Viola Posted August 29, 2003 Posted August 29, 2003 Czesc ! Jestem tu "nowa" wiec na poczatek troche o nas. Mozna powiedziec ze psy mialam "od zawsze" i jak do tej pory zawsze udawalo mi sie znalesc z nimi wspolny jezyk.Moze nie bylo zawsze tak ze pies robil wszystko na "skiniecie palca" ale z podstawowymi komendami jak; siad, choc tu, lezec, daj lape itp. jak do tej pory nie bylo problemu. :D Teraz o drugiej "gorszej" polowie; Jest to 13-miesieczny sznaucer sredniak ktorego mam od 3 miesiecy. Poczatki byly z nim bardzo ciezkie (przypuszczam ze ktos pobowal tresowac go "twarda reka") lecz doszlismy juz do tego ze na smyczy pies robi wszystko to czego od niego wymagam. Problemy zaczynaja sie po spuszczeniu ze smyczy.Wcale nie reaguje na zadne komendy ! Co gorsza nabiera zaraz "bezpieczna" odleglosc tzn. ok 20 -50 m no i zaczyna sie dla niego zabawa ! Nie pomagaja smakolyki, chowanie sie, odchodzenie w inna strone, czy tez zapraszanie do zabawy, pies albo udaje ze nie slyszy albo nabiera jeszcze wiekszej odleglosci i dopiero po dlugim czasie (kiedy nie zwracam na niego uwagi) zaczyna mnie szukac.Dzieje sie tak ale tylko wtedy kiedy w okolicy nie ma innych psow lub krolikow i sam chyba zaczyna czuc ze przesadzil i pora w koncu przyjsc do "panci".No i tutaj nastepny problem; zbliza sie na kilka metrow i....... blizej nie pozwala przyjsc mu strach. Musial kiedys dostawac za to nie przychodzenie po skorze no i..... chyba mu to zostalo. Poza tym z tego co widze to preferuje on towarzystwo psow a nie ludzi. Co do ludzi jest bardzo nieufny i czesto reaguje na ich widok paniczna ucieczka. No i teraz moje pytanie : Jak moge go przekonac lub zmusic lub jeszcze inaczej jak go ukarac lecz tak zeby go do siebie nie zrazic , tak zeby w koncu zrozumial ze trzeba jednak sluchac. Zauwazylam ze kiedy zostawiam go zeby sie "wybiegal" i po wiekich prosbach i roznych podchodach w koncu wraca, nastepnym razem cala ta procedura jeszcze sie wydluza i pies powoli zaczyna panowac nad sytuacja. Moze ktos mial juz podobne doswiadczenia ? Quote
adda Posted August 29, 2003 Posted August 29, 2003 Tak naprawdę moje psy zawsze po odwołaniu przychodzą do mnie i tak robiły od początku. Wiem jednak na pewno, że jak piesek już przyjdzie to nie wolno go karać, lecz nagrodzić. A może spróbujesz puszczać go na lince? Dłuuugiej. Po zawołaniu lekkie szarpnięcie, i on nie skojarzy nieprzyjemnego szarpnięcia z Tobą bo jesteś przecież daleko, ale może w końcu zaskoczy, i przyjdzie i wtedy nagroda. Spróbuj. Powodzenia. Quote
sheltistar Posted September 13, 2003 Posted September 13, 2003 Pomysł z długą linką jest bardzo dobry. Zwłaszcza na początek, ale jeśli pies jest mądry, może szybko zaskoczyć, kiedy jest na lince, a kiedy nie. Trudno jest oduczyć psa starych przyzwyczajeń, ale może być Ci w tym pomocna druga osoba. Najlepiej obca dla psa. Czasem pomaga, gdy pies czegoś się przestraszy (tu właśnie rola pomocnika, ale sposób działania zależy od charakteru psa - może to być np. strzał z procy jarzębiną - zaboli, ale nie skrzywdzi). Zazwyczaj pies skruszony wraca do właściciela. Pochwal go wtedy i pozwól odejść. Takie ćwiczenia trzeba powtarzać w różnych miejscach i okolicznościach. Pomocne są też argumenty w postaci smakołyków. Daj je psu na początku za każdym razem jak przyjdzie, ale nigdy nie łap go od razu. Musi wiedzieć, że pozwolisz mu odejść, inaczej więcej nie podejdzie. Złapać go można dopiero za którymś razem. Zazwyczaj to też pomaga. Na to konto można nieco ograniczyć jedzenie - ale nie głodzić! Chodzi o to, że smakołyki to dla niego dodatkowa porcja, a przy okazji jak jest troszeczkę głodniejszy, to chętniej przybiegnie do jedzenia. Powodzenia! Quote
MK i TJ Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 Osobiscie wyprobowalam linke i w moim przypadku nie jestem gotowa na kolejna probe.Moze metoda sprawdza sie w przypadku malych psow,ale z moim 33kg labradorem to niewypal.Trzymalam psa na dlugiej lince i wszystko bylo super-pies bardziej interesowal sie linka niz "swoboda",do chwili kiedy przyszla ochota na powitanie przechodnia.Pies nie rzucil sie w jego kierunku tylko lekko poderwal co wystarczylo, ze sila z jaka to zrobil malo co nie zlamala mi kciuka,a linka mocno obdarla mi reke. :evil: Niestety juz na 2metrowej smyczy nie ma mowy na poskromienie jego sily,wiec co tu mowic o 10metrach,chyba ,ze linka ma sluzyc na sprawniejsze zlapanie psa. :agrue: Quote
bromba Posted May 7, 2014 Posted May 7, 2014 Podobno należy wołać psa imieniem do zabawy i do jedzenia , wtedy się nauczy i będzie przybiegał na zawołanie.:Dog_run: Quote
dwbem Posted May 7, 2014 Posted May 7, 2014 Linkę polecam, kilkakrotne przywoływanie na smakołyk i pochwałę i zlapanie dopiero po wielokrotnym puszczaniu psa wolno. Prawdopodobnie jak był mały ktoś za nie przychodzenie na wołanie od razu - jak już przyszedł dostawal lanie i teraz nic dziwnego, że boi się przychodzenia i wogole ludzi. Tutaj potrzebna jest duża doza cierpliwości i serca, mimo że jesteś nawet wściekła, że nie przychodzi nie okazuj mu tego tylko okazuj mu entuzjastycznie radość jak wreszcie przyjdzie, niech zacznie kojarzyć przyjście na wołanie z przyjemnością, smakołykiem, pochwała a nie złością. On wyczuwa, że jesteś zła i boi się podejść bo może znowu dostać lanie, tak to pamięta. Moja suczka jak była mała chodziła na długiej lince bo miałam zbyt blisko ulicę a ona z kolei była bardzo towarzyska i biegła i do psów i do ludzi, nawet przez ulicę. Ale ćwiczyłam puszczanie wolno na zamkniętym terenie jak miałam do niego dostęp i właśnie wielokrotnie przywoływałam, chwaliłam i puszczałam i jak wreszcie chciałam wrócić do domu i przywołałam sunię to bez problemu pozwalała się przypiąć na smycz bo była wybiegana. Tak, że tylko spokój i cierpliwość bo jak widać pies jest po przejściach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.