Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='urwisek']...Natomiast z jednym się nie zgadzam - że z agresywną/charakterną naturą psiaka nic się już nie da zrobić bo nie jest już młody...[/QUOTE]

[quote name='yunona']Drogi Urwisku, rozumiem Twój tok myślenia, ale nie zgadzam się, że jamnik za stary, żeby go układać...[/QUOTE]

No to wychodzi na to, że się jednak zgadzamy :)

"Powtarzam po raz nie wiem który, że nie ma agresywnych psów. To człowiek swoim egoistycznym..."
Jestem DOKŁADNIE tego samego zdania.
Dodatkowo bym to rozszerzył na koty i konie. Fakt - przyznaję się bez bicia - nie miałem jeszcze do czynienia z rasami "psów morderców" ale wydaje mi się, że i w tym przypadku odpowiednie podejście jeżeli nie likwiduje problemu to chociaż go zmniejsza do akceptowalnego poziomu.
Uśmiecham się trochę z przekąsem słysząc o agresywnych jamnikach - mam aktualnie pod opieką prawie jamnika i prawie agresywnego (wątek Supła) i już po paru dniach widać było wyraźną zmianę w psie - mimo, że wcześniej facet i do tego obcy = schować pod fotel a stamtąd już tylko gryźć. Właśnie śpi u mnie na łóżku i przed chwilą Go przesuwałem żeby mi na poduszce (jak już musi) trzymał głowę a nie tyłek. Jeszcze niedawno - znienacka dotknięty - jak śpi (!) - Znów by trzeba było odnowić zapas plastra w domu.
Ale uśmiech nie tylko dlatego - po prostu "atak" jamnika i straszne rany po nim kojarzą mi się trochę ze śrubokrętem, który zemknął się ze śruby i wbił w drugą rękę. Wyciąga się takie ustrojstwo, klnie na pół świata i okolicę - pocieszając się równocześnie, że smar (w którym był upaskudzony) działa bakteriobójczo i ... idzie po plaster.
Trochę trudniej zachować właściwy stosunek do problemu - kiedy np. konik, którego wychowywali batem, łańcuchem, widłami czy co tam w ręce wpadło - uzna Twój gest za agresywny i w odruchu samoobrony capnie Cię ząbkami "za chabety" i ciśnie o ścianę jak worek trocin. Dziś ta ruda zmora już umie nieśmiało podejść do człowieka - ba nawet przytulić się.
Nie wiem - ludzie, którzy nie umieją odróżnić strachu od agresji (a raczej od złośliwości), nie potrafią logicznie zastanowić się co z czego wynika i właściwie reagować - powinni poprzestać na trzymaniu np. zaskrońca.

Wybacz Justyno offa w Twoim wątku - wydaje mi się, że w tym układzie parę rozważań na temat agresywności stworzeń i podejścia do tego ludzi - jest trochę tematycznie związane i tak się usprawiedliwiam :)

  • Replies 313
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

"Powtarzam po raz nie wiem który, że nie ma agresywnych psów. To człowiek swoim egoistycznym..."
podpisuje sie pod tym

Jak ludzie moga zrozumiec zachowanie zwierzat skoro wlasnych nie moga zrozpoznac......

Co do konia, przyznaje Tobie znowu racje, dlaczego ze sama mialam takiego.....byl na lancuchu, spal na betonie, jadl suche bulki jezeli wogole...gryzl, kopal...gdy go wzielam spal trzy dni...wrezcie sianko,laka inne konie te szczesliwe...i.....on sama slodycz....byl u mnie 15 lat niestety odszedl teraz w lecie jako 30 latek....to tak na marginesie....

Jamniczku nie wszyscy ludzie sa zli....trzymam kciuki....

Posted

[quote name='urwisek']Wybacz Justyno offa w Twoim wątku - wydaje mi się, że w tym układzie parę rozważań na temat agresywności stworzeń i podejścia do tego ludzi - jest trochę tematycznie związane i tak się usprawiedliwiam :)[/QUOTE]

O ile tylko Robak do mnie wróci, wszystkie rozważania o agresji się przydadzą ;)
U niego wynika ona tylko ze strachu i złych doświadczeń. Zaatakował mnie kilka razy, ale tylko raz i raczej ostrzegawczo ugryzł, kiedy jeszcze był u mnie. W każdym razie jakoś się dogadywaliśmy, wiedział, że nie chcę zrobić mu krzywdy... Nie wiem, jak będzie teraz, czy mu się nie pogorszyło u nich?

Najważniejsze teraz, żeby go od nich zabrać, żeby w ogóle jeszcze u nich był... :(
Trzymajcie kciuki za Martę, a jeśli jej się nie uda, to przynajmniej będziemy wiedzieli, czy Robak faktycznie się znalazł...

Posted

[quote name='Cudak']Dodzwoniłam się. [B]Oni się teraz zastanawiają, czy na pewno chcą go oddać.

M-A-S-A-K-R-A!

[/B]Po tej dzisiejszej "ucieczce" i po tych smsach... on nie może tam zostać!![/QUOTE]

a dokładniej:

Pani nie odbierała ode mnie telefonów, odrzucała połączenia, dodzwoniłam się dopiero na domowy i usłyszałam, że oni go już chyba nie chcą mi oddac, że się muszą zastanowić, że może lepiej jak [B]oddadzą go do chłopa. [/B]Na moje pytanie do jakiego znów chłopa odpowiedziała, że jutro da mi znac i rozłączyła się...



Możliwe, że chcą oddać go do chłopa, niechcący się wygadała, a mi będą wmawiać, że został u nich...

Posted

Przeczytałam wczoraj - ale znów się rozgadaliście :-), więc ponownie czeka mnie lektura. Napiszę tylko, że zgadzam się z tym co napisaliście o agresywnych psach !

No i, że trzymam kciuki za odebranie chłopaka Robaka :-) Jakoś kiepsko zabrzmiało to co napisała Cudak... Bo niby po co do jakiegoś chłopa. Przecież wszystko jedno komu wydadzą ....

Posted

Marcie nie udało się odebrać Robaka, ale go widziała-żyje.

Ja mam trochę za daleko, żeby jechać i pocałować klamkę, bo pewnie mi nie otworzą.

Czy znacie kogoś z okolic ŚWIDWINA, kto mógłby pomóc?

On nie może u nich zostać, to nie są normalni ludzi, są nieodpowiedzialni i niepoczytalni, po szkołach specjalnych (nie wiem z jakiego powodu tam trafili, ale podejrzewam, że nie tylko z powodu problemów z nauką...).
Nie powinni mieć żadnego zwierzaka, a już na pewno nie psa po takich przejściach...

Posted

Niestety,ale mi się nie udało.
Kobieta cały czas twierdziła,że to tylko pies(odnośnie tego pogryzienia) i na wszelkie próby przekonania jej,że możemy dzisiaj,bez żadnych problemów, zabrać Filipa twierdziła,że ona da mu szansę i odwiezie psa jak znowu zacznie sprawiać kłopoty.

Wpuściła nas bez problemu do klatki(przez domofon powiedzieliśmy o co chodzi),pozwoliła zobaczyć psa-ma się dobrze.Ciężko się z nią dogadać. Odebrałam ją jako osobę niezdecydowaną i nigdy nie powiedziałabym,że to kobieta w wieku 30lat(przez jej zachowanie).Ogółem mam wrażenie,że kobieta nie wie tak do końca co się do niej mówi albo co próbuje wytłumaczyć.

Wydaje mi się,że zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Nie mam podstaw,żeby siłą zabierać jej psa,bo jestem tak naprawdę osobą postronną.
Nie wiem na jakiej podstawie w takiej sytuacji odbierają dogomaniacy psy....

Aha odnośnie ucieczki.....gdy o to zapytałam powiedziała "no ale się odnalazł"

Posted

leni356 napisał(a):
Cudak, jedynie z policją chyba teraz może się udać :(


Wiesz, jak działa policja w Polsce? Olewają nawet tak poważne sprawy, jak np awanturujący się alkoholik, bijący żonę/dzieci. Będzie im się chciało przyjechać na interwencję i pomóc w odebraniu psa?
Wątpię, pewnie wyśmieją mnie i tą umowę adopcyjną. Pies nie jest tam głodzony, ani chyba bity, więc to, że nie wiedzieli, czy go szukać, jak się zgubił... i że moim zdaniem nie jest u nich bezpieczny, nie będzie dla policji odpowiednim argumentem :shake:

Marta666
i tak bardzo Ci dziękuję, bo przynajmniej wiem, że pies żyje, że się znalazł...

Mam jeszcze jeden pomysł, ale nie wiem, czy się uda... Ona pytała, czy nie miałabym dla niej innego psa w zamian. Może spróbuję ją oszukać, powiem, że w przyszłym tygodniu będę miała dla niej ślicznego yorka z różową kokardką, bo ktoś chce go oddać przed Świętami... Tylko czy uwierzy?
Czy zgodzi się oddać Robaka zanim dostanie drugiego psa?

Posted

Oświadczenie zrzeczenia się psa na pewno bym wzięła, a co do kłamstwa- mogę powiedzieć, że ten ktoś się rozmyślił i już nie chce oddać yorka.

Najważniejsze, żeby dała się nabrać.

Posted

Cudak napisał(a):


Ten pies byl w poprzednim domu - od początku chyba bity i poniewierany -jak bylo pisane na wątku wczesniej .Znęcano się na nim -bo pewnie od szczeniaka nie byl pokorny -jak to jamnik .Dlatego też nie toleruje i boi się szczegolnie mlodych mężczyzn -gdyż w tamtej poprzedniej "rodzinie " dorosly już syn wlaścicieli znęcal sie nad nim -zapewne chcąc psa "złamać" i zapanować nad nim . Pies mial wtedy pasek "przyduszający " -to tylko jedna z nieludzkich metod jakie stosowano wobec tego malego ,bezbronnego psa . Kaganiec i przyduszanie psa -nawet w domu -to byla ochrona synalka i rodzinki ,żeby moc wymierzać mu kary albo zalożyć mu smycz . Byl chyba bity wtedy tą smyczą -stąd jego strach przed smyczą czy szelkami . Po kilku latach takiego okrutnego traktowania jamnika -trudno się dziwić teraz ,że pies jest agresywny wobec ludzi czy innych psów . O ile pamiętam -to ten synalek pokazywal wtedy pogryzione łydki -ale sam pies -tak bez powodu chyba nie atakuje ludzi -jesli nie jest np.kopany mocno czy bity smyczą -prawda?Tak bylo chyba od szczeniaka pewnie . Ta agresja psa jest wynikiem kilkuletniego zlego traktowania tego psa . Ci ludzie/pierwsi posiadacze/ powinni być powinni być ukarani wtedy -za maltretowanie kilkuletnie tego psa . On potrzebuje wyjątkowych ,odpowiedzialnych ludzi -i raczej powinien być chyba jedynym psem w domu. Dobrego -odpowiedzialnego domu i ludzi z sercem dla niego .

Posted

Cudak -pamiętasz chyba ,ze zastanawialyśmy się kilka razy na gg i chyba tel. -po tej informacji o tym,że ta kobieta jest po szkole specjalnej -dlaczego ona tam się uczyla i czy w związku z tym nie będzie potem problemow z psem ,bo to pies dla b.odpowiedzialnych ludzi ? No i ona miala byc chyba osobą samotną i bardzo jakoś uparla sie na tego psa -mimo ,że to pies trudny -o czym byla uprzedzana. Teraz prawdopodobnie boją się ,że spotka ich jakaś kara za zle traktowanie psa -albo oględziny moga wykazać ślady bicia np. -to nie chca psa oddać .Pewnie potem pozbędą się go -wywiozą gdzieś dalej o powiedza ,że jednak znow im uciekł .Po tych relacjach Marty i ich sms-ach -nie można psa tam zostawić . To są nie tylko nieodpowiedzialni ludzie- ale i psychicznie niezdolni i niewydolni pod wieloma wzgledami chyba.
Ten pies ma wyjatkowego pecha -z poprzedniej ,znęcajacej się nad nim rodzinki -trafil do kolejnej .Tym razem jeszcze niepewnej psychicznie .:shake: A po psa musi jechać 2-3 osoby raczej -w tym 2 meżczyzn chyba .

Posted

olga7 napisał(a):
Ci ludzie/pierwsi posiadacze/ powinni być powinni być ukarani wtedy -za maltretowanie kilkuletnie tego psa .


Pies miał wcześniej jeszcze innych właścicieli, stąd 2 czipy. Pierwszy właściciel go porzucił ok 30 km od miejsca swojego zamieszkania, ktoś go przygarnął, a potem podobno podrzucił tym potworom, którzy przez kilka lat trzymali go na łańcuchu, a później przeprowadzili się do bloku, gdzie nie mogli sobie poradzić z niezsocjalizowanym psem. Problemem było dla nich to, ze trzeba z nim wychodzić na spacery. Pies podobno już na łańcuchu wykazywał agresję, która pogłębiła się w domu, gdzie był bity. Później ktoś znalazł go w mojej wiosce, pobitego przez dzieci, wygłodzonego... U osoby, która go znalazła był jakieś 3 dni. Przyprowadziła go do mnie tłumacząc się alergią wnuczka, ale podejrzewam, że kogoś ugryzł...

olga7 napisał(a):
On potrzebuje wyjątkowych ,odpowiedzialnych ludzi -i raczej powinien być chyba jedynym psem w domu. Dobrego -odpowiedzialnego domu i ludzi z sercem dla niego .


Tylko, że takich ludzi jest bardzo ciężko znaleźć :-( Większość szuka psa bezproblemowego, młodego, ładnego... Mało kto świadomie decyduje się na agresywnego psa.

Dla niego najlepsza byłaby jakaś samotna kobieta, żeby miał jak najmniej kontaktów z mężczyznami, których się panicznie boi. Za dziećmi, kotami i psami też nie przepada, chociaż do moich psów jakoś się przekonał.



Teraz najważniejsze to go odzyskać, a nie będzie to łatwe i tracę już nadzieję, że w ogóle się uda... :-(

Posted

olga7 napisał(a):
Cudak -pamiętasz chyba ,ze zastanawialyśmy się kilka razy na gg i chyba tel. -po tej informacji o tym,że ta kobieta jest po szkole specjalnej -dlaczego ona tam się uczyla i czy w związku z tym nie będzie potem problemow z psem ,bo to pies dla b.odpowiedzialnych ludzi ? No i ona miala byc chyba osobą samotną i bardzo jakoś uparla sie na tego psa -mimo ,że to pies trudny -o czym byla uprzedzana.


Pamiętam, bo zaniepokoiło mnie wtedy bardzo. Obawiałam się, czy na pewno jest osobą odpowiedzialną i czy nie zrobi mu krzywdy.
Dziwnie się z nią rozmawiało, ale widać było, że zależy jej na psie.

Podejrzewam, że cała ta wczorajsza akcja to raczej z powodu jej męża... pewnie się wściekł, że pies go ugryzł i kazał jej do mnie zadzwonić, że mam go zabrać (dogadałam się z nią, że podwiezie go pociągiem, a ja dojadę te 50 km po niego) i ta późniejsza niby ucieczka mogła być przez niego wymyślona, bo pewnie szkoda mu było kasy na bilet... Może to on pisał te durne smsy..?

Nie wiem, może ona tego psa lubi, może jej na nim zależy i dlatego nie chce go oddać? Może ubłagała tego swojego męża, żeby dał mu jeszcze jedną szansę?


olga7 napisał(a):
A po psa musi jechać 2-3 osoby raczej -w tym 2 meżczyzn chyba .


Można i w 10 osób jechać, ale jeśli nie otworzy drzwi, nic nie zrobimy...

Posted

Fortel z drugim psem nie wiem czy się uda.
Proponowałam jej,że my zabierzemy Filipa,a ona weźmie sobie innego psa,który będzie łagodniejszy i nie będzie z nim problemu. Chwilę się zastanowiła,ale powiedziała,że niech Filip jednak zostanie,ona da mu szansę,po co brać innego,to tylko pies itd.

Jeśli chodzi o moje odczucia wydaje mi się,że oni krzywdy psu nie robią tylko po prostu nie wiedzą jak sobie z nim poradzić. To nie jest pies,który pasuje do ich rodziny.Brat,który był ze mną też tak odebrał tą kobietę.
Pies leżał w kuchni na posłaniu,podeszłam do niego na tyle na ile pozwolił (warczał i poszczekiwał),ale nie wyglądał źle.

Olga7 ja powiedziałam tej kobiecie,że jeżeli dzisiaj odda psa nikt nie będzie miał pretensji,wróci on do Cudaka i znajdziemy mu nowy dom,a ona może adoptować łagodniejszego.
Później próbowaliśmy z innej strony:że złamała warunki adopcji,bo pies uciekł to ona powiedziała,że niektórych sytuacji nie da się przewidzieć i to nie jej wina.

Szkoda,że słowami nie da się przekazać całej sytuacji.
Kobiecie na pewno brak konsekwencji w stosunku do tego co robi,jest niezdecydowana,zachowuje się jakby chciała oddać psa,ale jednak nie chce.
W sumie spodziewałam się,że albo nas nie wpuści jak usłyszy przez domofon kim jesteśmy albo z wielkimi pretensjami wyskoczy. A tu zaskoczenie,bo nawet pozwoliła psa obejrzeć.Czyli z jednej strony odrzuca połączenia z drugiej zaprasza do domu...

Jedno jest pewne-pies o takim charakterze nie zostanie dobrze przez nich pokierowany.

Posted

Nie czytalam teraz calego wątku od nowa -zapomnialam,że ten pies byl dlugo tam na wsi na lancuchu ....
Ci obecni ludzie na pewno psa nie wyprowadzą z tego stanu i dalej bedzie agresywny -jak jest teraz ..

Posted

olga7 napisał(a):
Ci obecni ludzie na pewno psa nie wyprowadzą z tego stanu i dalej bedzie agresywny -jak jest teraz ..


U mnie gryzł raczej ostrzegawczo, nie do krwi i zawsze najpierw długo warczał, ale gryzł dość lekko.

U nich gryzie do krwi i pogryzł już wszystkich w tym domu - tą kobietę, jej matkę i męża. Coś musi być nie tak, skoro przez 4 miesiące im nie zaufał...
Podejrzewam, że problemem jest mąż tej kobiety, którego pewnie denerwuje agresywny pies...

Posted

Dziewczyny - a czy Robak, nie jest przypadkiem chory ? Ból może powodować zachowania agresywne. Może dlatego u Cudaka chwytał tylko ostrzegawczo, a teraz gryzie.

Wiem, zachowanie kobiety sugeruje, że to raczej sytuacja w rodzinie powoduje.

Może jednak pójść tropem choroby, powiedzieć im, że się martwicie jego zachowaniem i pogryzieniami... i zabierzecie go na kontrolę, kilkudniową do weta ? Może wydadzą ...

Posted

Pewnie nie :-) Jednak słyszałam, że w przypadku zachowań agresywnych, niezależnie od rodzaju tych zachowań behawioryści chcą mieć wyniki badań psa. Jakie nie mam pojęcia...

Ale podkreślam - to taka moja luźna sugestia w temacie odbierania :oops:

Posted

Może być i tak ,że jamnik trzymany kilka lat na wsi -na łancuchu :crazyeye: - i zle karmiony pewnie ,chorowity z powodu trzymania go w budzie, czy zimnej szopie - ma jakieś choroby czy urazy ,ktore ciągna się cale lata już -a bicie go i np.kopanie tylko to spotęgowalo . Może np. zlamane żebro czy odbite nerki ? Czy np. wątroba,trzustka albo pluca -itp. Wszystko możliwe -on nie mial robionych chyba do tej pory żadnych badań -ani też RTG czy USG ...Może ma jakieś dawne urazy kręgoslupa czy stawów -po takim maltretowaniu -jakiego doznal przez cale swe życie . Jemu trzeba by zrobić dokladne badania -lącznie z RTG i USG ,być może wtedy będzie wiadomo ,jak jest z jego zdrowiem .Na pewno jednak nie jest to okaz zdrowia -po tylu latach poniewierania nim i zlego traktowania . Ten pies bardzo dużo krzywdy zaznał od ludzi -cale jego życie jest takie trudne i bolesne .To wszystko może być powodem tego ,że pies jest taki jaki jest -nerwowy,agresywny czasem i nieufny . Ogolnie -trudny .:shake:
Może zbierzmy fundusze na chocby podstawowe badania Filipa -zanim znajdzie się Dt czy DS ?

Posted

Nemi napisał(a):
Ale podkreślam - to taka moja luźna sugestia w temacie odbierania :oops:


Na razie napisałam jej (bo nie odbiera tel), że dam jej innego/lepszego psa w zamian, ale nie odpisuje... Jak z tym nie wyjdzie, to można spróbować z wetem, czyli powiedzieć, że zabiorę go tylko na badania, ale nie wiem, czy dam radę się z nią dogadać, jak do niej nic nie dociera :(

olga7 napisał(a):
Może zbierzmy fundusze na chocby podstawowe badania Filipa -zanim znajdzie się Dt czy DS ?


Nie wiem, czy jest sens zbierać, jeśli nie wiemy, czy w ogóle uda się go od nich zabrać?

Trzeba by poprosić o pomoc osobę, która zajmuje się "jamniczą skarpetą" i w razie gdyby Robaka nie udało się odebrać, poszłoby to na innego jamnika...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...