magda222 Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Fajna fotorelacja :) Mały szczęściarz :loveu: A tą małą fotkę sobowtóra gdzie wygrzebałaś? Quote
magorek Posted July 28, 2009 Author Posted July 28, 2009 Coś mi się wydaje że to nie sobowtór tylko ten sam psiak. Zdjecie jest ze strony fundacji Amikat (Fundacja SOS dla Zwierząt). Rozmawiałam już z Mają, pod której był opieką, i leśnik (bo tak go nazwali) się im zgubił..... Quote
magorek Posted July 28, 2009 Author Posted July 28, 2009 Tak. na pewno happy end :loveu: jak Maja pozwoli, wkleję jutro jej list do mnie z historią leśnika-mailo-mirka (freddy'ego);) Mirek (trudno, nie umiem się przyzwyczaić do Freddy'ego:eviltong:) śpi sobie właśnie koło mnie na kocyku. Oj czas już był najwyższy żeby psina miała stały dom. Taki młodasek, a tyle domów już zaliczył..... :roll: Cieszę sie że teraz wiem o nim ciut wiecej, niż to czego dowiedziałam się w schronisku:multi: Quote
magorek Posted July 29, 2009 Author Posted July 29, 2009 List od Maji: Oczywiście, to nasz psiak!!! Strasznie się cieszę, że się znalazł i że ma dom! To jest piesek, który około 4 miesięcy temu nagle pojawił się w okolicy Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie, najprawdopodobiej został tam przez kogoś porzucony. Teren Ogrodu to po prostu pola uprawne, lasy itp. i nie jest ogrodzony całkowicie. Pan, który jest szefem firmy ochroniarskiej odpowiedzialnej za ochronę terenu Ogrodu zaopiekował się psiakiem, wziął go do weterynarza, zaszczepił, usunął kleszcze, karmił go. Ale ma swojego dużego psa (z którym zresztą Mirek się uwielbiał bawić) i nie mógł przygarnąć Mirka. Tak więc Mirek był pod opieką, ale nie miał swojego człowieka. Ponieważ ja współpracuję z Ogrodem zawodowo, poproszono mnie o szukanie mu domu. Ale że jest lato i wysyp porzuconych zwierzaków, to sama wiesz... Kilka tygodni temu nagle piesek zniknął, wszyscy się martwili, szukali go - a tu widocznie komuś Mirek przeszkadzał i ktoś dał znać do schroniska w Rudzie albo do Straży Miejskiej i go odłowili. Bo nie wierzę, że sam uciekł, bardzo się trzymał Ogrodu i tego pana, który się nim zaopiekował. W Ogrodzie taką przylepą był tylko przy tym panu, innych się bał - ale po prostu nie miał swojego miejsca. Tojest niesamowite, że się znalazł w ten sposób, jak się wszyscy ucieszą w Ogrodzie!! Bardzo Ci dziękuję, że się odezwałaś no i super, że dałaś mu dom!!! Pozdrawiam serdecznie! Maja A może masz ochotę zaangażować się na rzecz zwierzaków? Zapraszamy! Tak to więc wyglądały przygody leśnika (mailo, mirka) zanim do mnie trafił;) c.d.n. (ale przygód już zupełnie innej natury):p Quote
magorek Posted July 29, 2009 Author Posted July 29, 2009 Mirek dzisiaj pozytywnie przeszedł próbę czekania na panią pod sklepem. Pierwsza próba była nieudana, bo tak się wyrywał, że nie odważyłam się go zostawić:lol: Dziś spróbowaliśmy znowu. Posadziłam psiaka, pogłaskałam, powiedziałam, źe ma grzecznie czekać, że zaraz przyjdę i udało się :multi:. Był bardzo grzeczny:loveu: Quote
magorek Posted July 29, 2009 Author Posted July 29, 2009 Dzisiaj poszliśmy z mirkiem na spacerek do sklepu zoologicznego po nową miskę, szampon i zabawkę do gryzienia. Głupia Pani nie pomyślała, że mirek boi się ruchu samochodów i musiała go wziąsć na ręce, a potem zmienić trasę na dłuższą, ale mniej uczęszczną. Za to wracaliśmy tramwajem (mirek oczywiście w moich objęciach). A potem kolejna trauma - dzisiejsza kąpiel:razz: łatwo nie było: trzy osoby na jednego przerazonego psa:evil_lol: Za to potem niekończące się domaganie się pieszczot i zabawy. A co - zadośćuczynienie za wyrządzone szkody musi być:diabloti: Quote
magorek Posted July 29, 2009 Author Posted July 29, 2009 Aha. Zapomniałam dodać, że wraz z nową miską apetyt psiakowi wrócił :loveu: tak szybko zjada, jakby ktos mu chciał jedzonko z miski wykraść :razz: [SIZE="1"]Patrz Mirek, coś mi się wydaje że piszemy sami dla siebie. :-o Quote
Dariette. Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 ojej ,to widzę, że Miruś się już zadomawia, jak miło. :loveu: czekam na fotyyy. :loveu: odwiedzać cudownego Mirka i pańcię o wielkim serduchu, to skandal, by tu nikt nie pisał. :mad: Quote
magda222 Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 [quote name='magorek']Aha. Zapomniałam dodać, że wraz z nową miską apetyt psiakowi wrócił :loveu: tak szybko zjada, jakby ktos mu chciał jedzonko z miski wykraść :razz: Patrz Mirek, coś mi się wydaje że piszemy sami dla siebie. :-o Super,bo o to się najbardziej martwiłam... Zaglądam tu codziennie. Quote
Pianka Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Śliczny Mirek:loveu: Wsatwiaj zdjecia w regulaminowym rozmiarze i max 5 fot na jeden post. Quote
magorek Posted July 31, 2009 Author Posted July 31, 2009 Postaram się Pianko (tylko nie bardzo wiem, jak zrobić mniejsze fotki - wystarczy mniejsza rozdzielczość?) Mirek wczoraj dostał gumową, piszczącą kość - ale sie jej boi:placz: A to zdjęcia z porannych pieszczot (nie daje mi się ubrać pieszczoch mały,tak domaga się głaskania:p http://w.fotka.pl/47d45df187.jpg http://w.fotka.pl/1b4abd5dbb.jpg http://w.fotka.pl/c39e5d0e3d.jpg http://w.fotka.pl/40a4609e49.jpg http://w.fotka.pl/3fd6dc298c.jpg Quote
Dariette. Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 wyjątkowo rozkoszny ten twój pieszczoch. :loveu: teraz musi być w siódmym niebie, ze schronu wprost do wymarzonego domu. ;) Quote
magorek Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Mirek nam dziś wykręcił taki numer, że ho ho :cool3: Byłam z pracy; nagle o 12.30 telefon: "Magda mirek znikł" :razz:.... Siostra szła do sklepu, mirek chciał iść z nią, ale go nie wzieła. Nieco obrażony wrócił z mamą do kuchni lecz po chwili już go nie było :shake: Mamy z kuchni wyjście na ogród i było z racji upału otwarte, ale wszystkie bramki ogrodowe były pozamykane na cztery spusty (jak widać dla mirka to zadna przeszkoda) :crazyeye: Mama wskoczyła w samochód i zaczęła go szukać, siostra tak samo, ja zwolniłam się z pracy i szukałam go tam, gdzie zazwyczaj chodzimy na spacery (na polach). Telefony do schroniska i do straży miejskiej -nic nie dały. Żaden z sąsiadów też psa nie widział. Jakby rozpłynął sie w powietrzu :shake: W końcu o 16.00 wróciłam do domu i przygotowałam ulotki z jego zdjęciem i inf. o zaginięciu, wydrukowałam. Wtedy wróciła mama. Gdy otwierałam jej drzwi do garażu, nagle usłyszałyśmy pisk i zza rogu domu wyskoczył nasz mirek. :multi: Na pewno nie było go w ogrodzie bo to mały ogródek i każde z nas go w nim szukało. Jakimś jemu tylko znanym sposobem udaje mu się przedostać przez siatkę i wybrać na samowolną przechadzkę. :mad: Nie mam pojęcia gdzie się przez te kilka godzin podziewał, w każdym razie jest czysty :cool1: boję się, że za którymś razem to się tak szczęśliwie nie skończy:shake: Jak mam tym ucieczkom zaradzić (to już druga w tym tygodniu :angryy:) Mam go nie wypuszczać samego do ogrodu? ale on uwielbia sobie leżeć na zielonej trawce. Mam mu przypiąć nasze dane adresowe? ale to nie gwarantuje, że ten kto uciekiniera znajdzie, zechce go nam oddać:shake: Przejżałyśmy siatkę i nie ma w niej dziur, ta część uszkodzona przez burzę, została naprawiona. Jedyna możliwość to taka, że przepełza przez bramę wjazdową (ale tam jest wąska szczelina) albo przeskakuje (w co nie chce mi się wierzyć:crazyeye:), no albo czaruje:lol: Teraz śpi sobie jak gdyby nigdy nic, obok mnie, na podusi:p a ja głowię się co mam zrobić... Quote
magorek Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Sprawa się wyjaśniła Zrobiłyśmy z mamą eksperyment :lol: Pokazałam mirkowi ze wychodzę, miałam schowaną w kieszeni smycz, powiedziałam "pies zostaje", mama go chwyciła za obrożę (inaczej wyjść bym nie dała rady) gdy zamknęłam za sobą furtkę, puściła go. Ja się przyczaiłam w pewnej odległości; a mirek, mirek zaczął niemiłosiernie piszczć, rzucił się na furtkę, która ma taki wzór, że na wysokości 30cm od ziemi, jest pas około 15 cm szer, tworzący szparę, biegnącą tak, że tworzy taki wewnętrzny (tj. na powierzchni futki) prostokąt, mirek prezecisnął przez szparę najpierw głowę, potem przednia łapkę, potem zaczął podskakiwać na tylnych łapkach, aż w końcu cały się przecisnął:evil_lol: oczom nie mogłam uwierzyć, bo to szpara wielkości jego głowy :crazyeye: właśnie skończyłyśmy ją zadrutowywać. :diabloti: Nasza bramka wygląda teraz nieco dziwinie :lol: ale mam nadzieję że problem ucieczek został zażengany:cool3: (choć kto to wie, bo niesamowicie inteligentne psisko mi się trafiło :loveu:) Quote
Korciaczki Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Dobry wieczór szanownemu Mireczkowi :eviltong: Quote
Dariette. Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 no proszę, proszę. Mirek tak zakochany w pańci, że wskoczy za nią w ogień, a nawet w szparę w furtce. ;) dobrze, że happy end, a Mircia wygłaskać proszę. :loveu::loveu::loveu: Quote
magorek Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Dariette. napisał(a):no proszę, proszę. Mirek tak zakochany w pańci, że wskoczy za nią w ogień, a nawet w szparę w furtce. ;) dobrze, że happy end, a Mircia wygłaskać proszę. :loveu::loveu::loveu: Oczywiście. Już został wygłaskany i właśnie przyszedł po kolejne głaski. Strasznie się o niego martwiliśmy. Aż mnie usta bolą od kilkugodzinnego gwizdania za nim :lol: Jak się dziś odnalazł, to tak krzyknęłam ze zdumienia (bo właśnie zwątpiłam że go jeszcze dziś zobaczę) i radości, że się aż mnie przestraszył. :lol: To cud że znalazł drogę do domu, który ma dopiero od tygodnia:roll: :razz: Quote
magorek Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Korciaczki napisał(a):Dziękujemy za kciuki za Szeryfa :oops: takie fajne kocię, że jak tu nie trzymać kciuków:p. Opowiecie coś o tym, jak na niego trafiłyście? Quote
Korciaczki Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 magorek napisał(a):takie fajne kocię, że jak tu nie trzymać kciuków:p. Opowiecie coś o tym, jak na niego trafiłyście? Wracałyśmy z Korą naszą ze spaceru i pod zakłądem fryzjerskim zauważyłyśmy go. Taki biedny był, robaki żywcem go zjadały, oczka prawie całe zarośniete i taki osowiały i smutny :-( Quote
magorek Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 Korciaczki napisał(a):Wracałyśmy z Korą naszą ze spaceru i pod zakłądem fryzjerskim zauważyłyśmy go. Taki biedny był, robaki żywcem go zjadały, oczka prawie całe zarośniete i taki osowiały i smutny :-( Biedaczysko. :-( Uratowałyście go od śmierci :modla: Quote
magorek Posted August 8, 2009 Author Posted August 8, 2009 Niestety w chwili obecnej mam pod ręką tylko aparat w telefonie (reszta pojechała na wakacje, więc zdjecia średnie... Dziś mijają dwa tygodnie odkąd Pan Mirek zawitał do mojego domu:loveu: mirek i moje kolana:eviltong: mirek i moja noga:lol: Quote
diabelkowa Posted August 8, 2009 Posted August 8, 2009 oo widze ze sie przerodzilo w galerie :)) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.