Zuzanna.psiaki Posted September 1, 2009 Posted September 1, 2009 Potrzebujemy BARDZO PILNIE DT. Dziś Idusiek pod swoją pracą znalazła suczkę , chudą, przerażoną . Potrzebujemy osoby która weźmie suczkę chociaż na czas szuknia docelowego tymczasu. Prosimy , wręcz błagamy. Nie mamy co z nią zrobić a przecież nie mogłyśmy zostawić jej na pastwę losu. Quote
Selenga Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 przelałam dla Ogonka 169 zł z bazarku sadzonkowego (1/3 kwoty z bazarku, bo był na 3 psy) Quote
idusiek Posted September 3, 2009 Author Posted September 3, 2009 o jeju, dziękujemy bardzo !!!!!!!!!!!!! :multi::multi::multi: Quote
Fela Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 U Ogonka pojawiły się dziwne, wielkie guzy na łapkach - przednich. Najpierw w ciągu jednej nocy urósł na jednej łapie, w okolicach łokcia. Teraz pojawił się na drugiej. Jedziemy dziś do doktora. Kurde, jakiś urok czy co? Quote
idusiek Posted September 5, 2009 Author Posted September 5, 2009 Z Ogonkiem jest lipa . Ma uszkodzone oko i 2 łapki przednie , zrobiły mu się wylewy. Dzisiaj był u weta i bardzo, bardzo się bał :placz: To pies który natychmiast potrzebuje socjalizacji. :placz::placz: SZUKAMY BARDZO PILNIE DOMOWEGO DT, KTÓRY NAUCZY GO NIE BAĆ SIĘ PANICZNIE LUDZI Quote
malicja Posted September 5, 2009 Posted September 5, 2009 o kurcze, sytuacja rzeczywiscie alarmowa ! biedny Ogonek ile on jeszcze musi cierpiec:-( niestety z DT nie mam jak pomoc :shake: Quote
auraa Posted September 5, 2009 Posted September 5, 2009 Nic nie rozumiem. Kiedy to sobie uszkodził? Quote
Fela Posted September 6, 2009 Posted September 6, 2009 Ogonek ma stan zapalny rogówki (takie zmętniałe, niebieskie oko). Być może to efekt jakiegoś urazu - np. zatarcia piachem, uderzenia itp. Już to parę razy przerabiałam, raz u własnej, osobistej suki. Po podawaniu kropli dość szybko przechodzi. Doktor, który go wczoraj oglądał, dał krople, ale polecił przyjechać w pon., kiedy będzie okulista i to dokładnie obejrzy. Kłopot w tym, że nie ma kto z Ogonkiem jechać :-( Jeśli chodzi o łapki - zrobiły mu się na łokciach typowe modzele, a w nich zebrał płyn. To efekt tego, że Ogonek siedzi non stop wciśnięty w kąt, prawie się nie podnosi. Nie kłądzie się na posłaniu ani na kocykach, odsuwa to non stop, wciskając się w kąt. Ten płyn z łokci można i trzeba usunąć, ale to kolejny zabieg, z usztywnianiem łap. Poza tym miednica ładnie się zrosła, chociaż troszeczkę krzywo. Ale nie powinno mu to w niczym przeszkadzać. W hotelu nie ma warunków, by non stop przebywać z Ogonkiem i go socjalizować. On jest albo takim dzikiem z natury, albo ciągle jeszcze w szoku powypadkowym. Albo jedno i drugie. Quote
idusiek Posted September 6, 2009 Author Posted September 6, 2009 biedny, biedny .ale co dalej ?:-( czy ktoś zna DT domowy płatny ( bo na pewno bepłatnych juz nie ma?:oops:) Quote
idusiek Posted September 8, 2009 Author Posted September 8, 2009 byłysmy wczoraj z Ogonkiem w lecznicy. Dostal krople na oczko, lapki mają sie juz lepiej, Ogonek chodzi, miednica się zrosła. Zrobiłam mu wczoraj kilka zdjęc, ale coś mi sie popsuło w tel i nie mogę go włączyć :nonono2::stop::stop: Ogonek baaaaaaaaaaaardzo się boi. Ucieka gdzie popadnie albo zastyga w przerażeniu. Potrzebny nam DT z opieką 24 h ktory nauczy Ogonka ze ludzie nie są źli a hałasy normalne. Dogomaniacy- on bez takiej pomocy nie będzie w stanie normalnie żyć a to bardzo fajny pies :-(. Kto moze nam pomóc?????????????????:modla::modla: Quote
idusiek Posted September 10, 2009 Author Posted September 10, 2009 u Ogonka była wczoraj pani psycholog- psicholog;) Dała dużo dobrych rad, nauczyła mnie masażu TTouch dla relaksacji psa, dała tez recepty na leki,które spowodują, że nie bedzie sie tak denerwował - bierze je przez 40 dni a potem stopniowo odstawiamy... Dzisiaj Ogonek jedzie do nowego DT, domowego. Ciotki , błagam trzymajcie kciuki,żeby się P. Ewa nie rozmyśliła i nie poddała, to będzie trudne zadanie, biorąc od uwagę stan Ogoniastego... Nie usne dzisiaj chyba normalnie, bo jadę jej pomóc w pierwszych chwilach.:roll: Szkoda, ze jest taka cisza na tym wątku, bo Ogonek naprawdę potrzebuje pomocy, nie podrzucania, nie pieniedzy teraz, ale cholera pomocy. Szkoda, Ogon - spójrzmy prawdzie w oczy- zostaliśmy sami :-( a TY taki biedny i przerażony :placz: Quote
Selenga Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 idusiek napisał(a): Szkoda, ze jest taka cisza na tym wątku, bo Ogonek naprawdę potrzebuje pomocy, nie podrzucania, nie pieniedzy teraz, ale cholera pomocy. Szkoda, Ogon - spójrzmy prawdzie w oczy- zostaliśmy sami :-( a TY taki biedny i przerażony :placz: No co ty? jacy sami? Ja cały czas jestem - niewiele mogę pomóc co prawda, ale na ile będę potrafiła to jestem do dyspozycji Quote
idusiek Posted September 10, 2009 Author Posted September 10, 2009 no ja, Ty i ludwa czasem zajrzy....a tak to wszyscy mają nas gdzies, a ja płaczę po nocahc, ze Ogonek dzik kompletny, ze go uśpić będzie trzeba jak terapia i doby człowiek nie pomogą:placz: Quote
feliksik Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 chciałabym pomóc, ale niestety daleko. Trzymam kciuki za DT. sama na pewno nie jesteś Quote
Selenga Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Mogę trochę napisać o swoich doświadczeniach z takimi przerażonymi psami - miałam pod opieką 3 takie, 2 skrajne przypadki i jeden trochę mniej skrajny za to trudniejszy w praktyce jak się okazało. Dwa skrajne były w schroniskach, schowane w budach i rzucały się z zębami na każdą wyciągniętą w ich stronę rękę. Obydwu groziło uśpienie z powodu agresji. Obydwa po przywiezieniu do mnie do domu, natychmiast zmieniły się w rozkoszne przytulaki zapatrzone we mnie jak w święty obrazek. Pierwsza sunia poza agresją, której przełamanie zajęło mi 1,5 godziny, bała się wszystkiego - ręki podniesionej w celu zapalenia światła, spadającej gazety, głośnego gadania... Była ze mną przez 13 szczęśliwych lat, odeszła w zeszłym roku. Do końca miała napady lęku kiedy się na nią krzyczało, kiedy ktoś obcy próbował ją pogłaskać i w czasie fajerwerków. Żuczek nie wykazywał innych objawów klękowych poza agresją w stosunku do obcych, zbyt namolnych ludzi. Mieszka teraz w moim bloku, jest rozpieszczony na maksa i czasem mu się zdarza obszczekac kogoś lub zadrzeć z kolegą, ale na pewno przerażony nie jest. Najtrudniejszym przypadkiem była młoda sunia, która nie była agresywna, ale bała się panicznie wszystkiego - ludzi, radia, wychodzenia z domu, innych psów. Miesiąc zajęło oswojenie jej z okolicą i uświadomienie jej, że wychodzenie z domu nie oznacza wyrzucenia, że do tego samego domu wróci. 2 miesiące zajęło przyzwyczajanie jej do tego, ze obcy człowiek wcale nie oznacza bicia. Trzy miesiące trwało przekonywanie jej, że mężczyzna to też człowiek i wcale nie musi być zły, potrafi nawet pogłaskać. Teraz sunia jeździ ze swoją nową panią po Europie, jest wesoła i co najwyżej ostrożna. Wszystko co robiłam żeby pomóc tym psom wynikało z tego, że próbowałam sobie wyobrazić jak ja bym się w ich sytuacji czuła i co mnie by przekonało że nie muszę się bać. Nie jestem fachowcem od psiej psychiki, niewiele nawet czytałam na ten temat. Ale wiem co to znaczy bać się, jakie są wtedy ludzkie reakcje i założyłam, że zwierzęta odczuwają ten stan podobnie. Ogólnie mogę powiedzieć, że starałam się przestrzegać kilku zasad: 1. Nic na siłę, zero brutalności - to chyba było najtrudniejsze :) i bardzo czasochłonne. Konkretnie to oznaczało, że jesli pies boi się wyjść z domu to nie wywlekam go na smyczy za drzwi, ale delikatnie pociagając mówię do niego łagodnie, podtykam mu smakołyki, drapię za uchem i pokazuję, że wyjście za drzwi wiąże się z przyjemnościami. Że jeśli rzuca się z zębami na rękę zapinającą smycz, to siedzę obok i spokojnie mówię do psa tak długo aż mi pozowli te smycz zapiąć, a pozwolenie nagradzam smakołykiem i głaskaniem (głaskanie jest bardzo ważne) 2. Pies po przejściach ma skojarzenia więc muszę albo zmienić skojarzenia albo unikać sytuacji kojarzonych - konkretnie na przykład bicie czy inne katowanie psa zwykle wiązało się z wrzaskiem właściciela i piest to pamięta do końca życia, więc nie mogę kontaktować się z nim przy pomocy wrzasku, moszę być zdecydowana ale nie mogę podnosić głosu, podniesiona ręka oznaczała bicie, więc teraz pies musi widzieć, że podnoszę rękę w innym celu i że ten cel jest dla niego przyjemny (głaskanie albo coś dobrego) albo przynajmniej neutralny (spokojnym glosem wygłoszony komentarz skierowany do psa - Ogonku, widzisz, pani teraz zapala światło, to nie ioli) 3. Pies nie wie czego od niego oczekuję - ciągłe i spokojne komentowanie zachowań psa, nagradzanie pożądanych (smakołyk, głaski, pochwała - pies doskonale wyczuwa aprobatę w głosie, dezaprobatę również) i wyrażanie niezadowolenia z niepożądanych (ale bez krzyku) 4. Pies musi ci zaufać - więc mów do niego, opowiadaj, ciesz się głośno z psem (chyba raczej do psa) i smuć się też z nim. Psy wyczuwają emocje, jesli pozwolisz im dzielić je z tobą, uznają cię za kogos bliskiego. 5. ekstremalne skojarzenia u psa tylko w ekstremalnych sytuacjach - czasem mogą sie zdarzyć sytuacje w których trzeba sięgnąć po złe skojarzenia psa, np. takie które zagrażają życiu psa, wtedy decydowałam się na krzyk czy podniesienie ręki w taki sposób jakbym chciała psa uderzyć. Ten sposób jednak jest bardzo niebezpieczny - pies wtedy najczęsciej ucieka, wcele nie robi tego co byśmy chcieli, dlatego ja zastosowałam to może ze 4 razy w ciągu ostatnich 20 lat Tyle mi w tej chwili przychodzi do głowy z moich doświadczeń Quote
idusiek Posted September 10, 2009 Author Posted September 10, 2009 no właśnie, trzymajcie kciuki ciotki, bo o 18.30 jedziemy po Ogonka :oops: ja tak sie boję,ze nie macie pojecia:shake: Quote
Marta666 Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 idusiek napisał(a):no właśnie, trzymajcie kciuki ciotki, bo o 18.30 jedziemy po Ogonka :oops: ja tak sie boję,ze nie macie pojecia:shake: DT ani DS dać nie mogę,ale kciuki trzymam za Ogonka.. Quote
idusiek Posted September 10, 2009 Author Posted September 10, 2009 i chu...i duuu... i kamieni kuuuuuuuuuuuupa. Nie udało się, Ewa bardzo sie starała a ja pytałam ja 20 razy czy na pewno, nie poddawała się...pojechałyśmy i przy wychodzeniu z samochodu Ogonek się przestraszył - probował schować sie pod samochód, a potem za zywopłot. Nie utrzymała go, nie jest tak silna i okazało się że ma problemy z kregosłupem, wiec nie mogę pozwolic na to ,zeby albo on uszkodził ją albo ona uszkodziła jego przez brak zdecydowania i silnej ręki:placz::placz::placz: Moze zrobiłam bład - mogłam poczekać, az leki zaczną działać i Ogonek nie będzie się tak bał? Pewnie tak. Ewa chciała probować dalej, wchodzić do domu, ale zawróciłam nas do samochodu i Ogonek wrócił do hotelu.:placz::placz::placz: Załamana jestem :placz::placz::placz: Quote
Selenga Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Idusiek, a może warto by było zmienić mu hotel? Może u jamora - on się zajmował tresurą psów policyjnych, ma doświadczenie i super hotelik. Z wątków psów, które u niego są wynika, że on bardzo pracuje z psami. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.