Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Boże czy ja dobrze czytam, rano były 3 domy, a teraz tylko jeden:angryy:. Ludzie nawet nie wiedzą co tracą, ten psiaczek ma taki czar w sobie, mnie oczarował przy pierwszym spotkaniu, ale chyba jest tak jak rozmawiałyśly Monia, ze ludzi oczarowała jedynie historia. Mino to wierze, że sie uda, zawsze są jakies wyjscia ja w to wierze.

W końcu udało mi sie zalogować

  • Replies 239
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='szajbus']Będzie się z wami kontaktowała pani, która przysłała mi e- maila. Podałam jej namiar na tel 781015201.
Szajbusku nikt do mnie nie dzwonił na razie, nawet ta babeczka z Gdyni:placz:

[quote name='antin']Boże czy ja dobrze czytam, rano były 3 domy, a teraz tylko jeden:angryy:. Ludzie nawet nie wiedzą co tracą, ten psiaczek ma taki czar w sobie, mnie oczarował przy pierwszym spotkaniu, ale chyba jest tak jak rozmawiałyśly Monia, ze ludzi oczarowała jedynie historia. Mino to wierze, że sie uda, zawsze są jakies wyjscia ja w to wierze.

W końcu udało mi sie zalogować
No nareszcie Anetko

Posted

Boy napisał(a):
nikt do mnie nie dzwonił na razie, nawet ta babeczka z Gdyni:placz:

co tym ludziom się stało :angryy: taki wspaniały pies czeka a każdy się wycofuje :(

I jak tam znalazł sie ktoś kto pokocha Murzynka? Co z tą Panią z Gdyni? :confused:

Posted

wiadomość jaką dostałam od pani z Gdyni
Piszę do Pani e-maila bo głupio mi jest dzwonić, całą noc nie przespałam po rozmowie z moim mężem i rodzicami.
Mój mąż jest pełen obaw co do adopcji pieska, on boi się obowiązku.Rozumiem go. Decyzja powinna być obojga. Jak już wczoraj usłyszałam, że to ty będziesz miała problem jak coś pójdzie nie tak, to ty będziesz się opiekowała nim od rana do wieczora bo ja pracuje to wiem, że on nie jest gotowy na przyjęcie nowego członka rodziny. Tak samo jest z dzieckiem do tej pory nie mamy bo on musi być gotowy. To jest dobry człowiek ale boi się kolejnych odpowiedzialności, bardzo szybko stracił obojga rodziców, został sam z problemami i myślałam, że pies jakos wynagrodzi tą pustkę. Jednak chyba nie, on woli koty,które przyjdą, zjedzą, przespią się i pojdą w swoją stronę.
Moja mama też przyjęła moją decyzję sceptycznie, dlatego, że sama ma 5 psów i kiedy chciała nam dać chociaż jednego żeby było jej lżej to nie wzięliśmy.

Bardzo bym chciała ale nie mogę adoptować Murzynka!! Przepraszam za zamieszanie, proszę sie na mnie nie gniewać.
Troszkę mi zejdzie aż zapomnę, palę się ze wstydu i bardzo żałuje ale chciałabym żeby decyzja była decyzją wspólną a nie tylko moją.

Pozdrawiam
Ps. Bedę jeszcze dzisiaj rozmawiała z mężem, bardzo mi zależy na adopcji.

Moja dzisiejsza wizyta u Murzynka
Dzisiaj byłam w pracy w Elblągu bardzo długo, wróciłam do Braniewa dość późno, godzinę przed zamknięciem ZOO. Zdążyłam wstawić ziemniaki do ugotowania do obiadu a sama skoczyłam samochodem do sklepu po jakiś przysmak dla Murzynka i do niego, żeby chociaż na chwilę z nim pobyć. ZOO było już zamknięte, ale pracownicy jeszcze byli w środku. Dowiedziałam się od nich, że dzisiaj nie było u Murzynka nikogo. Że nic dzisiaj nie zjadł, nie chciał. Poszłam do niego. Siedział w klatce odwrócony do mnie tyłem, drobne ciałko przytulał do siatki, główkę miał spuszczoną. Boże. Zawołałam go wesoło, tak jak robię to od wielu dni. Nie zareagował, pewnie nie usłyszał, albo nie wierzył, że ktoś przyjdzie dzisiaj do niego. Kiedy drugi raz go zawołałam podniósł główkę..... I ten szalony taniec radości. Tak niewiewle potrzeba mu do szczęścia. Otworzyłam klatkę, wzięłam smycz, Murzynek podbiegł do wyjścia gotowy na spacer. Nawet na chwilę nie zwątpił, że skoro jestem to wyjdzie. Teraz dziękuję Bogu, że zdążyłam, że go nie zawiodłam. Na spacerze jak zwykle mnie zadziwił. Wzięłam go do parku, oczywiście każdy krzaczek zaliczony na siusianko, szczekaniem radosnym wszystkim oznajmiał, że oto idzie. Kupka na trawce ( trzymał tak długo, aż ktoś nie wziął go do parku), a potem, kiedy go zawołałam ( smycz jest długa) podbiegł do mnie, przewrócił sie na trawie na plecki, i zaczął się tarzać, cieszyć, Potarmosiłam mu brzuszek. Ten roześmiany pyszczek był wart tego pośpiechu, żeby go zobaczyć. Potem złapał smycz i zabawa w przeciąganie w siłowanie. Jaki on był szczęśliwy! W tym czasie mąż dzwoni, że jest mu przykro, ale ziemniaki przypalone, bo przysnął i nie wyłączył kuchenki. Nieważne, to wszystko nieważne. Ważny był w tym momencie ten psiak szczęśliwy chociaż na chwilę. Mimo, że pracownicy ZOO czekali na mnie z zamknięciem bramy zawróciłam i zrobiłam z Murzynkiem jeszcze jedną rundkę przez park. Nie mogłam go tak szybko odprowadzić. On tak się cieszył.
Potem poszedł grzecznie ze mną do klatki. Rozumiał, że tak musi być. On tak mało chce. Odrobinę uwagi. Tylko odrobinę. Moje idiotyczne 20 minut, pół godziny. Nałożyłam do jego pełnej miseczki jeszcze to, co i ja mu kupiłam i maluni zaczął jeść. Jadł, a wcześniej gdy nikt do niego nie przyszedł nie ruszył jedzenia.
Teraz siedzę przed komputerem, łzy płyną mi z oczu, bo ciągle widzę Murzynka, z pochyloną główką, drobnym ciałkiem przyklejonym do krat, smutnego, czekającego na kogoś kto go pokocha. Ja już go kocham. Tak bardzo chcialabym, żeby ktoś dał mu szczęście.

Szajbusku czy to ktoś od Ciebie ?
Dzwoniła do mnie babeczka w sprawie Murzynka. Powiedziała, że mój numer dostała od pani Ani. Powiedziała, że jej mama i babcia bardzo chcą Murzynka dla siebie. Dwie starsze panie 60 i 80 lat. Mieszkają w Łodzi. Transport miałby być załatwiony, bo wujek dziewczyny, która dzwoniła do mnie jest na wczasach w Mielnie, za tydzień ma wracać to zabierze Murzynka. Tylko, że Mielno to koło Koszalina. Nie wiem czy ten wujek zgodzi się jechać po Murzynka dodatkowe 300 km.

Jeszcze jedna pani, która bardzo chce Murzynka
Dzwoniła do mnie też pani z Ruji położonej 20 km od Legnicy. To jest bardzo daleko od nas. Ona mówi, że była kiedyś w TOZie, jak mieszkała we Wrocławiu, że teraz w tej Rui mają wybudowany dom, tam jest dużo zieleni, rzeka. Ona twierdzi, że Murzynek byłby tam bardzo szczęśliwy. Że dałaby mu dużo miłości. Tylko że problemem jest transport. Jak go tam przetransportować. Poza tym ona jest teraz na wczasach. Wraca za dwa tygodnie. Co o tym wszystkim myślicie?

---------
Połączyłem posty. I tak na rpzyszłośc proszę o nie pisanie posta pod postem, tylko użycie opcji EDYTUJ :)

Posted

Żałuje ,że dziś nie mogłam do niego przyjść :( Postaram się jutro zabrac go na długi spacer ,tylko musze wiedzieć jak otwarte jest ZOO.
Aż mi się smutno zrobiło jak to przeczytałam :(

Szkoda ,że to aż za dwa tygodnie... ale może to akurat ten dom.
Jest jeszcze sporo czasu zanim ta Pani mogłaby go wziąć do siebie , może ktoś jeszcze zadzwoni...

Posted

nie martwcie się o transport, najpierw wybierzcie sprawdzony dom
potem umiescicie ogłoszenie na watku transportowym i może się okazać, że transport znajdzie się szybko - jak nie bezposredni, to łączony
może bezpłatny, a może trzeba się będzie zrzucić
a może domek sam się zamartwi o transport, albo się dorzuci, jak będzie płatny

Posted

Ta pani podoba mi sie najbardziej. mieszka pod Warszawą w Michałowicach. Jest wdową od niedawna. Ma przygarnięte dwie sunie, jedną juz po sterylce. Sunie sa malutkie. Ma dom i ogród. Jedna z jej psin ma epilepsję, ona ją taka przygarnęła i ją leczy. Ma samochód, mało jeździ i dlatego boi sie taki kawał jechać, ale jakieś sto kilometrów przejedzie.
Jest tez pan starszy wdowiec, ma 13 letnie wnuki. Kocha psy. Kiedyś jak był dzieckiem miał psa Murzynka, bardzo go kochał i ten jego pies był bardzo podobny do naszego Murzynka. Później miał tez psa Murzynka, zestarzał sie przy nim i umarł. A teraz jak zobaczył Murzynka w telewizji to bardzo mu zależy, żeby to był jego piesek.

Posted

Super, że jest kilku chętnych. I mam nadzieję, że Muszynek pójdzie w końcu do domu i zazna jeszcze raz prawdziwej miłości :) A może, skoro jest tyle osób, spróbować im pokazać inne "Murzynki"?

Posted

Boy,przeczytałam twoją relację z wizyty u Murzynka i się poryczałam.
Biedny psiulek.
Widzę, że Murzynek zaczyna się otwierać na innych ludzi, a to dobrze. Jednak widać też, że bardzo tęskni za kontaktem z człowiekiem.
Dziewczyny, wybierzcie najlepszy, najukochańszy domek na świecie. Nie tyle dom z ogrodem jest ważny co to jedno, jedyne ludzkie, kochające serce.
On jak pokocha człowieka to będzie szczęśliwy nawet w małym mieszkaniu. To chodząca miłość nie pies.
Kurde, znów się poryczałam.

Ps. tak ta pani co się z tobą kontaktowała dostała ode mnie twój numer telefonu. Pisała do mnie w sprawie Murzyna dwa razy na e-maila. Bardzo jej zależało na adopcji.

Posted

Monika, prosze tylko abyś nie wydawała psa bez sprawdzenia domu. Ludzie w chwili emocji potrafią cuda wypisywać, tylko, że euforia szybko mija . Wydalabym Murzynka osobie, ktora ma psa i wie , że to obowiazek na dlugie lata.


Masz widomości od benka ?

Posted

Anashar napisał(a):
Super, że jest kilku chętnych. I mam nadzieję, że Muszynek pójdzie w końcu do domu i zazna jeszcze raz prawdziwej miłości :) A może, skoro jest tyle osób, spróbować im pokazać inne "Murzynki"?

Anashar mam dziewczynę z Warszawy świetna babeczka, dziennikarka z miesięcznika "Cztery Łapy" sprawdza domki w Warszawie. Więc mam tylko dwa domki i jeden z nich to ta opisana przed chwilą przeze mnie babeczka, ale ona powiedziała że weźmie Murzynka jeśli nie znajdzie innego domku. Więc poczekam aż w końcu Murzynek dotrze do domu.
Mimo że telefonow było sporo zapisałam niewiele a jeszcze mniej zostało po rozmowie. Bo nie sztuką jest oddać psiaka tam, gdzie by się męczył. Adresy podam jak Murzynek bedzie juz miał dom, bo trzymam je na wszelki wypadek. Obiecuję, że podam Wam namiary.

Posted

keciulinka napisał(a):
Byłam dzisiaj w ZOO ,ale niestety nie mogłam zabrać Murzynka na spacer. Nie było nikogo kto by miał klucze. Dopiero ktoś ma być wieczorem.
znów będzie sam...:-(

Keciulinko wiem, że byłaś w ZOO. Tam dzisiaj w kasie bilety sprzedawała stażystka, jutro też będzie stażystka tylko, że inna. Ta dzisiejsza dostała opiernicz za Ciebie. Jak to Murzynek był zamknięty? Otóż Murzynek nie był zamknięty, bo nie zamykamy go na kłódkę, po to, żeby można było go o każdej porze wyprowadzać. Tam są tylko 2 zasuwy jedna na górze i jedna na dole. Wystarczy je odsunąć. Powiedziałam im o Tobie o innych młodych wolontariuszkach i już nie będziesz miała problemu z nimi. We wtorek ma być jeszcze inna pani, ale to już zostaw mnie. Powiem tym stażystkom, żeby o Tobie uprzedziły tę panią. Nie martw się Murzynek był dzisiaj ze mną na spacerze dwugodzinnym, tak, że nie było źle :)
Tak w ogóle, to chciał dziabnąć moją znajomą z którą rozmawiałam, bo niechcący nadepnęła mu na ogonek, kiedy sobie niewinnie siedział na kuperku.

Posted

No właśnie sama się zdziwiłam ,że niby zamknięty ,za pierwszym razem jak byłam to sama go zabierałam nikt go nie przyprowadził. Dobrze ,że już problemu nie będzie jutro mam zamiar przyjśc o 10 niestety na krótko ale i też o 15 :)

Pani Moniko tak myśle o tych domkach i Murzynku i jedna rzecz mnie niepokoi. Ostatnio jak z nim byłam na spacerze to mijaliśmy psa ,większego od Murzynka ,był na smyczy i kawałek od nas. W pewnym momencie Murzyn stanął jak wryty zaczął się jeżyć i przyjął pozycje strasznie dziwna ,jak pies nas mijął zaczął na niego warczeć i szczekać. Tamten psiak go nie sprowokował. Nie wiem czy mówiłam o tym Pani wtedy gdy się spotkałyśmy. Martwi mnie to ,że Murzynek może nie akceptować drugiego psiaka w domu, Wiadomo tamten będzie chciał pokazać kto tu rządzi i nie chodzi tu o jakąs agresje ,ale psy mają swoje sposoby. Nie chciałabym żeby Murzynek znów miał problem z domkiem dlatego mówie o moich spostrzeżeniach. On chyba nie miał towarzysza prawda? Jest oddany człowiekowi i nie wiem czy chciałby się tym dzielić. Trzeba to sprawdzić a jeżeli będzie jakiś problem ,próbowac socjalizować go z psami.

Posted

Keciulinko jak mijasz jakiegoś psa i trzymasz na smyczy Murzynka, to nie napinaj smyczy,poluzuj ją i pozwól mu podejść do psa. Ja tak robiłam z Murzynkiem, bo też zauważyłam, że zatrzymuje się przy mijanych psach, ale za każdym razem, kiedy luzowałam smycz i pozwoliłam Murzynkowi podejść do innego psiaka, to on tylko go wąchał, czasami chciał się bawić. Nigdy nie chciał atakować. Myślę, że te jego reakcje, mają oznaczać, ja też mam panią uważaj na mnie. Bo on jest bardzo dumny jak idzie na spacerze zauważyłaś? Tak w ogóle dzisiaj spotkałam panią, która znała właścicielkę Murzynka i wiem że na niego wszyscy wołali "Mały". Faktycznie jak go zawołałam w ten sposób reakcja była natychmiastowa. Dowiedziałam się także, że opiekunka Murzynka chorowała długo. Wiem rownież że była bardzo dobrym człowiekiem, że pomagała wielu ludziom, oraz, że przez jej dom przewijało się duzo ludzi, była lubiana i gościnna.
Widzicie, a Murzynek został sam. Gdzie ci wszyscy ludzie?

Posted

Spróbuje ,ale wtedy normalnie szliśmy on sam się zatrzymał i zaczął warczeć nie wiem czemu :shake: Ja zawsze daje sie przywitać z psami ,bo to ważne ,ale wtedy już zaczął się dziwnie zachowywać jak tylko pies pojawił się na drodze.

Ooo tak na spacerze ogonek w góre i oto idzie Murzynek :) czasami aż mi się śmiać chce jak on co chwile odwraca się i patrzy w oczka a później z dumą prowadzi dalej :)

Posted

Jestem umówiona z paniami z Warszawy. Mieszkają na Sadybie. To nie jest dom jednorodzinny tylko blok. Ale nie ma tam małych dzieci, jest starsza babcia, córka i dorosła wnuczka. To z tą wnuczką rozmawiałam. Mają małego dwumiesięcznego kotka, więc nie powinno być problemu z zaklimatyzowaniem się Murzynka. Rozmowę z nimi przeprowadzałam kilka razy od tygodnia. Była u nich na kontroli przedadopcyjnej pani Dorota z "Czterech Łap". Tak więc wydaje nam się, że z tych najfajniejszych domków, sprawdzonych to najbliższy jest ten.
Do Mławy z Murzynkiem pojadę razem z Anetką z Elbląga a z Mławy odbierze go pani Dorota i zawiezie już do Warszawy.
Przewiezienie Murzynka planujemy na tę sobotę.
Oby tym razem wszystko poszło dobrze.

Posted

Boy napisał(a):
. Bo on jest bardzo dumny jak idzie na spacerze zauważyłaś? quote]

[quote name='keciulinka']
Ooo tak na spacerze ogonek w góre i oto idzie Murzynek :) czasami aż mi się śmiać chce jak on co chwile odwraca się i patrzy w oczka a później z dumą prowadzi dalej :)



:placz::loveu::placz: czemu te psiaki są tak cudownie kochane i tak często tak bardzo cierpią:placz::loveu:.

Prawdopodobnie będę w czwartek w Braniewie. Też chcę zobaczyc i jeśli można zabrać na spacer Murzynka. Jestem ze schroniska w Elblągu.
Czy to jest możliwe? i gdzie jest to zoo? jakie są godziny wizyt?

Posted

To świetna wiadomość :multi: jeszcze kilka dni i Murzynek będzie miał kochający domek :loveu:

Charly jak chcesz mogę Cię tam zaprowadzić :) od 10 otwarte jest ZOO.
A Murzynek napewno chętnie pójdzie na spacerek ,musisz go poznać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...