yoasia Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 kama98 napisał(a):Dziewczyny poradzcie mi co zrobić, żeby Toluś tak nie gryzł... on ma juz ostre ząbki i jak ugryzie to boli :( Gryzie mi stopy, gryzie dłonie, jak sie cieszy to gryzie też uszy i nos, naprawde to już zaczyna boleć... wiesz moja Zizka tez tak gryzła i nie pomagało ani mówienie ała ani krzyk ani klaps :p przeszło jej dopiero jak kupiłam jej taką kostkę z bawolej skóry (do kupienia w każdym zoologicznym) i od tej pory już chyba z 4 kostki pooszły w pi.... :p tzn zeżarła je ale my przynajmniej mamy spokój, gryzie tylko podczas witania tzn rzuca się na buzię i ciągnie zazwyczaj za górne powieki :diabloti: ałaaa :p Martynko ---> wiesz nie wiem czy chciałabyś Zizkę osobiście poznac bo odkąd mam ją w domu to przestały mnie koleżanki odwiedzać bo przy niej to ani posiedziec ani porozmawiać się nie da bo panienka w centrum musi być:p jedyny pozytek to taki, że mój narzeczony częściej mnie odwiedza gdyż zakochał się w niej po uszy i świata poza nią nie widzi (ona zresztą tą miłość odwzajemnia) i kurcze mnie po 5 latach ma w nosie i jak przyjeżdża to się bawią i miziają bez przerwy a jak on wchodzi do domu to jest taki pisk z radości, ze ostatnio sąsiadka przybiegła bo myślała, ze Zizkę żywcem ze skóry obdzieramy a ona się po prostu witała :razz:
kama98 Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 yoasia napisał(a):wiesz moja Zizka tez tak gryzła i nie pomagało ani mówienie ała ani krzyk ani klaps :p przeszło jej dopiero jak kupiłam jej taką kostkę z bawolej skóry (do kupienia w każdym zoologicznym) i od tej pory już chyba z 4 kostki pooszły w pi.... :p tzn zeżarła je ale my przynajmniej mamy spokój, gryzie tylko podczas witania tzn rzuca się na buzię i ciągnie zazwyczaj za górne powieki :diabloti: ałaaa :p No chyba bede musiał mu cos takiego kupić, bo niedługo strace stopy :mad:
kama98 Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 yoasia napisał(a):CLUB ZONE to taki program durny jak nie wiem co :p zwłaszcza potyczki Jerrego Springera :razz: ejjj ale ja miałam przeciez oglądac a siedze tu jak głupek z Zizką śpiąca na kolankach (cud boski, że usnęła bo zazwyczaj mi skacze łapkami po klawiaturze i tak nawciska, ze musze robić reseta :p Dokładnie tak robi mój Toluś :evil_lol: To miałbyś spokojny pies... a jest istny wariat :diabloti: Maciek żalił sie, że nie pobiegnie po patyk jak mu go rzuci, no nie sprawdziło... biega jak szalony. Jak nie mam czasu sie z nim bawić to szczeka na mnie oburzony, albo znajduje sobie cudowna zabawe, gryzienia mnie po stopach...ałłłł :mad:
Cockerek Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 Asiu, eejj ja chcę miziać Zizkę :loveu: Ależ ona musi byc fajowa :evil_lol: Nelcia też kąsa po stopach. Wiecie co, to jest chyba u nich we krwi. Przecież te pieski w przeszłości wspierały piechotę kąsając konie po pęcinach :cool3: Coś w tym musi być. Wiecie co, przeżyłam przed chwilą horror!!! Mąż poszedł do sklepu z Toffim. Albo go ktoś odpiął, albo sam się zerwał i ślad po psie zaginął :-( Biegaliśmy po całym osiedlu wrzeszcząc za nim. Już miałam przed oczami mojego biednego Toffika zagubionego i jeszcze może z atakiem padaczki, bo akurat po południu miał znowu atak :-( I wiecie, co? Wrócił pod sklep!!! Przestraszony i śmierdzący (wiecie od czego). Ale jest!!! Przestraszyłam się nie na żarty. Ciekawe, czy sam uciekł. Nigdy tego nie robił, zawsze to by wlazł do sklepu tak mnie wypatrywał.
Nesjanna Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 Cockerek napisał(a):Asiu, eejj ja chcę miziać Zizkę :loveu: Ależ ona musi byc fajowa :evil_lol: Nelcia też kąsa po stopach. Wiecie co, to jest chyba u nich we krwi. Przecież te pieski w przeszłości wspierały piechotę kąsając konie po pęcinach :cool3: Coś w tym musi być. Wiecie co, przeżyłam przed chwilą horror!!! Mąż poszedł do sklepu z Toffim. Albo go ktoś odpiął, albo sam się zerwał i ślad po psie zaginął :-( Biegaliśmy po całym osiedlu wrzeszcząc za nim. Już miałam przed oczami mojego biednego Toffika zagubionego i jeszcze może z atakiem padaczki, bo akurat po południu miał znowu atak :-( I wiecie, co? Wrócił pod sklep!!! Przestraszony i śmierdzący (wiecie od czego). Ale jest!!! Przestraszyłam się nie na żarty. Ciekawe, czy sam uciekł. Nigdy tego nie robił, zawsze to by wlazł do sklepu tak mnie wypatrywał. wiesz co ............ niech mąż nie zabiera psiaka do sklepu :lol: ja wogóle uważam, że przywiązywanie psa przed sklepem :diabloti:
Cockerek Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 Ja w ogóle mam dziś jakiegoś pecha. Biegałam z Nel po trawniku, a jest mokro, no i się wyłożyłam (proszę się ze mnie nie śmiać :eviltong: ) Juz myślałam, że noga zwichnięta lub skręcona. Już sobie wyobrażałam siebie na śwaitówce w gipsie :crazyeye: Na szczęście chodzę!! Boli mnie trochę, ale ważne że nic nie jest. To by były jaja jak berety :shake:
karolayna Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 Cockerek napisał(a):Asiu, eejj ja chcę miziać Zizkę :loveu: Ależ ona musi byc fajowa :evil_lol: Nelcia też kąsa po stopach. Wiecie co, to jest chyba u nich we krwi. Przecież te pieski w przeszłości wspierały piechotę kąsając konie po pęcinach :cool3: Coś w tym musi być. Wiecie co, przeżyłam przed chwilą horror!!! Mąż poszedł do sklepu z Toffim. Albo go ktoś odpiął, albo sam się zerwał i ślad po psie zaginął :-( Biegaliśmy po całym osiedlu wrzeszcząc za nim. Już miałam przed oczami mojego biednego Toffika zagubionego i jeszcze może z atakiem padaczki, bo akurat po południu miał znowu atak :-( I wiecie, co? Wrócił pod sklep!!! Przestraszony i śmierdzący (wiecie od czego). Ale jest!!! Przestraszyłam się nie na żarty. Ciekawe, czy sam uciekł. Nigdy tego nie robił, zawsze to by wlazł do sklepu tak mnie wypatrywał. Martynko ale mnie wystraszyłaś , naszczescie zakonczeniu było szcześliwe bo juz sie bałam, ze Nelcia nie będzie miała komu zabwek zabierać. A co do gispu to ja juz raz wylądowałam na wystawie z noga w gipsie :evil_lol:
Cockerek Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 I jak sobie poradziłaś? :crazyeye: Nela i tak będzie zabierac zabwki nowej koleżance siostrze :evil_lol: Jeszcze troszkę i już będzie z nami :multi:
AnnaM Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 Jezuu Martyna no wiesz co... takie sensacje? jeszcze mało Ci nerwów przed niedzielą... ;) a judy dziś spędziła cały dzień ze mną po za domem... biedna pod kiniec dnia miała już dosyc i spała mi na rekach w samochodzie (dobrze ze mężo nas odebrał)...
bognik Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Cockerek napisał(a): Bognik, mnie ta rasa też interesuje. Kto wie, gdybym miała większy dom... :cool3: To możesz porobic im fotki na ŚWIATÓWCE, będziesz miała bliżej ode mnie :eviltong: Ja będę zabiegana, ale Was odwiedzic i je obejrzec napewno przyjdę, pewnie szybko bo szybko, ale będę :lol: Cockerek napisał(a): Wiecie co, przeżyłam przed chwilą horror!!! Mąż poszedł do sklepu z Toffim. Albo go ktoś odpiął, albo sam się zerwał i ślad po psie zaginął :-( Biegaliśmy po całym osiedlu wrzeszcząc za nim. Już miałam przed oczami mojego biednego Toffika zagubionego i jeszcze może z atakiem padaczki, bo akurat po południu miał znowu atak :-( I wiecie, co? Wrócił pod sklep!!! Przestraszony i śmierdzący (wiecie od czego). Ale jest!!! Przestraszyłam się nie na żarty. Ciekawe, czy sam uciekł. Nigdy tego nie robił, zawsze to by wlazł do sklepu tak mnie wypatrywał. O matkooo :crazyeye: Ja bym zawału dostała ze strachu .. :shake: Dobrze że wrócił :p Ja Lharę jak muszę, to biorę do sklepu (jak np.wyślą mnie do miasta a pies powinien isc na spacer). Biorę ją na ręcę i jest OK, no cóż, nikomu ona nie przeszkadza, nie chodzi samowolnie po sklepie, nie jest agresywna - przecież takiej kruszyny przed sklepem nie zostawię, zapiszczałaby się na śmierc normalnie ... :cool1:
yoasia Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Kama ---> moja Zizka za chiny ludowe nic nie odda :p uwielbia jak rzucam jej piłeczkę i jak złapie to przybiega z nią do mnie ale franca nie chce oddać tylko szczeka z tym pełnym ryjkiem, że mam jej rzucić więc jej tłumaczę, że jak nie wypuści to raczej nie będe miała jej czego rzucić i czasami po moich namolnych prośbach oddaje :p Martynko ---> ojej rzeczywiście miałaś stracha :p ja Zizki też nie przywiązuje pod sklepem bo zawyła by się na śmierć albo poszła z pierwszą lepszą osobą bo ona do wszystkich lezie przylepa jedna ale tamte moje suczki mogłam bez problemu zostawiać bo jak ktoś się na pół metra zbliżał to ząbki szły w ruch :p ale i tak dobrze, że Toffik wrócił :multi: :multi: mądry piesek z niego:p a moje Słonko dzisiaj szczęśliwe bo przestał padać deszczyk i była już 4 razy na spacerku :p bo wczoraj z nią nie wychodziłam wcale (wiem, że to źle ale jak widziałam co się na polu dzieje to mnie osłabiło) no i Zizur taki sfrustrowany snuł się po domku i nie mogła sobie miejsca znaleźć tak kocha na polko wychodzić :p
yoasia Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 aha a do sklepu oczywiście wchodzi ze mna na rączkach i panie ekspedientki zawsze mają dla niej coś dobrego pod ladą :p jakiś kawałeczek kiełbaski albo herbatniczka albo coś innego a ona się już nauczyła , ze jak wchodzimy to od razu szczeka i chce łakocia gorzej jak w sklepie jest kolejka hahha :oops: ehh ostatnio mi wstydu narobiła no ale panie ekspedientki same ją tego nauczyły :eviltong: i zawsze jak wchodzimy to one wrzeszczą, że nasza księżniczka przyszła i coś tam coś tam a ludzie się na mnie jak na wariatkę patrzą hihihihi
AnnaM Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 jezuu ja tez nie wyobrażam sobie zeby Judke zostawic pod sklepem... napewno by mi ją ukradli ;) ja też wchodze z nią na rekach.. gdzies w jakimś miejscy była tabliczka "nie wprowadzać psów" to wziełam ją na rece oi powiedziałam ze ja nie wprowadzam tylko wnosze ;) zero komentarzy! ;)
agara Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 aniu,l nas i tak wywalili:| bo w regulaminie jakims tam, jest ze mozemy TYLKO W TORBIE, a torby zapomnialysmy. Mama zawsze wtedy mówi ' no cóż, właśnie stracili państwo stałego klienta, żegnam' i koniec, a im miny żadną:D:D
Cockerek Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 łe jeny, zostawić maltana pod sklepem?? Nie wyobrażam tego sobie :crazyeye: :mdleje: :shock: Ja Nelcię też wnosiłam, dopóki była całkiem mała. A potem któregoś dnia kierowniczka mi zwróciła uwagę, i na dodatek powiesili kartkę na drzwiach, że zakaz wprowadzania psów :shake: Do marketu tez nas nie chcieli wpuścić. Mówię "ochroniarzowi" niskiemu i chudemu jak wiecheć, że przecież mam ja pod kurtką i jest malutka i nie idę na spożywkę, a on i tak się postawił, że nie wolno. Pewnie miał radochę że w końcu ktoś go posłuchał :eviltong: :evil_lol:
karolayna Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Cockerek napisał(a):I jak sobie poradziłaś? :crazyeye: Olka wystawiała moja mama, w dodatku to byla jego pierwsza wystawa wiec byl przestraszony i nie wiedzial co sie dzieje. Musiałam sie schowac zeby nie widzial mnie jak byl na ringu.
yoasia Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Malta-GD napisał(a):aniu,l nas i tak wywalili:| bo w regulaminie jakims tam, jest ze mozemy TYLKO W TORBIE, a torby zapomnialysmy. Mama zawsze wtedy mówi ' no cóż, właśnie stracili państwo stałego klienta, żegnam' i koniec, a im miny żadną:D:D heh własnie mi się przypomniało cos podobnego :p mój sąsiad, który tak a'propo nie nawidzi psów postawił przed blokiem na trawie masę tablic z napisem ZAKAZ WYPROWADZANIA PSÓW więc ja moje tamte suczki spuszczałam ze smyczy a potem pięknie tłumaczyłam, że one nie zostały tam WPROWADZONE tylko weszły samoistnie i bez przymusu z mojej strony hehhehe są ludzie wredni nie ?? ok rozumiem jeszcze jakiś market lub większy spożywczak bo tu trzeba się dopasowac do ogółu ( a pewnie większość ludzi nie zniesie obecności psiaka w sklepie nawet jak jest na rękach) ale żeby na trawkę im zabraniać ?? :-( :-( to gdzie im bidulkom wolno jak wszędzie są zakazy ?? a moja Zizka np panicznie boi się wyjść na łąkę (nie wiem może za duża trawa albo przestrzeń za duża) więc chadzamy sobie po osiedlu po miedzyblokowych trawniczkach ale na szczęscie jeszcze nikt mnie nie ochrzanił :p może dlatego, że jak ktoś Zizkę zobaczy to mu złość mija :p :p
AnnaM Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 u nas na osiedlu jest tabliczka "posprzątaj po swoim psie".. no logiczne ze zbieram kupki Judki... ale jakby był zakaz wyprowadzania psów... to bym sie wkurzyła i interweniowała w administracji czy gdzieś tam... :mad:
kama98 Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 AnnaM napisał(a):u nas na osiedlu jest tabliczka "posprzątaj po swoim psie".. no logiczne ze zbieram kupki Judki... ale jakby był zakaz wyprowadzania psów... to bym sie wkurzyła i interweniowała w administracji czy gdzieś tam... :mad: Ja też zamierzam zbierać kupki Tolusia, strasznie mnie wkurza jak te wszystkie trawniki wokół bloku są za przeproszeniem "zastane" i strach przejść po trawie. Albo bardzo mnie denerwuje jak w parkach gdzie bawią sie dzieci jest kupa na kupie... :mad: Naprawde, gdyby karzdy posprzatał po swoim psie to byłoby dużo czyściej i duzo przyjemniej :cool1:
kama98 Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 hi hi :evil_lol: dobrze że maltańczyki robi,ą małe kupki, gorzej byłoby pozbierać odchody jakiegoś owczarka, czy innego psa większej rasy :roll:
yoasia Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 kama98 napisał(a): strasznie mnie wkurza jak te wszystkie trawniki wokół bloku są za przeproszeniem "zastane" i strach przejść po trawie. Albo bardzo mnie denerwuje jak w parkach gdzie bawią sie dzieci jest kupa na kupie... :mad: ja tez staram się sprzatać po Zizce no chyba, że takiego bardziej miękkiego klocka uwali to sobie odpuszczam :p :p :diabloti: ale u mnie na osiedlu najgorsze jest to, że jak piesek zrobi kupkę (nawet taki malutki) to jest mega afera ale jak się pod blokiem bawi spora grupa 6 i 7 latków, którym nie chce się wychodzić na IV pietro do WC i za przeproszeniem szczają gdzie popadnie to jest ok:shake: a taka mamusia jedna z drugą jeszcze się cieszy, że takie sprytne dziecko ma :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: a przeciez ludzki mocz tak samo wysusza drzewka jak ten psi :razz: a kupka sie szybko rozkłada i co więcej uzyźnia glebę :p no ale sprzątam bo nie chce się kłócić z dewotkami :diabloti: :diabloti:
agara Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 To ja mam dla Was rady, może sprzątajcie kupki maluszków takimi rękawickami(:P) jak są na stacjach bęzynowych, te foliowe. Łatwo sie zbiera, my od zawsze tak zbieramy. nakłądasz, nabierasz(jak jest ciepła to jest spoko, gorzej jak jest... już zamarźnieta:D:D, przepraszam, ale to prawda:D) odwracasz na lewą stronę i zawiązujesz, HOP do śmietnika:):) taka rada, heh. My najczęściej wyprowadzamy ją do siebie na ogród, wiec sprzątamy bo nie cchcemy brudu, ale na plaży czy no gdziekolwiek to sprzątamy, a odpukać! nie było jeszcze nigdy 'rzadkiej sprawki' poza domem, więc...:) a w domu to szlaufem spłukujemy.
yoasia Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Malta ---> ja właśnie tak zbieram tylko mam woreczki a nie rękawiczki ale muszę poszukac tych drugich bo to chyba rzeczywiście wygodniejsze :p a Zizur czasami taką półtwarda robi tzn nie taką rozlazłą ale i tak nie da się za bardzo zebrać żeby w całości była :p :p :p :p :p a fuj :diabloti:
agara Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 yoasia, dodatkowo te rękawiczki są darmowe:D:D;P my mamy szczerze mówiąc tegi pełno... kilkanaście w samochodzie, zawsze mama ma w torebce, ja nawet w plecaku szkolnym mam<nawet nie wiem skąd:D:D>, także ogólnie jestesmy 'przystosowane'. Odrazu to milsze, niz zbieranie łopatką, a potem zmywanie tej łopatki, tylko tyle tego sie marnuje, wiec my co kilka kupek zbieramy, zeby zaoszczędzić, a te odchody są takie małe, ze nie ma problemu:) Naprawde polecam:D
Kassy Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 U mnie na osiedlu jest zakaz wyprowadzania psow:angryy: Bezsens calkowity!Zakazy mozna dawac jesli jest wydzielony obszar na ktorym mozna psiury wyprowadzac,bo niby co ja mam w takiej sytacji zrobic?Przeciez do lasu nie pojade...Wiecej szkody robia te dzieci mutanty za przeproszeniem ktore przychodza po lekcjach i niszcza wszystko co popadnie:angryy: Ja wyprowadzam na teren "zakazany" a niech mi ktos sproboje zwrocic uwage to pozaluje ze sie urodzil:cool3: Lepszym rozwiazaniem byla by taka tabliczka jak u Ani M,pod warunkiem ze kontrolowali by ze ludzie faktycznie sprzataja po swoich psach,bo wyjdzie taka pani z dogiem niemieckim ktory nawali na pol trawnika i stoi dumna z siebie:mad: A co do wprowadzania do sklepow to roznie to bywa;/ W malych miastach jest z tym ciezko,kiedys probowalam kupic cos do picia jak bylam w trasie(35stopni:D) to mnie nawet z pinczerkiem miniaturowym nie chcieli wpuscic:crazyeye:A przeciez wiadomo ze w taki upal nie zostawie malucha w aucie! Za to w zajazdach nawet nie musialam prosic o miseczke z woda tylko kelnerki same przynosily:)Liczy sie podejscie do klijenta:)Jednej rzeczy nie rozumiem-zakaz wprowadzania argumentowany tym ze w sklepie znajduje sie zywnosc,przeciez czesciej to niektorzy ludzie nie powinni sie zblizac do jedzenia bo sa brudniejsi od zwierzat...Ciekawe kiedy to sie zmieni:)
Recommended Posts