bunia2010 Posted February 3 Posted February 3 Pies Na Warsztacie Ochrona zwierząt po polsku: mit nietykalności, moralny szantaż i prawna fikcja Nie chciałam już tego komentować. Bo to temat bez dna. Patologia, która w obecnym stanie prawnym nie ma prawa się skończyć. I dopóki nie nastąpi realna rewolucja - nie lifting, nie poprawki, tylko rozpieprzenie tego systemu w drobny mak i zbudowanie go od nowa przez ludzi kompetentnych będziemy oglądać kolejne afery, kolejne „interwencje” i kolejne ofiary. Zwierzęce i ludzkie. To, że przez chwilę było u mnie ciszej, nie znaczy, że nie widzę. Widzę bardzo dobrze. Widzę też próby zabłyśnięcia, odgrzewania mitów i opowiadania ludziom bajek, które mają jedno zadanie: utrzymać poczucie bezkarności. I wtedy pojawia się wypowiedź przedstawicielki organizacji prozwierzęcej. Organizacji, która miała realny wpływ na to, jak wygląda obecna Ustawa o Ochronie Zwierząt. Tak, tej ustawy, która dziś jest idealnym narzędziem do chaosu, nadużyć i grania na emocjach. Dziękuję. Naprawdę. Efekty tej pracy widzimy wszyscy. „Nie mogą nic” ...kłamstwo powtarzane do znudzenia Od lat słyszymy: PIW nie ma prawa to prywatny teren to fundacja to nie schronisko to przekroczenie uprawnień Perfekcyjnie wyćwiczona narracja, karmienie ludzi bez znajomości prawa, za to z pełną świadomością, że strach i autorytet „ratownika zwierząt” zrobią swoje. Tak, organizacje społeczne: nie mają uprawnień kontrolnych nie są organami państwowymi nie mają prawa wejścia na teren prywatny bez zgody właściciela nie mają prawa stosować przymusu nie mają prawa udawać inspekcji, straży ani policji I to jest fakt. Czarno na białym. W dokumentach. W stanowiskach ministerstwa. W orzecznictwie. Ale z tego nie wynika, że wszystko inne wolno. „To nie schronisko” - magiczne zaklęcie środowiska Jednym z największych przekrętów systemowych są: „przytuliska”, „azyle”, „domy tymczasowe”, „punkty ratunkowe”. Nie są schroniskami. Nie są zgłoszone. Nie spełniają wymogów. Nie podlegają standardom. ALE: * przetrzymują dziesiątki, setki zwierząt * decydują o ich losie * prowadzą zbiórki * wywierają presję * straszą ludzi * pouczają, oceniają i moralizują Czyli robią dokładnie to, co schroniska, tylko bez odpowiedzialności. Prawo nie jest aż tak głupie, jak niektórzy by chcieli. Prawo patrzy na faktyczny charakter działalności, a nie na nazwę na Facebooku. I są na to wyroki Mundur, presja i udawanie władzy To, co jest absolutnie obrzydliwe, to granie: • odzieżą przypominającą mundury • nazwami typu „inspektorat”, „straż”, „komendant” • obecnością policji, która często sama nie do końca wie, w czym uczestniczy To jest świadome budowanie fałszywego autorytetu. To jest psychologiczny nacisk na ludzi, którzy nie znają prawa i boją się, że „zabiorą im zwierzę”. A potem płacz, że „my nic nie możemy”. Możecie. Ale nie wszystko. I na pewno nie ponad prawem. Największa patologia? Hipokryzja Chcecie wymagać od właścicieli zwierząt. Chcecie wymagać od hodowców. Chcecie wymagać od hoteli, trenerów, lekarzy, gmin. Ale gdy przychodzi do własnych standardów: • nagle jesteście „prywatni” • „społeczni” • „oddolni” • „bez uprawnień” Nie da się jednocześnie: być nietykalnym i moralnym arbitrem całego kraju Nie piszę tego, żeby robić aferę. Piszę to, bo ochrona zwierząt oparta na chaosie, mitach i bezkarności nie chroni zwierząt. Chroni ego. Chroni wpływy. Chroni pieniądze. A zwierzęta? One są tylko wygodnym alibi. I dopóki to się nie zmieni kolejne „ratunki” będą wyglądały dokładnie tak samo. Ja w to milczenie nie wchodzę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.