Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cześć..

Muszę się was zapytać o jedną aczkolwiek ważną rzecz.

Czy przy jakiś kontuzjach tupu nacięcie poduszki,pożadne zadrapanie lapy lub cos w tym rodzaju wasz jakos skamle,piszczy lub w jakikolwiek innny sposob daje znać ,że coś mu jest?

Czemu pytam pewnie się zastawiacie?

Wczoraj wieczorem wróciłem z moim Mach'em z lasu z dłuuuugiego wieczornego spacerku.Piesek zmęczony po spacerze położył się u moich nóg a pańco zaczął raczyć się pifkiem.Po chwili spostrzegłem ,że mój pies leży w kałuzy krwi na dywanie.moja druga połowa prawie zawałunie dostała.oglądam go a tu się okazuje ,że Macho poprostu gdzieś wyrwał sobie CAŁEGO pazura.Oczywiście próba tamowania z mojej strony nic nie dałą i do weta.Tam mi powiedział ,że jeszcze ze 2h i moj pies już by się witał w niebie ze swoim dziadkiem. Wykrwawiłby się.

Stąd moje pytanie.Nadmienię także ,że nie mam go od wcoraj a od 3 lat.
Zastanawiam się tez coby mu musiało się ( po tysiąckroć tfu,tfu ) stać żeby zaczął to okazywać.

już się wyżaliłem.... :(

osłabiony Macho i zdenerowany Rafik

Posted

Nie potrafię ci zbytnio pomóc , bo mojego Asta mam dopiero 5,5msc ale z tego co czytałam i słyszałam to one raczej nie użalają się nad sobą.
Powrotu do zdrówka życzymy.

Posted

Rafik rozumiem twoje zdenerwowanie..
Ja mam bulcia który ma już 8 lat. Parę lat temu podczas spaceru po lesie(było dość parno) dostał dziwnej zadyszki. Charczał strasznie, a mimo to poleciał za sarną. Ledwie dojechaliśmy do Wrocławia na kliniki na ostry dyżur. Wet stwierdził udar cieplny i powiedział że jeszcze trochę a pies by nie przeżył.
:cry:
Po co ja to piszę, ano po to żeby stwierdzić z całą pewnością że bulowate się nie skarżą i są cholernie wytrzymałe na ból, więc tym bardziej właściciele powinni je obserwować i być czujni!

Posted

Rafik, Lilith nigdy się nie skarży - jeśli boli ją "cos" nie do wytrzymania, to tylko oblizuje sie i w specyficzny sposób "przwraca oczętami" - trzeba się nauczyć rozpoznawac syndromy :wink: rozcieńcia zlamania pazurów nie robily na nia wrażenia, tez zawsze krwawi, że aż strach ... U bullowatych to chyba norma ten brak wrazliwości :D Smutna ciekawostka - nawet prof wet przed operacją stwierdził, że porusza sie tak sprawnie, że zapewne tylko ma naderwanie więzadło, a potem nie mógł uwierzyc, że ona wogóle chodziła ...
pozdrawiam

Posted

Mój Joker też nie uskarża się jak go coś boli. Jakieś dwa m-ce temu też zerwał sobie kawałek pazura. Okropnie to wyglądało, ale kałuży krwi nie było. Ciągle coś sobie robi na "wyczynowych" spacerach :evil: i nauczyłam się, że zawsze po takich wyjściach muszę go oglądać i obmacywać, bo sam mi tego nie zakomunikuje. Tylko raz się uskarżał na ból po zastrzykach....chociaż mój TZ śmieje się, że brał mnie na litość, aby wleźć na łóżko i być masowanym w tym miejscu :lol:

Rafik, życze szybkiego powrotu do zdrowia dla Mach'a :)

Posted

Mój pies biegając po lesie już kilka razy rozciął sobie łapę na szkłach. Za pieswszym razem miał kilka miesięcy, krew strasznie się lała, mieliśmy problem z zatamowaniem krwi. Pies nie pozwolał na zrobienie opatrunku, ale daliśmy mu piłkę w zęby to sie uspokoił, ale nie piszczał.
Drugi raz prawie ściął sobie poduszkę i nawet nie poczuł, dopiero jak wszedł do kałuży, raczeło go szczypać i zauważył co się stało - zaczął lizać łapę.
Na udary tez trzeba bardzo uważać. Tez to prżeżyliśmy. Jak pies znajdze super zabawę, to nie będzie myślał o zmęczeniu, będzie biegał, bawił się do upadłego.

Posted

Ci co byli na wystawie w Gdańsku widzieli, jak mój mini bardzi się przejął absolutnie wyrwanym pazurem którym zakrwawił cały szlak z dworca na wystawę... a na wystawie i tak co panienka przechodziła, to musiałam się z nim naszarpać...

I nigdy nie piszczy, płacze, narzeka...

Posted

Emi też sobie kilka razy złamała pazur że jej krwawił i poduszkę rozwaliła, że jak zobaczyłam to prawie zemdlałam a ona nic sobie z tego nigdy nie robiła.
Kiedyś wpadła z całą prędkością na drzewo i nie mogła wstać to ją widziałam przestraszoną troszkę bo sie mocno potłukła, ale i tak nie miałam pewności czy nie jest połamana bo nie zapiszczała.

Posted

Stafiki też sie zbytnio nie przejmują ranami, bynajmniej nie moja. To wszystko jest zwiazane, jak okeślił wet, z podwyzszoną odpornością na ból u bojowcow, co związane jets poniekąt z ich byłą ,,profesją". Dlatego trzeba bardzo być uczulonym na choroby bo pies prawie do końca może nie dać znać że jest bardzo źle.
Pewnny dwa razy rozwalila sobie łapy na szkle i gdyby nie krew, nigdy bym się nie dowiedziała. A astka wpadła raz na drut metalowy, który otaczał trawnik (co za idiota go tam przywiazał) i dosłownie oskalpowała się z sierści i miejscami ze skóry na klacie. I jakby nigdy nic pobiegła dalej za koleżanką. Drugim razem, nie wiem jak, nie wiem kiedy, obciełą sobie ostatnie dwa kręgi w ogonie. Zobaczyłam dopiero jak się zagoiło, pies miał jakiś inny ogon... :-?
A znajoma astka wpadła z impetem na blok (w zabawie z moją ast) i chyba ją zamroczyło na moment, po czym otrząsneła sie i dalej szalała...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...