Jami Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Mieszkam na wsi. Nie mam gospodarstwa tylko kilkanaście królików i 3 koty - włóczykije. U mojej suczki Emi ukazuje sie agresja. Dwa razy "ukradła" królika. Pierwszy raz- malutkiego, mama go ocaliła ale podobno Emi go mocno chwyciła w zęby i miała już wykopaną dziurę (prawdopodobnie żeby go zakopać) ! :-o Drugiego wprost wyciągnęła z klatki - i to dużego. Z relacji babci wynika że siedziała na nim i go dusiła ... Kota nie udało jej się dorwać ale goni za nimi jak oszalała. Raz była na smyczy, trzymałam ją ale lekko. Zobaczyła kota i zaczęła go gonić jak oszalała. Kiedy popatrzyłam w jej oczy wyglądała jakby była oszalała. Na szczęście miałam smakołyki to przybiegła. A miała już biec na ulicę... Gdy tylko usłyszy "kici kici" leci patrzeć w kwiatki lub na domek na drzewie. Bardzo trudno ją odciągnać. Wiem, że w tego typu agresji przyzwyczaja się psa do pojedyńczych osobników - tylko jak mam to zrobić? Dodam że pies ze schroniska, niezbyt dobrze działającego. Suczka zmieniła się po 2 tyg. od przybycia do domu. Quote
olekg89 Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Jeśli jest to mocno zakorzenione.To raczej ciężko będzie ją tego oduczyć.Kolce plus linka mogą pomóc w nauce odwoływania od pogoni.Ale na mojego psa nie podziałało.Bo kiedy sie najara na pogoń to nie czuje bólu wyłącza się i myśli tylko jakby gonić. A poza tym zabezpiecz lepiej klatki królików.Skoro suka je otwiera. Quote
Jami Posted August 14, 2009 Author Posted August 14, 2009 Klatki już zabezpieczone. Linke planuję, ale ja kolczatki niet. :lol: Suczka nie ma grubego podszerstka , a jak próbowałam w zoologicnym zacisnąć sobie na rekę kolczatkę to mnie strasznie bolało więc nie chce tego oferować psu. No chyba że nie ma innego wyjścia. Suczka ma ok. roku, została znaleziona gdzieś na ulicy podobno. A ja się boję, że kiedys kot przebiegnie przez ulice i ona za nim i pod auto ... :shake: Quote
Vidge Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Hej, jest taka fajna książka, może ją masz? Joel Dehasse "Agresja u psów", traktuje m.in. o tym rodzaju agresji. Bardzo niesympatyczna cecha, jedna z moich suk ją wykazuje. W ułamku sek widzisz, jak cywilizowany pies przemienia się w polujące dzikie zwierzę, przerażające i fascynujące zarazem...Wydaje mi się, że o oduczaniu atakowania królików itp pisała Zofia Mrzewińska, ale pozyczyłam komuś książki i teraz nie pamiętam dokładnie jak to było. Co do kotów - jak oduczyć? Przede wszystkim w kagańcu i na kocie, który się nie boi psów, nie ucieka itp. I tu jedno z trojga (?), albo przestanie gonić całkiem, albo tego konkretnego kota, albo zacznie się bać, albo jeszcze bardziej wk...(to jednak z czworga;)) Mam taką jedną delikwentkę, ma końcówkę jednego ucha przeciętą na pół przez kota, im kot ją bardziej, tym ona go bardziej, a że ma już 13 lat, to pewnie zejdzie z tego padołu z nieograniczoną nienawiścią do kotów (i seterów angielskich:lol:). Generalnie nie napisałam nic konstruktywnego, musisz poznać swojego psa, żeby wiedzieć jaką metodę u niego zastosować. A oleq sorry, ale kolce, czy obroża el., to jest taka jednak ostateczność, na naprawdę ciężkie przypadki. Quote
zmierzchnica Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Czy ja wiem? Dobrze użyte kolce, dobrze dobrane, nie zrobią krzywdy psu. I nie są do zakładania cały czas, tylko żeby psa oduczyć pewnych zachowań. Ale kolczatkę trzeba wiedzieć jak użyć... Moim zdaniem sytuacja jest poważna, bo suka dorwała już króliki, więc jej polowanie zakończyło się sukcesem, a to jest najgorsze :roll: Może napisz do kogoś na pies.onet.pl? Mój pies wykazuje agresję łowczą i doprowadza mnie tym do szału :shake: Staram się odciągać jego uwagę, egzekwuję (nawet używając nieco siły) komendy, kiedy gdzieś niedaleko jest kot. Jest lepiej - słucha się, mimo że widzi coś tak ekscytującego. Ale gdyby był spuszczony i kot by przebiegł... Cóż, nie wierzę, że by nie poleciał albo żebym go odwołała... Quote
olekg89 Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Dla mnie pies który ma obłęd na widok uciekającego kota to jest ostateczna sytuacja. Niech lepiej zagryzie kilka kotków wtedy będzie ostateczność.Poza tym kolce i OE to nie samo zuo. Quote
Koreksonowa Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Miałam jamnika który gonił koty, raz jednego kociaka wysłał w zaświaty, poza tym mordowal z lubością jeże (!) i młode kosy. Jak wyniuchał jeża nie było na niego siły, jak widzial że mój ojciec nadchodzi z wiadrem żeby odseparować jeża, łapał biedne zwierze do pyska i zaciskał szczęki (a kolce się przebijały na wylot)... Uznany za niereformowalnego nie był nigdy oduczany, ale też jako krótkonogi nie stwarzał wielkiego zagrożenia. Zeby nie było sytuacji w której pies wpadnie pod samochód polecałabym bezwzględnie chodzenie zawsze i wszędzie na smyczy i zamykanie bramy. Nigdy nie wiadomo kiedy kot wyskoczy zza krzaka.. Quote
Vidge Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 No właśnie - dobrze dobrane, dobrze użyte, nie samo zło itp, generalnie to co napisała Jami wg. mnie nie kwalifikuje się do używania kolców. Suka została wzięta niedawno ze schroniska i tak naprawdę Jami się jej jeszcze nie nauczyła i nie wypróbowała żadnych innych metod...króliki to był wypadek przy pracy, bo Jami jeszcze nie wiedziała, że pies zachowuje się tak a nie inaczej. Nie mam czasu rozwinąć teraz swojej wypowiedzi, bo się spóźnię do pracy, wieczorem postaram się o konkrety. Quote
Jami Posted August 14, 2009 Author Posted August 14, 2009 Dziękuję wszystkim :loveu: Suczkę mam od 2,5 mies. szkolimy się metodą pozytywna (nie uczęszczam na szkolenia). Kota nie mam takiego pod ręka bo wszystkie nastraszone przez mojego szczeniaczka Niki (*) goniła koty żeby ... je lizać :cool3: Dzisiaj zobaczyła kota to myślałam, że sie na szelkach udusi i do tego zepsuje mi moja flexi wysuwaną. Albo wczoraj w pudełku był królik to tak szczekała i piszczała że mnie szlag trafiał ... Zainteresowała mnie ta książka :eviltong: Może ją przez neta zamówię... Suczka na szczęście jest mała bo waży tylko 7 kg... Nie wiem co by bylo gdybym miała takiego On-ka z takim popędem do... łowienia (?) Quote
olekg89 Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 No ja własnie mam psa wielkości ON z takim popędem:diabloti: Quote
karjo2 Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Poczytaj blog p. Mrzewinskiej, jej porady na necie. Zamiast stresowac biedne koty, zamien na juz flexi na normalna smycz, szelki na obroze, wiecej spacerow ze szkoleniem, tak by psa zmeczyc fizycznie i psychicznie, naucz wspolpracy i kontaktu z czlowiekiem. I oczywistym jest wyprowadzanie z domu tylko pod kontrola, na smyczy/lince treningowej, dopoki nie opanujesz z psem komend i dowolywalnosci w kazdych warunkach. Tu jest topik o nauce odwolania psa przy wyuczonym obszczekiwaniu np. rowerzystow, zasada ta sama: http://www.dogomania.pl/forum/f1073/obszczekiwanie-jakie-sa-konsekwencje-44156/ Watpie, by metody tzw. pozytywne, daly efekt przy tak silnie samonagradzajacym sie zachowaniu. Koreksonowa, chora i porazajaca jest bezmyslnosc wlascicieli wypuszczajacych niekontrolowalnego psa, mordujacego notorycznie inne zwierzeta :crazyeye:. Kompletny brak wyobrazni i empatii w stosunku do innego zycia, zapatrzenie tylko we wlasny pepek. Quote
Koreksonowa Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 kajro2 A gdzie ja napisałam że psa gdziekolwiek wypuszczaliśmy?! We własnym ogrodzie potrafił dopaść, a nie moja wina że mam sąsiadkę która przerzucila nam małego kociaka przez płot. Nigdy nie wypuszczaliśmy psa poza ogrodem. I nie notorycznie.. jeży dopadł może dwa pozostałe udało się uratować. Może źle użyłam słowa "oduczany", poprostu nie było jak zastosować u niego np kolczatki, bo wszystkie przypadki agresji zdarzały sie w ogrodzie, gdzie nie jest wyprowadzany na smyczy. EDIT: Korek takich zachowań na szczęście nie wykazuje. Jak znajdzie jeża w ogrodzie oczywiście go obszczekuje ale daje sie przywołać do porządku. Problemem jest tylko gonienie ropuch, ale te też daje sobie odebrac i przenieśc w bezpieczne miejsce. Quote
karjo2 Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Koreksonowa napisał(a):Miałam jamnika który gonił koty, raz jednego kociaka wysłał w zaświaty, poza tym mordowal z lubością jeże (!) i młode kosy. Jak wyniuchał jeża nie było na niego siły, jak widzial że mój ojciec nadchodzi z wiadrem żeby odseparować jeża, łapał biedne zwierze do pyska i zaciskał szczęki (a kolce się przebijały na wylot)... Uznany za niereformowalnego nie był nigdy oduczany, ale też jako krótkonogi nie stwarzał wielkiego zagrożenia. Alez oczywiscie, nie stwarzal WIELKIEGO zagrozenia :crazyeye:... Skoro mordowal, to ze zwyklej ludzkiej wrazliwosci i przyzwoitosci nie wypuszcza sie takiego psa luzem, obojetnie, do ogrodu, lasu, gdziekolwiek. Nie ogrod jest od wybiegania psa, lecz wlasciciel i w jego gestii lezy zapewnienie bezpieczenstwa innym zwierzetom, nawet we wlasnym obejsciu. Quote
Koreksonowa Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Niestety, jako kilkuletnie dziecko nie miala zbyt dużego wpływu na szkolenie psa, a już napewno nie na to czy jest gdzieś wypuszczany czy nie. Jez w ogrodzie pojawia sie średnio raz CZASEM dwa w roku. A pies był nauczony za szczeniaka że może wychodzić na dwór kiedy chce. Od razu wyjaśniam że lata "szczenięce" Dina i czas wyuczania zachowań przypadały na moją wczesna młodość (3 i 4 rok życia). Quote
karjo2 Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Co nadal nie jest powodem do chwalenia sie i nie zmienia kwestii odpowiedzialnosci wlasciciela za psa ( bo rozumiem, ze ktos dorosly na to zwierze sie zdecydowal). Quote
Koreksonowa Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Chwalenia się? A broń Boże! Poprostu przykładu. Bywają tez przyklady negatywne, prawda? Quote
Vidge Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Książkę polecam gorąco, szczególnie jak pies ze schroniska, to może zacząć wykazywać np. agresje lękową jeszcze. Generalnie masz mały problem, bo masz małego psa, a takiego łatwiej chociażby utrzymać na smyczy. I jak pisała karjo - zrezygnuj z flexi, wyjątkowo mało pomocna w edukacji, nawet zablokowana. Nie mam jednak w domu tej książki, gdzie było opisywane oduczanie atakowania królików, ale generalnie chyba chodziło o wywołanie negatywnych skojarzeń z zapachem zwierzaka-ofiary (w książce to był padły zając). Nie wiem, czy to info jest również na blogu Z. Mrzewińskiej. Quote
Jami Posted August 15, 2009 Author Posted August 15, 2009 Flexi tylko na spacery albo jak chce przeprowadzić psa do domu. Na obroży chodzę czasami koło domu - szelki też ma założone bo boję się, że zdejmie obrożę (ma takie ciało że może bez problemu ją zdjąć) i ucieknie. Ćwiczymy chodzenie bez ciągnięcia i przybieganie (jak na razie ciągnie za sobą dwie smycze przypięte do siebie gdyby w razie czego mogła ją złapać). Agresja lękowa? Czy ja wiem... Nie sądze żeby w tym przypadku - raczej co do tirów, aut wydających głośne dźwięki i traktorów, ale wtedy odwracam jej uwagę i nie szczeka. Ona szaleje za królikami... Potrafi wskoczyś dość wysoko żeby zobaczyć królii w klatkach umieszczonych wyzej. A książka... Jak dla mnie za droga :cool3: Bo utrzymuję pieska z kieszonkowego (oprócz wyżywienia) :p Ps.: Właśnie na Pies.onet.pl zapytałam się pani Zofii M. co mam zrobić :) Quote
Onomato-Peja Posted August 16, 2009 Posted August 16, 2009 Mój pies też kiedyś gonił koty, ale nie po to by je zagryźć, tylko po prostu, dla zabawy... oduczyłam go tego niechcący. Pies był na flexi i zobaczył kota, zawołałam i zablokowałam smycz ( to nic, ze wyleciałam w powietrze...). oczywiście psem nieźle szarpnęło :roll: ale od tamtej pory, nawet gdy już gonił kota przychodził jak go wołałam :lol: Teraz koty go nie interesują - przebiega obok nich obojętnie nawet jak uciekają :loveu: Quote
Jami Posted August 17, 2009 Author Posted August 17, 2009 Spróbujemy xd Ale nie sądze, żeby pomogło :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.