Ivanka Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Witam, bardzo pilnie poszukuje domu (a raczej ogrodu i wybiegu) dla 1,5 rocznego niewielkiego kundelka o wielkim sercu, ale niestety bardzo niszczącego w mieszkaniu. Pies ten nie nadaje się do bloku - moje mieszkanie jest zdewastowane. On potrzebuje wybiegu albo w ogrodzie domowym albo gdzies na wsi. Jestem w stanie partycypować w kosztach utrzymania psa - miesięcznie ustaloną stałą kwotę. Sprawa naprawde PILNA. Ja dłuzej nie mogę Go trzymać w domu!!! Zniszczenia są przeogromne. Probowałam wszystkiego, od kagańca, przez weterynarza aż do behawiorysty. POMÓZCIE, inaczej będę zmuszona oddać psa do schroniska. Niestety, nie stać mnie na ciągłe naprawianie tak ogromnych szkód w mieszkaniu. zdjęcie pieska jast w moim avatarze. pozdrawiam Quote
Ivanka Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 m.in zniszczone, wygryzione drzwi do pokoju i łazienki - zdewastowane w strzępy dwa wypoczynki i fotele (łącznie z wyrwaniem sprężyn - lozka nadają sie tylko na wysypisko) pogryzione meble drewniane, wyrwane listwy do paneli, poniszczone rzeczy ubrania, koce, narzuty, buty, torby (sam sobie otwierał szafy wnekowe i szafki - teraz mam wszystko na gumki ale to powoduje, ze obgryza), zniszczone inne sprzety domowe, telefony komorkowe (wystarczylo 15 min kapieli ). Tydzien temu kupilam kolejny wypoczynek - od wczoraj nadaje sie tylko na śmietnik. To tylko część...dalej wymieniać....Raty za łózko bede splacac jeszcze 2 lata... Quote
zuzka Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 O matko :crazyeye: takie zniszczenia pasowały by do psa wielkości mojej tymczaski Kodinki a nie do takiego małego pędraczka.Behawiorysta nic nie poradził przecież musi być jakiś powód że on tak niszczy :shake: Quote
__Lara Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 No to ja nie wiem kto zgodzi się go wziąć do siebie... a jak behawiorysta zapatrywał się na psiaka? Quote
Ivanka Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 pies jest "uzależniony" ode mnie, traktuje mnie jak matkę i strasznie tęskni. A ja niestety pracuje 8h. Serce mnie boli, ryczę od wczoraj non stop, ale już jestem bezsilna. Błagam kogoś o dobrym sercu z domem z ogrodem o pomoc!!! Bede pokrywać koszty utrzymania, ale nie mogę już pozwolić na niszczenie swojego mieszknia :placz::placz::placz: Quote
__Lara Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Ivanka napisał(a):pies jest "uzależniony" ode mnie, traktuje mnie jak matkę i strasznie tęskni. A ja niestety pracuje 8h. Serce mnie boli, ryczę od wczoraj non stop, ale już jestem bezsilna. Błagam kogoś o dobrym sercu z domem z ogrodem o pomoc!!! Bede pokrywać koszty utrzymania, ale nie mogę już pozwolić na niszczenie swojego mieszknia :placz::placz::placz: Hmmm.... a da się to jakoś wyleczyć, to uzależnienie? coś radził behawiorysta? Quote
majqa Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Mój Boże, Ivanko, łączę się w bólu. :-( Wszystko, co opisałaś, a co mogło Ci umknąć w tej pokaźnej liście, jest mi znane od podszewki. Długo dźwigałam się z długów. Moja Klarka jest nawet podobna do Twojego skarba. Po 3 latach porażki, ponieważ to kundelka, udało mi się ją przysposobić do budki i...odnalazła się znakomicie. Ma wybieg, dowodzi innymi psami, a w międzyczasie pruje doły na wielkość owczarka, wygina siatkę, rwąc ją zębami, otwiera różne zamknięcia (dodatkowych wciąż przybywa), zjada budę, wypuszczona do mnie, czy męża jest nie do opanowania słownie niczym, gryzie nas, rwie na nas ubrania aż miło. Z tego powodu jest po prostu przeszczęśliwa. :roll: Nazwę to po imieniu, korba jakich mało. Jedna tu różnica między nami, że miałam komfort w postaci możliwości umieszczenia suni u mamy. Nie rozpatrywałam nigdy jej adopcji, bo wiem, że gdyby komuś puściły kiedyś nerwy...., a tego bym nie przeżyła. :-( Cały czas przecież kocham tę wariatkę, zaciskamy więc z mamą zęby i naprawiamy ciągłe dzieło zniszczenia. Hm...spróbuj może, mimo wszystko, poszukać po rodzinie, znajomych, gdzie można byłoby rozważyć postawienie kojca, docieplenie solidne budki, a może umieszczenie tego tornada w jakimś zamknięciu (jeśli ktoś ma mały budyneczek przydomkowy - z racji tego, że to lepsze wyjście na okoliczonść zimy) i wypuszczanie. Miałabyś wtedy wszystko pod kontrolą. Quote
Energy Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Ja też znam to z doświadczenia, gdy zostały dwa szczeniaki zrobiły dojrzewając totalną demolkę. Pogryzły wersalkę, fotele (wymienione:cool3:), szafki, buty, ubrania, ściany itd. W wieku ok 2 lat na szczęście przestały. Może u Ciebie sprawdziłaby się klatka na czas Twojej nieobecności? Nie wiem czy masz psiaka od maleńkości, czy jest po przejściach. Może boi się opuszczenia, albo czuje się zagrożony gdy Cie nie ma. Quote
szajbus Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Czy on wszystko niszczy jak was nie ma w domu? Jeśli tak, to czy behawiorysta nie polecił wam kenel klatki? Wiem, ze sporo osób ją stosuje na czas swojej nieobecności w domu. Czy mogłabyś napisać ile behawiorysta nad nim pracował i jakie stosował metody szkolenia? Quote
Energy Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 szajbus napisał(a):Czy ona wszystko niszczy jak was nie ma w domu? Jeśli tak, to czy behawiorysta nie polecił wam kenel klatki? Wiem, ze sporo osób ją stosuje na czas swojej nieobecności w domu. O tym samym pomyślałyśmy;) Quote
majqa Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Ivanko, czytam, że jesteś z Łodzi. U kogo z behawiorystów z naszego, czy nie naszego terenu byłaś? Możesz spokojnie odpisać na PW. Jeśli będziesz miała życzenie służę odpowiednim namiarem. Ja, na ów wspomniany czas, nie dysponowałam ani takowym namiarem ani możliwościami finansowymi. Klatka kennelowa zdecydowanie mogłaby się sprawdzić. Quote
olgaj Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Kenel super rozwiązanie, proste i bezpieczne, zarówno dla ciebie jak i dla psiaka, moze nie odrazu bedzie szczesliwy, ale przynajmiej ty bedziesz spokojna ze nie zastaniesz demolki w domu po powrocie. Moj kubek tez, jak mowia byl "uzalezniony" :) przerobilam zniszczenia wszystkiego włacznie z kopaniem dziur w podłodze i wieloma innymi stratami, nie kupawalam nowych mebli bo wiedzialam ze nie przetrwaja, czekalam cierpliwie przez prawie 3 lata, z malymi przerwami, bo demolki najpierw byly regularne potem coraz rzadsze, przemieszkalam w " melinie" o klatce wtedy nie słyszalam, a teraz wiem ze jesli w moim domu pojawi sie taki niszczyciel równo z nim pojawi sie klatka. Nie wiem czy dom z ogrodem lub wybiegiem załatwi sprawe, niszczenie nie ustanie zmienia sie tylko rzeczy ktore beda niszczone. A do tego dojda jeszcze proby ucieczek a wtedy do nieszczescia tylko krok. Rozumiem ze jestes na skraju, ale sprobuj jeszcze klatki. Quote
ciapuś Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Też jestem zwolenniczką klatki zwłaszcza że jako szczeniak u mnie siedział w klatce i nie było z tym problemu. Może mu sie przypomną stare czasy :evil_lol: Quote
Ivanka Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 No własnie.....czuję się podle bo szukam dou dla MOJEGO psa...bo nie jestem w stani nad Nim zapanować...mąż odszedł przez psa....przyjaciel też...przecież to jest chore......pomóżcie mi.....mam juz dosc Quote
Ivanka Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 ok....klatka to ostateczność.....będzie wył......ale mnie na nią w tej chwili nie stac.......może ktoś pożyczy.../ Quote
ciapuś Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Ivanka pomyśl o klatce i o pracy z behawiorystą to jest bardzo młody pies i na pewno wiele da sie zdziałać Quote
Niewiasta_21 Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Ivanko, bardzo mi przykro ze Słoneczko sprawia wam tyle kłopotów, Jednak sprawe trzeba postawic jasno, czy chcecie jeszcze sprubowac popracowac nad maluchem (np sprubowac z tą klatką), czy juz nie macie zamiaru i szukacie dla niego juz tylko nowego domu? Powiem ze swojego doświadczenia, tez miałam kiedys sunie od szczeniaka. Przez dobre 3 lata broiła strasznie jak zostawała sama w domu,az w końcu wyrosła z tego. Ja rozumiem ze nie każdy ma do tego cierpliwosc,bo psy poprostu same z tego wyrastają. Niestety znalezienie nowego domu trwa, wiec albo zaczynamy zbierac deklracje na hotel albo niemam pomysłów :roll: Quote
Ivanka Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 uwierzcie mi.....kocham tego psa ponad wszystko.....to moja iskierka i nadzieja...i nie wybaczę sobie nigdy że go oddałam...ale nie umiem nad nim zapanować.............to mnie przerasta :(:( nie mam teraz wolnych środków na klatke......mąż mnie zostawił...........nie wiem co mam robić :( Quote
Ivanka Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 mój nowy partner bardzo lubi Maksiora, ale nie chce brac od niego kasy na klatke.....a mnie poprostu w tej chwili nie stac....zarobki spadły kolosalnie.....ledwo sama wiążę koniec z koncem...... Quote
majqa Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 olgaj napisał(a): (...) Nie wiem czy dom z ogrodem lub wybiegiem załatwi sprawe, niszczenie nie ustanie zmienia sie tylko rzeczy ktore beda niszczone. A do tego dojda jeszcze proby ucieczek a wtedy do nieszczescia tylko krok. (...). Wątpliwość jak najbardziej zasadna. Nie wiem, od kogo by tu pożyczyć kennel, bo gdyby zdał egzamin, warto w niego zainwestować niż co miesiąc utrzymywać psiaka w cudzym domu. Quote
Ivanka Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Dziewczyny, ja Wam to zrekompensuje....kocham tego psa ponad zycie.... i płaczę gdy to piszę...moj facet okazał się dupkiem....zostawił mnie w trudnym czasie...pies totalna demolka...ale ja go kocham i nie chce oddawac Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.