Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niedaleko Malczyc przy drodze, wśród pól, pod lasem porzucił ktoś sunię,
która sądząc po sutkach niedawno miała szczeniaki.
Biedaczka koczowała pod drzewem i na odgłos zbliżającego się samochodu wstawała, podchodziła do drogi wypatrując tego, który ją tam zostawił....
W biednym łebku nie postała przecież myśl, że ten, którego kocha zostawił ją tam na pastwę losu i wrócić nie zamierza.
Moja znajoma znalazła ją tam będąc na rowerowej przejażdżce, przyszła do mnie, żebyśmy pojechały ją nakarmić była tam i wyczekiwała powrotu swojego pana, zjadła dopiero, jak zrobiłyśmy krok w tył, dopiero po długim czasie dała się lekko pogłaskać po głowie, ale tak na wyciągnięcie ręki...
Mimo, że była bardzo głodna i wycieńczona odgłos przejeżdżającego samochodu budził w niej nadzieję tak ogromną, że odrywała sie od miseczki i biegła w stronę drogi zobaczyć czy to już ukochany Pan/Pani nareszcie przyjechali po nią...
wierna, naiwna psina...
kochająca całym serduszkiem tak jak to tylko piesek potrafi....




Musiałyśmy ja tam zostawić, bo nie dała się złapać, uciekała, na drugi dzień już radośnie nas witała, bała się jeszcze, ale udało się nam założyć obrożę i zapiąć smycz, zapakować do mojego malucha& znajoma chciała ja przygarnąć, zawiozłyśmy ją do niej i jej potulna jak dziecko labradorka nagle zamieniła się w lwa nie pomogły różne próby nawet z daleka potwornie ujadała na biedną sunię cóż pojeździłyśmy trochę po ludziach, w tym byłyśmy u naszego wójta reakcja straszna:shake::shake:
, więc udało się ją umieścić w przychodni mieli tam boks, a raczej przedsionek boksu, w którym na obserwacji siedzi Roman bezdomny niby-jamnik, który podobno pogryzł dziecko na naszym osiedlu....


Jak ta biedulka za nami płakała zza tych krat!
Obie płakałyśmy całą drogę do domu, znajoma nie mogła przeżyć, że ona nam zaufała a my nie wzięłyśmy jej do domu, tylko za kratami zostawiłyśmy.


Byłam u niej następnego dnia, witała mnie radośnie,
wyprowadziłam ją (jest czyściutka, nie nabrudziła w boksie, w aucie też ładnie jechała).
Zrobiłam zdjęcia niezbyt dobre, bo jedną ręką trzymałam smycz a drugą aparat,
a sunia z radości nie mogła sekundy stać spokojnie.
Serce mi pęka.....


Sunia może zostać w przychodni do niedzieli potem trzeba ją zabrać, trafi do schroniska...


a tam wiadomo zginie w tłumie podobnych jej ofiar ludzkiego okrucieństwa i głupoty...

(relacja Mari23 )





<FONT face=Arial><FONT size=4><FONT color=red><FONT face=Arial><B><I>Kontakt:

  • Replies 58
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

bardzo dziekuje!!!!

już uzupełniam...
coś tak mnie skleroza dopadła że miałam wstawić zdięcia
i zapomniałam, zajęłam sie jakimiś innymi sprawami...
troche źle ze mną:shake:

Posted

Czarnuszka - pasuje do niej :lol:
Nie mogłam sie wczoraj cały dzień zalogować - jakis błąd serwera :shake:
Już jestem i spieszę z wieściami:

Jeżdżę do niej codziennie, bardzo radośnie mnie wita:loveu:
Wczoraj wydawała mi się jeszcze ładniejsza i weselsza, ma tam towarzystwo strasznie hałaśliwego jamnika-biedaka :evil_lol:
Do poniedziałku może zostać w tej przychodni, ale myślę, że uproszę jeszcze parę dni - to dobrzy ludzie i ulitują się - mam nadzieję (jakie szczęście, że że ją do siebie wzięli )

Sunia ma tylko rok, jest bardzo żywiołowa, aż szkoda ją w tej klatce zostawiać, serce pęka, kiedy trzeba odejść. Ona chce się bawić, lubi głaskanie i drapanie - naprawdę kochana - polubili ją tam doktorzy, też szukają jej domu no i opiekują się nią troskliwie :multi: szczególnie pani doktor Ola - wspaniała dziewczyna :loveu:
Podobno ktoś się zastanawia nad jej adopcją, tylko problem z transportem - oczywiscie "ofiarowałam się" natychmiast, a ponieważ jestem tam codziennie - dopilnuję sprawy - mam nadzieję, że zastanowią się na TAK .
Dzisiaj postaram się zrobić jej lepsze zdjęcia, ale bez pomocy drugiej osoby to trudne - ona tak się cieszy i skacze, że nie sposób "trafić" :lol::lol:

Posted

Pies rezydent niekoniecznie odrazu zaakceptuje innego psa, co nie znaczy, ze nigdy tego nie zrobi; jesli Twoja znajoma ma mozliwosc zajecia sie suczka, to moze moglaby pocztkowo odizolowac ja od labradorki i dac im obu czas na powolne zaznajamianie sie, albo moze Ty mozesz zajac sie suczka przez jakis czas i labradorka moze sie z nia spotykac na neutralnym terenie.
Ja niestety inaczej pomoc nie moge jak tylko dobra rada, ale jesli jest jakis cien szansy powalczcie; wiadomo co sunie czeka w schronisku i wiadomo, ze psow jest wiecej niz ludzi sklonnych sie nimi zajac.

Posted

Wracam od suni i spieszę z dobrymi nowinami:
sunia już wysterylizowana, w poniedziałek zawiozę ją do jej nowego domu!!!:multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi:
Wielki ukłon dla władz gminy - zapłacą za sterylizację:klacz:
Wielkie, ogromne podziękowania dla przychodni weterynaryjnej
przy ul. Targowej w Środzie Śląskiej - przygarnęli biedulke, opiekują się nią serdecznie i bezinteresownie,
nie mają przecież takiego obowiązku :loveu::loveu::loveu:

W poniedziałek - jak już wrócę po odwiezieniu Czarnuszki - zdam relację i można będzie przenieść ją do działu "szczęśliwych", wcześniej nie, żeby nie zapeszyć:cool3:

Posted

mari23 napisał(a):


W poniedziałek - jak już wrócę po odwiezieniu Czarnuszki - zdam relację i można będzie przenieść ją do działu "szczęśliwych", wcześniej nie, żeby nie zapeszyć:cool3:


tak tak, nie zapeszmy..
trzymam zamiast tego mocno mocno zaciśnięte kciuczyska :lol:

Posted

Wracam od Czarnuszki.... źle!:-(
Miałam ją dzisiaj zawieźć do nowego domu...
Niestety.....
Jest chora, jakieś powikłania pooperacyjne - stan zapalny, od wczoraj nie chce jeść, nawet na spacer wyjść nie bardzo chciała. Dostała kroplówki i leki - jest na szczęście pod opieką lekarzy mówią, że musi tam u nich zostać z tydzień jeszcze... jest taka smutna...:-(:-(:-(
Biedna, ma pecha jakiegoś, czy co...:shake:
Trzymajcie kciuki!

Posted

Sunia czuje się już trochę lepiej, ale słaba jeszcze bardzo.
Na szczęście nie spełniły się obawy i pesymistyczne przewidywania :multi:

A domek chyba będzie czekał, bo to pani, która już jednego pieska przygarnęła z tej lecznicy (oni tam już niemało piesków i kotków "udomowili" i ja też nie pierwsze biedactwo do nich zawiozłam )

Posted

Dziś też byłam odwiedzić sunieczkę - jest bardzo słaba, na spacer poszła ze mną tylko po to, żeby siusiu zrobić i z powrotem do boksu wróciła (pomimo, że chora, to czyściutka bardzo, w boksie potrzeb nie załatwi).
Mizernie wygląda, ale merda ogonkiem, jak się ją głaszcze:loveu:
Ma dietę ścisłą i kroplówki, mówią, że wyjdzie z tego.

Wczoraj to omal zawału nie dostałam - zobaczyłam pusty boks, otwarte drzwi i jakiegoś obcego faceta przy tym boksie, suni ani śladu...
te sekundy, zanim dojrzałam ją spacerującą z panią doktor po trawniku...:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...