Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie wiem co napisac i wstyd mi za niego po prostu:oops:rozumiem państwa bo tez wprowadzałam psy do stada w którym były wczesniej trzy koty,było na poczatku bardzo podobnie,z kazdym nowym psem spałam przypietym smyczą do mnie bo w nocy nie było zmiłuj dla kotów,w dzien kiedy patrzelismy na nich nie było problemu,ale w nocy polowanie,przypinałam psa do siebie smycza i dopóki nie usnęłam głaskałam i przytrzymywałam (prawie na siłę,bo chciałam juz w końcu spać)kazdy atak na kota mnie budził,po jakims czasie wszystko się unormowało ,mam nadzieje ze z aresem też sie uda,co za ciekawska z niego cholerka no!

  • Replies 436
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja też mam nadzieję, że się uda. Możemy też się jak nie starczy naszych doświadczeń, dokopać się do behawiorów na dogo (m.in. Gałuszki). Prosze zróbmy wszystko aby pomóć Pierdzielkowi i jego Rodzinie.

Szkoda, ze nie Warszawa podjechałąbym pare razy i byłoby po sprawie. Nie takie jamniki przełamywałam, ale muszę je widzeć, dostzrec to co zapewne bez znajomości jamniczej psychiki dogłebie (a na dodatek po przejściach) mozę być niezauwazalne/nieistotne dla jego Nowych Włąścicieli.

No nic powalczymy.

Posted

matko dziewczyny co wy piszecie pierdziel dostanie zaraz lanie i koniec. A jak zaczęłam czytać ostatnie wieści to od razu przypomniały mi sie problemy Stonki zwłaszcza jak Lunka dotarła do nich do domu (zupełnie przypadkowo) i nie dosyć,że z pieskami nie bardzo to z kotami masakra a teraz wszyscy razem w jednym pokoju mieszkają i spoko , może cierpliwość uratuje rodzinkę ale znam pierdziela to uparciuch i nieznośnik jak każdy jamnior jednak po tylu przejściach powinien się trochę dostosować a nie rzadzić...miłość do kotów była oczywista tylko nigdy nie było tak,że musiał pancię dzielić z kotem może zazdrość nim kieruje , na początku przecież się tak nie zachowywał? Dziewczyny pomóżcie !!!

Posted

ech no to wiści nieciekawe, przede wszystkim te zdrowotne bo mi powiedziano w lecznicy że to już tylko kwestia osłabionych mięśni :shake:

A co do kota to nie wiem jak to dokładnie u Was wygląda, ale znając tego starego zboczeńca to może on za tym kotem biega nie z agresją tylko z zupełnie innych powodów. Ja z nim przerabiałam już piski, jęki i szczekanie z powodu odizolowania od obiektu westchnień, były to głównie psy ale swego czasu i królik wpadł mu w oko. Kot w lecznicy z którym Ares miał kontakt też był goniony w celach miłosnych. Może coś mu się poprzestawiało w tej jego pustej główce, ale jeśli to tak jak u mnie tylko kwestie sercowe to powinno mu się niedługo znudzić, on stały w uczuciach nie jest ;)

Posted

Uff, ok. Dziękuję za mocny odzew. Noc jakoś nam minęła. Zastosowaliśmy się do rady pani weterynarz, która radziła, żeby psu zakładać kaganiec, aż się odzwyczai. Wczoraj późno w nocy mąż pojechał po niego do Tesco i wspólnymi siłami założyliśmy go Aresowi. Przez kilka godzin był dramat, bo piszczał i wył, bardzo mu się ten kaganiec nie spodobał. Ale - uwaga! To chyba właśnie jest metoda. Kaganiec był dla niego tak nieprzyjemny, że kiedy go po paru godzinach ściągnęliśmy, nie szczekał już więcej. Piszczał i owszem, ale nie szczeknął ani razu. Więc pięć godzin snu dla nas zostało kupione :) Teraz od rana sytuacja się utrzymuje, dalej bez kagańca. Piszczy, ale nie szczeka i jest to wielka ulga. Mam nadzieję, że lęk przed karnym kagańcem rozwiąże sprawę na dłuższy czas, a najlepiej raz na zawsze.

Posted

My kochamy Pierdzielka i wszyscy na wątku bardzo go polubili. No jamol-uparciuch i jeszcze playboy... upsss oldboy, czekamy zatem na efekty kagańcowego szkolenia. Ale jak już zadziałało to myśle ze bezie ok. Fakt mojego Rambiego wychowywał 3 lata starszy od niego boksio, jamol nim rżadził jasne. Ale na poczatku miał zakusy do podgryzania boksiowi wszystkiego co mu wisiało. A faflunki boksiowe to juz było to marzenie.... I też wtedy nstała kaganiec. Wcześniejsze kary, klapsy, karcenie nie pomagało... kagniec zadziałał. Potem wisiał w widocznym miejscu i wystarczyło na neigo spojrzeć.

Posted

Reverentia ,życze spokojnej nocy,mam nadzieje że wszystko się poukłada i ten myślący jajcami mały paskud odpuści sobie kota,a jak nie będziesz mogła spać to czytaj dogo,ale uważaj bo uzależnia;)no i wal jak w dym jak będą problemy.......swoją drogą jamnik bez zębów w kagańcu to ponad moje siły,nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić:roflt:

Posted

stonka1125 napisał(a):
Reverentia ,życze spokojnej nocy,mam nadzieje że wszystko się poukłada i ten myślący jajcami mały paskud odpuści sobie kota,a jak nie będziesz mogła spać to czytaj dogo,ale uważaj bo uzależnia;)no i wal jak w dym jak będą problemy.......swoją drogą jamnik bez zębów w kagańcu to ponad moje siły,nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić:roflt:


Przecież ma jednego zęba :roflt::roflt::roflt::roflt:

Posted

magda222 napisał(a):
A ja myślałam,że ma dwa :loveu:


stonka1125 napisał(a):
ja wam powiem,że on ma nawet jakies skamieliny z tyłu w paszczy,ale czy to zęby są??????????:diabloti:



Magda masz bojowe zadanie sprawdzić i obfocić :megagrin::megagrin::megagrin:
Czekam z niecierpliwością na wiadomości dzisiejsze, może Reverentia wejdzie i powie co u Pierdzielka

Posted

Zadzwoniłam.
Ares zachwuje sie coraz lepiej. Coraz lepiej tez wygląda. Dostaje serię zastrzyków które były konieczne przy jego schrorzeniu i są już pozytywne skutki.

Reverentia jest chora i jak tylko opanuje masakryczne katarzysko opisze więcej.

Posted

Dziękuję za życzenia. Wyraźnie pomagają, bo już dochodzę do siebie i nawet z domu wyszłam pod wieczór, mam nadzieję, że się nie załatwiłam z powrotem :P

A co do pieska. Przez ostatnie dwa dni był dość spokojny, szczekał na kota raczej w dzień. Kot zajął pozycje pod samym sufitem, wysoko na szafkach kuchennych. Schodzi tylko wtedy, kiedy Ares mocno śpi albo jest na spacerze. Wtedy kot przychodzi do nas strasznie niewypieszczony. Szkoda go, mam nadzieję, że niedługo przywykną do siebie na tyle, że będzie schodził ze swojego bezpiecznego miejsca częściej niż te trzy-cztery razy dziennie.

Pies za to powoli wraca do pozycji wyprostowanej. Dostał sterydowe leki i jutro mają przestać działać, a my mamy zaobserwować, czy będzie wyraźna różnica w jego samopoczuciu. Jeżeli tak, to będą kontynuowane. Zgodnie z zaleceniem pani weterynarz pies nosi również skarpetki na tylnych łapach :) Wygląda zabawnie, zwłaszcza że trzeba mu te niemowlęce skarpetki przywiązywać do łap gumkami-recepturkami, bo inaczej spadają.

Postaram się o jakieś zdjęcia zwierzaka i wkleję je następnym razem. Pozdrawiam :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...