Dorota Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Luka super historia , piekny syn i jego 'brat", A tu zobacz takiego zestawienia jeszcze nie miałyśmy . a to od Pani Danusi : "Witam! przesylam kilka zdjec z Zenkiem w domu i kilka z wycieczki nad morzem - pierwszy snieg Rity :) a co do niej to jest cudowna :) taka madra i sliczna :) zrobilismy dodatkowe badania na nerki i wszystkie wyniki wyszly w normie, takze jest juz calkowicie dobrze. pozdrawiamy" MIODZIO:lol: Quote
Ziutka Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Dorota napisał(a): MIODZIO:lol: Nooo MIODZIO :):):):) w pełnym tego słowa znaczeniu :) Strasznie się cieszę, że Ritka z Fredziem tak super się bawią i się dogadali :) Quote
luka1 Posted December 16, 2009 Author Posted December 16, 2009 a ja zmieniłam wreszcie tytulik, bo miło się zrobiło na wątku :lol: Quote
malibo57 Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Miło, ale jeszcze mamy jedna zaległość - Janę. Potem możemy się cieszyć całkiem. Quote
Dorota Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Jana , czasu brak Malibo , czasu brak.ale znajde tylko juz nie przed świętami.Natomiast zadzwonię i zapytam co z nią .:shake: Quote
malibo57 Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 O, proszę Cię! Ja wiem, widzę, co sie dzieje, sama tez tak mam. To nie był wyrzut, tylko przypominajka dla nas wszystkich. Quote
luka1 Posted December 20, 2009 Author Posted December 20, 2009 [FONT=Tahoma]Przeraża mnie każdy telefon. Ludzie dzwonią, że gdzieś jest pies, zwierzak w takiej to a takiej sytuacji, Uważają , że telefon załatwił wszystko. Potem opowiadają znajomym jak zainteresowali sie zwierzakiem i mu pomogli. Każdego z takich tel-ratowników pytam - jak jego zdaniem mam pomóc zwierzakowi? Telefon to początek góry lodowej. Trzeba zwierzaka złapać ( zabrać) , trzeba go zbadać, trzeba zaszczepić, odrobaczyć, często leczyć, trzeba gdzieś go umieścić. [/FONT] [FONT=Tahoma]Fundacja NERO ma pod swoimi skrzydełkami ponad 60 psów. Psów, które w większości przypadków wymagają specjalistycznego leczenia, muszą brać leki, często takie które muszą jeść karmę specjalistyczną, muszą być operowane. Opiekujemy się zwierzakami, które nie przyszły do nas z super warunków, tylko niejednokrotnie stanęły na progu życia i śmierci. Nie mamy schroniska, miejsca gdzie moglibyśmy je umieścić i nie płacić za to. Wszystkie nasze zwierzaki mieszkają w hotelach.[/FONT] [FONT=Tahoma]Nikt się nie zastanawia jakie koszty ponosimy w związku z przejęciem każdego psa czy kota? Nikogo nie interesuje z jakich źródeł są środki na utrzymanie zwierząt? [/FONT] [FONT=Tahoma]Dobra, zakładam watek, wszyscy się cieszą, że pies jest bezpieczny. Radzą co powinno się zrobić, jakie badania, w jakim pomieszczeniu powinien mieszkać - super. Wszyscy są zadowoleni. A my zaczynamy główkować skąd zebrać kasę na spełnienie tych rad ( słusznych i koniecznych).[/FONT] [FONT=Tahoma]Do czego zmierzam. Drogie ciotki, cieszę się jak zaglądacie na watki i interesujecie się naszymi wspólnymi zwierzakami i proszę Was o dalsze zainteresowanie. Prawda jednak jest taka, Fundacja robi bokami, nie możemy przyjąć już ani jednego psiaka, nie mamy za co go przyjąć. Nie mamy pieniędzy na opłacanie hotelu za te psiaki, które już mamy, a dołożenie kolejnych ok 20,- dziennie to pętla na szyję.[/FONT] [FONT=Tahoma]Na każdym wątku wołam o pomoc finansową. Fundacja utrzymuje się tylko z datków od sponsorów, a sponsorzy też maja swoje finansowe granice - mogą dać tyle ile mogą. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ciotki i wujkowie proszę w imieniu zwierzaków - pomóżcie nam je ratować, bez Waszej pomocy nasza praca będzie musiała się skończyć.[/FONT] [FONT=Calibri]Proszę, nie zostawiajcie nas z tym problemem samych. Proszę nie w swoim imieniu lecz Falka, Lulu, Burego, Darka i wszystkich tych par oczu, które z wdzięcznością i ufnością patrzą na ludzi, którzy wreszcie pozwalają im spokojnie zasnąć. PROSZĘ[/FONT] Quote
malibo57 Posted December 20, 2009 Posted December 20, 2009 Wrócę jeszcze na chwile do apelu Luki. Niestety, tak to wygląda, ze różnymi kanałami dostajemy prośby o pomoc dla zwierzaków. Dostajemy i nie śpimy po nocach. Bo nasze możliwości na dziś się skończyły. O pomoc dla ONka z Konstancina musiałam prosić Dogomanię, bo nie jesteśmy w stanie udźwignąć następnego psa w hotelu. Nie sami, z własnych, umówmy się, prywatnych środków. Zadziwia sposób myślenia artykułowany przez niektórych: "przecież DOSTAJECIE tyle pieniędzy" Na pytanie:"od kogo? Od Pani/Pana?", pada odpowiedź, nie, nie ode mnie, ale od innych. I tyle. Niewiele dostajemy, ułamek kosztów w formie zwrotu np za sterylizację konkretnego psa. I za to dziękujemy, i wszystkim darczyńcom jesteśmy wdzięczne ogromnie Ale bywa (najczęsciej), że przyjeżdża "nocny desant" pod bramę, padają obietnice pomocy w formie karmy, koców, bud, udziału w kosztach leczenia, szukania domu dla psa....I na tym się kończy. Radzimy sobie jakoś, ale jak długo? Czasami pies jest trudny, agresywny, wycofany, nie nadaje się do szybkiej adopcji - zostajemy z tym same. Fundacja Nero nie odmawia pomocy? Cieszy mnie ta dobra opinia. Ale co sie rozpeta, jak raz odmówi? Wszyscy wiemy. Quote
Dorota Posted December 20, 2009 Posted December 20, 2009 Pomagajmy razem , to prawda stara jak świat , każda nawet drobna wpłata pomaga uratować następnego psiaka . Fundacje utrzymuja się z datków darczyńców , one niczego nie dostają z przydziału. Pamiętajmy o tym. Jeżeli np. 10 osób wpłaci po 1 zł , to pies ma już dzienne wyżywienie itd.Wydaje mi się to takie oczywiste. Quote
malibo57 Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 LILA NIE ŻYJE..... Umarła dziś rano na spacerze, po nagłym krwotoku z pyszczka. Nie zdążyli jej donieść do domu. Tylko tyle wiem.. Walczymy o sekcję. Quote
asiamm Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 malibo57 napisał(a):LILA NIE ŻYJE..... Umarła dziś rano na spacerze, po nagłym krwotoku z pyszczka. Nie zdążyli jej donieść do domu. Tylko tyle wiem.. Walczymy o sekcję. :( to był jedna ze szczeniorek? bo mama chyba inaczej na imię miała... luka wpisz w pierwszym poście czy jeszcze jakieś maluchy stąd szukają domu czy już wszyscy bohaterowie tego wątku grzeją dupki w DS. przewertowałam kilka ostatnich stron ale nadal nie wiem jaka jest sytuacja, a wątek na psach do adopcji Quote
malibo57 Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Wszystkie maja domu, ich mama też. Lila umarła w DS. Quote
Dorota Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Jestem wśród Was , tak jak Wy staram się pomóc psiakom , Płaczę nad każdą wyrządzoną im krzywdą , one mnie . Większości nigdy nie miałam i nie będę miała okazji nawet pogłaskać , ale ciesze się jak dziecko i płaczę czasami z radości ,:-(z wiadomości ,ze jest im dobrze ,ze mają dom. Lilusia to sunia która była największa w miocie , przy mnie zmieniała kolor sierści ze szczenięcej szarości na piękną czerń. Przychodziła się poprzytulać razem z resztą maluchów. Biegała jak szalona po ogrodzie . Kochałam ją jak wszystkie zwierzaki na świecie , ale inaczej , nie bardziej , nie więcej , INACZEJ , Bo ją głaskałam , bo ją przytulałam , bo ja karmiłam , bo ona mnie znała i ufała mi. Trudno mi się pogodzić z odejściem Lilusi Quote
Dorota Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 [quote name='Dorota']Jestem wśród Was , tak jak Wy staram się pomóc psiakom , Płaczę nad każdą wyrządzoną im krzywdą , one mnie w większości nie znają . Tak miało brzmiec to zdannie , Przepraszam Quote
luka1 Posted January 10, 2010 Author Posted January 10, 2010 a mnie w takich momentach przychodzi na myśl wiersz Barbary Borzymowskiej , który jest dla mnie jak poranna modlitwa, jest pocieszeniem w takich chwilach Psia dusza [FONT=Verdana]To tylko pies, tak mówisz, tylko pies…[/FONT] [FONT=Verdana]A ja ci powiem, że pies [/FONT] [FONT=Verdana]to czasem więcej jest niż człowiek.[/FONT] [FONT=Verdana]On nie ma duszy, mówisz…[/FONT] [FONT=Verdana]Popatrz jeszcze raz –[/FONT] [FONT=Verdana]psia dusza większa jest od psa.[/FONT] [FONT=Verdana]My mamy dusze kieszonkowe –[/FONT] [FONT=Verdana]maleńka dusza, wielki człowiek.[/FONT] [FONT=Verdana]Psia dusza się nie mieści w psie.[/FONT] [FONT=Verdana]I kiedy się uśmiechasz do niej[/FONT] [FONT=Verdana]ona się huśta na ogonie.[/FONT] [FONT=Verdana]A kiedy się pożegnać trzeba[/FONT] [FONT=Verdana]i psu czas iść do psiego nieba,[/FONT] [FONT=Verdana]to niedaleko pies wyrusza.[/FONT] [FONT=Verdana]Przecież przy tobie jest psie niebo, [/FONT] [FONT=Verdana]z tobą zostaje jego dusza.[/FONT] Quote
elmira Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Dziewczyny banalnie to zabrzmi, ale widać tak musiało być. Gdzieś, ktoś na górze tak to poukładał i nie mamy na to wpływu. Wiem jedno, że zostało zrobione wszystko, co tylko można. Na tyle Was poznalam i wiem, jak bardzo się przykładacie, do tego, co robicie. W takich sytuacjach nie ma idealnych słów, bo co można powiedzieć? Quote
malibo57 Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Ja popełnię jeszcze jedno wykroczenie i tez zacytuję bez zezwolenia Barbarę Borzymowską: Dokąd idą psy gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba, to przepraszam Cię, Panie Boże, mnie gościny tam też nie potrzeba. Ja poproszę na inny przystanek - tam gdzie merda stado ogonów. Zrezygnuję z anielskich chórów tudzież innych nagród nieboskłonu. W moim niebie będą miękkie sierści, nosy, łapy, ogony i kły. W moim niebie będę znowu głaskać wszystkie moje pożegnane psy. Quote
goldor Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Lilusia - taka była, ale zawsze będzie z nami. Quote
luka1 Posted February 16, 2010 Author Posted February 16, 2010 z tego śniegu zadowolone są chyba tylko psy. Moje szalone ogony też szleją po śniegu i światra wtedy nie widzą i matki wtedy nie słyszą. A ja po dzisiejszym łopatowaniu mam go dosyć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.