Wredotka4 Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Jakieś trzy tygodnie temu byłam w schronisku żeby zaadoptować psa dla mojej mamy,która niedawno straciła pupila. Trochę mnie to wszystko co tam zobaczyłam wstrząsnęło.Po za większą dbałością o czystość nic od lat się tam nie zmieniło. Wybraliśmy więc psa.Pani w biurze i weterynarz nie mogli się z nami porozumieć,bo w boksie o którym mówiliśmy powinny być 2 psy,były jednak 3,jak stwierdził weterynarz gdy w koncu poszedł zobaczyć-że niewiadomo skąd ten 3 się wziął.Okazało się że nasz wybraniec jest na kwarantannie,a był w boksach z innymi.Później jak już stwierdziliśmy,że poczekamy na psa jak już będzie do adopcji okazało się,że pójdzie do domu tylko ze swoją matką.Niestety 2 psów nie mogłam wziąć.... Szukaliśmy dalej...wybraliśmy jak się później okazało 3 letniego pieska.W biurze nie wiedzieli co to za pies i jak tam trafił.Kazali wziąć smycz(każdy kto chce adoptować psa musi mieć swoją smycz i obrożę oraz kaganiec) i przyprowadzić psa jeśli jesteśmy zdecydowani,to wtedy odczytają numer chipa i będą wiedzieli co trzeba.Jednak jeśli tylko chcemy psa obejrzeć i dowiedzieć się co i jak to nie wolno nam go z boksu zabierać.Paranoja bo bez odczytu z chipa w biurze nie wiedzieli nic. Wzięliśmy psa z boksu do biura,po drodze kaszlał.Zapytałam czy jest chory,został "zbadany".Osłuchowo ok,namacalnie też.Zostałam poinformowanaże połowa psów w schronisku ma kaszel.Kazali obserwować psa przez tydzień.Gdyby coś się działo przez okres 2tygodni to mogą go przeleczyć albo jak stwierdzilimogę go oddać i wziąć innego bo jest ich pełno Co do odczytu chipa też był problem,bo aparat nie naładowany -szukali drugiego...brak słów.Na szczęście piesek już w domu u mojej mamy. W schronisku widziałam ślicznego boksera,labradora i kilka stafordów i jednego chyba bullka...wiem,że są specjalne stowarzyszenia ratujące i zajmujące się poszczególnymi rasami.Nie wiem jednak gdzie to zgłosić. Co do schroniska przeraziło mnie "olewactwo",bałagan czyt.brak wiedzy o stanie faktycznym i obojętność wobec tych biedaków-jest ich ponad 500. Quote
nykea Posted August 17, 2009 Posted August 17, 2009 Wredotka, pracowalam w tym schronisku jako wolontariusz przez pare lat i nie do konca sie zgadzam z tym co napisalas. Rzeczywiscie, jest balagan, sa rzeczy ktore mozna by naprawic, ale nie jest to najgorsze schornisko w Polsce. Psy sa nakarmione, maja czysto w boksach, do pogryzien dochodzi bardzo rzadko. Wszystkie koty sa kastrowane, wieksza czesc psow rowniez, chociaz nie jest to w pelni finansowane z Urzedu Miasta. Jesli chodzi o chip to rzeczywiscie, aparat powinien byc naladowany, ale czesto oni dostaja jakis chlam. Kiedy ja tam bylam ostatnio, jakies 3 lata temu, nadal wiekszosc danych na temat psow byla przechowywana w zeszytach. W calym schronisku byky 2 komputery. A to ze nie wiedzieli skad jest pies to chyba dosc normalne? Jest bardzo malo psow, ktore przyprowadzaja wlasciciele i mowia, ze nie chca go juz bo pierdzi. Wiekszosc jest odlawiana z ulicy, czasem sa przerzucane przez plot. Jesli chodzi o komentarz ze mozecie wymienic, no coz, ludzie sa rozni, niestety pracownikami schroniska nie musza byc milosnicy psow. Ale z tego co ja tam widzialam to nie pozwala sie na kopanie, straszenie czy jakies inne bestialstwo. Trzeba realnie patrzec na sytuacje. Jest srednio, ale jest wiele gorszych miejsc. Quote
Matrona Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 właśnie wróciliśmy ze schroniskaprzy Bukowskiej! chcieliśmy adoptować piseka, ponieważ poprzedni był chory i niestety odszedł do psiego nieba. Wybralismy 3 psy, podchodziły do klatki i nie warczały na nas (więc chyba chciały być zabrane), ale okazało się że żaden z tych psów nie jest do adopcji, a są w klatkach bo nie ma miejsca. Zresztą odniosłam wrażenie, że ja i moja rodzina to przeszkadzamy w niedzielne przedpołudnie! Olewactwo staszne! Pytam dlaczego pies nie jest do adopcji, - nie ten nie, tamten tez nie! Pytam więc ktore sa do adopcji? otrzymałam odpowiedz, że psów jest 500 i nikt nic nie wie! To ja chciałam dać dom pieskowi, a potaktowano nas jak intruzów! To ja już tu nie przyjadę - nie chcę państwu przeszkadzać! A psa wezmę z innego schroniska - bo nikt mi łaski nie będzie robił. Quote
Fafenkufen Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Mojej cioci uciekl pies, jakos nie caly rok temu... Szukala, biegala po okolicy i znalazla kogos kto powiedzial, ze pies zostal zlapany i do schroniska odwieziony. Wiec pojechala do schroniska. A w schronisku pokazali psy, ktore na kwarantennie sa (no bo przeciez psy odlowione musza ja przechodzic, no nie?)Jej psa tam nie bylo. Wyszla zalamana, wsiadla do samochodu ale przeczucie miala i wrucila sie, przejrzala wsystkie boksy jakie sa w schronisku i psa znalazla w boksie z psami gotowymi do adopcji. Dla mnie to nie normalne, ze pies odlowiony tego samego dnia nie przechodzi kwarantanny i trafia do boksu, do adopcji :shake: Quote
Gfiastka Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Fafenkufen napisał(a): i psa znalazla w boksie z psami gotowymi do adopcji. Dla mnie to nie normalne, ze pies odlowiony tego samego dnia nie przechodzi kwarantanny i trafia do boksu, do adopcji :shake: Pełna "profeska"....:shake: smutne... Zastanawiam się nad wolontariatem w poznańskim schronie. Przeglądałam ich stronę i zapoznałam się z obowiązkami, jakie ewentualny wolontariusz by miał - schronisku zależy, by taki człowiek czyścił, mył i karmił. A może przydałaby im się również pomoc przy administracji, przy "zapisach" biedulek tak, żeby nie było takiej sytuacji, o jakiej pisała Matrona... bo to może skołować :roll: swoją drogą - nie można pozostawiać takich biedulek, bo akurat pracownik schroniska był niedoinformowany czy mieli bałagan w papierach, albo niesprawne urządzenie. Fakt - łaski nikt nie robi - ale dlaczego z czyjegoś braku zorganizowania czy kompetencji mają na tym cierpieć zwierzaki... Tak czy inaczej - fajnie by było, gdyby schronisko wyszło z propozycją dla wolontariatu, by pomóc również w przeprowadzaniu spisów itp. P. S. Czy istnieje możliwość, by psiaki ze schronu zabierać na spacery, tak jak kiedyś robiło Pogotowie w Trzciance?:-( Quote
***kas Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 spacery z psami odpadają, bo wg dyrekcji nie ma terenów wokół schronu, gdzie można by z psami iść. W ogóle nie przepadają za wolontariuszami w poznańskim schronie, na Psach w Potrzebie jest wątek dot. akurat spanieli w potrzebie, poczytaj, zorientujesz się w sytuacji. Quote
Gfiastka Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Wątek, o którym piszesz, był jednym z pierwszych, jaki przeczytałam na tym forum. Jakby co - pomogę własną osobą i Canonem ;) Quote
Matrona Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Fafenkufen napisał(a):Mojej cioci uciekl pies, jakos nie caly rok temu... Szukala, biegala po okolicy i znalazla kogos kto powiedzial, ze pies zostal zlapany i do schroniska odwieziony. Wiec pojechala do schroniska. A w schronisku pokazali psy, ktore na kwarantennie sa (no bo przeciez psy odlowione musza ja przechodzic, no nie?)Jej psa tam nie bylo. Wyszla zalamana, wsiadla do samochodu ale przeczucie miala i wrucila sie, przejrzala wsystkie boksy jakie sa w schronisku i psa znalazla w boksie z psami gotowymi do adopcji. Dla mnie to nie normalne, ze pies odlowiony tego samego dnia nie przechodzi kwarantanny i trafia do boksu, do adopcji :shake: no ręce opadają! Szczęście, że piesek wrócił do domu, bo mogło być różnie! Quote
***kas Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 przepełnienie schronów, brak wolontariatu, i typowo polskie podejście pt " to tylko pies". A są schrony, gdzie jest dużo gorzej niż w poznaniu... Quote
Matrona Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Gfiastka napisał(a):Pełna "profeska"....:shake: smutne... Zastanawiam się nad wolontariatem w poznańskim schronie. Przeglądałam ich stronę i zapoznałam się z obowiązkami, jakie ewentualny wolontariusz by miał - schronisku zależy, by taki człowiek czyścił, mył i karmił. A może przydałaby im się również pomoc przy administracji, przy "zapisach" biedulek tak, żeby nie było takiej sytuacji, o jakiej pisała Matrona... bo to może skołować :roll: swoją drogą - nie można pozostawiać takich biedulek, bo akurat pracownik schroniska był niedoinformowany czy mieli bałagan w papierach, albo niesprawne urządzenie. Fakt - łaski nikt nie robi - ale dlaczego z czyjegoś braku zorganizowania czy kompetencji mają na tym cierpieć zwierzaki... Tak czy inaczej - fajnie by było, gdyby schronisko wyszło z propozycją dla wolontariatu, by pomóc również w przeprowadzaniu spisów itp. P. S. Czy istnieje możliwość, by psiaki ze schronu zabierać na spacery, tak jak kiedyś robiło Pogotowie w Trzciance?:-( W schronisku na Bukowskiej niestety nikomu nie zależy na adopcji. To nie tylko moja opinia. Nie ma nikogo, kto udzieli informacji, które psy są do adopcji. Trzeba samemu chodzić i oglądać psy. A te - wiadomo obcych wyczują i latają jak opętane po boksach. Myślę, że wolontariat to wspaniały pomysł. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.