Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 238
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kudłacza zapakowałam do samochodu i wróciłam po Rufiego. Wypisujemy dokumenty, a do biura wparowała pewna pani z info, że ona własnie przyszła po tego pieska i chce go adoptować. Pogadałam z nią chwilę, wydaje się ok. Zadzwoniłam do Kaśki, ona do Marty i uznałyśmy, że jeśli pies ma się tułać po DT to lepiej skorzystać z okazji skoro może mieć DS, bez dodatkowych stresów związanych z podróżą i kilkukrotną zmianą miejsca. Mam nr tel do nowej właścicielki Rufiego, mogę napisać na pw ;)

Posted

moze warto Panią zaprosić na ten wątek?
zadzwonic, poprosic o e-mail i przekazac link..
mysle, ze wiele osob zaangazowanych w adopcje pieska mialoby z tego ucieche..
a zwlaszcza -nick mi umknal - dziewczyna, ktora miala wziasc go na dt z duzym prawdopodobienstwem ds.
Napewno na swoj sposob pokochala a'la yorasa mimo, iz przeciez nigdy go nie poznala.

Posted

o kurcze to faktycznie niespotykane.
maksowa17 to moze innego kudlaczka wezniesz na DT?
Maksowa w kazdy razie dziękujemy tobie i twojej mamie ze chęć pomocy, a moze jakis inny by mogł trafić do Ciebie

Posted

Myślę, że Maksowa nastawiła się tak bardzo na Rufiego, poniewaz z wygladu bardzo przypomina jej psa.
Czuję, że liczyła na to iż zwierzak przekona do siebie całą rodzinę i zostanie na stałe.
Mam nadzieje, ze ta nieobecnosc na watku nie jest objawem rozgoryczenia i cieszy sie, ze piesek ma juz pewny, staly dom.
Zreszta, poczekamy na Maksowa, moze sama sie wypowie ;)

Posted

Zadzwoniła do mnie Figa ze schronu z nowiną , że pani chce Rufiego adoptować na zawsze , to zadzwoniłam do Xmatrix , a potem Figa do Maksowej i powiedziała jak jest taka a taka sprawa , no w tej sytuacji jeśli dom w porządku to uznałyśmy , że lepiej dać go od razu do DS :) W każdym razie dla Maksowej podziękowania za serce i chęci :Rose:

Posted

bardzo się cieszymy, że Rufik ma DS :), pytałam mamy czy mógłby przyjść do nas inny psiór na dt, ale na razie powiedziała, że nie chce znów przechodzić tego samego z babcią ... co innego gdyby jeszcze nie powidziała babci o nowinie.. teraz babcia jest taka szczęśliwa, że wyszła na swoje...że hoho. Cóż, kiedyś pewnie będę mogła bardziej pomóc psiakom, obiecuje :)

Posted

Iza, będziemy się rozglądać za jakimś małym kudłaczem w potrzebie :siara: A we Wrocławskim schro kudłaczy nie brakuje. Jest jeszcze jeden, taki sam jak Rufi, tylko na nóżkach szczudełkach :loveu: Niestety nic więcej nie wiem na jego temat.

Posted

Sprawy mają się następująco…
Rufiś nasz teraz wabi się Czaruś. Powiem szczerze, że bardzo mi to imię do niego pasuje. Jego nowa wspaniała pani jest nim zachwycona, czemu się oczywiście wszyscy nie dziwimy :eviltong: Piesek jest grzeczny i kochany. Non stop pcha się na kolana i chce być miziany, aż za dużo wręcz, do znudzenia :loveu: Dzień zaczynają od spacerku o 6, po czym Czaruś nie daje już pani usnąć domagając się pieszczot. Tak bardzo mu tego brakowało w schronisku… Pani troszkę mu jeszcze kudełki podcięła i zamierza pożyczyć akcesoria od córki, która ma Westa i jeszcze mu fryzurkę zmienić. Wtedy to dopiero będzie przystojniacha :loveu: Aaa i Czaruś nie szczeka, jedynie popiskuje cichutko. Wybierają się też do weta sprawdzić czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Mam obiecane zdjęcia małego ;) Dowiedziałam się głónie tego że piesek jest kochany, kochany, kochany... i... KOCHANY!!! :loveu:
Mało tego! Za 2 tyg Czaruś odwiedzi ciotki w schronisku! Pani zadzwoni do mnie, tak byśmy mogły go zobaczyć i porobić fotki.

Nie macie pojęcia jak się cieszę, że napatoczyliśmy się z Czarkiem na tę cudowną osobę wtedy :loveu: Gdy z nią rozmawiałam i słuchałam p Renaty miałam łzy w oczach. Pies nie mógł lepiej trafić…

Izo, dziękuemy Tobie i Twojej mamie, to wasze zainteresowanie dzikuskiem zapoczątkowało łańcuszek szczęscia, jakie spotkało tego psiaka :loveu:

Posted

Śmierdziuchy oleje, on się panicznie boi zostawać sam...

Wet zapisała coś na uspokojenie pieska, a Pani Renata zmieni również sposób postępowania z małym. Trzeba mu po prostu pokazać, że nie może być w domu tak, jak on chce :mad:

Posted

:: FiGa :: napisał(a):
Śmierdziuchy oleje, on się panicznie boi zostawać sam...


A ja słyszałam o takiej chorobie psychicznej u psów, które się boja właśnie panicznie zostawać same i wtedy wyją strasznie, demolują mieszkanie itd. I ponoć najlepszym rozwiązaniem jest kennel na czas kiedy nikogo nie ma, bo pies w większym pomieszczeniu też potrafi sam sobie zrobić krzywdę jak wpada w szał. A poza tym takie pieski są bardzo posłuszne kiedy jest ktoś z nimi także "tresura" nic nie pomaga, bo pies się zachowuje wzorowo w obecności właściciela ale jak zostaje sam to zaczyna wariować i to nie jest zależne od jego ułożenia, tylko od psychicznej traumy. Nie wiem czy w tym wypadku tak jest, mam nadzieję że nie, ale tak tylko podaję do wiadomości - a nuż się przyda.

Posted

Gibutkowa, dziękuję za info.
Myślę.... wierzę, że to nie jest to. Pies bardzo boi się zostać sam i płacze. Był długo w schronisku gdzie panicznie bał się ludzi, nawet tu na wątku nazywany był dzikuskiem. Teraz gdy już zaufał to chce mieć swojego człowieka non stop przy sobie. Był rozpieszczany, jak dziecko :) więc teraz pewnie myśli, że jak popłacze to jego kochana pani wróci... To był pierwszy dzień jak został zupełnie sam, musi się przyzwyczaić. Choć Pani się stara by nie był długo samotny w domu.

Posted

Gibutkowa napisał(a):
A ja słyszałam o takiej chorobie psychicznej u psów, które się boja właśnie panicznie zostawać same i wtedy wyją strasznie, demolują mieszkanie itd. I ponoć najlepszym rozwiązaniem jest kennel na czas kiedy nikogo nie ma, bo pies w większym pomieszczeniu też potrafi sam sobie zrobić krzywdę jak wpada w szał. A poza tym takie pieski są bardzo posłuszne kiedy jest ktoś z nimi także "tresura" nic nie pomaga, bo pies się zachowuje wzorowo w obecności właściciela ale jak zostaje sam to zaczyna wariować i to nie jest zależne od jego ułożenia, tylko od psychicznej traumy. Nie wiem czy w tym wypadku tak jest, mam nadzieję że nie, ale tak tylko podaję do wiadomości - a nuż się przyda.



to sie nazywa lek separacyjny.Klatka to dobre rozwiazanie,ale puki co pani moze troszke go szkolic i byc moze obejdzie sie bez klatki.Pani powinna kilka/kilkanascie razy dziennie wychodzic z mieszkania,nie zegnac ani nie witac psa-on musi zrozumiec ,ze panca wychodzi i wraca i ,ze jest to zupelnie normalne.

Boze jak ja sie ciesze ,ze z Brunem nie mielismy takiego problemu ,bo wlasnie tego balam sie najbardziej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...