Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mój sąsiad poprosił mnie o pomoc w znalezieniu domu dla rudego 7-letniego chowa. Pies jest piękny, ale bardzo zaniedbany. Pan nie ma czasu ani wiedzy jak się psem zajmować, do niedawna opiekę nad nim sprawowała pani, która się wyprowadziła i zostawiła psiaki (był tam jeszcze drugi chow chow, już oddany :shake:) Obecnej partnerce pana psy bardzo przeszkadzają, więc psiaka czeka schronisko...
Dzisiaj jestem umówiona na zrobienie zdjęć psu, bo sytuacja jest tak awaryjna, że on już nawet nie mieszka w tym mieszkaniu, tylko jest podrzucany po znajomych i sąsiadach :-(
Proszę o pomoc w znalezieniu dobrego domu dla psiaka, jest piękny, bardzo spokojny i zrównoważony, żyje w zgodzie z dziećmi (wychodzą z nim na spacery) i innymi psami (żył z drugim chowem, chyba sunią). Zależy mi żeby nie trafił w nieodpowiednie ręce....

Posted

No i nici ze zdjęć. Byłam wczoraj o umówionej godzinie, psa nie ma, właściciela też. Kobieta z którą rozmawiałam nie wie, gdzie pies przebywa, nie jest tym zainteresowana. Muszę jakoś trafić jak będzie właściciel :shake: Obiecał, że mi psa pokaże do zdjęć, przyprowadzi od sąsiadów, którym go dał na przechowanie... Martwię się o psiaka, mamy mało czasu :-(

Posted

Normalnie zaraz mnie krew chyba zaleje :angryy: Byłam umówiona na dzisiaj ponownie na zdjęcia chowa, na 17:00. Znowu nic, nikt nie otwiera, zero wiadomości. Ci ludzie mają psa gdzieś, są zajęci własnymi sprawami i straciłam już nadzieję, że się z nimi dogadam...
Nie wiem co robić, czy ogłaszać go bez zdjęć, czy odpuścić. Jak odpuszczę, to później będę miała wyrzuty sumienia. Już jeden z sąsiadów miał husky'ego, który był tak zabiedzony, że zemdlał przy mnie na spacerze. Bałam się wtrącać i zabrać psa i teraz zniknął. Podobno uciekł...
Może znacie jakichś miłośników chow'ów z Warszawy? Może by pomogli? Ja nie znam tej rasy, ale np. słyszałam pogłoski, że źle znoszą narkozę. Jeżeli to prawda, to nici z kastracji tego miśka, bo on ma już 7 lat. A ja boję się, że trafi do pseudo... Albo do schronu...

Posted

Facet podrzucił go gdzieś do sąsiadów albo znajomych, tak mi powiedział. A kobieta nawet o tym nie wie, jak jej pytałam to nie interesuje się tym w ogóle, jest zadowolona że psów nie ma w domu. Mnie już nie tylko ręce opadają :angryy:

Posted

Witam Cioteczki!
Znam, choć luźno, przeważnie z widzenia, kilku miłośników chow-chow. Spróbowałabym rozesłać wici, ale czy ten pies na pewno jest do oddania?
Delph, jak będziesz coś wiedzieć to daj mi znać również na tel. (600 551 738), bo ostatnio bywam na Dogo jedynie gościnnie z racji zepsutego kompa. Nie obiecuję, że na 100% się uda, ale spróbuję.

Posted

Rozmawiałam dzisiaj z facetem. Wymieniliśmy się telefonami, powiedziałam, że psiakiem jest zainteresowana pewna Pani. Podobno ludzie u których jest chow nie odbierają telefonu i facet ma się do nas odezwać, jak będzie można psa zobaczyć... Rany, tyle problemów, żeby przejść się do sąsiedniego budynku zrobić chociaż jedno zdjęcie :shake:
Nie mówił, że sprawa nieaktualna, więc czekam na telefon i będę go dalej zaczepiać.

Posted

Nachodzę faceta codziennie i nic :-( Wczoraj zadzwonił, już miałam nadzieję, ale okazało się, że "tylko" chciał kasę pożyczyć :-o A o psie jak zapytałam powiedział tylko tyle, że nie może się dodzwonić do kobiety, u której psiak przebywa, bo ona pracuje do późna (do 21:00). Ręce mi opadły po raz kolejny...

Posted

Jeśli gość zdecyduje się oddać psa (oby był psiak jeszcze u tego sąsiada)to można go wrzucić na forum chow chow) tam żaden chow chowek nie zostaje bez pomocy. Sama na tamtym forum zorganizowałam bardzo znaczącą pomoc dla chow chowa w schronisku - ciężko chorego na trzustkę

Posted

Facet się nie odzywa, olał sprawę :-( Pewnie się cieszy, że udało się ulokować psa u sąsiadów i uważa, że "ma problem z głowy". Moja sąsiadka widziała kobietę z tym psem pod naszą klatką, próbowała się dostać do właściciela, ale go nie zastała. Pewnie jej też nie na rękę już opieka nad psiakiem, a właściciel umywa ręce :angryy: Tak to widzę, a nie mogę nic więcej zrobić...

Posted

Właśnie tego się boję, że facet się obudzi jak już tamci się psa "pozbędą". Ale ja już nic więcej zrobić nie mogę, wydzwanialiśmy do niego, przychodziliśmy, zaczepialiśmy na ulicy (ja i mój tz). Gadałam nawet z jego matką przy nim i w obecności sąsiadki, obiecywali że psa pokażą i mówili że jest do oddania, umówiłam się na drugi dzień... I nic :shake:

Posted

Dobry pomysł. Jeżeli w ogóle przyjmą od faceta tego chow'a, bo podobno od właścicieli nie przyjmują (tak słyszałam). Wtedy nie wiem co zrobi z psiakiem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...