Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

leni356 napisał(a):
Serio? u mnie na osiedlu wszystkie yorki gryzące, każdy na nie patrzy z grymasem na twarzy :evil_lol:

Hm, co tu zrobić żeby Marince się trafił dobry domek :hmmmm:


Bo to są takie paskudy, one tylko ładnie wyglądają!

  • Replies 51
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Odpisała mi jeszcze raz Pani w sprawie Marinki.
Oto co napisała:
Witam i dziękuję serdecznie za zdjęcia Marinki:)
jest przeurocza.
Mam pytanie, gdyż jest to bardzo ważne.
Ja oraz mąż, pracujemy codziennie, nie ma nas w domu od ok 8-16,
czy Marinka jest pieskiem, który dałby radę tyle wytrzymać bez wychodzenia na dwór?
Już nawet myślałam, by na ten czas załatwiała się do kuwety, ale to chyba nie byłoby najlepsze rozwiązanie.
Oraz, czy Marinka lubi dzieci? Mam 2,5 roczną córeczkę, która uwielbia psy,
ja jestem przyzwyczajona do dużych psów (wychowałam się w domu, w którym były tylko duże psy,
bernardyn, wilczur), zawsze poświęcaliśmy ok 1,5h by tak duży piesek wybiegał się na dworze, gdyż żył w mieszkaniu,
dlatego teraz, chciałabym pieska mniejszego, by i córeczka miała radość z tego, że utrzyma pieska na smyczy,
czy nawet to, że podczas zabaw, piesek ciesząc się, nie zadepcze mojej córy :)

Byłabym wdzięczna za dodatkowe informacje.

I ile latek ma Marinka?
Pozdrawiam,


To teraz dziewczyny, co mam jej napisać?
Maciaszku, Ty będziesz jutro w schronisku, dowiedz się o niej co tylko możesz.
Jesteś jedyną osobą która ją widziała i miała z nią kontakt.
Decyduj i powiedz co mam napisać.
Dla mnie brzmi dobrze..

Posted

Napisałam do Maciaszka PW i nawet e-maila gdyby sie nie mogła zalogować na Dogo...
Teraz już kończę, jutro rano chciałabym tej Pani odpisać.:lol:

Posted

Uważajcie z jej adopcją, zeby nie skończyła w klatce w czyjejś piwnicy rodząc takie same kolejne "yorki", sprzedawane później hurtem po 600 zł. Ludzie potrafią omamić obietnicami. Gdyby znalazł się dom, to może udałoby sie ją wysterylizować przed wydaniem? Lepiej byłoby chyba nawet zrobić zbiórkę pieniędzy na dobę czy dwie w szpitaliku, niż wydać ją bez zabiegu.
Jesli chodzi o dzieci, to yorki nie przepadaja za nimi szczególnie, preferują dorosłe osoby, zresztą to są terriery, wiec sa charakterne. Poza tym wymagają duzo uwagi i czasu, wiec tyle godzin w samotności odbija sie na ich psychice. Ja nigdy nie dałabym psa do domu, gdzie miałby tyle godzin zostać sam. lepiej zaproponować tym ludziom kota. Jak pies zacznie wyć, niszczyć, to i tak sie go pozbędą.
Jesli chcecie, to proszę o zdjęcie z krótkim opisem i kontakt, to umieszczę ja na swojej stronie, ale bez sterylki nie ma sensu.

Posted

Marinka ma niewiele z yorka. Jest większa (i to wyraźnie), dość spokojna (przynajmniej w schronisku). Kiedy pracownicy ją wyprowadzili i przypięli do stojącej na korytarzu klatki, by pójść po kolejnego psiaka, to sunia stała i spokojnie patrzyła. Inne na jej miejscu by wariowały, skakały, piszczały, szczekały, a ona sobie stała i czekała. Myślę, że to dość zrównoważona sunia, co nie oznacza oczywiście, że będzie oazą spokoju cały czas.
Na pewno należy zwrócić państwu uwagę na kilka rzeczy i pomyśleć na ciachnięciem przed wydaniem... Jaaaga ma rację, lepiej dmuchać na zimne. Myślę, że za ew. pobyt w klinice moglibyśmy zapłacić z katowickiego konta. Problem tylko jest taki, że w brynowskiej lecznicy na ogół nie ma miejsc... Może ktoś mógłby ją wziąć do siebie na te 2 dni? Szkoda, że nasza "katowicka" klatka utknęła w hoteliku u mosii...
A może państwo mogliby ją odebrać po sterylce? Skąd oni w ogóle są?

Posted

[quote name='Jaaga']Uważajcie z jej adopcją, zeby nie skończyła w klatce w czyjejś piwnicy rodząc takie same kolejne "yorki", sprzedawane później hurtem po 600 zł. Ludzie potrafią omamić obietnicami. Gdyby znalazł się dom, to może udałoby sie ją wysterylizować przed wydaniem? Lepiej byłoby chyba nawet zrobić zbiórkę pieniędzy na dobę czy dwie w szpitaliku, niż wydać ją bez zabiegu.
Jesli chodzi o dzieci, to yorki nie przepadaja za nimi szczególnie, preferują dorosłe osoby, zresztą to są terriery, wiec sa charakterne. Poza tym wymagają duzo uwagi i czasu, wiec tyle godzin w samotności odbija sie na ich psychice. Ja nigdy nie dałabym psa do domu, gdzie miałby tyle godzin zostać sam. lepiej zaproponować tym ludziom kota. Jak pies zacznie wyć, niszczyć, to i tak sie go pozbędą.
Jesli chcecie, to proszę o zdjęcie z krótkim opisem i kontakt, to umieszczę ja na swojej stronie, ale bez sterylki nie ma sensu.

Co do charakteru yorków/ terrierów to też bym uważała. Yorki niestety są złośliwe, i to bardzo, charakterne jak to się mówi, mimo, że słodko wyglądają. Zadziwiające, ale to właśnie często duże psy mają o wiele pokorniejszy charakter.

Co do zostawania na 8 h to ja nie uważam tego samego Jaaga, lepiej dla psa żeby miał dom niż siedział non stop w schronisku. A to chyba niemożliwe żeby wszystkie psy miały przy sobie non stop swojego właściciela, z czegoś trzeba żyć i trzeba pracować, uczyć się, etc. :) jeśli psem się odpowiednio zajmie to nie będzie niszczył. Mój jamniś np. był wyszkolony, mimo, że większość czasu spędzał z mamą, to nawet gdy wychodziła np. na zakupy to dostawał komendę, że Pani idzie na zakupy i sobie spał wtedy. A potem jak mama wróciła to się bardzo cieszył i do wszystkich siatek zaglądał :D
Jeśli piesek będzie miał poświęcone wiele uwagi, będzie dobrze wyprowadzony i wybawiony to nie będzie niszczył.

Co do sterylki to się w pełni zgadzam. Wolę wydać więcej kasy na hotel niż oddać Marinkę nie będąc w 100% pewnym, czy czasem nie trafi do "pseudo".

Posted

[quote name='__Lara']Co do charakteru yorków/ terrierów to też bym uważała. Yorki niestety są złośliwe, i to bardzo, charakterne jak to się mówi, mimo, że słodko wyglądają. Zadziwiające, ale to właśnie często duże psy mają o wiele pokorniejszy charakter.

Co do zostawania na 8 h to ja nie uważam tego samego Jaaga, lepiej dla psa żeby miał dom niż siedział non stop w schronisku. A to chyba niemożliwe żeby wszystkie psy miały przy sobie non stop swojego właściciela, z czegoś trzeba żyć i trzeba pracować, uczyć się, etc. :) jeśli psem się odpowiednio zajmie to nie będzie niszczył. Mój jamniś np. był wyszkolony, mimo, że większość czasu spędzał z mamą, to nawet gdy wychodziła np. na zakupy to dostawał komendę, że Pani idzie na zakupy i sobie spał wtedy. A potem jak mama wróciła to się bardzo cieszył i do wszystkich siatek zaglądał :D
Jeśli piesek będzie miał poświęcone wiele uwagi, będzie dobrze wyprowadzony i wybawiony to nie będzie niszczył.

Co do sterylki to się w pełni zgadzam. Wolę wydać więcej kasy na hotel niż oddać Marinkę nie będąc w 100% pewnym, czy czasem nie trafi do "pseudo".

Ja też jestem za sterylką jeśli tylko by się udało. Zrzucimy się na szpitalik - to tylko parę dni.. albo hotelik.
Sunia Norka, która była za młoda na sterylkę, po adopcji skończyła tak: masakra :-(

Posted

Takie tam luźne uwagi:

Ten domek to wielka szansa dla Marinki. Nie będzie wizyty przedadopcyjnej?

Większość psów ma pracujących właścicieli i wytrzymuje te 9 godz bez towarzystwa człowieka.

Marinka nie jest stuprocentowym terierkiem. Moja niestuprocentowa jagdterierka jest cholernie charakterna, ale dzieci uwielbia.

Sterylka jak najbardziej! W razie czego dorzucę grosik, tzn. 10zł.

Posted

Odpisałam Pani to wszystko co Maciaszek napisała mi w e-mailu.
Poinformowałam ją o wizycie przedadopcyjnej oczywiście.
Czekam na jej decyzję, na numer telefonu i adres. Jeżeli się zdecydują oczywiście.

Co do zostawania psa w domu...
Mój zostaje sam 8-9 godzin dziennie od pierwszego dnia w naszym domu, a miał wtedy dwa miesiące...My z mężem pracujemy i dla Reksia były dwa rozwiązania: schronisko, albo nasz dom...
Zresztą gdyby psy mieli tylko ludzie ktorzy nie pracują, albo pracują w domu, to niewiele byłoby domów zapsionych...

Wstaję dziennie o 4.00 i chodzę z Małym 1.5 godziny.
Po pracy mój TZ jest z nim na spacerze przynajmniej 40 minut, dopóki ja nie wrócę z pracy.
Potem idziemy razem do domu na obiad i popołudniu idę z Reksiem do lasu na dwie, trzy a czasami pięć godzin...
I myślę, że mimo tego, że zostaje sam w domu przez pięć dni w tygodnu, jest jednym z najwięcej wychodzących psów na naszym osiedlu...i jednym z najszczęśliwszych!
Jeśli się pracuje na pełnym etacie, to zanim weźmie się psa, trzeba się oczywiście poważnie zastanowić, ale ja nie wyobrażam sobie bez niego życia.
Jest moim szczęściem, moim przyjacielem, najjaśniejszym "kawałkiem" dnia...

No, przepraszam za wtrącanie prywatnych spraw...
czekajmy na to co napisze Pani Bożena. ;)

Posted

Ja wiem, ze wiekszość psów zostaje sama w domu, tylko ze Wy jestescie psiarami ;) i sie o nie troszczycie. Ja już miałam kilka nieudanych adopcji z tego powodu, ze pies źle sie zachowywał, jak zostawał sam, bo poświecano mu za mało czasu. Często jest tak, ze rano nikomu nie chce sie iść na spacer i pies musi siusiać w biegu pod domem, wieczorem, jak ludzie wracają, to są zmeczeni i znowu 3-min. siusianie. Jak słyszę o kuwetach, to mną wstrząsa, bo york to normalny pies, który musi się wyszalec i wybiegać, a nie siedzieć tylko w domu i załatwać się do kuwety.
Maciaszku, nie sugeruj sie wielkością. Jakby ja pokryć małym yorkiem, to szczeniaki bedą wygladały jak yorki. Za matke pokaze sie inną sukę, a maluchy sprzedane taniej w wieku 5 tyg szybko znajda chetnych. Mozna też sprzedać cały miot hurtem pośrednikowi. Za duzo tego sie nasłuchałam, zeby ufać :shake:. Do mnie przychodzą do strzyżenia i 10 kg yorki z takich hodowli. Już miałam kilka takich yorkowatych na DT.
Niestety, mam tylko wolny kojec, inaczej wzięłabym ją do siebie. Tylko, ze po sterylce taki psiak nie nadaje sie do kojca.

Posted

Sterylka i hotel będzie na bank!!! Jaszo, a Ty nie dałabyś rady jej przytrzymać jakby co przez 2 dni? :oops:

Domek trzeba dobrze prześwietlić, jak przy każdej adopcji, czy chcą psa zabawkę czy rzeczywiście będą się psem zajmować.

Posted

Ja przy moim niedobrym futrzaku raczej nie mogę wziąć Marinki,jeżeli nie będzie całkiem na chodzie.
Myślę, że po sterylizacji potrzebowałaby ciszy i spokoju i dobrego czlowieka koło siebie.
Może najpierw poczekajmy, czy Pani Bożena w ogóle się odezwie.
Podejrzewam, że jest z Katowic, bo na katowickim Szerloku mi odpowiedziała.
Wtedy poszuka się doświadczonej (!) osoby z Katowic, która prześwietli rodzinę bardzo dokładnie, stwierdzi co i jak. Może Laro -Ty? Wiem, że odpytałabyś ich i sprawdziła jak nikt!
Wtedy zobaczymy.
Nie osądzajmy po pozorach ;)
Nie każdy chce Yorka lub Yorkopodobnego żeby go rozmnażać!

Oczywiście zgadzam się, że sterylizacja jak najbardziej, ale najpierw znajdźmy dobry dom.
Szczegóły potem.

Posted

Jaszo, jak z Katowic to czemu nie :)

Miałam kolejny telefon w sprawie Marinki, też Pani z Katowic :) da mi jeszcze znać, ale już podała adres, ostatecznie da mi znać czy się decyduje to ja albo ktoś do niej podjedzie. Będziemy mieli w czym wybierać - chodzi mi o domki :)

Posted

__Lara napisał(a):
Jaszo, jak z Katowic to czemu nie :)

Miałam kolejny telefon w sprawie Marinki, też Pani z Katowic :) da mi jeszcze znać, ale już podała adres, ostatecznie da mi znać czy się decyduje to ja albo ktoś do niej podjedzie. Będziemy mieli w czym wybierać - chodzi mi o domki :)


No to super :) Gdyby się pani zdecydowała to po sterylce można by sunię zawieźć od razu do niej - zajęłaby się już nią

Posted

leni356 napisał(a):
No to super :) Gdyby się pani zdecydowała to po sterylce można by sunię zawieźć od razu do niej - zajęłaby się już nią


Masz rację leni, o tym nie pomyślałam :loveu:

Posted

Wieści są takie, że sunia została zaadoptowana. Dzwoniłam do schroniska, żeby zaktualizować listę psiaków i dowiedziałam się, że Marinka poszła do domku. Ale nie wiem jakiego, nie wiem nic więcej...

Posted

[quote name='maciaszek']Wieści są takie, że sunia została zaadoptowana. Dzwoniłam do schroniska, żeby zaktualizować listę psiaków i dowiedziałam się, że Marinka poszła do domku. Ale nie wiem jakiego, nie wiem nic więcej...

Tak coś czułam, że szybko znajdzie dom. Szkoda, że nic nie wiemy o tym domu.

Posted

A do mnie dzwonila wczoraj, jak jeszcze nie wiedziałam ,że Marinki nie ma w schronisku, Pani Bożena..
Strasznie fajna osoba, zakochana w Marince maksymalnie, ale ciągle się zastanawiali, żeby decyzja była poważna.
Już się prawie umawiałyśmy na wizytę przedadopcyjną.
Pani zgodziła się też oczywiście na sterylizację.
Mieli wcześniej dwa psy z katowickiego schroniska, ktore umarły ( tak, umarły, to słowa Pani Bożeny, nie powiedziała, że zdechły, na szczęście, zresztą podkreślala, że psy traktuje jak ludzi i są członkami rodziny..nie wyobraża sobie domu bez psa.)
Potem zadzwonilam do nie, że Marinki nie ma w schronisku.
Strasznie się zmartwila i powiedziała, że przez dwa tygodnie lub tydzień wstrzyma się, na wypadek gdyby Marinkę ktoś oddal lub wyrzucil.
A ja mam jej wysłać zdjęcia i opisy kilku innych psow z katowickiego schroniska.
I wyślę.
maciaszku, podsuń mi jakie.
Czy może Madzię? Tylko czy ona jest w schronisku...
Albo Franię?
Aha. Pani jest z Bytomia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...