Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

kim jestem ?
czytanie w psich oczach to nadinterpretacja ..to tylko wola człowieka co chce tam zobaczyć ....
żadnego psa nie uratowałam,, patrzyłam na śmierć , naturalną ...własnej suki
mimo że była bardzo chora umierała spokojnie na naszych kolanach czując nasz dotyk do końca, bez strachu przed tym co ją czeka , bo tak naprawdę to taka jest kolej życia .
Chory pies ,zresztą każde zwierze wycofuje się nie oczekuje pomocy od swojej sfory czy grupy zwierząt w której żyje , jest nawet wykluczany ze stada bo zagraża jego bezpieczeństwu .
To co zrobiliśmy psom , my jako ludzie jest tylko naszą winą .wymyślamy i hodujemy rasy które w naturalnych warunkach nie umieją żyć , przedłużamy życie kalekim i chorym .
I w imię wytłumaczenia własnych zachowań tworzymy teorię , uczłowieczamy psy.
Odpowiedz sobie na pytanie po co rodzi się zwierze ( a tym niewątpliwie jest pies ... i człowiek ) ? Dla przedłużenia gatunku i nic więcej ! Taki jest cel życia :)

  • Replies 205
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dam Ci radę, popatrz uważnie w oczy swoim psom... bo jeszcze musisz sie bardzo dużo nauczyć... o empatii... o psychice- pies to nie maszynka, to żywa istota, czująca, myśląca. No i warto pamietać, że psy "naturalne" dawno nie są i już nigdy nie będą i co tu dużo mówić pod pewnymi względami bliżej im do ludzi, niż do wilków- ani nie są tak hierarchiczne, ani tak bezwzgledne, za to posiadają szerszy wachlarz emocji i więcej sposobów ich okazywania, nie mówiąc o tym, ze psy są o niebo "elastyczniejsze" od wilków...
A idąc tropem "w naturze by sobie nie poradził" należałoby poodstrzelać (dobra pousypiać) większość psów, zostawiając niektóre tylko rasy- psy pierwotne, część szpiców, może molosy, może owczarki... rewelacja...

I skończmy off, bo nas mod wystrzela :diabloti:

Posted

i wyżły i wyżły ....

mam nadzieję i to wielką że weimarowcy nie pozwolą aby Kaja cierpiała w swym kalectwie, że znajdzie się dla niej dom kochający i szczęśliwy :))

codziennie patrzę uważnie w oczy swojej suni i widzę w nich bezgraniczne oddanie i szczęście ...ale wiem że to tylko zwierzę i że połowę z ich zachowań tłumaczymy sobie w zły bo ludzki sposób :))
psy to nie wilki mają inne pochodzenie
nie przeczę że pies to żywa istota, czująca na pewno ale z tym myśleniem ...na pewno reaguje na bodźce i ma instynkt samozachowawczy
moj pies to domownik śpi na przysłowiowej kanapie , uczestniczy w naszym życiu ,wręcz je do niej dostosowaliśmy, nie trzymam jej na łańcuchu :)
Pomijając to wszystko jakoś denerwuje mnie przypisywanie psom cech ludzkich :)

Posted

tenusiowa napisał(a):
...Ale to było zanim zaczełam tak na prawdę "siedzieć w psach".
...
Do tego dochodzi fakt, że zdecydowana większość "popsujków" jest "dziełem człowieka" - zaniedbanie, wypadki, znęcanie się itp. Są dowodem naszego "człowieczeństwa"...
A co do tej szarej małej - nie wiem jak reszta ale jej ostatnie zdjęcie kiedy z zainteresowaniem spogląda na zabawkę sprawiło, że troszkę mi się cieplej zrobiło wokół serca ;-) a jednocześnie bardziej jestem wściekła na ludzi, odpowiedzialnych za jej los - na tych, ktorzy "powołali " ją na świat, jej "opiekunów" i ... no właśnie nie wiadomo na kogo być tu jeszcze wściekłym
...
Wiem, że zostanę posądzona o personifikację psiaków ale cóż już tak ze mną jest ;)


Tenku Twoje to nawet nie zaproszone same jedzą ze stołu :evil_lol: Jeszcze trochę zaczną chodzić w garniakach i używać sztućców. Więc nie dziwi mnie Twoje czułe podejście.
Co oznacza dla Ciebie "siedzieć w psach"?
Co to "popsiulek" - to rozwinięcie od popsutej zabawki?
Co do winy człowieka w tym, że ten czy ten pies cierpi i oburzenia, że pies nie ma tatuaża i jest z pseudohodowli to tak naprawdę nie jest istotne czy pies ma dziarę w uchu czy jej nie ma - pies cierpi. Tak samo Tenku psy które za Twoja przyczyną przyjdą na świat moga zasilić szeregi zagłodzonych, zabiedzonych, zaniedbanych czy okaleczonych. Nie masz na to wpływu i tak naprawdę nie każda hodowla mająca psy z papierami (metryki, rodowody) odchowuje psy w super warunkach. Nieraz szczeniaki lepiej są odchowane mieszkając w kojcu niż w domu, a niby kojcowe są gorsze niż z domowych hodowli. Tak samo nie każde szczenie bez papierów (pomijam aspekt mnożenia kundli jak leci) jest odchowywanie w ciemnej komórce, czy klateczce metr na metr.
Poza tym w tej chwili rozwój cywilizacji i mechanizacji życia niestety niesie za sobą zwiększającą się liczę wypadków. Nie było samochodów to zwierzęta i ludzie od nich nie cierpieli. Coś za coś.

lilk_a napisał(a):
...
mam nadzieję i to wielką że weimarowcy nie pozwolą aby Kaja cierpiała w swym kalectwie, że znajdzie się dla niej dom kochający i szczęśliwy :))

Myślę, że to nie tylko od weimarowców zależy.

Jeżeli Blue dalej bedzie ja "ratować" to miejmy nadzieje, że po pierwszej fali "zachłysnięcia się" na widok zdjęć pokaleczonego psa "entuzjazm" nie opadnie. Tak jak np było z Rodezjuszem "węgro-rodezjanem" choć on był cały to szybko odszedł w zapomnienie.

Posted

Zanim Blue złapie fale i połączy się z netem dorzucę kolejną garść zapytań.

Blue piszesz, że na łokciu jest wielka narośl. Ta narośl to coś starego? Co to za narośl? Czy weci robili rtg tego? Narośl to dla mnie tak jakby to przez dłuższy czas powstawało.
Tak przypatrując się zdjęciom tej przedniej łapki to czy to nie jakieś pęknięcie torebki stawowej? I ogólnie ona taka opuchnięta i obrzęknięta, czy nie ma tam problemu z krążeniem w tej łapie?

Co do żywienia, to przecież zdrowy pies potrzebuje czasu do przystosowania się do nowych karm a sunia dość, że ma ogromną porcje bólu, stresu to i jeszcze nowe żarcie więc stąd też niechęć do jedzenia i brak tolerancji. Nie piszesz kiedy był wypadek, wątek jest założony 12 sierpnia pod wieczór a 13 sierpnia ok 13 piszesz, że pies traci na wadze. :roll:

Gdzie suka jest leczona i czy jest możliwość dla osób chcących wesprzeć leczenie finansowo, ewentualnej pomocy poprzez wpłatę na konto lecznicy a nie prywatne?

Posted

Określenie "siedzieć w psach" - wg mnie oznacza (a tak było w moim przypadku), że przestały być "tylko" współdomownikami, żyjącymi w efekcie obok mnie a nie ze mną (mimo, że w tym samym domu). Oznacza poszerzanie własnej wiedzy z zakresu kynologii, behawioryzmu, zainteresowanie szkoleniami itp ;) oraz ich losami - nie tylko moich psiaków.
co do zachowań "przy stole" - zrzuć wszystko na Tenę (a mnie cały czas jest z tego powodu głupio wierz mi - cały czas się czerwienię na wspomnienie ;) ) ona ma diabelskiego złodzieja pod skóra i nawet święcona woda nie daje rady go wygonić... Azaf na szczęście się od niej wyrodził ;) (albo ja już troszkę mądrzejsza przy nim jestem ;) ).
Lilka - życzę Ci abyś nigdy nie musiała zadecydować o eutanazji własnego psa. I powiem, że miałaś wielkie szczęście, że tego nie przeżyłaś do tej pory. To nie był pierwszy pies który "odchodził" w moim domu - dwa pierwsze odeszły same a przy Dżekim to ja musiałam zadecydować. Wetka, która to robiła powiedziała mi wtedy, że "on nie ma siły już żyć ale za bardzo kocha aby odejść samemu" (nie zapomnę tych słów do końca życia...). I to jest chyba właśnie esencja tego przysłowiowego "psiego oddania".
Czekam nadal na wieści o małej i Blue podaj sposób współfinansowania czyli nr konta bo za Chiny nie mogę go znaleźć........

Posted

Ma się coraz lepiej. Miednica jest cała...inny wet to potwierdził. Poprzedni,że tak powiem "pseudowet", który cieszy się dobrą renomą i ma doświadczenie nawciskał nam kłamstw i przeraził wyrokiem! Uwierzyłyśmy mu na słowo, bo niunia nie wstawała. Kaja błąkała się kilka tygodni, potwierdzili to okoliczni mieszkańcy, którzy widzieli psa. Srebrna suka rzucała się w oczy. Pogryziony czy pobity pies nie ma takiego rodzaju obrażeń jak nasza sunia. Sam wet stwierdził, że musiała wpaść pod samochód albo się z nim zderzyć. Co do hotelu. Kaja przebywała w nim 3 dni, nie zdążyłam zaktualizować wątku na czas, teraz jest w DT.

Posted

Blue czy możesz odpowiedzieć na moje zapytania?

[quote name='sylrwia']W związku z tym, że trochę się przyśmieciło to ponowie moje nurtujące mnie zapytania[quote name='sylrwia']...
Blue ja mam do Ciebie garść pytań w pierwszym poście opisałaś jako suka co się z nią działo. Skąd wiesz, że pies błąkał się kilka tygodni? Widywałaś tego psa kręcącego się po okolicy? Opisujesz wypadek - widziałaś go? Pies mógł w szoku uciec kawałek od miejsca zdarzenia i nie koniecznie potrącający uciekł.

Piszesz, że pies jest w domu tymczasowym a pieniądze są potrzebne m.in. na opłacenie hotelu? To ja czegoś nie rozumiem to w końcu dom tymczasowy czy płatny "hotel" (czy to pisane przez duże H czy przez małe h).

Nie ma takiego inf w wątku. Gdzie pies został potrącony? Czy rozwieszono jakieś inf na słupach, sklepach zoo, lecznicach o znalezieniu weimarki i poszukiwaniu jej właściciela? Nie każdy zagląda na dogo czy klub weimarów aby natknąć się na ogłoszenie o niej.

Suka raczej nie jest pod opieką żadnej fundacji zajmującej się zwierzakami tylko w rękach prywatnych?

[quote name='sylrwia']Zanim Blue złapie fale i połączy się z netem dorzucę kolejną garść zapytań.

Blue piszesz, że na łokciu jest wielka narośl. Ta narośl to coś starego? Co to za narośl? Czy weci robili rtg tego? Narośl to dla mnie tak jakby to przez dłuższy czas powstawało.
Tak przypatrując się zdjęciom tej przedniej łapki to czy to nie jakieś pęknięcie torebki stawowej? I ogólnie ona taka opuchnięta i obrzęknięta, czy nie ma tam problemu z krążeniem w tej łapie?

Co do żywienia, to przecież zdrowy pies potrzebuje czasu do przystosowania się do nowych karm a sunia dość, że ma ogromną porcje bólu, stresu to i jeszcze nowe żarcie więc stąd też niechęć do jedzenia i brak tolerancji. Nie piszesz kiedy był wypadek, wątek jest założony 12 sierpnia pod wieczór a 13 sierpnia ok 13 piszesz, że pies traci na wadze. :roll:

Gdzie suka jest leczona i czy jest możliwość dla osób chcących wesprzeć leczenie finansowo, ewentualnej pomocy poprzez wpłatę na konto lecznicy a nie prywatne?

Czy pies miał robione jakieś badania? W kosztorysie są wyszczególnione tylko przeciwbólówki, suplementy, karma, odpchlenie i o dziwo smycz i obroża (wszak suka na razie chodzić raczej nie będzie). Czy ona miała coś robione jakieś rtg, usg, badania krwi i różne inne wszelakie badania?

Posted

Blue Lagoon z wyzlyteam wyszła prośba o możliwość bezpośredniego kontaktu z Tobą w sprawie małej. Zapraszam więc do nas ;) (niestety lub stety będzie prawdopodobnie potrzeba zarejestrowania się u nas) ewentualnie, jeśli możesz podaj sposób bezpośredniego kontaktu z Tobą - mail, telefon lub komunikator ;)


kurcze rzeczywiście robię jako "kabelek" hihihihi

Posted

brak rzeczowej informacji o losie suczki powoduje, ze coraz więcej obiekcji mają wszyscy którzy chcieli pomóc. Tajemnice i zdawkowe info wzbudzają tylko podejrzenia....

Posted

Mała dostała zapalenia po amputacji, ale już jest na szczęście ok. Ma się coraz lepiej i coraz ufniej patrzy na człowieka. Przeszła operację łokcia, która się udała. Był to jakiś stary guzek. Sunia teraz wygląda tak:


Wkrótce uzupełnię wątek, co do wydatków i przychodów.

Posted

Witam,
Blue_Lagoon, czy mogłbyś dać do siebie jakiś kontakt w czasie, kiedy nie ma Ciebie na dogo? Pomoc suce i szukanie jej nowego domu byłoby znacznie bardziej ułatwione, gdyby chętni (wypowiadam się w imieniu użytkowników weimarskiego forum) mogli na bieżąco być informowani o stanie suki. Rozumiemy, że cały czas poświęcasz się pomocy (i chwała Ci za to!) i być może nie masz czasu na rozpisywanie sie o Kaji, ale Twoje parodniowe milczenie powoduje, że jesteśmy wszyscy trochę bezradni w tej sytuacji. Ktoś z nas mógłby byc z Tobą w kontakcie i odwalać tę czasochonną kwestię informowania pozostałych o suce w formie pisemnej.
Pozdrawiam,
Iza Biernacka

Posted

Blue ja mam do Ciebie garść pytań w pierwszym poście opisałaś jako suka co się z nią działo. Skąd wiesz, że pies błąkał się kilka tygodni? Widywałaś tego psa kręcącego się po okolicy? Opisujesz wypadek - widziałaś go? Pies mógł w szoku uciec kawałek od miejsca zdarzenia i nie koniecznie potrącający uciekł.

Piszesz, że pies jest w domu tymczasowym a pieniądze są potrzebne m.in. na opłacenie hotelu? To ja czegoś nie rozumiem to w końcu dom tymczasowy czy płatny "hotel" (czy to pisane przez duże H czy przez małe h).

Nie ma takiego inf w wątku. Gdzie pies został potrącony? Czy rozwieszono jakieś inf na słupach, sklepach zoo, lecznicach o znalezieniu weimarki i poszukiwaniu jej właściciela? Nie każdy zagląda na dogo czy klub weimarów aby natknąć się na ogłoszenie o niej.

Suka raczej nie jest pod opieką żadnej fundacji zajmującej się zwierzakami tylko w rękach prywatnych?

Sunia błąkała się kilka tygodni, potwierdzili to okoliczni mieszkańcy, których uwagę zwrócił srebrny pies. Po wypadku nawet w szoku pies nie mógł uciec. Po przyjechaniu na miejsce dziewczyn sunia nie miala siły wstać, nie czołgała się. Z urwaną łapą i roztrzaskanymi kośćmi nie odbiegłaby od miejsca wypadku. Kilka ogłoszeń pojawiło się w miejscowości, gdzie została znaleziona, reszta w internecie. Sunia nie jest pod opieką fundacji. W tej chwili przebywa w DT, wcześniej została umieszczona w hoteliku. Na szczęście znalazł si.ę domek tymczasowy.

Posted

Dobrze że mała czuje sie lepiej ;) średniej wielkości kamień spadł mi z serca :)

Przyłączam sie do apelu Izy Biernackiej, ja dodatkowo od użytkowników wyzlyteam.pl - jakiś bezpośredni kontakt z Tobą, tym bardziej, że jest kilka osób, które by chciały się bardziej osobiście zaangażować w pomoc a niestety sa "skazane" na pośrednictwo m.in. moje ;)

Posted

Blue ja ponawiam:

Napisał sylrwia
Blue piszesz, że na łokciu jest wielka narośl. Ta narośl to coś starego? Co to za narośl? Czy weci robili rtg tego? Narośl to dla mnie tak jakby to przez dłuższy czas powstawało.
Tak przypatrując się zdjęciom tej przedniej łapki to czy to nie jakieś pęknięcie torebki stawowej? I ogólnie ona taka opuchnięta i obrzęknięta, czy nie ma tam problemu z krążeniem w tej łapie?

Co do żywienia, to przecież zdrowy pies potrzebuje czasu do przystosowania się do nowych karm a sunia dość, że ma ogromną porcje bólu, stresu to i jeszcze nowe żarcie więc stąd też niechęć do jedzenia i brak tolerancji. Nie piszesz kiedy był wypadek, wątek jest założony 12 sierpnia pod wieczór a 13 sierpnia ok 13 piszesz, że pies traci na wadze. :roll:

Gdzie suka jest leczona i czy jest możliwość dla osób chcących wesprzeć leczenie finansowo, ewentualnej pomocy poprzez wpłatę na konto lecznicy a nie prywatne?


Czy pies miał robione jakieś badania? W kosztorysie są wyszczególnione tylko przeciwbólówki, suplementy, karma, odpchlenie i o dziwo smycz i obroża (wszak suka na razie chodzić raczej nie będzie). Czy ona miała coś robione jakieś rtg, usg, badania krwi i różne inne wszelakie badania?

Posted

Wydatki i wpływy zaktualizowane. Niuńka ma się coraz lepiej, jest bardziej wesoła i aktywna, więcej je i ma lepszy apetyt. Dostaje nadal Royal Canina Sensible. Ładnie stoi na trzech łapkach. :multi: Robimy króciutkie wypady na siusiu i idzie jej naprawdę nieźle. Zobaczcie sami jak teraz wygląda:





Posted

[quote name='sylrwia']Blue ja ponawiam:

Napisał sylrwia
Blue piszesz, że na łokciu jest wielka narośl. Ta narośl to coś starego? Co to za narośl? Czy weci robili rtg tego? Narośl to dla mnie tak jakby to przez dłuższy czas powstawało.
Tak przypatrując się zdjęciom tej przedniej łapki to czy to nie jakieś pęknięcie torebki stawowej? I ogólnie ona taka opuchnięta i obrzęknięta, czy nie ma tam problemu z krążeniem w tej łapie?

Co do żywienia, to przecież zdrowy pies potrzebuje czasu do przystosowania się do nowych karm a sunia dość, że ma ogromną porcje bólu, stresu to i jeszcze nowe żarcie więc stąd też niechęć do jedzenia i brak tolerancji. Nie piszesz kiedy był wypadek, wątek jest założony 12 sierpnia pod wieczór a 13 sierpnia ok 13 piszesz, że pies traci na wadze. :roll:

Gdzie suka jest leczona i czy jest możliwość dla osób chcących wesprzeć leczenie finansowo, ewentualnej pomocy poprzez wpłatę na konto lecznicy a nie prywatne?


Czy pies miał robione jakieś badania? W kosztorysie są wyszczególnione tylko przeciwbólówki, suplementy, karma, odpchlenie i o dziwo smycz i obroża (wszak suka na razie chodzić raczej nie będzie). Czy ona miała coś robione jakieś rtg, usg, badania krwi i różne inne wszelakie badania?

Krążenie jest prawidłowe, nie ma żadnej martwicy tkanek ani ropy. Po usunięciu guzka rana goi się całkiem ładnie. W ciągu kilku dni nic nie zjadła, dlatego pisałam, że traci na wadze, to chyba normalne. Nie trzeba wpłacać pieniędzy, potrzebna jest też inna pomoc, np. karma czy inne środki dla suni. W tej chwili chodzimy tylko na wizyty kontrolne plus szczepienia. Badanie krwi i rtg były wykonane, wyszły dobrze. Do tego przegląd ogólny stanu zdrowia.

Posted

To świetnie że tak dobrze sobie radzi ...:lol:
w którym miejscu tylna noga została amputowana ? czy tylko to co było uszkodzone czy wyżej ....bo na zdjęciach nie widać ...
Czy nr konta podanego w pierwszym poście jest aktualny do dalszych wpłat?

Posted

No właśnie zdjęci atakie "ucięte", że tej tylniej łapy (a właściwie jej braku) nie widać.

Blue czy można wiedzieć gdzie pies przebywa (miasto) i gdzie sie leczy (lecznica)?

czy jest możliwość dla osób chcących wesprzeć leczenie finansowo, ewentualnej pomocy poprzez wpłatę na konto lecznicy a nie prywatne?

Posted

[quote name='lilk_a']To świetnie że tak dobrze sobie radzi ...:lol:
w którym miejscu tylna noga została amputowana ? czy tylko to co było uszkodzone czy wyżej ....bo na zdjęciach nie widać ...
Czy nr konta podanego w pierwszym poście jest aktualny do dalszych wpłat?

Tak numer nadal aktualny. Sunia ma amutowaną całą łapeczkę, niestety nie udało się uratować większej części nóżki. Kaja jest coraz bardziej towarzyska, akceptuje niedominujące suki. Nie znosi natomiast kotów. Sunia przebywa w miejscowości Dębówiec.




Posted

Blue możesz zostać politykiem skrzętnie udajesz, że nie ma moich zapytań rodzących się w wyniku braku rzetelnych informacji z Twojej strony, co powoduje brak wiarygodności w tą cała sprawę.

Rozumiem, że brak Twoich odpowiedzi to wynik niewygodnych zapytań.

Posted

sylrwia pies nie przebywa w moim domu, więc muszę się kontaktować z inną osobą, żeby móc szczerze odpowiedzieć na wszystkie pytania. Poza tym nie nadaję się na polityka, których to nienawidzę. Nie było mnie parę dni i przeglądam cały wątek w poszukiwaniu zapytań, czasami mogę pominąć jakiś post. W tej chwili pozostają nam tylko wizyty kontrolne u weterynarza, a potem zdjęcie szwów. Gabinet nie ma osobnego konta bankowego, za wszystko trzeba płacić gotówką. Weterynarz posiada tylko konto prywatne i niewygodne byłoby mieszanie jego pieniędzy z wpływami na Kaję.

Posted

Nam powiedziano, że nie mają. Nie wiem może po prostu nie przyjmują wpłat innych niż za koszty operacji i zabiegów. Przy zapytaniu czy kwotę do zapłaty możemy przelać na konto i rozłożyć ją w ratach odpowiedź była negatywna stąd napisałam to, co wiem. W najbliższym czasie postaram się wystawić bazarek. ;)

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...