Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przez mój dom przewinęło się trochę towarzystwa, które nie miało pojęcia co to BARF i jak to się trawi ;) Każdy tymczasowicz jest przestawiany na BARF metodą szokową czyli natychmiast. Nie zdarzyła się moim tymczasowiczom ani jedna biegunka przy przestawianiu.
Nawet psy ze schroniskowymi biegunkami, słaniające sie na nogach, po 8 godzinach robiły wzrorcowe BARFowe kupy :razz:

Posted

Ewcia38 napisał(a):
Chodzi mi o psy,które nie maja pojęcia ,że istnieje coś innego niz sucha karma ,i tak karmione przez dłuższy okres to pewna sraka z rozpryskiem gdy nagle zje cos innego.a nie daj Boże surowe jakiekolwiek mięso.


No to znowu muszę się posłużyć przykładem swojego suczydła - przed pierwszym barfowym posiłkiem przez jakieś 5-6 lat karmiona była tylko suchą karmą.
W momencie przestawiania miała ponad 8 lat.
Biegunki nie było, mimo że wcześniej nieraz zdarzała się po wtrząchnięciu czegoś przypadkowo na spacerze :)

  • 4 weeks later...
Posted

Mam 3 psy - 2 labki i boksera. Wszystkie początkowo przechodziły przez suche karmy. Bez względu na cenę, jakość karmy - kupy wielkie, sierść byle jaka. Po bokserze widać było, że nie lubi, bez względu na to, jakiej firmy jest karma. Trzeba było namawiać, namaczać w rosołku, a i tak z ociąganiem. Pies, mimo że sporo jadł - nie miał na nic siły, jakby był ciężko chory i snuł się po domu.
Po przejściu na BARF - zmartwychwstał:multi:. Teraz kupy małe, sierść piękna, żadnych chorób i pełny psiak sił do szaleństw z równie energetycznymi labradorami.

WET - a znam ich kilku, robi wielkie oczy albo probuje przekonać do karm :shake:.
Trudno się dziwić. Mają umowy z producentami/dostawcami karm np Royal Canin, Hill/s czy innej. Zauważcie, że są wystawiane zawsze w poczekalni.
Więcej zwolenników BARF'A = mniejsze zyski dla nich. A że psu karma nie służy - nieważne. Liczy się kasa. Bo co lekarz zapisze, zaproponuje - pacjent musi bez szemrania przyjąć :angryy:

Posted

Acha, i BARF'a trzeba wprowadzać stopniowo, dać psu tydzień, dwa na przyzwyczajenie się do surowizny. A potem - piękne, malutkie, nieśmierdzące kupony gwarantowane.
Teraz jak przypadkiem muszę nakarmić karmą suchą - mają biegunki na 3 zagon :roll:.

Posted

taaaaa, oto co w sobote uslyszalam u weta (pies ma jakies gie na skorze, klaki mu sie wybarwiaja na rozowo...ups, cala diagnostyka i kolejne terapie i nadal rozowieje)
on bardzo zle jada, miesa nie wolno psu dawac, psa nie mozna karmic miesem (dla pani wet kosci to tez mieso jak widac) i warzywami, bo on przeciez nie je weglowodanow....zrobilam wieeelkie oczy i wyszlam bez slowa. na proby wepchniecia CR tylko prychnelam. cholera, jacys idioci mnie na tych studiach uczyli, ja glupia myslalam ze warzywa to wlasnie weglowodany!:crazyeye::shake::angryy::placz:

  • 3 weeks later...
Posted

aniyae napisał(a):
WET - a znam ich kilku, robi wielkie oczy albo probuje przekonać do karm :shake:.
Trudno się dziwić. Mają umowy z producentami/dostawcami karm np Royal Canin, Hill/s czy innej. Zauważcie, że są wystawiane zawsze w poczekalni.
Więcej zwolenników BARF'A = mniejsze zyski dla nich. A że psu karma nie służy - nieważne. Liczy się kasa. Bo co lekarz zapisze, zaproponuje - pacjent musi bez szemrania przyjąć :angryy:

Żeby chociaż na tych nieszczęsnych karmach się znali, to pół biedy :roll:
Bo przyznam, chrupki nadal (częściowo) stosuję. Najchętniej i psu, i kotom dawałabym samą świeżą surowiznę, ale nie mam możliwości zdobycia codziennie mięsa odpowiedniej jakości - czyli nieszprycowanego antybiotykami, sterydami i hormonami, ze zwierząt żyjących w sensownych warunkach, a nie mikrych klatkach, bez dostępu do takich luksusów jak trawa czy słońce...

Więc oprócz mięsa z kośćmi, podrobów, jogurtów, warzyw i owoców posiłkuję się suchą karmą. Ale zaleceń wetów w kwestii wyboru takowej przestałam słuchać dawno temu :shake:. To ode mnie dowiadywali się, że odkąd RC przejął Mars, jakość poleciała na łeb, na szyję. Że istnieje coś takiego jak Orijen i Acana. Że kanadyjski kurczak jest praktycznie rzecz biorąc innym gatunkiem od europejskiego.

Ja wiem, że ta ignorancja nie zawsze jest skutkiem pazerności, tylko czasem po prostu niewiedzy samej w sobie. Tyle że jak ja się na czymś nie znam, to nie doradzam na ten temat innym :cool1:

  • 2 weeks later...
Posted

A dlaczego przekonywać weta do barfa???? czyżby on sam takową dietę miał stosować??? Jeśli tak - to będzie to pierwszy wet co sam na sobie stosuje barfa.
ja wychodzę z założenia - chyba zdrowego - że ani weci ani lekarze od ludzi - zwłaszcza od dzieci - jak mniej wiedzą co jada ich pacjent to jest lepiej. Moje ludzkie dzieci w wieku kilku miesięcy jadały psie chrupki i mają się bardzo dobrze - czasem jeszcze chrupną kotu jego jedzenie. A psy jedzą barfa od ponad roku i też mają się bardzo dobrze. Jesli by ludzki lekarz wiedział, co jedzą moje dzieci, to bym ja skończyła w psychiatryku za dziecięcą dietę a dzieci na tetoxie.

Posted

Tak wszyscy strasznie "psy wieszają" na weterynarzach, że tylko suche zalecają i bzdury wygadują. I założę się, że części z nich zależy tylko na zysku (świat jest jednak okrutny :chainsaw:), a część wydaje się mieć tak niską samoocenę, że jeśli tylko ktokolwiek pojawi się na horyzoncie z jakimś sensownym pomysłem (znaczy: lepszym od ich własnego) stanowi zagrożenie i trzeba go zrównać z ziemią. :motz:
Z drugiej jednak strony oni sami często też mają psy (albo inne milusińskie) i też zależy im na ich zdrowiu. Ja wiem, niewiedza nie usprawiedliwia, tym bardziej po studiach gdzie taki przedmiot jak żywienie być powinien (że go nie ma to jeszcze inna bajka :shake:). Ale oni POTRAFIĄ kochać zwierzaki i wcale nie jest im wesoło oglądać non-stop zamartwiających się właścicieli z ukochanym pupilem, który ciągle niedomaga i co tydzień jak nie urok to ... (nie wiadomo co).
A już tak poza wszystkim, to studia wykrzywiają niestety zdrowy światopogląd nie tylko lekarzy weterynarii... :candle:

Posted

I jeszcze jedno... Może zamiast uświadamiać wetów, należałoby uświadomić właścicieli zwierzaków??? To przecież przede wszystkim od nich zależy czym karmią pupili!!! Chyba... bo może jednak wcale nie...?

Posted

ja na barfa przeszłam u mojej Fiśki z gotowanego makaronu bądz ryżu z mięsem , nie jada suchej karmy i bardzo sobie chwalę , nie ma gotowania , pies zdrowy jak rydz , barf to naprawdę super dieta , nikogo nie staram się przekonywać do barfa , jak ktoś chce to i tak spróbuje :):):)

Posted

Weta najlepiej przekonać wynikami badań krwi. Mnie też chcieli ( co prawda delikatnie) przestawić na suchą karmę. Kiedy miałam wyniki w ręku łącznie z równowagą fosforowo-wapniową, próbami wątrobowymi i już nie pamiętam czym jeszcze (kompleksowe badanie krwi), to ,oczywiście, padło retoryczne pytanie: "czym pani karmi psa?" Odpowiedziałam BARFem. "Gotowanym?" (Nie byłam pewna, czy zostałam dobrze zrozumiana)- Nie, wyłącznie surowym mięsem z dodatkiem kości, surowymi warzywami i owocami bez żadnych innych wypełniaczy. Nastąpiła krótka chwila ciszy..."To tak karmić. Nic nie zmieniać, jest optymalnie.":shiny:

Posted

Ja zauważyłam, że w mojej dziurze o dziwo weterynarze maja bardzo zdrowy stosunek do barfu. I większości są to weterynarze starej daty, zajmujący się głównie dużymi zwierzętami, ale z dłuuugą praktyką. Oni nieufnie podchodzą do suchych kulek (bo i z racji wieku raczej nie załapali się na prelekcje pseudonaukowe o cudowności suchej karmy) i częściej zalecają karmienie zwykłym urozmaiconym gotowanym żarciem niż karmą. W większości jak słyszą co to barf, wielki uśmiech rozjaśnia ich twarze :lol: Co innego na sggw gdzie jak pisałam na samo hasło "barf" zapada wymowna cisza, a potem wciskanie stosu dodatków witaminowo-mineralnych :roll:

Posted

Ja reż staram się jak tylko mogę omijać kliniki przy uniwersytetach. Dlaczego za moje pieniądze ktoś ma robić na moich zwierzakach własne badania???? Inaczej gdyby to się odbywało bez pieniędzy.


Martilka napisał(a):

A już tak poza wszystkim, to studia wykrzywiają niestety zdrowy światopogląd nie tylko lekarzy weterynarii... :candle:


Niestety tak.... Mówię to ja - doktor nauk jakiś tam i jakiś jeszcze.

  • 11 months later...
Posted

mój weterynarz jest aboslutnie przeciwny i dostaje szału jak słyszy barf. Moja siedmioletnia suka zeszła w marcu na nagłą ostrą niewydolność nerek (prawdopodobnie miała przewlekłą, wcześniej niezdiagnozowaną) i wet twierdzi, że to ja ją zabiłam dietą. Moja druga suka lat 13 jadła to samo a żyje do dziś dnia i ma się dobrze. W marcu także i jej badałam krew i wyniki wyszły ok.

Mam teraz znowu młodego psa i karmię różne, ale dużo też jest w tym surowizny, podrobów, warzyw, kości, nie stronię od suchego, czasem podaję gotowane. Właśnie dostałam potworny opieprz znowu od weta.Opowiadał, że właśnie niedawno miał przypadek - piesek wygląda idealnie, sierść błyszcząca, no kwitnący, pani przyznała się, że karmi barfem - kazał krew zbadać -i wyniki złe złe złe.

Postanowiłam więc zrobić mu dokładne badania krwi (wyniki będę miała jutro)
Mam do Was pytanie - czy Wy (właśnie może po to, żeby "dyskutować" ew. z wetem) robicie jakoś regularnie badnia krwi swoim psom? Czy moglibyście podzielić się tutaj wynikami?

Posted

[quote name='malta']
Mam do Was pytanie - czy Wy (właśnie może po to, żeby "dyskutować" ew. z wetem) robicie jakoś regularnie badnia krwi swoim psom? Czy moglibyście podzielić się tutaj wynikami?

Moja 11-letnia suka od kilku lat jest na barfie; badam jej krew co 1-1,5 roku ze względu na niedoczynność tarczycy (zachorowała długo przed wprowadzeniem barfu). Mam akurat porównanie wyników z czasów na suchej karmie i barfie.
Na Acanie w wieku lat 8 miła wyniki nie najgorsze, ale i nie super. Morfologia w normie, ale wiele wyników przy dolnych lub górnych granicach, podobnie z biochemią, a przy tym zdecydowanie za wysoki ALT (wątroba). Wyniki z tarczycy (przy suplementacji hormonu) - w dole normy.
Po przejściu na barf w wieku lat 8,5; w wynika z badania w wieku lat niecałe 10 - cała morfologia idealnie pośrodku norm jak u młodego psa, biochemia też; nieszczęsny ALT tylko 54 przy normie 3-50, a nawet o dziwo poziom hormonów tarczycy z dołu normy przewędrował na jej środek mimo tej samej dawki leków.
Słowem wyniki psa przewlekle chorego w wieku lat 10 powinny być porównywalnie gorsze niż w wieku lat 8 - a były znacznie lepsze. Jedyną zmianą w tym czasie było przejście na barf.

Młodego jeszcze nie badałam, ma rok i od początku jest na barfie, ale może wkrótce zrobimy kontrolne badania.

Barfem jednak trzeba umiec karmić - stosować kilka bardzo ważnych zasad. Spotkałam osoby, dla których barf to surowe piersi z kurczaka i warzywa w kawałkach na surowo - bo przecież kości z kurczaka nie wolno (szkoda tylko że przy podawaniu mięsa bez kości i braku suplementacji wapnia robimy straszne niedobory i niszczymy nerki), a pańcia nie miała pojęcia, że pies surowego kawała marchwi w ogóle nie strawi. Wtedy wyniki na pewno będą złe; podobnie wtedy, kiedy pies ma osobnicze problemy z przyswajaniem jakiegoś składnika- ale będą one na każdej diecie.

Posted

Barf mnie zupełnie nie przekonuje! Przychylam się do zdania wetki z pierwszego postu. Przede wszystkim uważam, że nie ma jednego idealnego systemu żywienia. Pies tak jak i człowiek powinien dostawać urozmaicone pożywienie. Intuicyjnie uważam że skarmianie psa samym mięsem nie jest dobre, psy przez te wszystkie lata u boku człowieka zmieniły i swoje nawyki żywieniowe i ich układ pokarmowy przystosował się do węglowodanów typu makarony, ryż i umie z nich czerpać wartości odżywcze. Nie jestem za skarmianiem psa chrupkami i puszkami tylko i wyłącznie. Myślę, że psy najlepiej się czują gdy dą skarmiane naturalnym jedzeniem przygotowanym przez nas z dodatkiem suplementów. Najlepiej rosołek z warzywami plus mięsko-najlepiej surowe. Raz lub dwa razy w tygodniu kości, jajko, biały ser. Za to podczas wyjazdów lub okazyjnie świetnie sprawdzają się puszki i suche. Tak karmiłam moją poprzednią sukę i przez całe życie miała się świetnie, dożyła 15 lat mimo iż miała wrodzoną spondylozę i mówiono że nie dożyje 8 lat. Do tego prawie do samego końca była w świetnej kondycji a na pysku posiwiała w wieku około 12 lat. Za to z moją obecną suką nic się nie sprawdza, nie chce jeść nic, ale to już inna sprawa...

Posted

ziele77 napisał(a):
Intuicyjnie uważam że skarmianie psa samym mięsem nie jest dobre


A od kiedy barf polega na karmieniu samym mięsem...? :razz: Tak to psa można nawet zabić. Na barfie psy jedzą mięso, kości, nabiał, warzywa, owoce, różnorodne dodatki typu olej, algi, zioła.
Ja nie uważam barfu za jedyny słuszny sposób żywienia psa, ani nie uważam, że podanie psu kawałka chleba jako pokarmu węglowodanowego to jakaś zbrodnia.
Kilka tysięcy lat z człowiekiem to jednak o wiele za mało, żeby z przewodu pokarmowego typowego drapieżnika zrobić układ pokarmowy stworzenia wszystkożernego, dla którego idealną dietą jest dieta analogiczna do ludzkiej. Wystarczy porównać wizualnie - układ pokarmowy psa i wilka są dla laika niemal nie do odróżnienia, za to już na pierwszy rzut oka bardzo różnią się od ludzkiego czy świńskiego, stworzeń wszystkożernych. Są jeszcze predyspozycje rasowe - rasy od wieków trzymane na podwórkach, żywione węglowodanowymi resztkami z gospodarstwa, bardzo dobrze czują się na pokarmie o mniejszej zawartości mięsa i białka w ogóle - natomiast psy północy, charty, przez cały czas kształtowania rasy żywione odpadkami z polowań większość hodowców nawet nie stosujących barfu zaleca karmić pokarmem o jak najmniejszej zawartości wypełniacza, barfopodobnie ;) Predyspozycje osobnicze też robią swoje.

Posted

Moja suka jak jej robiono sterylkę miała badania krwi - wszystko jak trzeba!!! Prawie od początku na barfie - oprócz czasu u hodowcy. Tylko w jelicie był krusz kostny, czyli mały "korek", ale nie mamy przez to problemu z gruczołami okołoodbytniczymi.
Jeśli ktoś nie jest przekonany, jego sprawa. Tylko niech każdy popatrzy na swoje kieszenie i na to na co go stać - mnie nie stać na weta zbyt często, więc wolę dawać taką karme, aby psy jak najmniej tam bywały. Nie jestem wetem, więc sama swoich psów nie wyleczę z ewentualnych chorób. A placić krocie za przetworzony ryż czy jakieś inne zboże - wolę kupić mielonki kostno-mięsne i mieć spokój. Szczeniaki odchowałam na barfie, ten co został u mnie też jest na tej diecie.

Posted

Ja ostatnio miałam dwa miesiące praktyk u weta, który opiekuje się moją 'barfową' suczką i z początku nie wiedział prawie nic o tej diecie, ale udało mi się go nieco tym tematem zainteresować i przyznał mi rację, że faktycznie ta dieta świetnie służy mojej suczy ;) Doszło nawet do tego, że jak ktoś pytał o sposoby karmienia psa, to wspominał też o BARF-ie, a jak ktoś się zainteresował, to odsyłał do mnie :P Teraz mam tymczasowicza wyciągniętego ze schronu, chudy i strasznie lichą ma sierść. Ostatnio jak byłam z nim u tego naszego weta, to powiedział, że na BARF-ie to szybko wypięknieje :)

  • 1 month later...
Posted

A moja wetka jest dość sceptyczna, mówiłam ostatnio, że karmię suchą i BARFem, jak wspomniałam o szyjach z indyka to już w ogóle się jakoś tak nastawiła jakbym psu straszną krzywdę robiła :roll: Bo co, mały pies to już nie może BARFować czy ta indycza szyja jest jakaś śmiertelnie niebezpieczna? :roll: Chętnie dawałabym jej mniejsze kości, np. kurczaka, ale się po nim wściekle drapie...

Posted

jak się drapie po kuraku to nie dawaj! Pomyśl nad mielonkami z gnatami - jak masz możliwośc to podjedź na zoogiełdę pod leclerka na turystycznej - jest rano w sobote czy niedzielę - nie pamiętam. Mają tam dość sporo mielonek surowych mrożonych.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...