Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest Mrzewinska
Posted

Romas napisał(a):
A widzialas kiedys zeby pies cos ciagnal nosem ,pyskiem :lol: ew. popychal czolem :lol: To dlatego idzie pokorniutko ,bo nie moze wykorzystac miesni karku do przelamywania oporu ,jak to dzieje sie kiedy ma obroze.
Halti jak halti ,na calym swiecie uzywane w przeciwienstwie do kolczatki ,w ktorej wstydem jest sie pokazac w bardziej cywilizowanych krajach.
Ale powiedzcie mi co ma halti do szkolenia pozytywnego?Co za obsesja sprowadzac wszystko do jednego wymiaru .
Pierwsze slysze zeby halti uzywali tylko i wylacznie ludzie szkolacy pozytywnie.


Jak wejdzie w mode np przebijanie (bezbolesnie, pod narkoza, a jakze) psu przegrody nosowej i wsadzanie w srodek kolka, tez spokornieje. Moze nawet bardziej.
Bedzie isc tak grzeczniutko, ze cud, mniod.
Wstyd uzywac kolczatki w cywilizowanych krajach - prawda. Pewna bardzo cywilizowana pani z bardzo cywilizowanego swiata wolala uspic swoja suke, niz sprobowac raz uzyc kolczatki.
Sa inne cywilizowane pomysly - przecinanie strun glosowych, to tez pomysl z cywilizowanego swiata. Zamiast szkolic. I na pwno skuteczne, pies nie bedzie szczekac!!!

Ja wole uczyc chodzenia spokojnie niz uzywac halti, kazdy ma wybor.

Dziwie sie tylko ze zwolennicy klikera nie potrafia sobie klikerem poradzic z problemem ciagniecia i siegaja po halti. Zamiast nauczyc. To chyba komplement dla zwolennikow klikera? Ze dziwi mnie sieganie przez nich po narzedzie, ktore niczego nie uczy???? Taki wyraz uznania po prostu.

Zofia

Zofia

  • Replies 224
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Berek napisał(a):
"Halti jak halti ,na calym swiecie uzywane w przeciwienstwie do kolczatki ,w ktorej wstydem jest sie pokazac w bardziej cywilizowanych krajach."

Hmm. To akurat nie jest argument...


A ja wolalabym zdecydowanie, zeby wszystkie te nieszczesne psy chodzace w kolczatkach, nosily kantarki :cool1:

Berek napisał(a):
Ja osobiście owszem, czepiam się że "szkolący pozytywnie" tak ogromnie kochają to narzędzie polecać - ale akurat nie dlatego nie lubię owego narzędzia (nie lubię, ale przecież nie dlatego że ktoś to poleca albo nie! nie lubię bo uważam że jest bardzo, bardzo "hard" dzialajacym sprzętem jakiego używają laicy, ktorzy nie powinni się do tego dotykać).


A mozesz wreszcie wyjasnic, dlaczego? Bo jak dotad mowi sie tylko ze to jest "be" ale to brzmi jak dogmat, a ja ich nie znosze i dyskutuje z Wami tylko dlatego, ze to stwierdzenie padlo z ust (klawiatury? :p) Zofii.

Berek napisał(a):
Jeśli chodzi o motyw tej wypowiedzi, to wręcz przeciwnie - irytuje mnie, że niczym beczące owieczki wszyscy chórem powtarzają jakiż to kantarek jest łagodny, wspaniały i miły dla piesków


Jezeli wszystkie argumenty "za" jakie zostaly tu przedstawione, sa dla Ciebie niczym wiecej jak beczeniem owieczek, to zastanawiam sie nad sensem twojego udzialu w tej dyskusji.
Kantar polecaja i chwala ci, ktorzy go wyprobowali i sa zadowoleni. Krytykuja go (jak zauwazylam) ci, ktorzy nie uzywali go nigdy, i uzywac "nie beda, bo nie!"

Berek napisał(a):
Po prostu dziwuję się osobom "pozytywnym" że sprawiają swoim psom wiele przykrości, nie widzac tego i nie przyjmując do wiadomości.:-(


Prosze, wytlumacz mi w jaki sposob sprawiam "wiele przykrosci" mojemu psu. Wtedy chetnie rozwaze przyjecie tego do wiadomosci.

Posted

ma-ja napisał(a):

Kantar polecaja i chwala ci, ktorzy go wyprobowali i sa zadowoleni. Krytykuja go (jak zauwazylam) ci, ktorzy nie uzywali go nigdy, i uzywac "nie beda, bo nie!"

Nieprawda. Ja swojego czasu kantarek nabyłam i próbowałam nawet używać, ale zrezygnowałam, kiedy mój pies omal sobie w nim karku nie skręcił.

Posted

Mokka napisał(a):
Nieprawda. Ja swojego czasu kantarek nabyłam i próbowałam nawet używać, ale zrezygnowałam, kiedy mój pies omal sobie w nim karku nie skręcił.


I wlasnie takie argumenty chcialabym uslyszec, a nie duzo krzyku bez tresci.

Posted

Mokka napisał(a):
Nieprawda. Ja swojego czasu kantarek nabyłam i próbowałam nawet używać, ale zrezygnowałam, kiedy mój pies omal sobie w nim karku nie skręcił.


Ponieważ używałaś go nieprawidłowo. Gdyby miał przypięty drugi koniec smyczy do obroży nie byłoby zagrożenia. A juz nie daj boze przypiac do kantarka flexi. O czym zreszta pisze w instrukcji halterow, obrozy geantle leader itd

Posted

Mrzewinska napisał(a):

Ja wole uczyc chodzenia spokojnie niz uzywac halti, kazdy ma wybor.


Ja też wolę. Halter polecam tylko tym, którzy nie mają czasu na szkolenie psa. Lepiej niech pies chodzi w halterze niż ciąga właścicieli do kazdego napotkanego psa. Inna sprawa, że ta osoba powinna wziąść się za szkolenie tego psa ale jak nie chce to mniejsza krzywda dla ich obu jak pies nosi obroze uzdowa niz by mialo cos sie komus stac.

Kazdego kolejnego swojego psa bede uczyla chodzenia na luznej smyczy ale rozumiem ludzi, ktorzy nie chca tego swojego psa uczyc (rozumiem ich nawet jezeli to wynika z lenistwa bo jestem okropnym leniuchem ;)

Halter tez jest dobry dla psow, ktore sa juz nauczone ciagniecia na smyczy. W osobnych sesjach pracujemy na zwyklej obrozy nieciagniecie a kiedy nie mamy czasu na prace (np gdy sie gdzies spieszymy) zakladamy psu halter.

Posted

Moniasek napisał(a):
Ponieważ używałaś go nieprawidłowo. Gdyby miał przypięty drugi koniec smyczy do obroży nie byłoby zagrożenia. A juz nie daj boze przypiac do kantarka flexi. O czym zreszta pisze w instrukcji halterow, obrozy geantle leader itd

Flexi nie używam, instrukcję przeczytałam, a pies i tak orła wywinął.
Zresztą i tak byłam zdecydowana wyszkolić psa, aby nie sprawiał problemów, więc rozstanie z halti nie zabolało mnie zbyt mocno ;) .

Posted

"A mozesz wreszcie wyjasnic, dlaczego? Bo jak dotad mowi sie tylko ze to jest "be" ale to brzmi jak dogmat, a ja ich nie znosze"

O.K.
Dlaczego kolczatki są brzydkim narzędziem i biedne pieski ktore je noszą?
Ten dogmat też był tu wygłaszany wielokrotnie, a ja ich nie znoszę. :lol:

Teza o wielu zadowolonych użytkownikach zdecydowanie potwierdza moją teorięstadka owieczek idących za jedną... ale cóż... skoro jednak wierzysz w d*...krację, to wierz w nią, każdemu wedle potrzeb. :evil_lol:

Posted

Mokka napisał(a):
Flexi nie używam, instrukcję przeczytałam, a pies i tak orła wywinął.
Zresztą i tak byłam zdecydowana wyszkolić psa, aby nie sprawiał problemów, więc rozstanie z halti nie zabolało mnie zbyt mocno ;) .


Przeczytać instrukcje to co innego a zrozumieć i stosować się do niej to też inna sprawa ;)
Wywinął jak miał drugi koniec przyczepiony do obroży na szyi? Jeżeli tak to na samej obroży na szyi też by wywinął orła.

Zresztą miałam taką sytuację kiedy pies upadł na plecy po wystartowaniu za uciekającą sarną. Miał na sobie zwykłą parcianą obrożę.

Posted

Berek napisał(a):
"A mozesz wreszcie wyjasnic, dlaczego? Bo jak dotad mowi sie tylko ze to jest "be" ale to brzmi jak dogmat, a ja ich nie znosze"

O.K.
Dlaczego kolczatki są brzydkim narzędziem i biedne pieski ktore je noszą?
Ten dogmat też był tu wygłaszany wielokrotnie, a ja ich nie znoszę. :lol:

Teza o wielu zadowolonych użytkownikach zdecydowanie potwierdza moją teorięstadka owieczek idących za jedną... ale cóż... skoro jednak wierzysz w d*...krację, to wierz w nią, każdemu wedle potrzeb. :evil_lol:


No i dalej nie otrzymalam wyjasnienia :shake: to bez sensu.
Nawet nie wiem co na to odpowiedziec :roll: poczekam az sie wypowie ktos, kto potrafi potwierdzic swoja "teorie" konkretnymi wypowiedziami.

Posted

Moniasek napisał(a):
Przeczytać instrukcje to co innego a zrozumieć i stosować się do niej to też inna sprawa ;)

OKI, przyznaję się, głąb jestem, nie potrafię czytać ze zrozumieniem :lol: .

Moniasek napisał(a):
Wywinął jak miał drugi koniec przyczepiony do obroży na szyi? Jeżeli tak to na samej obroży na szyi też by wywinął orła.

Zresztą miałam taką sytuację kiedy pies upadł na plecy po wystartowaniu za uciekającą sarną. Miał na sobie zwykłą parcianą obrożę.

Nie przeczę, jest to możliwe, pies ma temperament. Ale jeśli drugi koniec smyczy przymocowany jest do ustrojstwa, które opasuje pysk i łeb, zabawa taka staje się bardziej niebezpieczna niż przy użyciu samej obroży.

Posted

Moniasek

Halter polecam tylko tym, którzy nie mają czasu na szkolenie psa.

Ktoś kto nie ma czasu na szkolenie psa ( pod tym określeniem rozumiem nauczenie minimum tego co potrzebne psu i człowiekowi do wzajemnego porozumienia), moze nie powinien mieć psa.

A gdzie to pisze ze pies musi mieć przy halti dodatkowo obrożę i smycz przypięta do tej obroży?
Bo ja przejżałam sobie sklep Karuska i było tam kilka zdjęć psów z halti i na żadnym nie było żeby pies oprócz halti miałby jeszcze obroże. NA wszystkich jest jedna smycz przypięta tylko do halti a drugi jej koniec przewodnik trzyma w ręku.
Natomiast dalszy opis jest bardzo śliczny, jak to nacisk na pyszczek, to jak mamusia która karci szczeniaczka, a to na karku to też jak mamusia która szczeniczka podnosi. Ot takie naturalne porozumienie. Bez bólu i dyskomfortu.
A moze ktoś mi powie czy to normalne ze dorosłego psa przyrównuje się do karcenia szczeniaczka. No i przecież karcenie to jest mało pozytywne, z karceniem wiaże się stres, czyli pies majac halti czuje że może być skarcony, cały czas mu ten pasek na pysku i szyi przypomina. No cóż a przecież mozna psa nauczyc ładnego chodzenia nie tylko pod groźba skarcenia ale w zamian za rzec bardzo pozytywną. No ale fakt szybciej można nauczyć psa chodzenia przy nodze "karcąc" niż nagradzajac. To dla tych którzy nie porafią, nie chcą i nie mają czasu na inne pozytywne metody bez koniecznosci karcenia.

Ma-ja a jak długo uzywasz juz halti? Rok, dwa?


MArka miało być newralgiczne czyli bardzo wrażliwe miejsce.

Posted


Ktoś kto nie ma czasu na szkolenie psa ( pod tym określeniem rozumiem nauczenie minimum tego co potrzebne psu i człowiekowi do wzajemnego porozumienia), moze nie powinien mieć psa.


Racja ale powiedz to ludziom, którzy do ciebie przychodzą po poradę.


A gdzie to pisze ze pies musi mieć przy halti dodatkowo obrożę i smycz przypięta do tej obroży?


Tutaj chyba muszę zmienić zdanie... Nawet na stronie geantle leader nie ma zdjęć ze smyczą przypiętą z obu stron. Swój pierwszy halter około 6 lat temu, kupowałam w Niemczech w Petstyle (następne miałam szyte) i była do niego załączona instrukcja jak używać i tam pisało, zakodowałam sobie że tak ma być i juz. Poza tym znalazłam gdzieś jakieś artykuły wetów o tych obrożach, ktore to potwierdzały, ze tak jest bezpieczniej.
Poza tym w instrukcji były informacje że nie wolno używać smyczy typu flexi i smyczy dłuższych niż 2 metry. To urządzenie jest bezpieczne jeżeli potrafimy je bezpiecznie używac ale nie zgodzę się z faktem że sprawia psu jakiś ból albo "gasi" psa. Tzn. potrafi zgasic ale dlatego, że pies nigdy nie był uczony do noszenia czegoś takiego na pysku i tak samo jak do każdego innego ustrojstwa trzeba go do tego przyzwyczaic. O tym, że trzeba używać bezpiecznie i o innych za i przeciw używaniu obróż uzdowych jest artykuł suzanne clothier, bardzio rozsądny http://www.flyingdogpress.com/headhalters.html


Natomiast dalszy opis jest bardzo śliczny, jak to nacisk na pyszczek, to jak mamusia która karci szczeniaczka, a to na karku to też jak mamusia która szczeniczka podnosi. Ot takie naturalne porozumienie. Bez bólu i dyskomfortu.


Tiaa... tez to slyszałam. Dla mnie to pomiędzy bajki można włożyc jak teorie o dominacji i przewracaniu psa na plecy żeby pokazać kto rządzi w domu...

Mój pies chodził w halterze przez 5 lat (ON) nie miał żadnych uszkodzeń ciała i na spacerach wprost tryskał energią.

Posted

Mój pies chodził w halterze przez 5 lat (ON)

5 lat to długo, zbyt długo jak na cos co można nauczyć krócej by pies nie musiał chodzic na takich wynalazkach. Niektórzy maja inny patent "kłódka" do obroży. To tez nic nie uczy a "tylko" waży. Nie potrzebuję pięciu lat aby psa nauczyc chodzic spokojnie przy nodze.Wystarczy mi trochę chęci i przyjemnosci z pracy z psem. Pracy opartej na motywowaniu a nie karceniu halterem.;)

Posted

No cóż, ja podobnie jak ma-ja też nie zostałam przekonana, więc nie wyrzucam halti.

A z doświadczenia Mokki wyciągnęłam wniosek: "prowadząc psa na halti trzeba uważać na niego i na to, co się dzieje wokół, żeby zapobiec ew. kontuzji" - ale to jest absolutnie wykonalne (ostatnio udało mi się na czas puścić smycz, kiedy pies w halti w ułamku sekundy postanowił wskoczyć do wody - nie urwałam mu głowy, więc w podobnym przypadku też sobie pewnie poradzę ;) ).

A na koniec, dla rozluźnienia atmosfery przytoczę wypowiedź pewnego pana pod silnym gazem, który widząc psa prowadzonego przeze mnie na halti stwierdził zdegustowany: "psze pani, a to już porządnego kagańca nie można było mu kupić..?"

:lol: :lol: :lol:

Posted

A z doświadczenia Mokki wyciągnęłam wniosek: "prowadząc psa na halti trzeba uważać na niego i na to, co się dzieje wokół, żeby zapobiec ew. kontuzji" - ale to jest absolutnie wykonalne (ostatnio udało mi się na czas puścić smycz, kiedy pies w halti w ułamku sekundy postanowił wskoczyć do wody - nie urwałam mu głowy, więc w podobnym przypadku też sobie pewnie poradzę ;-) ).


Podoba mi się to:lol: . Znaczy tylko od refleksu człowieka może zalezeć czy pies nie dozna kontuzji karku w halti. Niezapomnij tylko upuścic smycz kiedy pies wyrwie sie za kotem na ulicę. Tylko nie wiem czy zdążysz zlustrować ulicę na czas czy nie nadjeżdża jakieś auto. Ale skoro masz taki świetny refleks moze Ci sie uda. No chyba że jednak nie. Ale co za różnica skrecony czy rozjechany, chyba na jedno wyjdzie, no chyba ze wykaze sie takim samym szybkim refleksem, albo przynajmniej bedzie mieć szczeście;)

A Berek dał Ci taką fajna propozycję. Ja bym skorzystała abym nie musiała liczyć na refleks lub na szczescie;)

Posted

LALUNA napisał(a):

Ma-ja a jak długo uzywasz juz halti? Rok, dwa?


Moj pies jest ze mna od jakichs 2,5 roku, nie pamietam juz po jakim czasie nabylam pierwszy kantarek, i tak mniej wiecej go uzywam. Moze 2 lata beda.
I musze jeszcze podkreslic, bo chyba tutaj jest kosc niezgody ;) ze moj pies pieknie chodzi na smyczy, przy nodze jesli sobie tego zycze, mam z nim bardzo dobry kontakt, jest sterowalny praktycznie tylko glosem, jest odwolywalny w 99% (a moze i 100? ale nie odwaze sie tego powiedziec ;) ) i nie mam z nim zadnych problemow dot. chodzenia na smyczy. On po prostu jest piekielnie silnym zwierzem i dziala impulsywnie, a moje oczy dookola glowy nie zawsze sie sprawdzaja. On nie znosi innych psow, nad czym stale pracujemy, ale po osiedlu biega sporo kundli "samopas" ktore go czasem zaczepiaja. Jedna akcja z obcym psem i cale moje wysilki ida na marne. Nie mam zwyczajnie sily utrzymac go w takiej sytuacji, podobnie jest kiedy spod nog wyskoczy nam kot (choc w domu mamy 3, na dworze jest zupelnie inaczej).
Dodatkowo od miesiaca mieszka z nami strasznie rozbrykana sunia, ktora na spacerach go bardzo nakreca i zanim dojdziemy na pola, jest koszmar! Nie chce zeby sie szarpal ze smycza, bo po co. Ucisk na szyje jest ponoc bardzo stresujacy (jak to sie ma do "bezstresowego" wychowania?...). Na kantarku idzie grzecznie i oboje mamy spokoj!
Wiec w naszym przypadku halter nie jest "zamiast", jest pomoca i zabezpieczeniem przed trudnymi sytuacjami. W takiej roli go polecam :)
Kurcze, wydawalo mi sie to takie logiczne!

Posted

Marka napisał(a):
A z doświadczenia Mokki wyciągnęłam wniosek: "prowadząc psa na halti trzeba uważać na niego i na to, co się dzieje wokół, żeby zapobiec ew. kontuzji" - ale to jest absolutnie wykonalne (ostatnio udało mi się na czas puścić smycz, kiedy pies w halti w ułamku sekundy postanowił wskoczyć do wody


Ja tez mialam taki przypadek, kiedy musialam puscic smycz.
Ale to chyba calkowicie zrozumiale, ze obojetne na jakiej smyczy, psa trzeba miec stale na oku i juz! Obserwowac go i otoczenie, przewidywac reakcje itp. Wtedy nie ma mowy o zadnej kontuzji. Ale jak komus sie wydaje, ze zalozy halter i ma wszystko z glowy, to niestety... :shake:

Guest Mrzewinska
Posted

Trojka wlascicieli psow trenowanych znacznie krocej niz piec, cztery, trzy czy nawet dwa lata na spotkaniu "doksztalcajacym" dostala nastepujace zadanie - z zawiazanymi ustami, bez smakoli i pilek w kieszeni, nalezalo prowadzic psy na smyczy przewieszonej przez palec, nie przytrzymywanej w zaden sposob, oczywiscie na miekkiej obrozy, tuz obok siebie - na przestrzeni mniej wiecej 4 x 4 metry wykonywac w marszu i biegu siad, waruj, do mnie, noga i co kto jeszcze chcial. Jak nablizej pies od psa. Przegrywal ten przewodnik, ktoremu najpierw smycz spadla z palca, stawial pozostalym kawe i ciastka.

Proponuje wyciagnac z tego doswiadczenia wniosek - najprosciej jest psa wyszkolic. Mozna nawet na kawe i ciastko zarobic przy okazji.

Zofia

Posted

LALUNA - zinterpretowałaś to oczywiście tak jak chciałaś, a mnie chodziło o wykazanie, że chyba jednak nie tak łatwo o kontuzję, skoro ja nawet w takiej sytuacji sobie poradziłam.

A Berkowi wyjaśniłam przez PW szczegóły tego konkretnego przypadku - i myślę, że choć dalej nie popiera tego ustrojstwa, to jednak rozumie dlaczego w tym konkretnym przypadku używam halti - w każdym razie z pewnością dojdziemy do porozumienia, bo to rozumna kobita jest :)

PS. A newralgiczny to inaczej kluczowy, strategiczny, priorytetowy, ważny - niekoniecznie "wrażliwy" :p

Posted

ze moj pies pieknie chodzi na smyczy, przy nodze jesli sobie tego zycze, mam z nim bardzo dobry kontakt, jest sterowalny praktycznie tylko glosem, jest odwolywalny w 99% (a moze i 100?


Nie mam zwyczajnie sily utrzymac go w takiej sytuacji,


od miesiaca mieszka z nami strasznie rozbrykana sunia, ktora na spacerach go bardzo nakreca i zanim dojdziemy na pola, jest koszmar! Nie chce zeby sie szarpal ze smycza, bo po co.


Właśnie w tym brak logiki. Gdybyś miała taki kontakt jak piszesz to spacery nie byłyby koszmarem w zadnej sytuacji. To chyba cos nie tak skoro pies jest sterowany głosem a jednak nie masz nad nim kontroli w róznych sytuacjach. Dla mnie pies nauczony chodzenia na samyczy czy bez nie wymaga dodatkowych pomocy aby go przywołały do posłuchu w różnych niepewnych sytuacjach. Albo jest sterowany głosem w każdej sytuacji albo nie jest.
To co piszesz świadczy tylko o tym że pies nie jest nauczony chodzenia na smyczy jest jedynie poskromniony haltim i gdy zabraknie Ci tego narzedzia pies nie jest ani odwoływalny, ani sterowany głosem.

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Trojka wlascicieli psow trenowanych znacznie krocej niz piec, cztery, trzy czy nawet dwa lata na spotkaniu "doksztalcajacym" dostala nastepujace zadanie /.../


Zofio, nie napisalas jak sie to skonczylo :cool3: i czy ktos wygral... ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...