bunia2010 Posted February 17 Posted February 17 Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Bez zbędnych wstępów. Poniżej zestawienie wydatków z organizacji ochrony zwierząt. I jest to pierwsze tak dokładne rozliczenie, jakie ujrzało światło dzienne, więc proszę docenić. Wszystkie kwoty są udokumentowane- tzn. mam papier na podkładkę, gdyby tak Pani Prezes postanowiła zaprzeczyć. Ale nie postanowi, bo doskonale wie, że kłamstwo ma krótkie nogi. Co warto podkreślić dotyczą one tylko jednego miesiąca- października ubiegłego roku. Można samemu ocenić, czy to Fundacja utrzymuje zwierzęta, czy może zwierzęta utrzymują Panią Prezes. --- 4870 zł - tyle z konta Fundacji wydano typowo na przyjemności Pani Prezes. Wśród konkretnych transakcji można wyróżnić takie jak: - Sephora Warszawa - 765 zł - OTCF Warszawa - 494 zł - 50Style - 231 zł - JD Warszawa - 220 zł - Guess Atrium Targówek - 1777 zł Pod konto Fundacji podpięte są/były również różne usługi, między innymi Netflix (60 zł), Cyfrowy Polsat (250 zł), Storytel (29,90 zł) oraz Tinder (54,42 zł + 111,51 zł). I nie, nie wiem co to za pakiet Polsatu. Ja nawet nie wiedziałem, że Tinder jest płatny. Do tego jakaś kawiarnia, trochę więcej ciuchów, całość blisko pięć tysięcy. 13600 zł - to wypłaty z bankomatów. Nie odważę się jednoznacznie ocenić, że te pieniądze nie miały nic wspólnego ze zwierzętami. Może istnieje jakaś przychodnia weterynaryjna, która przyjmuje tylko gotówkę. Najłatwiej byłoby zapytać Panią Prezes, ale obawiam się, że nie odpowie. 365 zł - wyniosły same prowizje bankowe. Za wypłaty z bankomatów, prowadzenie rachunku, przelewy i alerty SMS o ruchach na koncie. Nazwijcie mnie skąpcem, ale to jakiś absurd, żeby aż tak przewalać czyjąś kasę. 3644 zł - wydano na stacjach benzynowych. I to jest spoko. Bo może ktoś musi dużo jeździć. Gorzej, że część z tych płatności to na pewno nie jest paliwo. Pomóżcie mi rozszyfrować, bo nie miewam takich paragonów. Co oznacza "SOPL.CYTR/NA 1 x zł 7,49"? 1350 zł - to zakupy spożywcze. Absolutnie nie twierdzę, że zwierzęta na tym jakoś nie skorzystały, choć do KFC i Pizzy Hut raczej ich nie zabrano. 1250 zł - zapłacono w aptekach. I tutaj podobnie jak jedną pozycję wyżej- istnieje szansa, że zwierzęta na tym jakoś skorzystały. Nie oceniam. Ja lekarstwa dla psa kupuję u weterynarza, choć wiem, że niektóre można zdobyć także w "ludzkiej" aptece. 4406 zł - to materiały budowlane i motoryzacyjne. Dzisiaj nie odważę się tego w żaden sposób powiązać z trwającą budową nieruchomości w sąsiedniej wiosce, ale... no dajcie mi trochę czasu. Przecież dopiero zaczynam w tym grzebać. 4575 zł - to zamówienia online. Płatność przez PayU- nie do zweryfikowania. Równie dobrze mogła to być karma dla zwierząt, jak i wyposażenie siłowni. Osobiście chcę wierzyć, że prędzej karma. 13150 zł - to przelewy do prywatnych osób. A wśród nich dwa przelewy do Pana Pawła D. którego to ponoć miało nie być w Chacie Zwierzaka, po tym jak we wrześniu pierwszy raz "jednorazowo" skopał psa. Jak widać w październiku pobierał jeszcze wynagrodzenie (1500 zł + 863 zł). Pozostałych beneficjentów takich transferów serdecznie pozdrawiam. Chyba będziecie mieli okazję wyjaśnić za co otrzymaliście "zwrot". I żeby nie było- wśród płatności w Fundacji były także takie typowo dla zwierząt. Skłamałbym twierdząc, że każda transakcja była dziwna. Oto i one: 1500 zł - przelew do Przychodni Jatagan (tytułem: zaległe faktury). 4272 zł - przelew do firmy SuperSmak (jak rozumiem za mięso). Wnioski każdy wyciąga sam. Ja jedynie- działając w interesie społecznym- informuję co działo się z pieniędzmi darczyńców na koncie Fundacji Chata Zwierzaka w październiku 2022. A jeśli ktoś nie zauważył, to październik następuje po wrześniu, kiedy to Fundacja apelowała o wpłaty, bo ich konto "świeciło pustkami". No to chyba chwilę później przestało świecić... --- Co będzie się dalej działo? Sprawę defraudacji pieniędzy przeznaczonych dla zwierząt do prokuratury zgłosił Pan Fit Dzik. Jeśli ktoś nie zna, to jest taki gość, który kiedyś był gruby, później przestał być gruby, a obecnie namawia ludzi, żeby też nie byli grubi. Czy jakoś tak. Taka Fit Matka Wariatka, tylko brzydszy. Według jego (czy jego księgowej) wyliczeń z konta Fundacji "zniknęło" łącznie 700 tysięcy złotych. Może w odpowiednim czasie podzieli się wiedzą co wyszło z tego zawiadomienia. Moim zdaniem jednak tutaj nakładają się dwa czynniki. Z jednej typowe sprzeniewierzenie środków, a z drugiej burdel w papierach. No bo nie każdy ma przecież głowę do takich rzeczy i porządek w rachunkach. A Pani Prezes Chaty Zwierzaka to nie ma głowy do dosłownie niczego. Choć z drugiej strony.. tak jak ja mogę te dwie kwestie odróżniać, tak kodeks karny chyba już niekoniecznie. Cóż, pożyjemy- zobaczymy. --- Zanim ktoś napisze, że teraz to potrzebna jest "biała lista", żeby wiedzieć komu pomagać to od razu odpowiadam: ja nie będę takiej prowadził. Moim zdaniem większość organizacji nie ma problemów z przestrzeganiem prawa i szanuje otrzymywane od darczyńców pieniądze. Jakiś czas temu zrobiliśmy "wirtualną adopcję" kundla o imieniu Czarek (nie mylić z pewnym prezesem międzynarodowego ruchu). Bo jest tak zwyczajny i przeciętny, że nikt go nie zauważał. Zebraliśmy dla niego tysiąc złotych za co on dostał karmę. Tutaj link: https://zrzutka.pl/w8esgk Zamiast tego piwa dla mnie można mu dorzucić puszkę. Na ile obserwuję to środowisko i jakoś-tam znam się na ludziach, na tyle wiem, że to będzie faktyczna karma dla psa lub jakaś profilaktyka weterynaryjna, a nie budowa basenu. Quote
bunia2010 Posted February 17 Author Posted February 17 Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych · Poznajcie Pana Pawła. Pan Paweł jest członkiem Fundacji Chata Zwierzaka. I to nie byle jakim członkiem, bo zasiada w radzie Fundacji. Prywatnie jest mężem (czy tam konkubentem- aktu ślubu nie widziałem) Iwony, która- nie zgadniecie- jest Prezesem Fundacji Chata Zwierzaka. To ta stojąca za nim na nagraniu. Paweł mieszka (lub mieszkał- nie mam kamery w jego domu) w nieruchomości zakupionej przez darczyńców Fundacji. Chętnie sprawdziłbym czy za swoją "opiekę nad psami" pobierał jakieś wynagrodzenie, ale niestety Fundacja nie publikuje nigdzie sprawozdań finansowych. Z kolei pies na nagraniu to Azja, suka owczarka środkowo-azjatyckiego. Na stronie Fundacji można znaleźć sporo jej zdjęć a nawet porady jak tego typu psy wychowywać. Nie pytam czy skopanie niewinnego psa jest jedną z polecanych przez tych wyjątkowych "obrońców zwierząt" metod wychowawczych. --- Tutaj fragmenty wypowiedzi osób, które były (lub są, nie wnikam) związane z Chatą Zwierzaka. Oczywiście są to tylko słowa, ale moim zdaniem- w kontekście nagrania- brzmią całkiem wiarygodnie: ""Doktor (...) ona miała lecznicę w (...) i przyjmuje w (...) ale to ona zwróciła uwagę Iwonie że z dziwnymi przypadkami przyjeżdża np. złamana szczęka kota albo łapa w domu, pęknięte żebra itp. U psa np pęknięta śledziona. To była Azja ona zagryzła starą jamniczkę i on ją skopał wcześniej." "Wielokrotnie zbierała po nim psy do weterynarzy. Kopał bił. Ile po tych pobiciach umarło to tylko ona wie i weterynarze. Dr (...) i dr (...) niejednokrotnie przyjmowały takie psy. Wiem że to jest trudne. Głównie to Iwonie powinno się założyć sprawę że przyzwala na to." "Wszyscy którzy pracowali u Pani Iwony wiedzą. Mają dużo nagrań, ale się boją, nie wiem do końca czego ale są przerażeni, ja tego sku***syństwa nie odpuszczę." "Nie mogę patrzeć na krzywdę zwierząt. Kosztem ich buduje sobie dom mąż Iwony. Zagryzane są zwierzęta i umierają z zaniedbania. Kolejni pracownicy odchodzą. Policja jest na porządku dziennym. Rękoczyny między nimi krzyki wrzaski. To jest obrzydliwe. Płaczę nad wieloma zwierzakami w Chacie. Ten cudowny Tadeusz na filmie wiele razy dostał kopy bo za wolno szedł. Dramat. Mogłabym wiele napisać. Setki tysięcy wydanych na rzeczy nie związane ze zwierzakami". --- Nagranie dostałem kilka miesięcy temu. I chciałem z marszu wrzucić do sieci. Tyle, że ja znam Iwonę i wiem jak potrafi kłamać. Kiedy starszej kobiecie zniknęła równie stara jamniczka Zuzia (historia do odszukania na FB) osobiście pytałem czy Iwona wie coś o niej. Zarzekała się, że na oczy psa nie widziała i u niej go nie ma. Ostatecznie pies został znaleziony w jej domu i cudem odzyskany, po wielu miesiącach. Gdyby nagranie trafiło od razu do sieci Iwona powiedziałaby, że to nie jej partner, nie ona, nie jej dom ani jej pies. A poza tym to wszystko niewyraźne, więc nie ma tematu. Dlatego też, dzięki uprzejmości Centralne Biuro Ochrony Praw Zwierząt, złożyliśmy zawiadomienie o znęcaniu nad zwierzętami przez bliżej nieokreśloną osobę pod adresem Fundacji. Kilka dni temu sąd wydał wyrok nakazowy w tej sprawie. Jeśli ktoś nie wie- wyrok nakazowy to jest ten z reguły łagodniejszy ale i łatwy do zaskarżenia (czy tam wniesienia sprzeciwu). Wydaje się go- w teorii- wtedy, gdy wina osoby oskarżonej nie budzi wątpliwości. Jaką karę otrzymał Pan Paweł? Śmieszną. Ale o tym już w następnym poście. I tak nikt nie uwierzyłby, że jakikolwiek sąd mógł coś takiego z siebie wydalić. Będzie okazja na odniesienie się do tłumaczeń Fundacji. Obstawiałbym, że Iwona spróbuje zagrać ludziom na emocjach i zrobić z siebie ofiarę. Ale to się nie uda, bo ofiarami są te zwierzęta, którymi za ogromne pieniądze od ludzi o dobrych sercach mieli się opiekować. Koniec zamiatania spraw pod dywan. Zakopać to możecie psie zwłoki w kupionym Wam przez Internautów ogródku, tylko hej, uważajcie, żeby ktoś nie postanowił ich odkopać. I do jutra. https://www.facebook.com/reel/672195711258461 Quote
bunia2010 Posted February 17 Author Posted February 17 Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych · Gdyby poprosić sztuczną inteligencję o zilustrowanie kondycji polskiego systemu ochrony zwierząt to prawdopodobnie wyplułaby z siebie ostatnie oświadczenie Fundacji Chata Zwierzaka. Zapytanie musiałoby brzmieć: Inteligencjo sztuczna jak elementy twarzy niektórych aktywistek, które pieniążków na karmę dla zwierząt nie mają, ale operacje plastyczne już są w ich finansowym zasięgu, narysuj mi proszę na jakim etapie jesteśmy, gdy chodzi o polską ochronę zwierząt. I cyk, gotowe: Prezes Fundacji Chata Zwierzaka zawiadamia policję o znęcaniu nad zwierzętami w Fundacji Chata Zwierzaka przez członka rady Fundacji Chata Zwierzaka. Mailem. I nikogo to specjalnie nie dziwi. I jeszcze dodaje w swoim "oświadczeniu", że tak w sumie to nie wiedziała, że zwierzęta, którymi miała się opiekować, są katowane w ich własnym domu. Albo i trochę wiedziała, ale dopiero "skala" ją zdziwiła. Skojarzenie z dyskusją na temat zakresu wiedzy pewnego austriackiego akwarelisty na temat wydarzeń z lat 40-tych jest tutaj niemal oczywiste. Mamy sytuację, w której od przynajmniej roku o znęcaniu nad zwierzętami w Chacie Zwierzaka wiedzieli jej pracownicy. Przynajmniej od października zeszłego roku wie o tym prokuratura i policja. Od stycznia tego roku wie o tym sąd. A od dwóch tygodni wiedzą dziesiątki/setki tysięcy Internautów. A Pani Prezes? No, dowiedziała się wczoraj. Pewnie dalej nie może wyjść z szoku. I weź tu udowadniaj kwadraturę koła. Nawet jeśli ex-pracownicy zwyczajnie śmieją się z tego rzekomego braku wiedzy, bo sami ją o tym informowali. Aha, i na samym końcu, kiedy już nie da tłumaczyć naiwniakom, że to jakiś jednorazowy przypadek, albo zmontowane wideo, to Pani Prezes wysyła auto-donos do policji. Całe "zawiadomienie" to aż jedno zdanie oraz link do FB. W zasadzie ten link jest dłuższy niż treść "zawiadomienia". Wysłanego mailem. Całe szczęście, że policja nie używa Messengera, bo byłoby jeszcze krócej. Np. "ej, obczaj to screen+emotikonek z płaczącą buzią". Miał być stworzony za pieniądze ludzi dobrej woli dom spokojnej starości dla skrzywdzonych zwierząt- okazało się, że zamiast spokoju było maltretowanie. Od kopania psów, przez rzucanie nimi, po bicie ich pięściami. Na następnym nagraniu, które też pewnie pojawi się w sieci (choć wolałbym tego uniknąć), jest psi dziadek, który śpi w kącie pomieszczenia po czym zostaje wyniesiony na butach przez partnera Pani Prezes za drzwi. A właściwie przez drzwi, bo tak trochę przefruwa nad progiem. To się chyba nazywało "wyjście na spacer" w fundacyjnej nomenklaturze. I to nie jest koniec tego typu rzeczy, które się tam działy. To nadal ten sam wierzchołek góry lodowej. Widział ktoś podobne nagrania z, bo ja wiem, zamykanych schronisk lub hodowli? Raczej nie. A mowa przecież o azylu dla zwierząt, nie jakimś-tam zwykłym schronisku. O miejscu, które z samego już założenia powinno być wzorem do naśladowania, ideałem i przykładem, dla tych wszystkich podłych rolników, hodowców i przeciętniaków, którzy w wyimaginowanej skali empatii nie mogą się porównywać do "obrońców zwierząt". Skoro Pani Prezes nic nie wiedziała, to kto powinien to wiedzieć? Dotarliśmy już do miejsca, w którym właściciel danej organizacji nie ponosi odpowiedzialności za utrzymanie zwierząt, dzięki którym- nomen omen- sam się utrzymuje? Może czegoś nie wiem. Może to ja powinienem o tym wiedzieć, a nie ona. Albo sąsiedzi. Albo proboszcz. Ale moim zdaniem Pani Prezes miała aż jedno zadanie do wykonania- zapewnić bezpieczeństwo "swoim" zwierzętom. I nie zrobiła tego. Zawaliła swoją robotę na całej linii. W alternatywnym świecie, gdzie istnieje choć odrobina sprawiedliwości, taka "Prezes" zostałaby pozbawiona swojego prezesowania a majątek Fundacji zostałby przekazany na cele zgodne ze statutem. Czyli np. na ochronę zwierząt, a nie znęcanie się nad nimi. Ale nie w Polsce. U nas za miesiąc czy rok sprawa się rozpłynie a Pani Prezes znów zacznie szukać chirurgów plastycznych i prezentować zdjęcia z siłowni, bo przecież tutaj nikt nawet nie pyta po co w domu zbudowanym dla zwierząt w ogóle znajduje się siłownia. Pewnie ktoś jest przekonany, że psy trenują ze sztangą a koty bawią się hantlami. Gdyby dyrektor przedszkola przez lata zatrudniał pedofila- wyleciałby z roboty. Za mocny przykład? To proszę sobie wybrać dowolny zawód i dopisać do niego jakieś przeciwieństwo. Na tym chyba polega branie jakiejkolwiek, choćby minimalnej odpowiedzialności za dosłownie cokolwiek. Choćby za cegły na budowie. O żywych stworzeniach nie wspominając... Dlaczego nie można zwolnić Prezesa Fundacji Ochrony Zwierząt? Quote
bunia2010 Posted February 17 Author Posted February 17 Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych · Gwoli wstępu: ja wiem, że punktowanie kolejnych kłamstw Fundacji Chata Zwierzaka to nie jest zbyt wymagające zajęcie. Trochę jak zabieranie dziecku lizaka. Po wcześniejszym spryskaniu go gazem łzawiącym. W sensie spryskaniu dziecka, nie lizaka. Zasadniczo należałoby spuścić na to zasłonę milczenia, bo nawet niewidomy musi widzieć, że tam się narracja i czasoprzestrzeń Pani Prezes rozjeżdża. I absolutnie nie ruszają mnie jakieś personalne wycieczki wobec mojej skromnej osoby. Problem mam dopiero w momencie, gdy Pani Prezes zaczyna swym żmijowatym jęzorem atakować ludzi, których te bzdury mogą faktycznie dotykać. Poza tym jest to ciekawe case study. Proces ewolucji dobieranych przez Fundację linii obrony mógłby posłużyć za poradnik "Jak tego nie robić". [W komentarzu przykładowe cytaty] 1. Od stycznia 2017 do listopada 2018 w Chacie Zwierzaka pracowała Tatiana. Niedawno mogliśmy przeczytać jej relację z tego okresu oraz zobaczyć nagranie martwych kotów leżących obok przeterminowanych wędlin dla pracowników w fundacyjnej zamrażalce. Dowód jednoznaczny i niepodważalny. Jaką linię obrony wybrała Fundacja? Otóż wyszło im, że... Tatiana nigdy nie pracowała w Fundacji. Co prawda ich strona jest pełna wzmianek o niej, opisywano ją w samych superlatywach, jako osobę pracowitą i sumienną. Zapowiadano jej zatrudnienie oraz informowano o jej odejściu życząc jej szczęścia. No ale teraz im wyszło, że wcale nie była pracownikiem. A skoro nie pracownikiem, to kim? Wolontariuszem? 60-letnia kobieta w trudnej sytuacji materialnej opuszcza swój rodzinny kraj, bo potrzebuje pieniędzy na pomoc swojej matce i... nagle postanawia za darmo zajmować się zwierzętami w jakiejś podrzędnej polskiej Fundacji? Kilkanaście godzin każdego dnia wykonuje fizyczne prace w zamian za... nocleg i przeterminowane wędliny, bo taką ma potrzebę serca? Przecież to jest tłumaczenie dla idiotów. A samego nagrania Fundacja skomentować nie chciała. Okej, każdy ma prawo zachować milczenie, ale mógłby przy tej okazji nie kłamać. 2. Po opublikowaniu tutaj pierwszego nagrania, na której partner Pani Prezes kopie psa po głowie na stronie Fundacji pojawiły się dwa oświadczenia. Pierwsze pisane, jak rozumiem, "na gorąco" oraz drugie, bardziej profesjonalne. Jak rozumiem, napisane przez kogoś innego. Według pierwszego z nich... nagranie nie powinno być opublikowane, bo jest dowodem. Dosłownie, kobieta miała czelność mieć pretensje o to, że ktoś pokazał prawdę o traktowaniu zwierząt pod jej (tzn. nie jej) dachem. I sugerować, że skoro wyrok zapadł to nie ma tematu. Sporo ludzi jej uwierzyło. Co do samych przepisów to ujawniać nie można szczegółów trwających postępowań karnych, a to konkretne wtedy było już zakończone. Sam wyrok z kolei zapadł jedynie w trybie nakazowym. Ale to tylko szczegół- nikt nie oczekuje przecież od takiej samozwańczej Prezes jakiejś specjalnej wiedzy. Intrygujący jest jedynie proces jaki musiał zajść w jej głowie. Zamiast "to straszne, że ktoś skopał mojego ukochanego psa" mogliśmy przeczytać jakieś czepianie się niuansów prawnych. Aha, no i całość przedstawiono jako jednorazowy przypadek, który wydarzył się tylko dlatego, że owy skopany pies wcześniej zagryzł innego a "emocjonalny Paweł" w ten sposób odreagował. Piękne. Wytłumaczyć się ze znęcania nad zwierzęciem poprzez doprowadzenie do śmierci innego zwierzęcia. Fajna ta Fundacja ochrony zwierząt. Taka niezbyt chroniąca zwierzęta. 3. Drugie nagranie pokazało jak ten sam członek rady Fundacji ciska psem przez drzwi i poprawia kopniakiem. Tutaj już nie mogło być wątpliwości, że pies czymś zawinił, bo mowa była o wiekowej i niegroźnej suce w typie owczarka z oeliksa. Reakcja Fundacji? Milczenie. I to była świetna- przyznaję bez ironii- decyzja. Nic nie mówić, skorzystać z prawa do zachowania milczenia, przeczekać. No ale jak się nie widzi nic złego w takim traktowaniu zwierząt, to i długo wytrzymać się nie da. Otóż tym razem Pani Prezes, w jednym z wielu komentarzy, stwierdziła, że film został "zmontowany". Tysiące osób zobaczyło jak ktoś rzuca psem przez drzwi, kilka zapytało (na chwilę przed byciem zbanowanym) o co chodzi a Pani Prezes wyszło, że to montaż, i kropka. Szkoda, że nie wyjaśniła na czym ten montaż miałby polegać. Czy ktoś wkleił postać jej partnera obok psa, czy może nałożył jego buta na psi zad? Tego chyba się już nie dowiemy. 4. Kolejne nagranie, na którym Paweł "jednorazowy przypadek" D. atakuje bezbronne zwierzę musiało już spowodować reakcję u Iwony "nic nie wiedziałam" G. Tym razem wideo przedstawiało mężczyznę, który rzuca się- bez żadnego powodu na psa- i zaczyna go okładać pięściami. A ja mam sporą wiarę w ludzi. Myślałem, że tym razem Iwona przyzna, że ponosi odpowiedzialność za los powierzonych jej zwierząt. Czy tak się stało? Oczywiście, że nie. Darczyńcy Fundacji dowiedzieli się jedynie, że ona nie miała świadomości skali przestępstw do jakich dochodziło pod jej (tzn. nie jej) dachem. No i wstawiła screen maila wysłanego do komendy policji. Podkreślam: maila. Z jedną linijką tekstu i linkiem do Facebooka. Przecież to jest traktowanie swoich darczyńców jak jednostki pozbawione mózgu. ALe skoro jest z tym problem to uprzejmie wyjaśniam: potrzebę pilnej interwencji zgłaszamy policji telefonicznie, o przestępstwach zawiadamiamy osobiście lub pisemnie. Maila to możesz wysłać do swojego pracodawcy, że bierzesz urlop na żądanie. 5. Nagrania z bicia zwierząt w Chacie Zwierzaka obiegły media. Nie jakoś szczególnie, ale wzmiankę o tym będzie można znaleźć już zawsze. Mam cichą nadzieję, że zanim następna telewizja śniadaniowa postanowi promować tego typu organizacje to najpierw zrobi mały research. I znów, gdy można było się spodziewać jakiejś pokory Pani Prezes użyła przeciwskutecznej obrony. Połączyła kropki i wyszło jej, że winę za całą sytuację ponosi nie ona, choć to jej zadaniem było dbać o bezpieczeństwo zwierząt, dzięki którym ma spory dom, samochód i nie tylko. Ba, nawet nie do końca winę ponosi jej partner, którego uczyniła członkiem rady, pracownikiem i mieszkańcem Fundacji a który wielokrotnie i brutalnie znęcał się nad podopiecznymi Fundacji. W mrocznych zakamarkach jej logiki powstał zamysł, że wszystkiemu winna jest osoba, która upubliczniła nagrania. Czyli, jeśli nadążam za Panią Prezes, ja. Bo to alkoholik i narkoman, co wywiedziono z jakichś prehistorycznych zdjęć, z czasów gdy wszyscy byli piękni i młodzi. Bo jemu nie chodzi o zwierzęta, bo ma taką stronę, gdzie czasem krytykuje działania pseudo-obrońców zwierząt. A jak powszechnie wiadomo ludzi, którzy zajmują się zwierzętami nie wolno krytykować, nawet jeśli ci kopią, szarpią, biją i rzucają tymi zwierzętami, jak to miało miejsce w Fundacji Chata Zwierzaka. --- Sprawa nadal jest rozwojowa. Nadal zgłaszają się kolejne osoby posiadające wiedzę na temat tego co w ostatnich latach (!) działo się w Chacie Zwierzaka. To niepokojące, ale nieznające się wzajemnie osoby twierdzą, że to nie Pan Paweł najgorzej traktował zwierzęta w tym miejscu a jego syn- Piotr. Jesteśmy na etapie namierzania ptysia, co by go zapytać o kilka rzeczy. W sprawie w której Pan Paweł dostał absurdalną karę (czyli: wyjmij tysiąc złotych z lewej kieszeni, włóż do prawej, temat załatwiony) złożono sprzeciw do wyroku nakazowego- proces czeka na ustalenie terminu. W Urzędzie Gminy Wąsewo złożono wniosek o tymczasowe odebranie praw do wszystkich zwierząt Fundacji Chata Zwierzaka, na dniach wszczęte zostanie postępowanie administracyjne w tym temacie. Od razu uspakajam: nikt nie zamierza ich wyrywać stamtąd, jeśli nic im nie grozi. A czy nie grozi to trzeba wyjaśnić, bo pozowane sceny jak Pani Prezes złapała do ręki mopa przekonać mogą tylko ludzi dobrowolnie bywających na pokazach pościeli z alpaki. I kilka innych rzeczy, o których chyba lepiej teraz nie pisać. --- Sorry, za długi tekst, ale jedna Pani powiedziała, że czyta mnie jak Mrożka. Co jest dziwne, bo ja nawet nie wiedziałem, że mój sąsiad coś napisał. To emerytowany górnik zajmujący się swoim ogródkiem działkowym. No ale lepszy taki komplement, niż żaden. Tutaj zbieram na kawę z tym irlandzkim likierem. Wymyśliłem, że jak zacznę dzień od czegoś takiego, to moja kreatywność znacznie wrośnie: https://buycoffee.to/czarnalistapro I na domek dla pająka. --- Do tematu Chaty Zwierzaka będę wracał. Choćby się on wszystkim przejadł, choćby wszyscy mieli go dość. Inaczej będzie to zamiatanie spraw pod dywan, a pod dywanem o nazwie "środowisko ochrony zwierząt" więcej już się nie zmieści. Quote
bunia2010 Posted February 17 Author Posted February 17 Anna Zwierzolub FUNDACJA CHATA ZWIERZAKA ten który w mojej opinii leje to nieszczęsne zwierzę , to małżonek pani prezes IWONY GABOR , bo obawiam się że znajdą się tacy którzy się ze mną nie zgodzą. Bardzo dziękuję TYM którzy zdecydowali się nie udawać że to jednorazowy incydent , no wersja z przesunięciem nogą psa leżącego na kanapie. ( mam na myśli pierwszy filmik ) .......no cóż wiedziałam że lekko nie będzie . Ogromne podziękowania dla Czarnej Listy Organizacji Prozwierzęcych która włożyła ogrom pracy i tym wszystkim którzy współpracują z Czarną Listą ....SZACUN i nie wiem czy mój tok rozumowania jest dla Państwa zwierzolubnych i wyznawców ( takich ojców Rydzyków ) Chaty, zrozumiały ale pamiętajmy że tam cały czas SĄ ZWIERZĘTA i jeśli ktoś chce wspomóc to powinna być to karma , a nie kasa. Uważam że nie wszystkie fundacje to samo zło , bardzo podoba mi się KARUNA która do końca mojego życia będzie mi się kojarzyć z KASTRACJĄ a co za tym idzie zmniejszona ilość bezdomnych , nie chcianych zwierząt i mniej takich miejsc jak Chata Zwierzaka , a z osób prywatnych pozdrawiam i podziwiam z Kociej Przystani w Zielonce k.Warszawy Elżbietę Zalewską . https://www.facebook.com/reel/756317589339294 Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych · Wy zdecydujcie. Poniżej wyrok, jakim sąd skazał Pana Pawła z Fundacji Chata Zwierzaka. Według Fundacji ten wyrok jest jak najbardziej adekwatny. I może jest- kimże ja jestem, żeby twierdzić inaczej. Ale jeszcze się waham, więc zróbmy jak ten miliarder, który wysłał samochód w kosmos. Vox Populi. Jeśli większość komentujących uzna, że wyrok jest właściwy- nie wyślemy odwołania od niego a co za tym idzie stanie się prawomocny. Jeśli większość uzna, że jest zbyt niski/zbyt wysoki, napiszemy sprzeciw wobec niego i całość odbędzie się normalnym przewodem sądowym. Mnie intryguje jedynie jakimi ścieżkami podążała logika sądu, który nakazał Panu Pawłowi wpłacić 1000 zł na rzecz... Fundacji, której jest formalnym, wpisanym do KRS-u, członkiem. I nie, to nie żart, nakazano mu wpłacić hajs do de facto swojej własnej organizacji. Ale to Wy decydujecie. --- Co do samego oświadczenia Fundacji Chata Zwierzaka to dzieli się ono na kilka części. Są one następujące: I. Santo Subito! Czyli opis tego, że Pani Prezes Fundacji jest aniołem a co za tym idzie nie można jej niczego zarzucać. W końcu poświęciła swoją karierę aby zajmować się zwierzętami. I to jest pierwsze kłamstwo, raz, że do anioła jej bardzo daleko- chyba, że mowa o takim upadłym, a dwa, że karierę to zrobiła dopiero na zwierzętach. Ma ogromną nieruchomość, etatowych pracowników i zaproszenia do telewizji. Miała to przed "zajmowaniem się zwierzętami"? No niezbyt. Zresztą, wystarczy rzut oka na zdjęcia Pani Prezes przed i po podjęciu decyzji o "porzuceniu kariery". II. Może i pies dostał kopa, ale przynajmniej inny został zagryziony. W tej części dowiadujemy się, że cała sytuacja z kopaniem psa jest całkowicie wytłumaczalna. Wynika z niej, że pies na nagraniu zagryzł innego psa. I część ludzi uznała to za wiarygodne. Tylko chwilka... to jest przecież przyznanie się do skrzywdzenia już dwóch zwierząt, choć zarzut dotyczył tyko jednego? No bo to chyba Fundacja odpowiada za to, żeby psy się jednak nie zagryzały, prawda? III. Car dobry, bojarzy źli. Możemy przeczytać jak to wszyscy zawalili. Pracownicy dopuścili do zagryzienia, nie udzielili psu pomocy a biedny Paweł się zdenerwował i musiał na kimś odreagować. A car wjechał na białym koniu i robił co mógł, ale było już za późno. I martwego psa trzeba było poddać eutanazji. Poprawcie mnie jeśli coś źle rozumiem, ale czy szef jakiejś organizacji nie odpowiada za swoich pracowników? Może powinien ich przeszkolić z zakresu nie wpuszczania agresywnych owczarków środkowo-azjatyckich razem ze starymi jamnikami do jednego pomieszczenia? Nie wiem, nie znam się na tym, ale jak dla mnie to choć odrobinkę winy powinien na siebie jednak wziąć nadzorca tego burdelu. IV. Dura lex, sed lex. Twarde prawo, ale prawo. Fundacja Chata Zwierzaka zauważa, że sąd wydał "adekwatny" wyrok, więc w sumie nie ma co drążyć. Tak jak zwykle obrońcy zwierząt apelują o jak najwyższą karę za znęcanie nad zwierzętami, tak tutaj Pani Prezes wystarcza 1000 zł kary. Nie wiem czy to z miłości do zwierząt, czy partnera, ale można by to wstawić do słownika języka polskiego jako definicję hipokryzji. V. A tak w ogóle to ta czarna lista... I tutaj się muszę zgodzić. Lepiej byłoby, gdyby żadna Czarna Lista nie istniała. Tylko wtedy nikt nie złożyłby zawiadomienia o znęcaniu nad tym biednym psem ani nikt nie dowiedział się o tym. Byłoby lepiej. Dla Fundacji Chata Zwierzaka i jej podobnych. Dla Pani Prezes Iwony i jej podobnym. Nie wiem czy dla karateki Pawła byłoby lepiej, ale pewnie również. --- A teraz odwróćmy nieco sytuację. Wyszukajcie sobie na stronie Fundacji psa (właściwie sukę) o imieniu Arwena. Może ktoś zapyta- żeby znów nie robić zbędnego zamieszania- czy Arwena również zagryzła jakiegoś jamnika, że zasłużyła na kopa, może to znów pracownicy zawalili a Paweł musiał znów na kimś odreagować? Iwona, masz szansę, możesz wytłumaczyć swoim fanom i darczyńcom za co została ukarana kolejna suka w Twojej Fundacji. Albo zacząć pisać kolejne oświadczenie. Proponowałbym wstęp typu "Bo Paweł nie lubi suk...", to przy okazji więcej wątków się wyjaśni... I do jutra. Quote
bunia2010 Posted February 17 Author Posted February 17 Centralne Biuro Ochrony Praw Zwierząt · Jeszcze rok nie minął odkąd Monika Orlińska odeszła, a Iwonka z Fundacywki Chata Zwierzaka już nie może wytrzymać, żeby nie podeptać jej grobu. No to może kilka słów o Iwonce, trzymającego u boku, typa, który do czasu skazania za znęcanie nad zwierzętami zasiadał w Radzie jej pseudofundacji od dojenia pelikanów. #Chatazwierzaka Mali ludzie,niskie pobudki, a jak koncertowo potrafią zagotować normalnych ludzi. Otóż Monika była konsekwentna w dojeżdżaniu patologii w światku prozwierzęcym. Skutecznie drążyła zawiadomienia do prokuratury i wnioski do sądów, żeby patologii uciąć łapska, tak przy wyciąganiu kasy od naiwnych darczyńców jak i ukrócenia cierpienia zwierząt, z których aktywiszcza i patofundacywki żyją. I w tym wytrwała ... do swojej śmierci. Pewnego dnia trafiły do nas nagrania z katowania zwierząt, w domu Iwonki, opłacanego za kasę naiwnych darczyńców. Na nich Iwonka biernie obserwująca katowanie i przyzwalająca na zwyrolstwo, a w zeznaniach (późniejszych świadków) dowiedzieliśmy się o tym, że ten stan zastany nie jest jednorazowy i trwa od lat. Gdyby ktoś wierzył, że ktoś z #petbiznesu pospieszył złożyć zawiadomienie,to się przeliczył. Monika, wraz z nią jeszcze 2 organizacje, takie zawiadomienie złożyły po publikacji filmów i przyjęły role oskarżycieli posiłkowych. Zanim Paffcio - partner życiowy Iwonki - trafił na wokandę, Iwcia za rączkę biegała z nim na zeznania. Biedny Paffcio, biedna Iwcia. Iwcię prześwietliła po skazaniu Paffcia jeszcze jedna dusza, a mając dostęp do dokumentów finansowych organizacji, wydatki przesłała tutaj: https://www.facebook.com/share/p/161F7vM3yQ/ W pierwszej instancji sąd się nawet troszkę pomylił i chciał nawiązkę udzielić Iwci, na szczęście zdążyły się odwołać wszystkie strony, Paffcio kierowany tym, że uważał się za niewinnego. 2-ga instancja odebrała to inaczej i słusznie. Gdyby jednak ktoś zobaczył bicie się w piersi Iwci to chyba upadł na głowę z dużej wysokości. Otóż kto jest winny ucięciu zwyrolowi dochodów kosztem zwierząt? Nikt inny niż Monika Orlińska. Bo to ona wyrządziła krzywdę zwierzątkom w Chacie Zwierzaka, a nie Iwonka z Pawełkiem Fakt, pomogła obnażyć obłudę, pokazać jak dla kasy prezesowej i Paffcia cierpią zwierzątka... natomiast ... Paffcio nadal urzęduje z Iwcią, zwierzątka się tam kiszą, a Wy, Drodzy Darczyńcy - przykładacie rączkę do cierpienia zwierzątek i zachcianek pani prezes. Jedyny kto już nie cierpi to Monika, za to nas gotować nie warto ... Quote
bunia2010 Posted February 17 Author Posted February 17 Agnieszka Esz Ostatnio mi sie nudzilo i zrobilam podliczenie zbiorek (od ostatniej do zbiorki na Zarenke) - kwota widoczna na kalkulatorze. Oczywiscie od tej kwoty trzeba odliczyc koszt prowizji dla pomagam (bo Gaborowa ma wlaczone promowanie) ale i z tym wychodzi cos kolo 300.000 - teraz pytanie: gdzie sa te pieniadze? a) w kurtkach? b) w silowni? c) w skarpecie? d) w zwierzetach? Stad ten kwik ze niedlugo trzeba bedzie sie rozliczac. I takie cos ma czelnosc pluc sie do Litewki (ktory w przeciwienstwie do niej, pracuje) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.