Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
Ochrona zwierząt po polsku: mit nietykalności, moralny szantaż i prawna fikcja
Nie chciałam już tego komentować.
Bo to temat bez dna. Patologia, która w obecnym stanie prawnym nie ma prawa się skończyć.
I dopóki nie nastąpi realna rewolucja - nie lifting, nie poprawki, tylko rozpieprzenie tego systemu w drobny mak i zbudowanie go od nowa przez ludzi kompetentnych będziemy oglądać kolejne afery, kolejne „interwencje” i kolejne ofiary. Zwierzęce i ludzkie.
To, że przez chwilę było u mnie ciszej, nie znaczy, że nie widzę.
Widzę bardzo dobrze.
Widzę też próby zabłyśnięcia, odgrzewania mitów i opowiadania ludziom bajek, które mają jedno zadanie: utrzymać poczucie bezkarności.
I wtedy pojawia się wypowiedź przedstawicielki organizacji prozwierzęcej. Organizacji, która miała realny wpływ na to, jak wygląda obecna Ustawa o Ochronie Zwierząt. Tak, tej ustawy, która dziś jest idealnym narzędziem do chaosu, nadużyć i grania na emocjach.
 
Dziękuję. Naprawdę.
Efekty tej pracy widzimy wszyscy.
 
„Nie mogą nic” ...kłamstwo powtarzane do znudzenia
 
Od lat słyszymy:
  • PIW nie ma prawa
  • to prywatny teren
  • to fundacja
  • to nie schronisko
  • to przekroczenie uprawnień
 
Perfekcyjnie wyćwiczona narracja, karmienie ludzi bez znajomości prawa, za to z pełną świadomością, że strach i autorytet „ratownika zwierząt” zrobią swoje.
 
Tak, organizacje społeczne:
✔️ nie mają uprawnień kontrolnych
✔️ nie są organami państwowymi
✔️ nie mają prawa wejścia na teren prywatny bez zgody właściciela
✔️ nie mają prawa stosować przymusu
✔️ nie mają prawa udawać inspekcji, straży ani policji
 
I to jest fakt. Czarno na białym. W dokumentach. W stanowiskach ministerstwa. W orzecznictwie.
 
Ale z tego nie wynika, że wszystko inne wolno.
 
„To nie schronisko” - magiczne zaklęcie środowiska
 
Jednym z największych przekrętów systemowych są: „przytuliska”, „azyle”, „domy tymczasowe”, „punkty ratunkowe”.
Nie są schroniskami.
Nie są zgłoszone.
Nie spełniają wymogów.
Nie podlegają standardom.
 
ALE:
* przetrzymują dziesiątki, setki zwierząt
* decydują o ich losie
* prowadzą zbiórki
* wywierają presję
* straszą ludzi
* pouczają, oceniają i moralizują
 
Czyli robią dokładnie to, co schroniska, tylko bez odpowiedzialności.
Prawo nie jest aż tak głupie, jak niektórzy by chcieli. Prawo patrzy na faktyczny charakter działalności, a nie na nazwę na Facebooku.
I są na to wyroki 😉
 
Mundur, presja i udawanie władzy
 
To, co jest absolutnie obrzydliwe, to granie:
• odzieżą przypominającą mundury
• nazwami typu „inspektorat”, „straż”, „komendant”
• obecnością policji, która często sama nie do końca wie, w czym uczestniczy
 
To jest świadome budowanie fałszywego autorytetu. To jest psychologiczny nacisk na ludzi, którzy nie znają prawa i boją się, że „zabiorą im zwierzę”.
A potem płacz, że „my nic nie możemy”.
Możecie.
Ale nie wszystko.
I na pewno nie ponad prawem.
 
Największa patologia? Hipokryzja
Chcecie wymagać od właścicieli zwierząt.
Chcecie wymagać od hodowców.
Chcecie wymagać od hoteli, trenerów, lekarzy, gmin.
 
Ale gdy przychodzi do własnych standardów:
• nagle jesteście „prywatni”
• „społeczni”
• „oddolni”
• „bez uprawnień”
 
Nie da się jednocześnie:
👉 być nietykalnym
👉 i moralnym arbitrem całego kraju
 
Nie piszę tego, żeby robić aferę. Piszę to, bo ochrona zwierząt oparta na chaosie, mitach i bezkarności nie chroni zwierząt.
Chroni ego.
Chroni wpływy.
Chroni pieniądze.
A zwierzęta?
One są tylko wygodnym alibi. I dopóki to się nie zmieni kolejne „ratunki” będą wyglądały dokładnie tak samo.
Ja w to milczenie nie wchodzę.

1.jpg

2.jpg

3.jpg

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...