję z galerii Portosa Jest tragedia :placz: Dostałam zawiadomienie, że jak pies nie przestanie szczekać to nas wyrzucą z mieszkania. Próbuję od sierpnia. Dostawał leki uspokajające, feromony do gniazdka, tonę gryzaków, kong, husher, (który był bardzo mocno zaciśnięty z tyłu (ale pił i jadł więc poprawnie)anafranil, a pomimo to potrafi go ściągnąć, ćwiczyłam z nim, byłam u behawiorystki i dalej ćwiczyłam... Nie jestem w stanie już nic zrobić. Nie mogę już ani jednego dnia zostać z psem w domu - bo inaczej moja mama przestanie mi pomagać finansowo - taki postawiła mi warunek. A ja w tym momencie nie jestem w stanie utrzymać siebie i psa. Wydawało mi się, że już jest lepiej, że po chwili od mojego wyjścia szczekanie się kończyło.. Okazuje się, że nie. Jestem w kropce, nie wiem co robić, ale chyba nie mam już żadnego wyjścia.. To jest koszmar:placz:Co do rad z postu Puli - próbowałam z nimi przed wizytą u behawiorystki. Robiłam dokładnie tak jak jest napisane. Opisałam to potem na spotkaniu z behawiorystką, gdyż pytała jak ćwiczyłam i powiedziała, że nie wolno wracać gdy pies wyje bez względu na to czy go opieprzę w drzwiach czy nie, że wolno mi wejść dopiero jak będzie chociaż przez sekundę cicho. Zewsząd inne rady, dlatego od spotkania z behawiorystką, a było to 13.10 stosowałam się dokładnie i tylko i wyłącznie do jej rad. Był to anafranil+kong+husher+gryzaki+komenda w której pies ma zająć się sobą+oczywiście zostawianie go samego - w pokojach, a potem w mieszkaniu. I nic. Nie wiem, może ja jednak nie radzę sobie z psami nawet w połowie tak jak mi się wydawało, może po prostu NIE POTRAFIĘ? Pies ściąga sobie husher i robi koncerty, chociaż gdy wychodzę słyszę kilka szczeknięć, potem cisza.. Najwyraźniej męczy się wtedy z husherem aby niebawem zacząć koncert od nowa. Gryzaki kupowałam jego zawsze ulubione - uszy, żwacze, ogony... NIE TKNIĘTE po moim powrocie. Nie mam już czasu i możliwości próbować... Dzisiaj dzwonię do pani Eweliny, mówiła żeby się po miesiącu odezwać, nauka miała potrwać około trzech tygodni. Liczę na jeszcze jakąś radę, jakiś ratunek... Ale wiem, że w tym momencie, kiedy ja mogę zostać w domu maxymalnie jeszcze trzy dni (pt,sob,ndz) niczego więcej niż od sierpnia nie zdążę osiągnąć. Quote
sugarr Posted November 12, 2009 Author Posted November 12, 2009 Znalazłam w internecie Skete & Activdogs Group. Mają pod Krakowem hotel i można tam oddawać psy na szkolenie. Pani przez telefon powiedziała mi, że to powinno pomóc. Nie wiem nic o nich i nie wiem, czy powiedziała tak, bo faktycznie pomoże, czy dlatego, że to dla nich 1800zł w kieszeni. Wiecie coś o nich? Jeżeli te pieniądze i 40 dni bez Portosa ma pomóc, to oddam go tam bez zastanowienia, wszystko lepsze niż schron. Ja wiem, że przez weekend już sama nic nie zdziałam, cudów nie ma, nie potrafiłam. Pani Ewelinie też już opadły ręce. Myślicie, że próbować? Quote
zaba14 Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 jak ma sie sytuacja? nie wiem czy szkolenie bez właściciela moze dac jakiekolwiek efekty ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.