Dzika_Figa Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Przyznaj się, sama mu to pióro siłą wepchnęłaś do tej niewinnej mordki! Bugi nie mógł tyego zrobić! Przecież to aniołek mały jest, no... :evil_lol::diabloti: Quote
majuska Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Wiedziałam, że te fotki na foteliku to tylko wstęp do jakiejś strasznej historii:evil_lol::evil_lol: Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Chcecie, żebym tu wkleiła taką jedną bajkę ? :D Trochę o Bugim a trochę nie tylko. Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Jeden dzień z życia zapalenia oskrzeli ******************************** p { margin-bottom: 0.21cm; } - Halo, słucham? - wychrypiała przez bolące, zaschłe gardło. - Pani mecenas ? - tak, słucham - słyszę, że pani chora, ale ja na szybko, tu Magda Witka, ja chciałam tylko spytać, czy pani nie wie, dlaczego mój mąż ma wyłączoną komórkę ? Nabrała powietrza w płuca. Chryste, dopiero 9 rano a odbierała już któryś z rzędu absurdalny telefon .... - nie proszę pani, nie wiem - bo proszę pani on poszedł do sądu zanieść mi dokumenty te co pani wie co miał zanieść bo ja mam dziecko chore i sama pójść nie mogłam no i ma wyłączoną komórkę teraz, pani powinna wiedzieć dlaczego tak się dzieje - nie, nie wiem proszę pani... - a ma może pani jakieś podejrzenia dlaczego ma wyłączoną ? - proszę pani ja mam do pani wielką prośbę - tak ? ja wszystko chętnie moja kochana pani mecenas ! - to jak chętnie to ja proszę o litość dla mnie, dobrze ? Bo pyta mnie pani o rzeczy o które powinna pani męża spytać jak już wróci do domu albo będzie w zasięgu sieci a ja jestem jak sama pani słyszy ciężko chora i mówienie sprawia mi ból - aaaa, no to dobrze, to jak się dowiem dlaczego miał wyłączoną to wyślę pani eSeMeSa ! - dobrze, do widzenia – zrezygnowana wcisnęła czerwony przycisk telefonu rozłączając połączenie, była pewna, że pani Magda zadzwoni jeszcze z 15 razy, najwyraźniej dzisiejszy dzień był dniem szczególnym dla pewnego typu osobowości. Owinęła się długim swetrem i ruszyła do fotela za biurkiem z komputerem. Widząc to, pozornie nieprzytomnie śpiący na kanapie pies skoczył w jej kierunku szczupakiem przez pół pokoju jednocześnie kwicząc niczym zarzynane prosię i rzucił się na nią, wczepiając pazurami i wspinając jak tylko najwyżej mógł i jakby od tego zależało jego życie. - Ale no dlaczego ty ryczysz znowu, co ty chciałeś ? - wychrypiała z rozpaczą do zawodzącego i drapiącego się na nią na nią psiaka z długimi uszami. Scenariusz skandalicznego zachowania Bugiego jak tylko siadała do komputera powtarzał się tyle razy ... ile razy siadała. Usiłowała zdjąć z siebie histerycznie ryczącego psa, pazury zaczepiały o oczka swetra, pozostawiając dziury. Jedną ręką walcząc z wściekle wijącym się i wydającym smocze ryki potworem, drugą próbowała odebrać dzwoniący telefon. - Halo, słucham ? - Dzień dobry, czy to pani mecenas ? - tak, słucham. - oj, chora pani ? - tak, ale proszę mówić - Tu Tomek Nowak, no bo ja tak ogólnie chciałem, zapytać, tak co tam w naszej sprawie ? - czekamy na wyznaczenie terminu rozprawy jak pan zapewne wie, a poza tym nic. - aha, no to kiedy zadzwonić ? - jak dostaniemy termin, będziemy musieli przed rozprawą umówić się na spotkanie - a kiedy to będzie ? - nie wiem proszę pana, to nie ja wyznaczam terminy rozpraw, tylko sąd. - to ja w następnym tygodniu zadzwonię, do widzenia ! Rozłączył się. Westchnęła i przytrzymała Bugiego w pozycji „parter” na podłodze. Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 p { margin-bottom: 0.21cm; } - Halo, słucham ? - to jeszcze raz ja Nowak - tak ? - oj, dalej pani chora ??? - w głosie Nowaka zabrzmiało szczere i niebotyczne zdumienie. W jednej sekundzie poczuła jak stopień jej wkurwienia poszybował wyżej od wskaźnika termometru, który zatrzymał się na 39,3 ' C. Policzyła po cichu do trzech. - jeszcze nie zdążyłam wyzdrowieć odkąd się Pan rozłączył minutę temu. - aha, bo ja dzwonię, żeby porozmawiać - o sprawie ? - nie, o sprawie nie ... - a o czym ? - o takich ogólnoludzkich spostrzeżeniach socjologicznych ... - ale czego konkretnie dotyczących ? - ogólnoludzkich dostała ataku kaszlu .... rozmówca cierpliwie wyczekiwał aż skończy - to możemy o tych spostrzeżeniach pani mecenas ? - wie pan co, musimy coś sobie wyjaśnić, dobrze? - aha ! – przytaknął z entuzjazmem - jest pan moim klientem. Mogę z panem rozmawiać o sprawach służbowych. A ogólnoludzkie spostrzeżenia wymieniam tylko z mężem, także proszę mi wybaczyć, zastanowić się co Pan ma mi do powiedzenia w sprawie i dopiero wtedy dzwonić, dobrze ? - to ja coś wymyślę i tak jak się umówiliśmy, dryndnę w przyszłym tygodniu ! Kłapnął słuchawką nie czekając na „do widzenia”. Nie zdążyła odłożyć aparatu na blat, kiedy znowu zadzwonił. - Halo ? - jeszcze raz Magda Witka, jeszcze pani chora słyszę ? - wie pani – przerwała jej – chora to ja jeszcze będę z tydzień, więc sobie oszczędźmy, dobrze ? - no dobrze, bo ja chciałam spytać jak pani myśli, jak jakiś sędzia zobaczył mojego męża pod biurem podawczym to mógł go na przykład złapać i przesłuchać ? Zakręciło jej się w głowie. Zwizualizowała sobie kolejkę pod biurem podawczym i sędziego w todze powiewającej na boki niczym peleryna batmana, łańcuchu z orłem w koronie na szyi, jak wyławia spośród petentów jednego, nieszczęsnego Witkę, łapie go wpół i wlecze biedaka wierzgającego nogami na salę rozpraw. - no ale niby po co i w jakiej sprawie ? - odważyła się w końcu sprowokować - no jakiejś mojej z moim eksem ? - wie pani, teoretycznie wszystko jest możliwe, dziwne rzeczy się ostatnio dzieją na świecie, ale gdyby sąd poszedł po tej linii to naraziłby się na zarzut nieważności takiego przesłuchania - ale mógł czy nie mógł ? - wie pani, to bezprzedmiotowa dyskusja – zakaszlała się - ale pani kaszle, ja może za parę dni zadzwonię porozmawiać jak będzie pani zdrowsza - dobrze, proszę – wydusiła z siebie w przerwie ataku. Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 p { margin-bottom: 0.21cm; } Pies patrzył na nią wyczekująco małymi, szalonymi, brązowymi oczkami i szaleńczo merdał ogonem przypominającym szpadę. Pękała jej głowa i wzbierała fala mdłości. Znowu zadzwonił telefon, bezmyślnie odebrała, było jej wszystko jedno. Fervex stygł, wielka jak nabój na niedźwiedzie tabletka antybiotyku oczekiwała na połknięcie. - halo, słucham ? - czy ja się dodzwoniłam do pani adwokat ? - tak, słucham ? - bo ja mam innego adwokata w swojej sprawie, ale bym chciała, żeby to pani wystąpiła na mojej apelacji, dałoby się tak ? - jeśli pani adwokat wyrazi na to zgodę, to mogę wystąpić na pani sprawie, musi Pani jego o zgodę zapytać i taką zgodę uzyskać, najlepiej na piśmie. - aha, to mam jeszcze jedno pytanie, czy pani się boi mojego adwokata ? - przepraszam, ale z kim ja rozmawiam ? - aaa, nie przedstawiłam się, Wojnowska, - witam, proszę mi powiedzieć dlaczego miałabym się obawiać pani adwokata ? - nie wiem, pytam - a jak się nazywa pani adwokat ? - nie mogę powiedzieć - dlaczego ? - bo ja się go boję zachłysnęła się ze śmiechu, co wywołało kolejny atak kaszlu. - boi się go pani czy nie ? bo chciałabym wiedzieć ! - kobieta nie zrażona dochodzącymi odgłosami zaawansowanej gruźlicy drążyła interesujący ją temat. - a ma pani świadomość tego, że to, jak i o co pani pyta to jakaś straszna głupota proszę pani ? - postanowiła odważnie nazwać rzeczy po imieniu i zakończyć rozmowę podążającą wprost do paranoi. - taaaak ? - w tonie wyraźnie słychać było, że kobieta jest zbita z tropu - no tak. Proszę się zastanowić czego pani chce i jak nabierze pani odwagi to powiedzieć adwokatowi o chęci dobrania drugiego adwokata i wymienić tych adwokatów nazwiskami, bo przecież z akt sprawy i tak się dowiedzą kim są, prawda ? - ach tak, dowiedzą się ? - no a jak inaczej ? przeczytają akta i się dowiedzą. - to do widzenia – pospiesznie skończyła rozmowę. Huk z przedpokoju i odgłos sypiącego się tynku sprawił, że w jednej sekundzie zapomniała, że ledwo się rusza z powodu bólu mięśni całego ciała i zakwasów z całonocnego kaszlania. Do pokoju wturlała się ogumowana, metalowa kula służąca do blokady drzwi. W ściance działowej między przedpokojem a WC – idealnie na wprost drzwi wejściowych, na wysokości jej głowy, ziała dziura wielkości pięści ... Bugi łapał z podłogi kawałki tynku i pokruszonej ściany karton-gips i galopując po mieszkaniu rzucał je do góry, rozbijały się na podłodze na mniejsze kawałki w różnych częściach pokojów, pies radośnie chrupał i połykał mniejsze kawałki gruzu. Zgięta w pół pogalopowała po szczotkę i rozpoczęła wyścig z psem o szczątki ściany. Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 p { margin-bottom: 0.21cm; } Sztuczny bluszcz zawinęła na rurze ogrzewania i spuściła gałęzie na dziurę w ścianie. Miała potworne zawroty głowy, było jej zimno, trzęsła się, piekły ją oczy i pulsowało z bólu czoło. Bolały ją nawet gałki oczne nie pozwalając na ruchy w bok, do góry i w dół. Całkiem zatkany nos pozwalał na oddychanie tylko przez usta. Kaszląc czuła, jakby wyrywały jej się kawałki żywego mięsa w klatce piersiowej. Telefon pikał, wiadomość SMS ... „choroba chorobą, ale nadal jest pani obrońcą !!!” - nieznany jakiś numer, nie wiedziała o co chodzi. Sprawdziła połączenia – nikt z tego numeru nie dzwonił do niej. Nie była w stanie się przejmować. Nałożyła na sweter gruby, wielki szlafrok, wsadziła do kieszeni nabój antybiotyku wciąż zbierając się w sobie na odwagę, aby go połknąć, zabrała wystygłą szklankę fervexu i powlokła się do łóżka. Bugi schował się pod połami szlafroka i radośnie podskakiwał szczypiąc ją zębami w łydki. Dzwonek w telefonie zasygnalizował dobijających się „swoich”. - Cześć, jak tam ? - Paryż jest piękny, wiesz ? fatalnie chrypisz, jak się czujesz ? - wiem. Źle, jak wy się czujecie ? - my dobrze, jesteś łoś, że nie pojechałaś, tu jest wiosna - jestem - zadzwonimy z Polski bo roaming drogi, pa ! - pa. Próbowała ułożyć się w łóżku na siedząco tak, aby zasnąć. Rolkę ręczników papierowych wcisnęła sobie pod lewą pachę. Znowu zadzwonił telefonu. Patrzyła w wyświetlacz nie kojarząc numeru i obiecując sobie, że to ostatnie połączenie, jakie odbierze i zablokuje zaraz przychodzące. - Słucham ? - pani mecenas ? - tak, słucham ? - nie poznałam pani po głosie, okropnie pani mówi, musi Pani jechać zaraz do aresztu - a z kim rozmawiam, przepraszam ? - Pierdusińska, mama Pawła. - no i co w tym areszcie się stało ? - musi pani jechać do Pawła do aresztu zaraz - powoli, co się takiego stało, że muszę z zapaleniem oskrzeli natychmiast jechać do syna ? - Pawłowi leci krew z odbytu Przetrawiała informację. Zgwałcili go ? Eee, on stary, grypsujący recydywista. - leci krew bo ? - zaryzykowała - bo ma hemoroidy. - był u lekarza ? - był dzisiaj - no i ? - dostał jakieś leki, maść i czopki - no i ? - ale mu to nic nie pomogło i dalej mu krew leci - zgłosił lekarzowi ? - zgłosił, ale ten felczer z aresztu mu powiedział, że tak ma być, musi pani tam zaraz jechać !!! - zastanawiam się po co. Pierdusińska zamilkła. - słyszy mnie pani ? Jestem adwokatem, nie lekarzem, może mi pani wyjaśnić dlaczego, żąda pani ode mnie, abym natychmiast jechała do aresztu ? - żeby Pawła pocieszyć bo go to boli ! a te czopki mu nie pomagają !!! - nie proszę pani, nie rozumie pani ? jestem adwokatem, prawnikiem, nie mamą czy ciocią pani syna Pawła, nie psychologiem, nie zawodową pocieszycielką i nie widzę osobiście potrzeby wizyty u niego w areszcie w sprawie krwawiących hemoroidów, sądzę też, że byłby skrępowany, gdyby się zorientował, że mi to pani opowiedziała. Kłap !!! rąbniętej przez Pierdusińską słuchawki telefonicznej boleśnie przebił jej obolałe ucho. Zadzwonił mąż. - cześć - jak się czujesz ? - fatalnie - spałaś coś ? - nie miałam szans - trzeba było wyłączyć telefon, chcesz coś ze sklepu ? - nie - to pa, niedługo będę. Wcisnęła czerwony przycisk aż telefon się wyłączył. Bugi przytulił się do jej boku mrucząc z rozkoszy. Obudził ją radosny pisk psów i odgłos otwieranych drzwi wejściowych. Odwróciła się w stronę drzwi wychodzących na przedpokój i twarz jej zanurzyła się w morzu białych, papierowych płatków z rozszarpanej przez Bugiego rolki ręcznika. - Śpisz ?! - wrzasnął mąż. - nie, dzisiaj jest Dzień Kobiet, wiesz ? - wychrypiała - i co w związku z tym, masz dla mnie jakiś prezent ? ! zapiął psy na smycze i trzasnął głośno drzwiami. Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Oczekując na godzinę "0" nocnej porcji leków weszła na swoje konto na fejsbuku. Chat i wiadomości pulsowały, gorące od miłosnych wynurzeń poczynionych w nieznanym jej języku przez ciemnoskórego amanta .... http://www.facebook.com/cetin.aygoren Quote
jostel5 Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Ooooo...Jaki Ty masz talent literacki!:crazyeye::) Już po lekturze pamietnika Bugiego WIEDZIAŁAM ,że coś jest na rzeczy! Pisz jeszcze!PISZ!:loveu: Quote
jostel5 Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Łeeeeeeeeeeeeeeeeee....Rozczarowanam!:) Ale kiedyś,niedługo c.d. będzie...? Quote
Dzika_Figa Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Słów mi brak. Pozostaje mi tylko złozyć Ci wyrazy współczucia i życzyć szybkiego powrotu do zdrowia i bardziej rozgarniętych klientów... Quote
Florentynka Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 E-S: wyrazy współczucia i wyrazy uznania! Jedyne co można zrobić kiedy życie staje się zbyt upiorne to przerobić to na bajkę. Trzymaj się! Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 [quote name='jostel5']Łeeeeeeeeeeeeeeeeee....Rozczarowanam!:) Ale kiedyś,niedługo c.d. będzie...? :D nie wiem, czy niedługo. Paczka przyszła ... [IMG=http://img850.imageshack.us/img850/9707/dsc4043l.jpg] Rrrozkosz pękających bąbelków Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 A, no i jeszcze dziura w ścianie po tym jak Bugi pizdnął w nią opornikiem do drzwi ... zapomniałabym, widzicie ... nie na wylot na szczęście. Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 No i nikt nie powiedział, jak Wam się mój amant turecki podobywowuje ? :evil_lol: No ej no weźcie :eviltong: Quote
Florentynka Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 [quote name='E-S']No i nikt nie powiedział, jak Wam się mój amant turecki podobywowuje ? :evil_lol: No ej no weźcie :eviltong:[/QUOTE] Poszłam obejrzeć jamanta -taka prawdziwa mężczyzna że aż strach! Quote
jostel5 Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 http://img96.imageshack.us/img96/1120/dsc4059.jpg -tu jest komiczny! :) Mina-żaden pies takiej nie zrobi!:) A amant? Amantowaty i roznegliżowany...Ciekawe,po co?;) Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 [quote name='Florentynka']Poszłam obejrzeć jamanta -taka prawdziwa mężczyzna że aż strach![/QUOTE] Ale dzie on mnie wykopał weź powiedz ??? Coż temu człowiekowi do głowy w ogóle przyszło ? Turcy jedzą psy ? Bo może po liczbie psich imprez różnych jakoś mnie wyhaczył ... Naprawdę to był jakiś dzień wariata. Dzisiaj jest zupełnie inaczej. No a jak zobaczyłam gościa to z fotela spadłam z wrażenia :D Narcyzm wiecznie żywy :D :D :D Quote
E-S Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 [quote name='evel']Ewo, czy Ty coś piszesz? :cool3:[/QUOTE] pisma procesowe w dużej liczbie, chcesz jakieś ? :D Quote
evel Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Nie no, stawiałam na jakieś pamiętniki jak przetrwać z Bugotworem, czy cuś :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.