Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jeden dzień z życia zapalenia oskrzeli
********************************

p { margin-bottom: 0.21cm; } - Halo, słucham? - wychrypiała przez bolące, zaschłe gardło.
- Pani mecenas ?
- tak, słucham
- słyszę, że pani chora, ale ja na szybko, tu Magda Witka, ja chciałam tylko spytać, czy pani nie wie, dlaczego mój mąż ma wyłączoną komórkę ?
Nabrała powietrza w płuca. Chryste, dopiero 9 rano a odbierała już któryś z rzędu absurdalny telefon ....
- nie proszę pani, nie wiem
- bo proszę pani on poszedł do sądu zanieść mi dokumenty te co pani wie co miał zanieść bo ja mam dziecko chore i sama pójść nie mogłam no i ma wyłączoną komórkę teraz, pani powinna wiedzieć dlaczego tak się dzieje
- nie, nie wiem proszę pani...
- a ma może pani jakieś podejrzenia dlaczego ma wyłączoną ?
- proszę pani ja mam do pani wielką prośbę
- tak ? ja wszystko chętnie moja kochana pani mecenas !
- to jak chętnie to ja proszę o litość dla mnie, dobrze ? Bo pyta mnie pani o rzeczy o które powinna pani męża spytać jak już wróci do domu albo będzie w zasięgu sieci a ja jestem jak sama pani słyszy ciężko chora i mówienie sprawia mi ból
- aaaa, no to dobrze, to jak się dowiem dlaczego miał wyłączoną to wyślę pani eSeMeSa !
- dobrze, do widzenia – zrezygnowana wcisnęła czerwony przycisk telefonu rozłączając połączenie, była pewna, że pani Magda zadzwoni jeszcze z 15 razy, najwyraźniej dzisiejszy dzień był dniem szczególnym dla pewnego typu osobowości.
Owinęła się długim swetrem i ruszyła do fotela za biurkiem z komputerem. Widząc to, pozornie nieprzytomnie śpiący na kanapie pies skoczył w jej kierunku szczupakiem przez pół pokoju jednocześnie kwicząc niczym zarzynane prosię i rzucił się na nią, wczepiając pazurami i wspinając jak tylko najwyżej mógł i jakby od tego zależało jego życie.


- Ale no dlaczego ty ryczysz znowu, co ty chciałeś ? - wychrypiała z rozpaczą do zawodzącego i drapiącego się na nią na nią psiaka z długimi uszami. Scenariusz skandalicznego zachowania Bugiego jak tylko siadała do komputera powtarzał się tyle razy ... ile razy siadała. Usiłowała zdjąć z siebie histerycznie ryczącego psa, pazury zaczepiały o oczka swetra, pozostawiając dziury.
Jedną ręką walcząc z wściekle wijącym się i wydającym smocze ryki potworem, drugą próbowała odebrać dzwoniący telefon.
- Halo, słucham ?
- Dzień dobry, czy to pani mecenas ?
- tak, słucham.
- oj, chora pani ?
- tak, ale proszę mówić
- Tu Tomek Nowak, no bo ja tak ogólnie chciałem, zapytać, tak co tam w naszej sprawie ?
- czekamy na wyznaczenie terminu rozprawy jak pan zapewne wie, a poza tym nic.
- aha, no to kiedy zadzwonić ?
- jak dostaniemy termin, będziemy musieli przed rozprawą umówić się na spotkanie
- a kiedy to będzie ?
- nie wiem proszę pana, to nie ja wyznaczam terminy rozpraw, tylko sąd.
- to ja w następnym tygodniu zadzwonię, do widzenia !


Rozłączył się. Westchnęła i przytrzymała Bugiego w pozycji „parter” na podłodze.

Posted

p { margin-bottom: 0.21cm; } - Halo, słucham ?
- to jeszcze raz ja Nowak
- tak ?
- oj, dalej pani chora ??? - w głosie Nowaka zabrzmiało szczere i niebotyczne zdumienie. W jednej sekundzie poczuła jak stopień jej wkurwienia poszybował wyżej od wskaźnika termometru, który zatrzymał się na 39,3 ' C. Policzyła po cichu do trzech.
- jeszcze nie zdążyłam wyzdrowieć odkąd się Pan rozłączył minutę temu.
- aha, bo ja dzwonię, żeby porozmawiać
- o sprawie ?
- nie, o sprawie nie ...
- a o czym ?
- o takich ogólnoludzkich spostrzeżeniach socjologicznych ...
- ale czego konkretnie dotyczących ?
- ogólnoludzkich
dostała ataku kaszlu .... rozmówca cierpliwie wyczekiwał aż skończy
- to możemy o tych spostrzeżeniach pani mecenas ?
- wie pan co, musimy coś sobie wyjaśnić, dobrze?
- aha ! – przytaknął z entuzjazmem
- jest pan moim klientem. Mogę z panem rozmawiać o sprawach służbowych. A ogólnoludzkie spostrzeżenia wymieniam tylko z mężem, także proszę mi wybaczyć, zastanowić się co Pan ma mi do powiedzenia w sprawie i dopiero wtedy dzwonić, dobrze ?
- to ja coś wymyślę i tak jak się umówiliśmy, dryndnę w przyszłym tygodniu !
Kłapnął słuchawką nie czekając na „do widzenia”. Nie zdążyła odłożyć aparatu na blat, kiedy znowu zadzwonił.


- Halo ?
- jeszcze raz Magda Witka, jeszcze pani chora słyszę ?
- wie pani – przerwała jej – chora to ja jeszcze będę z tydzień, więc sobie oszczędźmy, dobrze ?
- no dobrze, bo ja chciałam spytać jak pani myśli, jak jakiś sędzia zobaczył mojego męża pod biurem podawczym to mógł go na przykład złapać i przesłuchać ?


Zakręciło jej się w głowie. Zwizualizowała sobie kolejkę pod biurem podawczym i sędziego w todze powiewającej na boki niczym peleryna batmana, łańcuchu z orłem w koronie na szyi, jak wyławia spośród petentów jednego, nieszczęsnego Witkę, łapie go wpół i wlecze biedaka wierzgającego nogami na salę rozpraw.


- no ale niby po co i w jakiej sprawie ? - odważyła się w końcu sprowokować
- no jakiejś mojej z moim eksem ?
- wie pani, teoretycznie wszystko jest możliwe, dziwne rzeczy się ostatnio dzieją na świecie, ale gdyby sąd poszedł po tej linii to naraziłby się na zarzut nieważności takiego przesłuchania
- ale mógł czy nie mógł ?
- wie pani, to bezprzedmiotowa dyskusja – zakaszlała się
- ale pani kaszle, ja może za parę dni zadzwonię porozmawiać jak będzie pani zdrowsza
- dobrze, proszę – wydusiła z siebie w przerwie ataku.

Posted

p { margin-bottom: 0.21cm; } Pies patrzył na nią wyczekująco małymi, szalonymi, brązowymi oczkami i szaleńczo merdał ogonem przypominającym szpadę. Pękała jej głowa i wzbierała fala mdłości. Znowu zadzwonił telefon, bezmyślnie odebrała, było jej wszystko jedno. Fervex stygł, wielka jak nabój na niedźwiedzie tabletka antybiotyku oczekiwała na połknięcie.
- halo, słucham ?
- czy ja się dodzwoniłam do pani adwokat ?
- tak, słucham ?
- bo ja mam innego adwokata w swojej sprawie, ale bym chciała, żeby to pani wystąpiła na mojej apelacji, dałoby się tak ?
- jeśli pani adwokat wyrazi na to zgodę, to mogę wystąpić na pani sprawie, musi Pani jego o zgodę zapytać i taką zgodę uzyskać, najlepiej na piśmie.
- aha, to mam jeszcze jedno pytanie, czy pani się boi mojego adwokata ?
- przepraszam, ale z kim ja rozmawiam ?
- aaa, nie przedstawiłam się, Wojnowska,
- witam, proszę mi powiedzieć dlaczego miałabym się obawiać pani adwokata ?
- nie wiem, pytam
- a jak się nazywa pani adwokat ?
- nie mogę powiedzieć
- dlaczego ?
- bo ja się go boję
zachłysnęła się ze śmiechu, co wywołało kolejny atak kaszlu.
- boi się go pani czy nie ? bo chciałabym wiedzieć ! - kobieta nie zrażona dochodzącymi odgłosami zaawansowanej gruźlicy drążyła interesujący ją temat.
- a ma pani świadomość tego, że to, jak i o co pani pyta to jakaś straszna głupota proszę pani ? - postanowiła odważnie nazwać rzeczy po imieniu i zakończyć rozmowę podążającą wprost do paranoi.
- taaaak ? - w tonie wyraźnie słychać było, że kobieta jest zbita z tropu
- no tak. Proszę się zastanowić czego pani chce i jak nabierze pani odwagi to powiedzieć adwokatowi o chęci dobrania drugiego adwokata i wymienić tych adwokatów nazwiskami, bo przecież z akt sprawy i tak się dowiedzą kim są, prawda ?
- ach tak, dowiedzą się ?
- no a jak inaczej ? przeczytają akta i się dowiedzą.
- to do widzenia – pospiesznie skończyła rozmowę.


Huk z przedpokoju i odgłos sypiącego się tynku sprawił, że w jednej sekundzie zapomniała, że ledwo się rusza z powodu bólu mięśni całego ciała i zakwasów z całonocnego kaszlania.
Do pokoju wturlała się ogumowana, metalowa kula służąca do blokady drzwi. W ściance działowej między przedpokojem a WC – idealnie na wprost drzwi wejściowych, na wysokości jej głowy, ziała dziura wielkości pięści ...
Bugi łapał z podłogi kawałki tynku i pokruszonej ściany karton-gips i galopując po mieszkaniu rzucał je do góry, rozbijały się na podłodze na mniejsze kawałki w różnych częściach pokojów, pies radośnie chrupał i połykał mniejsze kawałki gruzu. Zgięta w pół pogalopowała po szczotkę i rozpoczęła wyścig z psem o szczątki ściany.

Posted

p { margin-bottom: 0.21cm; } Sztuczny bluszcz zawinęła na rurze ogrzewania i spuściła gałęzie na dziurę w ścianie. Miała potworne zawroty głowy, było jej zimno, trzęsła się, piekły ją oczy i pulsowało z bólu czoło. Bolały ją nawet gałki oczne nie pozwalając na ruchy w bok, do góry i w dół. Całkiem zatkany nos pozwalał na oddychanie tylko przez usta. Kaszląc czuła, jakby wyrywały jej się kawałki żywego mięsa w klatce piersiowej.
Telefon pikał, wiadomość SMS ... „choroba chorobą, ale nadal jest pani obrońcą !!!” - nieznany jakiś numer, nie wiedziała o co chodzi. Sprawdziła połączenia – nikt z tego numeru nie dzwonił do niej. Nie była w stanie się przejmować. Nałożyła na sweter gruby, wielki szlafrok, wsadziła do kieszeni nabój antybiotyku wciąż zbierając się w sobie na odwagę, aby go połknąć, zabrała wystygłą szklankę fervexu i powlokła się do łóżka. Bugi schował się pod połami szlafroka i radośnie podskakiwał szczypiąc ją zębami w łydki.
Dzwonek w telefonie zasygnalizował dobijających się „swoich”.
- Cześć, jak tam ?
- Paryż jest piękny, wiesz ? fatalnie chrypisz, jak się czujesz ?
- wiem. Źle, jak wy się czujecie ?
- my dobrze, jesteś łoś, że nie pojechałaś, tu jest wiosna
- jestem
- zadzwonimy z Polski bo roaming drogi, pa !
- pa.


Próbowała ułożyć się w łóżku na siedząco tak, aby zasnąć. Rolkę ręczników papierowych wcisnęła sobie pod lewą pachę. Znowu zadzwonił telefonu. Patrzyła w wyświetlacz nie kojarząc numeru i obiecując sobie, że to ostatnie połączenie, jakie odbierze i zablokuje zaraz przychodzące.
- Słucham ?
- pani mecenas ?
- tak, słucham ?
- nie poznałam pani po głosie, okropnie pani mówi, musi Pani jechać zaraz do aresztu
- a z kim rozmawiam, przepraszam ?
- Pierdusińska, mama Pawła.
- no i co w tym areszcie się stało ?
- musi pani jechać do Pawła do aresztu zaraz
- powoli, co się takiego stało, że muszę z zapaleniem oskrzeli natychmiast jechać do syna ?
- Pawłowi leci krew z odbytu
Przetrawiała informację. Zgwałcili go ? Eee, on stary, grypsujący recydywista.
- leci krew bo ? - zaryzykowała
- bo ma hemoroidy.
- był u lekarza ?
- był dzisiaj
- no i ?
- dostał jakieś leki, maść i czopki
- no i ?
- ale mu to nic nie pomogło i dalej mu krew leci
- zgłosił lekarzowi ?
- zgłosił, ale ten felczer z aresztu mu powiedział, że tak ma być, musi pani tam zaraz jechać !!!
- zastanawiam się po co.
Pierdusińska zamilkła.
- słyszy mnie pani ? Jestem adwokatem, nie lekarzem, może mi pani wyjaśnić dlaczego, żąda pani ode mnie, abym natychmiast jechała do aresztu ?
- żeby Pawła pocieszyć bo go to boli ! a te czopki mu nie pomagają !!!
- nie proszę pani, nie rozumie pani ? jestem adwokatem, prawnikiem, nie mamą czy ciocią pani syna Pawła, nie psychologiem, nie zawodową pocieszycielką i nie widzę osobiście potrzeby wizyty u niego w areszcie w sprawie krwawiących hemoroidów, sądzę też, że byłby skrępowany, gdyby się zorientował, że mi to pani opowiedziała.
Kłap !!! rąbniętej przez Pierdusińską słuchawki telefonicznej boleśnie przebił jej obolałe ucho.
Zadzwonił mąż.
- cześć
- jak się czujesz ?
- fatalnie
- spałaś coś ?
- nie miałam szans
- trzeba było wyłączyć telefon, chcesz coś ze sklepu ?
- nie
- to pa, niedługo będę.
Wcisnęła czerwony przycisk aż telefon się wyłączył. Bugi przytulił się do jej boku mrucząc z rozkoszy.
Obudził ją radosny pisk psów i odgłos otwieranych drzwi wejściowych. Odwróciła się w stronę drzwi wychodzących na przedpokój i twarz jej zanurzyła się w morzu białych, papierowych płatków z rozszarpanej przez Bugiego rolki ręcznika.
- Śpisz ?! - wrzasnął mąż.
- nie, dzisiaj jest Dzień Kobiet, wiesz ? - wychrypiała
- i co w związku z tym, masz dla mnie jakiś prezent ? ! zapiął psy na smycze i trzasnął głośno drzwiami.

Posted

A, no i jeszcze dziura w ścianie po tym jak Bugi pizdnął w nią opornikiem do drzwi ... zapomniałabym, widzicie ...



nie na wylot na szczęście.

Posted

[quote name='E-S']No i nikt nie powiedział, jak Wam się mój amant turecki podobywowuje ? :evil_lol:
No ej no weźcie :eviltong:[/QUOTE]
Poszłam obejrzeć jamanta -taka prawdziwa mężczyzna że aż strach!

Posted

[quote name='Florentynka']Poszłam obejrzeć jamanta -taka prawdziwa mężczyzna że aż strach![/QUOTE]

Ale dzie on mnie wykopał weź powiedz ??? Coż temu człowiekowi do głowy w ogóle przyszło ? Turcy jedzą psy ? Bo może po liczbie psich imprez różnych jakoś mnie wyhaczył ... Naprawdę to był jakiś dzień wariata. Dzisiaj jest zupełnie inaczej.
No a jak zobaczyłam gościa to z fotela spadłam z wrażenia :D Narcyzm wiecznie żywy :D :D :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...