pumcia02 Posted April 30, 2010 Posted April 30, 2010 Z lizaniem lepiej. Natomiast samopoczucie takie byle jakie. Ani się nie bawi, niczym się nie interesuje. Leży głównie w kuchni. Na spacerach ciagnie niczym pociag. Zjesc, sam nie zje . Trzeba go nakarmić :) Quote
Delph Posted April 30, 2010 Posted April 30, 2010 Pewnie jeszcze się kiepsko czuje... Ale będzie coraz lepiej. I może przestanie tak piszczeć do psów na spacerach ;) Quote
pumcia02 Posted April 30, 2010 Posted April 30, 2010 już nie piszczy do kazdego ;) ale teraz to raczej efekt przygnebienia, za wczesnie na efekty kastracji Quote
Delph Posted April 30, 2010 Posted April 30, 2010 Mojemu przeszło dosyć szybko, ale u każdego może być inaczej. Quote
pumcia02 Posted April 30, 2010 Posted April 30, 2010 po zdjeciu szwow trzeba dac mu troche odpoczynku i zaczac konsultowac łapy. Powiedzcie mi jak znalezc dom dla psa bez ogona, bojacego się na poczatku, kiepsko znoszacego zostawanie samemu i z problemami z łapami?? p.s Delph o 16 może być :) Quote
idusiek Posted April 30, 2010 Author Posted April 30, 2010 no za wcześnie ;) dobrze, ze ma sie lepiej ;) Quote
Delph Posted April 30, 2010 Posted April 30, 2010 A Yogi się dzisiaj do mnie przytuuulił :loveu: Kochany jest :loveu: Quote
Delph Posted April 30, 2010 Posted April 30, 2010 W kloszu, a jakże. Yogi wygląda jak megafon i strasznie jest obrażony na cały świat za obcięcie klejnotów ;) Quote
idusiek Posted April 30, 2010 Author Posted April 30, 2010 eeee, przejdzie mu ;) razem z ochotą na suczydla :D Quote
pumcia02 Posted May 1, 2010 Posted May 1, 2010 ale widzicie, ze do osoby która widział kilka razy, przyszedl wszedl na lozko i sie przytulil. On juz sie zachowuje jak normalny pies. i w ogole nie ma juz takiej sytuacji ze ucieka, jak sie np chodzi szybciej po mieszkaniu. Dzisiaj robil mi popudkę i marudzil Quote
pumcia02 Posted May 2, 2010 Posted May 2, 2010 Yogiemu nieco poprawiło się samopoczucie. Chciał się pobawić z Puma, ale ona sie kołnierza boi... I podgryzał mi rękę. Za to moszna sie troche babra. On nie daje sie dotknac, a trzeba mu to wyczyscic. Quote
Delph Posted May 2, 2010 Posted May 2, 2010 Spróbuj mu to przemyć rivanolem może, jak się nie da dotknąć, to chociaż przepłukać... Quote
pumcia02 Posted May 4, 2010 Posted May 4, 2010 dziekuje Delph za radę. Ciotka Idusiek przyjechała i zajeła się Yogim. Dzisiaj chlopak ma juz mniejsza opuchliznę i jest zadowolony :) niestety ciotki potrzebne bedzie wsparcie na konsultacje dla Yogiego Quote
pumcia02 Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 ciotki zapomniały o Yogim. a on czuje sie juz zupelnie normalnie, az za bardzo nawet. Łobuzuje i odpracowuje tamte smutne dni. Kilka minut temu przyniosl mi buta z przedpokoju... chodzi , gryzie, bawi sie z Pumą, żuje sobie dywanik. Po prostu masakra :) Quote
pumcia02 Posted May 7, 2010 Posted May 7, 2010 tak wrócil. i bardzo dobrze, bo takiego go lubię. bylismy wczoraj na zdjeciu szwów, ktore Yogi sobie sam zdjął. A we wtorek konsultacja z ortopedą. Quote
idusiek Posted May 7, 2010 Author Posted May 7, 2010 no pewnie, że i jemu teraz lepiej i Wam :) skubany chirurg...sam sobie poradził... No czasami tak bywa, ze sobie same wyciagają- pamiętam, że onka Rozi tak miala, ze nie było czego wyciągać :) Quote
idusiek Posted May 7, 2010 Author Posted May 7, 2010 inaczej nie mozna, bo przeciez na zawał poumieramy.. Quote
Szarotka Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 Sorry Yogi, ale bylam zajeta, ogrod, tlumy podhalanow, i jeszcze przyjechalo dziecko, ale sie okazuje, ze ma swoje plany :):) Quote
pumcia02 Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 we wtorek wieczorem. dzisiaj Yogi wypruł poduszkę... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.