ossa98 Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 OJ, nie podoba mi się podejście tej Pani i jej narzeczonego. Gdyby nawet Sonia kulała to co? a jak kiedyś zachoruje, oślepnie, będzie miała problemy ze stawami i trzeba będzie ją z podłogi podnosić, to co? oddadzą ją do schroniska? Narzeczony zresztą nic o wątpliwościach natury zdrowotnej nie mówił, tylko wymyślił bajeczkę o wyjeździe. Poza tym jak ktoś pisze weterynarz przez "ż" to ja już nie mam więcej pytań... Quote
Redpit Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 [quote name='ossa98'] Poza tym jak ktoś pisze weterynarz przez "ż" to ja już nie mam więcej pytań...[/QUOTE] ;) tu można się pomylić, np. literówka, ale po przejrzeniu profilu NK Pana i Pani Narzeczonej, ilości znajomych oraz ich jakości... - naprawdę :shake: myślę o tym dobrze. Quote
bela51 Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 Nie wydaje mi sie aby to był dom, jakiego chcemy dla Soni. Zosiu, szukajmy dalej, prosze. Quote
figanadrzewna Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 Piesek ma być śliczny i wiecznie zdrowy:angryy: Państwo nawet nie zadali sobie trudu poczytania o specyfice tej rasy. Zofijko, podeślij pani cokolwiek o dysplazji biodrowej, niech sobie wybiją raz na zawsze adopcję, a już owczarka w szczególności. Quote
ana666 Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 jeśli chcecie moge isc na wizyte, ja wczorja mówiłam panu ze mozemy zorbic wizyte jak nie wie czy wyjedzie czy nie zeby widziec chociaz na przyszłosc czy w ogóle brac go pod uwage czy nie a on powiedział ze mamy sie wstrzymać, i jeszcze jest jedna sprawa o której nie chciałam pisac przed wizyta ale mieszkam na przeciwko tego Pana i oni mieli wczesniej jamnika, kóry czesto biegał po ulicy, bo mieli otwarta bramę, mieszkamy przy bardzo ruchliwej ulicy,a on tak sam bez nadzoru ;/ nie chcciałam tego Wam mówic tylko napier porozmawiac z Panem o tym ale dla mnie to było zawsze bardzo niepokojące... Quote
Cantadorra Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 Moim zdaniem, nie dawać Sońki do tego domu i tyle. Nie jest to dobry dom dla suni. Ana, takie info, ze pies luzem biega przy ulicy, bez wlasciciela, to wazne info. Pisz proszę takie rzeczy nastepnym razem, bo wlasnie takie szczegoly pokazuja stosunek ludzi do przyszlego psa. W kazdym razie mysle, ze sprawa juz jest jasna. Sonia tam nie idzie, prawda? Quote
LAZY Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 Jako jedna z osób płacąca na jej utrzymanie głosuję oficjalnie za nie oddawaniem Soni w to miejsce. Oczywiście mogłoby sie okazać najwspanialszym domem pod słońcem, ale skoro na wejściu jest tyle wątpliwości to nie ma co sobie głowy zawracać i narażać suni na stres ponownego powrotu z adopcji. Quote
Zofija Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 Dziękuję za wypowiedzi. W Pania głosie było coś, co mi się nie podoobało. Nie wiem, ale moja intuicja jest niezła. Nie pisałam o tym, bo przecież nie będę odrzucac ludzi, ze względu na brzmienie głosu, sposób mówienia- nawet nie treść. Co do maila- po przeczytaniu byłam na nie, ale ja tu nie jestem jedyna decydująca. A Pani nic o dysplazji nie podeślę. Szczezre? Jestem wściekła, ze ktoś zawraca mi głowę, ja pół swojego wolnego dnia szukam wolontariusza z tamtych okolic,a okazuje się, ze Państwo się między sobą nie porozumieli... Sorry, gdzie tu szacunek, dla mojego czasu? Ostatnio dużo pracuję, nie czuję się najlepiej i naprawdę mam co robić. Pani odpiszę kulturalnie , ale dobitnie. Dla mnie fakt zmiażdzonego tyłu byłby czynnikiem na plus,a nie na minus. Jak wyżej- co będzie jak Sonia za rok zachoruje??????????????// Nie, za takich ludzi ja dziękuję Quote
Zofija Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 [FONT=Arial]Szanowna Pani,[/FONT] [FONT=Arial]Niestety nie będzie kolejnej wizyty. Na przyszłość proszę o dokładną konsultację z narzeczonym, zanim zdecydujecie się na adopcję. Ja osobiście pół dnia szukałam wolontariusza z Waszych okolic i potem dowiedziałam się, ze Pani narzeczony wyjeżdza za granicę (taką informację uzyskała wolontariuszka), a ja od Pani, ze miała Pani wątpliwości ze względu na jej stan zdrowia. To brak szacunku do mojej i innych ( nadmienie - nieodpłątnej, z potrzeby serca) pracy. Ponadto, dla psów, które ratujemy, wyciągamy ze schronisk, szukamy opiekunów kochających bez względu na ich urodę, wiek, czy stan zdrowia. Co byłoby za rok, gdyby Sonia zachrowała i jej "tył" byłby niesprawny??? Zwrot do schroniska?????/ Gratuluję podejścia do żywych istot. [/FONT] [FONT=Arial]Podsumowując- Sonia nie zostanie Państwu wydana. [/FONT] [FONT=Arial]Z poważaniem[/FONT] Quote
bela51 Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 Tak trzymać Zosiu ! Bardzo dobrze napisane. Quote
ossa98 Posted October 14, 2010 Posted October 14, 2010 Brawo Zofjio! Sonieczko nie martw się, jesteś cudowna, na pewno znajdzie się ktoś, kto pokocha Cię taką, jaką jesteś! Quote
Zofija Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 odpowiedź na mojego maila: Nastapila jakas pomylka to ja jestem za granica i wracam na Swieta. Moj narzecony jest w Obornikach tam tez pracujei nigdzie nie wyjezdza. Bardzo chcemy tego psa bo jest sliczna i wyglada na milego psa. Ja mialam psa przez 15 lat i traktowalam go jak czlonka rodziny. Gdy zachorowal (mial wylew) to po nocy jedzilam do weterynarza, siedzialam pfrzy nim cale noce ,zawet wzielam sobie urlop bo wiedzialm ,ze cierpi niestety musialam go uspic mial 15 lat.. Wiem ze gdybym wziela psa to nigdy juz bym go nie oddala ,nawet wtedy gdyby byla chora bo za bardzo kocham psy i traktuje jak czlonka rodziny. Mam do Pani duzy szacunek za to co Pani robi i nie jest to zadne lekcewazenie z Mojej czy narzeconego strony .Nie jestem jaks malolata bo mam juz 53 lata i znam zycie i wiem jak ludzie traktuja zwierzeta bo nie raz juz interweniowalam gdy ktos bil ,czy glodzil psa. Bardzo prosze o pozytywne zalatwienie naszej prosby. Z powazaniem Bozena Quote
figanadrzewna Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 powiem szczerze, ten drugi mail nie rozwiał moich wątpliwości. Quote
bela51 Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 Moich rowniez nie. Co raz to inna wersja. A nie wiadomo gdzie lezy prawda. Nie ryzykowałabym. Quote
ana666 Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 woczraj ten Pan był u mnie w domu, mnie nie było akurat i rozmawiał z moja mama, mówił ze bardoz mu zalezy na adopcji soni, i prosił o ta wizyte przedadopcyjna. nie wiem co teraz sadzic i robic, to jest mój numer tel 661 941 076 i prosze o kontakt czy mam tam isc czy nie, bo dla mnie nie jest problemem isc i albo sie utwierdzic w przekonaniu ze to nie ten dom albo przekonac sie ze to moze to... Quote
bela51 Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 Ja dalej jestem na NIE. Kręcił, nie mówił prawdy, albo narzeczona go teraz ochrzania i zmienił front. Głosujcie jesli chcecie. Quote
Redpit Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 Przytoczę wypowiedź Ann666: " mieszkam na przeciwko tego Pana i oni mieli wczesniej jamnika, kóry czesto biegał po ulicy, bo mieli otwarta bramę, mieszkamy przy bardzo ruchliwej ulicy,a on tak sam bez nadzoru " - może i Pani dba, ale widać dużo mniej narzeczony... " nie jest to zadne lekcewazenie z Mojej czy narzeconego strony " - może nie małolata - ale siebie z dużej literki :roll: a inne to już nie literówka.... :shake:. Pani może i nie lekceważy - zlekceważył już narzeczony Ann666. O ropniu wie? Jednak chyba pozostaje nagrać Sońkę po spacerku z tymi lekkimi dolegliwościami i może wtedy pokazać - mi nie przypadli do gustu. Sońka się podoba, bo jest śliczna, ale znają ją z fotek tylko... Quote
LAZY Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 Proponuję zrobić zdjecia wszelkich "wad" Soni oraz nagrać filmik po spacerku. Ale na wizytę bym poszła. Żeby nie było, ze lekceważymy chętnych na adopcje. Koniecznie trzeba zapytać o tego jamnika latajacego samopas i w razie jakby jednak pod tym g...nie było złota to powiedzieć Państwu, ze znając Sonię tak dobrze wiemy, ze nie jest psem dla nich i tyle. Nie jestem jakoś specjalnie zachwycona tym domem, bo albo ktos tu kręci albo coś ukrywa, ale jeśli sprawdzenie wszystkiego nic nas nie kosztuje to może warto spróbowac, zeby nie było, ze nie wykorzystaliśmy wszystkich szans. Potem możemy zaglosować. Chociaż możliwe, ze dolegliwości Soni, które na pewno dobitnie opisze Redpit wystarczą na ochłodę ;) Quote
Cantadorra Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 Zgadzam się z Lazy, że na wizytę Ana powinna pójść, żeby nie było lekceważenia. Ja bym sluchała, pytała o jamnika, a potem by opowiedziała o chorobach Soni i że w związku z tym poszukiwany jest domek wyjątkowy. I jak nie są tym domkiem, to z adopcji nici i tyle. Quote
Redpit Posted October 15, 2010 Posted October 15, 2010 Tymczasowe filmiki "poleciały" do Zosi - jestem za wizytą jak najbardziej - nie wolno lekceważyć nikogo :), ale mimo, że nie ma ataków i chyba przez to zapomniano - Sonia też miała atak (-ki?) padaczki .... "Ja bym sluchała, pytała o jamnika, a potem by opowiedziała o chorobach Soni " tak ;) - jak odszedł jamniorek, czy choroba, starość, podobnie i owczarek - tylko Pani miała ON-ka, a chyba z Panem to niedawno...?? Może Pani jest jak najbardziej OK, ale skoro wiekszość czasu daleko...?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.