Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
Jest takie całkiem fajne schronisko dla zwierząt w Skałowie ( Schronisko dla Zwierząt w Skałowie ) i rewelacyjnie sobie radzą, gwarantują świetną opiekę nad zwierzętami i wysoki wskaźnik adopcji oraz zwrotów psów odnalezionych. To czego dotyczy problem? Naiwności. Otóż jest pewien wątek, który łączy: wymienione schronisko i haszczaka poprzez (...) Andżelę, a z nią Zespół: Raszple i Maciory - jak to skromnie określił Kuźmiński, czyli autorki gniota pt. "ustawa dla zwierząt" 2011 i kolejna edycja z dupy. Otóż Śmietnikowska i ta co wolontariuszy Szymon Hołownia pomówiła o defraudację pieniążków z dotacji przy okazji pomocy zwierzętom na Ukrainie, bojąc się konsekwencji, używa do krzywych akcji (...) Andżelę. Tutaj Śliwa-Robaczywa i Śmietnikowska reprezentujące Mondo Cwane, znalazły trutki na szczury w zbiorowym żywieniu bezdomnych zwierząt ... Rozumiecie? Po prostu kierownictwo zamiast od razu wsadzic w pysk pastę na szczury i dać im sie zbiorowo przekręcić po 6 dniach z zalaniem krwią płuc, postanowiło żarcie przyrządzać i karmić, posypując czerwonymi płatkami. Owe płatki - to po prostu płatki buraczane. Również dla wkręconej w to prokuratury. Natomiast raz opluty, oplutym zostanie. Moja prośba, przy kazdej takiej krzywej akcji z użyciem prokuratury i naciąganiem na koszty organów ścigania, kazdy poszkodowany niech składa na idiotki kontr - zawiadomienie o fałszywym oskarżeniu. Bo one działają z premedytacją.
A przy okazji, polubcie fp schroniska w Skałowie. Robią kawał dobrej roboty.

https://www.facebook.com/schronskalowo 

 

Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych

·
A to nie jest zabawny temat. Zasadniczo osoby, które mają z nim bezpośredni kontakt są wyczerpane trwającym od ok. 3 lat cyrkiem. No ale puenta brzmi śmiesznie, a to już nie moja wina.
Sprawa tyczy się schroniska, które miało pecha popaść w konflikt z kwiatem prozwierzęcego aktywizmu naszego pięknego kraju z kartonu. Pomiędzy dziesiątkami donosów, skarg i prób podważenia całego nakładu pracy w schronisku wydarzyło się kilka sytuacji, które wręcz zasługują na wzmiankę. To jest jedna z nich.
---
Jest ciepły czerwiec roku ubiegłego. Minęła właśnie godzina 21, słońce powoli zachodzi a w schronisku jest coraz ciszej. Kilka psów zostało odebranych przez swoich właścicieli, kilku innych szczęśliwców pojechało do nowych domów. Ich miejsce oczywiście zajęli już następni goście, ale taka już schroniskowa codzienność. Podobnie zresztą jak z kojcami- teraz są posprzątane, rano część będzie brudna.
Dyrektor schroniska przygotował posiłki dla psów na rano. Zwykle tego nie robi, bo to nie jego zadanie, ale jak opiekunowie zwierząt mają dużo pracy to stara się pomóc. Choć pracy w sumie zawsze jest dużo. Nie ma dnia, żeby któryś pies nie potrzebował czegoś niestandardowego, albo nie przydarzyła się jakaś wyjątkowa sytuacja.
Takiego odstępstwa od rutyny jednak nikt się nie spodziewał.
Pod bramę schroniska przyjechała policja z włączonymi kogutami. Jak się okazało otrzymali oni zgłoszenie o tym, że w schronisku zwierzęta są karmione... trutką na szczury. Absurd? No trochę tak. Byłoby to bez sensu z każdego możliwego punktu widzenia. Ale policjanci nie mogą zlekceważyć tak poważnego doniesienia.
Rozpoczyna się przeszukanie wszystkich pomieszczeń, z kojcami psów włącznie. O wspomnianej chwilę wcześniej ciszy można już zapomnieć, bo psy zaczynają szaleć na widok ludzi z latarkami. Każda jedna psia miska musi zostać sprawdzona pod względem zawartości trucizny. Trzeba skontrolować również miejsce składowania zapasów i pobrać próbki do badań.
Całość trwa do wczesnych godzin porannych. Opiekunka zwierząt, która rozpoczęła pracę o 14-tej, do domu pójdzie po 6-tej rano, dnia następnego. Bo każdego psa musi wyprowadzić z kojca, sprawdzić czy nie zatruł się trutką na szczury i zrobić odpowiednią dokumentację. Konieczne jest też podanie leku, który- w razie hipotetycznego zatrucia- pozwoli psom uniknąć najgorszego scenariusza.
Pomiędzy pracownikami schroniska i policjantami przemieszcza się również młoda kobieta. Jak się okazało- od niedawna "wolontariuszka". Jak się jeszcze później okazało- osoba podstawiona, żeby znaleźć "haka" na schronisko. Co chwilę wykonuje nerwowe połączenia telefoniczne, jakby przyjmowała dyspozycje od kogoś ważniejszego. I to ona pokazuje policjantom palcem, "o tutaj, tu jest trutka, którą dodają do karmy!".
Podejrzenie padło na miski przygotowane przez dyrektora placówki. Tylko jaki cel miałby mieć ktokolwiek, żeby w tak oficjalny sposób dosypywać czegoś trującego do psiego pokarmu? Czy to byłby szczyt bezduszności? Pierwszy przypadek osoby na takim stanowisku, która przeniesiony Zespół Münchhausena zastosowała na swoich czworonożnych podopiecznych?
No na szczęście nie.
Dyrektor użył płatków buraczanych, wiórków takich. Żeby psy miały smaczniej, czy tam zdrowiej. W sumie nie wiem po co to zrobił, ale na pewno jakiś cel temu przyświeca. Taki rarytas dodaje się zwierzętom do jedzenia. A tajemnicza "wolontariuszka" oraz jej mocodawcy uznali w swojej nieskończonej, aktywistycznej mądrości, że to jest ten moment. Że teraz "mają ich".
I mieli, zmarnowane 9 godzin pracy policji (a jeszcze więcej prokuratury, która później musiała zbadać, czy aby na pewno burak nie jest trucizną) i stres ponad setki psów, w środku nocy. Jedyne co zyskali to artykuły w lokalnych mediach, według których coś się wydarzyło, ale nie do końca wiadomo co. I teraz sprawdza to prokuratura.
Od tej sytuacji minęło już półtora roku. Prokuratura sprawdziła. Nic się nie wydarzyło. Aktywiści pomylili wiórki buraczane z trutką na szczury. Nikt nie truł żadnych psów. Ale i nikt nie przeprosił za bezczelne, wyssane z aktywistycznego odwłoka, oskarżenia. Bo i po co, prawda? Oni tylko chcieli dobrze, jak zawsze.
---
Mamy końcówkę 2024 a nagonka na schronisko nadal trwa. Próbuje się nawet ogólnopolskie media do niej zaprzęgnąć. W końcu panna "wolontariuszka" nagrała pajęczynę w jednym kojcu oraz psią kupę w innym.
Lata mijają a system dezorganizowania pracy schronisk jest wciąż ten sam. Zasypać bzdurnymi donosami, zająć czas czymś innym niż faktyczna praca, odciąć sponsorów i zniszczyć opinię. Z czasem uda się obrzydzić ludziom ich schronisko- adopcji będzie mniej, psów więcej, pracownicy/lekarze będą rezygnować. A kiedy już sytuacja faktycznie się pogorszy to można wjechać z "interwencją".
Ciąg dalszy pewnie nastąpi, choć dla dobra wszystkich zainteresowanych- z psami włącznie- nie powinno być żadnej kontynuacji. Tutaj można zostawić napiwek autorowi strony. Niech sobie kupi coś ładnego na święta. Na przykład piwo. Link:
Jeszcze marzy mi się dzień, kiedy ogół przestanie łykać te wszystkie ściemy. Bo to staje się powoli nudne. Ile razy można czytać, że "jest podejrzenie", "prokuratura bada", "obrońcy zwierząt alarmują" i "zawiadamiają"? No zawiadomili. Media i prokuraturę. I co? I dosłownie nic.
Posted
Niedawno opisywałem historię, jak pseudo-aktywistka "pomyliła" wiórki buraczane z trutką na szczury tym samym rozpętując aferę wokół niesłusznie oskarżanych pracowników schroniska. I ten wpis został bardzo pozytywnie przyjęty. Odzywali się mieszkańcy tamtejszych okolic, że nie mieli pojęcia o sytuacji, że naiwnie wierzyli w bzdury produkowane przez fundacyjnych działaczy. Pisali też radni, że to skandal i trzeba ukrócić bezpodstawne oskarżenia wobec schroniska.
Na chwilę sytuacja się uspokoiła. Ale tylko na chwilę. Bo tym razem do kolportowania kłamstw zaprzęgnięto program "magazyn ekspresu reporterów". I żeby nie było, ja w sumie jestem fanem tego cyklu reportaży. Mają na koncie setki, jeśli nie tysiące, bardzo potrzebnych materiałów. No ale... przedstawiono "reporterom" cały szereg dokumentów, wyników kontroli, kontekstów, odpowiedzi na aktywistyczne wątpliwości, oprowadzono "reporterów" po schronisku i przesłano im oświadczenie z prośbą o jego publikację w swoim materiale. Wiecie ile z tego pokazano? Otóż równe zero.
Więc trochę uzupełnię ich czystą wodę tefałpe w stanie likwidacji:
---
W reportażu, którego autorką jest Redaktor Justyna Andersz-Rychter pojawiają się następujące sceny:
1. Pani Aktywistka pokazuje zdjęcia poranionego psa. W głowie widza rodzi się obraz katowanych przez złego człowieka zwierząt. Zabieg tak samo celowy, jak i cyniczny.
Bo o czym telewizyjni magicy nie wspominają, to że zdjęcia pochodzą sprzed 5 lat. Wtedy też do schroniska trafiło kilkadziesiąt prawie-dzikich psów (chów wsobny, zbieractwo) i doszło do jednego, ciężkiego pogryzienia. Coś, co mogło wydarzyć się w dosłownie każdym schronisku, szczególnie przy takim napływie trudnych w obsłudze zwierząt.
W ciągu 5 lat w schronisku zmieniło się niemal wszystko. Ludzie, procedury, infrastruktura i co tam jeszcze można wymienić. Już sam fakt, że ktoś musi tak głęboko szukać w teczkach jakiegoś kwitu jest dość wymowny. No ale o tym nie warto wspominać, bo przecież nie chodzi o prawdę, a jedynie o sztuczne skandalizowanie...
2. Pan Radna punktuje, że chyba są jakieś nieprawidłowości w finansach. Bo na karmę dla zwierząt przeznaczono jedynie 2 procent środków gminnych. Skandal! Do tego jeszcze dużo pieniędzy trafia na wynagrodzenia.
Aktywistyczna propaganda z kolei pomija, że akurat karma kupowana jest z funduszy zbieranych przez Stowarzyszenie założone dla wsparcia schroniska. Ludzie oddają swój zwrot z podatku lub przekazują fizycznie karmę i dzięki temu nie trzeba środków gminnych na to przeznaczać. Skoro zwierzęta nie chorują, nie mają problemów żołądkowych, nie są za chude ani za grube, to po co ktoś miałby zmieniać sposób ich żywienia? Chyba tylko po to, aby zadowolić Panią Radną, której ewidentnie nie podoba się, że ktokolwiek wspiera schronisko.
Sprawa wynagrodzeń jest jeszcze prostsza. Wielu pracowników = dużo, łącznie, wynagrodzeń. Pewnie można by zatrudnić ludzi w kryzysie bezdomności lub na innym życiowym zakręcie, jak ma to miejsce w kilku organizacjach ochrony zwierząt, ale to chyba pozytywne, że schronisko chce mieć wykwalifikowaną i dobrze opłacaną kadrę?
Bo jak na razie to działalność Pani Radnej, Aktywistów i teraz medialnych kurtyzan sprowadza się do tego, żeby obrzydzić ludziom pracę w schronisku. Może jak się zwolnią to sytuacja będzie na tyle zła, że nie będą musieli szukać zdjęć sprzed 5 lat...
3. Pani Aktywistka mówi o układzie. Bo wszędzie tam gdzie ona się pojawia jest jakiś układ. Urzędy gmin, komisariaty policji, prokuratury, powiatowe i wojewódzkie inspektoraty weterynarii a zapewne i proboszcz- wszyscy tkwią w układzie wszędzie tam, gdzie ta konkretna działaczka próbuje kogoś zaszczuć. Statystycznie nierealne, ale hej, kto jej zabroni kłamać?
W tym konkretnym przypadku układ polega na tym, że dziesiątki drobiazgowych i niezapowiedzianych kontroli nie wykazały nieprawidłowości. Ministerstwo odpowiadając na interpelację poselską mówi wprost, że wszystkie zarzuty Fundacji Mondo Cane okazały się nieprawdziwe. Pozytywną opinię wystawia powiatowy inspektorat weterynarii, wojewódzki inspektorat weterynarii i wszystkie współpracujące ze schroniskiem gminy. Nocne najazdy nie wykazały niczego negatywnego. Policja, prokuratura i sąd odrzucają kolejne wymysły aktywistów. Wniosek? No oczywisty. Brak dowodów to dowód na jakiś spisek. Przynajmniej w schizofrenicznym pojmowaniu świata przez Panią Aktywistkę.
Co zabawne, ta sama Pani Aktywistka wcześniej korespondowała z Ministrem Ziobro, w sprawie innego schroniska. Niedawno wystąpiła u Ministra Bodnara, w sprawie różnych schronisk. Publicznie chwali się znajomościami w Prokuraturze Krajowej. Ale to się nie liczy. "Układy" są tylko tam, gdzie jej kłamstwa nie wytrzymują zderzenia z faktami. (czyli praktycznie wszędzie).
4. Przez niemal cały reportaż pojawiają się niedomówienia i pytania retoryczne mające wywołać u widza takie "oho, coś jest na rzeczy". Problem w tym, że odpowiedzi zostały już wcześniej udzielone o czym wiedziały wszystkie gwiazdy szklanego ekranu. Tylko im się to nie zmieściło w materiale, albo zwyczajnie nie pasowało w narrację.
I tym sposobem dowiadujemy się, że "istnieje prawdopodobieństwo, że psy nie są znakowane". Tyle, że są. Każdy pies ma chipa. Albo "być może tych psów tam nie ma". Tyle, że są. Potwierdzono to podczas wielokrotnych i drobiazgowych kontroli, w części z nich oszczercy sami brali udział. "Ciekawe czym są te psy karmione" - rzuca pytaniem w eter Pani Radna. U widza powstaje myśl, że może nie są karmione a przynajmniej jest to robione źle. Tylko wtedy co? W czarodziejski sposób żywią się światłem, a przy okazji nie chorują z powodu złego żywienia?
Aż dziwne, że nie wspomniano o perle w aktywistycznej koronie, czyli akcji, gdy wysłannicy fundacji odkryli podawanie psom trutki na szczury. Wtedy całą noc trwało przeszukanie schroniska, pobrano próbki dosłownie wszystkiego, a ostatecznie okazało się, że jakaś dziunia nazwała wiórki buraczane ową "trutką". Ale o tym też nie wspomniano w reportażu. Również się nie zmieściło.
5. Z jednej strony oczekujemy, że gminy będą budowały swoje lokalne schroniska, zamiast korzystać z usług komercyjnych molochów. I że będą je finansować w godny sposób. A kiedy tylko się to udaje i kilka gmin wspólnie postanawia zrealizować taki projekt, to czekają je lata nieustannej nagonki, setki donosów, regularne próby dezorganizowania pracy i, jak w tym wypadku, szereg ordynarnych kłamstw w telewizji publicznej.
Mamy schronisko z dobrymi warunkami dla zwierząt, możemy je do woli kontrolować, ale aktywistom się nie podoba, że budżet za duży. Jednocześnie ci sami aktywiści mają budżet ok. miliona złotych, tylko zwierząt będących pod ich opieką nie możemy sprawdzić w żaden sposób.
Bo nie wiadomo gdzie one przebywają, bo nikt nie ma listy tych "hotelików" prowadzonych przez nie powiem kogo. Bo jak tylko ktoś publicznie podniesie jakiś zarzut wobec aktywistów, to zacznie się lament, że oto "lawina hejtu na nich spadła". Ale na pracowników i wolontariuszy schroniska to już pluć można do woli...
A nie, czekaj, pomyliłbym się. Kilka psów przekazanych pod opiekę aktywistów jednak faktycznie odnalazło się w miejscu podlegającym rutynowej, urzędowej kontroli. Tylko to miejsce to poznański ogród zoologiczny.
---
Schemat niszczenia lub przejmowania schronisk w Polsce pozostaje od lat niezmienny. W sumie można napisać poradnik dla pseudo-aktywistów udających obrońców zwierząt jak sprawnie przeprowadzić manewr pogrążenia nielubianej przez siebie jednostki.
Najpierw trzeba odebrać schronisku wsparcie ludzi. Niech będą przekonani, że sąsiadują z miejscem złym dla zwierząt. Mordownią, katownią, umieralnią. Wtedy nie będą stawać w obronie takiego miejsca. Choćby sami byli tam wielokrotnie i nie widzieli niczego złego.
Następnie trzeba zasypać schronisko wnioskami, donosami i kontrolami, tak aby zdezorganizować jego pracę. Mniej czasu dla zwierząt automatycznie spowoduje pogorszenie ich warunków, obniży ilość adopcji i nie tylko.
No i na koniec, niczym zatruta śliwka na przeterminowanym torcie, wchodzi telewizja. Bo wtedy już nikt nie ma siły kolejny raz odbijać tych samych bzdurnych zarzutów. Bo racjonalny człowiek na którymś etapie uznaje, że przecież nie warto kolejny rok kopać się z koniem i może łatwiej odpuścić.
Później jeszcze tylko najazd z prokuraturą (skoro nawet w telewizji o tym mówią, to odpowiedni kwit z prokuratury będzie formalnością), podczas którego koleżanka "biegła sądowa" znajdzie jednego starego psa. Takiego, który i może ma opiekę weterynaryjną, ale już nie wygląda jak milion dolarów. I gotowe, mamy to. Można zastąpić zarząd schroniska swoimi koleżankami lub zlikwidować całość.
Od tej pory wszystko będzie bajecznie, bo pieniążki będą trafiały tam gdzie trzeba. I proszę nie pytać jaka z tego będzie korzyść dla schroniskowego Burka, bo nie będzie żadnej. To tylko petbiznes.
---
Ponoć tradycyjne media umierają. Coraz szybciej zastępuje je Internet, gdzie nie trzeba mieć w telefonie numeru telefonu do etatowej Pani Redaktor od spraw promocji petbiznesu, żeby pomogła coś "nagłośnić". Tutaj można wesprzeć moje, alternatywne, przesadnie skromne medium:
A jeżeli nawet z bardzo rzetelnego programu reporterskiego można zrobić aktywistyczny rynsztok, to te tradycyjne media nie powinny umierać. Powinny zdychać.

486163503_1054557420046535_2839800954133333780_n.jpg

Posted
Miałem sobie odpuścić, bo sporo zostało powiedziane przecież, ale wtedy dostałem wiadomość z oficjalnego konta Magazynu Ekspresu Reporterów. I prawie spadłem z krzesła. Bo to nie jest naturalna sytuacja, gdy jakiś przedstawiciel państwowych mediów straszy kogokolwiek pozwem.
Możliwości są dwie. Albo komuś się tam całkiem poprzewracało w propagandowej makówce, albo wzięli tę całą kasę z onkologii i kupili wehikuł czasu. I cofnęli się do 1982, kiedy tego typu próby uciszania kogoś miały sens.
A ja nawet połowy ich kłamstw i manipulacji nie wypunktowałem jeszcze. Tak więc:
---
1. Państwo media-workerzy przyjechali do schroniska, które później przedstawili w bardzo złym świetle, bez zapowiedzi. Zostali wpuszczeni i oprowadzeni po terenie. Mogli nagrać wszystko co tylko chcieli i tak też zrobili. A w reportażu pokazali migawki z jakiegoś zupełnie innego miejsca ze zwierzętami. Nie wiadomo jakiego, ale na pewno nie ze schroniska w Skałowie. Dlaczego? Sam chciałbym wiedzieć.
2. Pokazano zdjęcie poranionego psa, ale pominięto informację, że był on ofiarą pogryzienia. I to 5 lat temu, w skrajnie trudnych okolicznościach. "Dziennikarze" od kilku dni mieli informację o tym, że pokazywane zdjęcia są sprzed wielu lat. Nie wspomnieli o tym w reportażu. Zostawili widza z myślą, że jakiś człowiek celowo skatował zwierzę. Widzowie ci poszli następnie wyzywać pracowników i wolontariuszy schroniska, choć nikt tam żadnego psa nie skrzywdził.
3. Magazyn otrzymał oświadczenie od zarządców schroniska. Krótkie, treściwe i bez zbędnych dygresji. Zaczynało się ono od słów: "przesyłamy poniższe oświadczenie wierząc, że opublikujecie je Państwo w całości, gdyż wymaga tego etyka zawodowa oraz elementarna sprawiedliwość". Magazyn potwierdził otrzymanie oświadczenia 16 grudnia. A w reportażu emitowanym w połowie lutego nie udało się pokazać ani jednego zdania.
4. Prowadzący, Pan Michał Olszański, w swoim podsumowaniu powiedział, cytuję, "(...) chcę Państwu powiedzieć, że Prokuratura we Wrześni wszczęła postępowanie przeciwko dyrektorowi tego schroniska". Koniec cytatu. I wiecie co? Nie wszczęła. Żeby jakieś śledztwo toczyło się "przeciwko" komuś, to trzeba mu postawić zarzuty. Tutaj nie miało to miejsca. Gadająca głowa z telewizora skłamała w sposób tak ordynarny, że powinna chyba iść na emeryturę, bo tylko demencja tłumaczyłaby taką pomyłkę.
5. Pseudo-dziennikarze otrzymali kompleksowe wyjaśnienia wszystkich swoich wątpliwości. Wyniki kontroli, konteksty, dokumenty- pominęli je w całości. Z pełną świadomością, że sytuacja wygląda zupełnie inaczej, postanowili oszukać swoich widzów, których ponoć jest pół miliona. A na wypunktowanie im tego zaczęli... grozić pozwami.
Dziesiątki wyników kontroli, stanowisko ministerstwa, obchód po całym schronisku, efekt całonocnego przeszukania i wyniki badań, gdy pseudo-aktywiści nazwali wiórki buraczane trutką na szczury. Nic z tego nie zostało choćby wspomniane w programie "Magazyn Ekspresu Reporterów".
I redakcja nie widzi w tym żadnego problemu. Jedyne co im przeszkadza, to że ktoś ma czelność polemizować z tego typu praniem mózgów ludziom. Co smutniejsze, zdają się cieszyć z tego, że wywołali setki gróźb i obelg wobec niewinnych ludzi.
---
Gdyby przy barze usiedli Joseph Go*bbels z Jerzym Urbanem, wódkę podawałaby im Maja Staśko, a na końcu rachunek opłacono by ze środków jakiegoś amerykańskiego funduszu, to nad ranem powstałby scenariusz ostatniego programu "reporterów". Bo to był stek kłamstw okraszony taką manipulacją, że nie ma w słowniku określenia na to.
Nie wiem czy ktoś w redakcji ma świadomość jaką krzywdę wyrządził pracownikom i wolontariuszom schroniska. Albo, że ostatecznie to zaszkodzi głównie zwierzętom. W końcu nie siedzę w głowach tych doświadczonych pracowników TVP. Pewnie utopiłbym się w tej "czystej wodzie" rodem z Białorusi.
Zauważam za to absurd, że schronisko finansowane z pieniędzy podatników jest pomawiane przez telewizję finansowaną z pieniędzy podatników, a jak któremuś podatnikowi się to nie podoba, to może dostać jeszcze pozew. Na koszt podatników. Od spółki, która budżet na takie ponure zabawy liczy w miliardach. A idź Pan w... z takim żartem.
Tak, że tego. Nie krępujcie się. Moje dane ma Wasz studyjny kolega, Paweł mu na imię. Jakoś bardzo minimalnie pomogłem mu przy innym reportażu- wie jak się skontaktować. Tak jak sądzenie się z fundacyjnymi oszustami jest stratą czasu, tak z propagandowym molochem chętnie spotkałbym się w sądzie.
Choć jestem prawie pewien, że to akurat Magazyn Ekspresu Reporterów TVP będzie prędzej przepraszał.
---
Eh. Wku*wiam się, bo ten cykl programów faktycznie ma na koncie poruszenie ogromnej ilości ważnych tematów. A ja do niedawna byłem ich fanem. I jak strzał w pysk, jak wiadro zamarzniętej wody na łeb.
Nie wiem kto obsługuje im tego czata, raczej nie jest to Pani Barbara Paciorkowska- merytoryczna nadzorczyni, ani prowadzący Pan Michał Olszański. Może Pani Justyna Andersz-Rychter, twórczyni tego gniota, dorabia obsługując social media. Które by to nie było- zmieńcie pracę.
---
Na prawnika nie zbieram, bo żadnej sprawy nie będzie. Nie gram w oblężoną twierdzę. Ale gdyby ktoś chciał wesprzeć ideę tej namiastki weryfikacji petbiznesu, to można to zrobić o tutaj:
Ps; dzięki za podsyłanie linku do wideo "AFERA DIOZ | PODROBILI DOKUMENTACJE? SAMI OBCIĘLI NOGĘ, ZAGRYZIONE ZWIERZĘTA". Obejrzałem, ale nie mam (przynajmniej chwilowo) nic do dodania, bo ten materiał praktycznie wyczerpuje temat.
Od dawna twierdzę, że w DIOZ-ie zwierzęta są najmniej ważne a twórcy tego przybytku powinni siedzieć w więzieniu. Super, że ktoś z ich ex-działaczy odważył się powiedzieć głośno co tam widział.

486366825_1054578050044472_6098049828227744595_n.jpg

Posted
Witajcie na naszej stronie – głosie prawdy o schronisku w Skałowie! Profil ten jest głosem ludzi, którzy realnie znają jego funkcjonowanie i chcą pokazać prawdę.
Powstała ona, ponieważ mamy dość hejtu i manipulacji, które od lat uderzają w Skałowo, jego pracowników, wolontariuszy, a pośrednio także w zwierzęta, dla których to miejsce jest często jedyną szansą na nowe życie. Nie zgadzamy się na fałszywe oskarżenia, rozsiewanie mitów i próby zniszczenia schroniska „od środka”.
22 lutego 2025 roku odbyło się spotkanie wolontariuszy z burmistrzami Kostrzyna, Szymonem Matyskiem, oraz burmistrzem Nekli, Karolem Balickim. Była to merytoryczna dyskusja na temat funkcjonowania schroniska, jego usprawnienia, a także fali hejtu, która od lat je dotyka. Poruszyliśmy kwestie dezinformacji, oszczerstw i niesprawiedliwej krytyki, które krzywdzą ludzi zaangażowanych w pomoc zwierzętom oraz negatywnie wpływają na samo schronisko i jego podopiecznych.
To miejsce powstało, by pokazywać prawdę i walczyć z kłamstwami. Będziemy prostować fałszywe informacje i relacjonować codzienność w Skałowie oczami tych, którzy każdego dnia walczą o lepszy los porzuconych zwierząt.
Jesteśmy tu dla nich. Dziękujemy, że jesteście z nami! Stay tuned! 
Posted
Dzisiaj odniesiemy się do komentarzy, których autorką jest Pani Małgorzata Kaniewska. Nasza największa "fanka". Pani Małgorzata potrafi wyprodukować kilkadziesiąt komentarzy na stronie schroniska i godzinami udostępniać negatywne dla schroniska treści, bez względu czy mają one w sobie choć ziarno prawdy. Nie wiemy czym prywatnie zajmuje się Pani Małgorzata, że ma aż tyle czasu, ale zazdrościmy jej uporu.
Tym razem, w tym internetowym ślinotoku, Pani Małgorzata wmawiała sympatykom schroniska, że jakaś straszna sprawa o znęcanie nad zwierzętami się toczy. Dla laika, który w sądach nie bywa zbyt często, może to brzmieć szokująco. A jaka jest prawda?
Ano wysłały przyjaciółki Pani Małgorzaty zawiadomienie nieznanej nam treści do prokuratury. Ta wszczęła śledztwo, a następnie je umorzyła, nie znajdując przesłanek do ukarania kogokolwiek. Koleżanki Pani Małgorzaty złożyły zażalenie na decyzję o umorzeniu, a sąd postanowił, że prokuratura powinna raz jeszcze zbadać sprawę. Tylko i aż tyle.
Zasadniczo jesteśmy na etapie, że Panie z Fundacji Mondo Cane wysłały swoje zawiadomienie. I nic się z nim nie stało. Nikomu nie postawiono zarzutów, wobec nikogo nie skierowano aktu oskarżenia, nic. Od wielu, wielu miesięcy. Schronisko ani żaden jego pracownik nawet nie jest stroną tego postępowania, które wszczęte z donosu Fundacji odbija się od prokuratury, sądu i zdrowego rozsądku.
Czy przeszkadza to Pani Małgorzacie sugerować, mniej lub bardziej dosadnie, że "oto dzieje się", "już wkrótce", "toczy się postępowanie o znęcanie", "znęcanie, znęcanie, znęcanie"? No nie. Nie przeszkadza jej. Bo chodzi o to, żeby coś się przylepiło do pracowników i wolontariuszy schroniska. Czyli do nas. Żebyśmy to my musieli tłumaczyć się z zarzutów, których Pani Małgorzata nie potrafi nawet zwerbalizować.
Zresztą, zapytajcie ją sami. Kto, kiedy i nad jakim zwierzęciem miał się niby znęcać? Niestety nie dowiecie się. To pytanie jest zbyt trudne dla Pani Małgorzaty.

481159580_122096636324788358_4074843047723171625_n.jpg

Posted
❗❗️❗️❗️❗️❗️❗️❗️
Poniżej zamieszczamy treść Oświadczenia wszystkich członków Zgromadzenia Związku w sprawie emisji programu pt.: "Schronisko?" (emisja w dniu 11.02.2025r.):
OŚWIADCZENIE
W związku z emisją w TVP 2, w dniu 11.02.2025 roku, o godz. 22:30, programu pt.: ,,SCHRONISKO ?’’ Magazynu Ekspres Reporterów, pod redakcją p. Justyny Andersz-Rychter, Schronisko dla Zwierząt w Skałowie składa niniejsze oświadczenie.
Program pt.: ,,SCHRONISKO ?’’ stanowi kompilację nieprawdziwych informacji oraz informacji, które mimo iż zawierają w sobie elementy zgodne ze stanem faktycznym, to z uwagi na ich wybiórczość i wyjęcie z kontekstu, nie mają przymiotu rzetelnych, a ich celem było wyłącznie nieuprawnione szkalowanie Schroniska dla Zwierząt w Skałowie. Uznać należy, że autorka tego reportażu w sposób rozmyślny wprowadziła Widzów w błąd i uchybiła obowiązkowi prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk. Materiał został zmontowany w taki sposób, aby Widz był przekonany o tym, iż pracownicy Schroniska dopuszczają się czynów godzących w dobro zwierząt, a samo utworzenie Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie służyło partykularnym interesom władz lub pracowników tego Schroniska. Bezsporną jest konstatacja, iż w myśl art. 6 ustawy Prawo prasowe, prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk, której to prawdy niestety w kontestowanym reportażu zabrakło.
Z uwagi na obszerność imputowanych przez udzielających wywiadu nieprawidłowości koniecznym jest enumeratywne odniesienie się do nich, wobec czego Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie wskazuje, co następuje:
1. Nie jest prawdą, jakoby nie było wiadomym na co są przeznaczane środki finansowe w Schronisku. Gospodarka finansowa Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie jest wszakże oparta o zasadę przejrzystości i transparentności. Wszystkie dane finansowe są publicznie dostępne i każdy obywatel ma do nich niczym nieograniczony dostęp, zaś do pozostałych informacji na zasadach przewidzianych przepisami powszechnie obowiązującymi. Także zasady partycypacji każdej z Gmin uczestniczącej w Związku Międzygminnym Schronisko dla Zwierząt w Skałowie w kosztach działalności Schroniska, są uchwalane wspólnie przez przedstawicieli wszystkich Gmin, podczas posiedzeń Zgromadzeń Związku.
2. Radna Gminy Swarzędz p. Anna Baranowska-Graczyk, będąc do stycznia 2025 roku reprezentantem Gminy Swarzędz w Związku Międzygminnym Schronisko dla Zwierząt w Skałowie, wielokrotnie wizytowała Schronisko i w trakcie tych pobytów nie podjęła żadnej inicjatywy celem sprawdzenia, czy zwierzęta z Gminy Swarzędz znajdują się w tymże Schronisku, jak i nie zażądała okazania jej jakiejkolwiek dokumentacji Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie. W dniu 30 października 2024 roku owa Radna wzięła udział w wizytacji Schroniska dokonanej przez Radnych Gminy Swarzędz, podczas której były sprawdzane chipy przebywających w Schronisku zwierząt oraz stan i wyposażenie budynków znajdujących się na terenie Schroniska. Jednakże Radna p. Anna Baranowska-Graczyk wykazała bierność w trakcie tej wizytacji i nie chciała w niej aktywnie uczestniczyć. Natomiast następnego dnia, tj. 31 października 2024 roku, przyjechała wraz z grupą kilku niezidentyfikowanych osób, żądających wstępu na teren Schroniska celem przeprowadzenia kontroli.
3. Z treści oświadczenia występującego w programie p. Łukasza Jakubowskiego, który jest członkiem Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane, jednoznacznie wynika, że w sposób nieuprawniony, kłamiąc jakoby działał on z ramienia Gminy Swarzędz, chciał dostać się na teren Schroniska. Żądanie to motywował tym, iż chce sprawdzić czy zwierzęta są zachipowane oraz czy są odpowiednio leczone. Abstrahując już od tego czy p. Łukasz Jakubowski ma jakiekolwiek kompetencje do weryfikacji przebiegu leczenia zwierząt oraz kompetencje do sprawdzania numerów transponderów, to nie miał On jakichkolwiek formalnych podstaw do dokonywania takich działań i przeprowadzania kontroli w Schronisku. Takie działanie nieznanej, a towarzyszącej Radnej p. Annie Baranowskiej-Graczyk, grupy osób wywołało poczucie zagrożenia wśród pracowników Schroniska, zaś wcześniejszy incydent dotyczący fałszywego pomówienia Schroniska o to, jakoby dodawane do karmy otręby buraczane były trutką na szczury, pozwalał przypuszczać, że prawdziwym celem tej grupy osób było podjęcie działań mogących zaszkodzić zarówno zwierzętom przebywającym w Schronisku, jak i jego pracownikom.
4. Nie jest prawdą, że zwierzęta w Schronisku nie posiadają chipów, a posiadają jedynie numer ewidencyjny w Schronisku. Wszystkie zwierzęta przebywające w Schronisku, po odbyciu okresu kwarantanny, mają transpondery, a ich numery są wpisane zarówno w systemie Klinika XP, jak i umieszczane są w bazie SAFE-ANIMAL, która jest międzynarodowym zbiorem danych o zachipowanych zwierzętach. Niedopuszczalnym i rażącym jest tym samym sugerowanie, że zwierzęta mogą dowolnie znikać ze Schroniska bądź by ta sama grupa zwierząt mogła być okazywana przedstawicielom różnych Gmin, celem uzyskania składek członkowskich.
5. Także nieprawdziwym jest twierdzenie, że Gminy uczestniczące w Związku nie mają wiedzy, czy ktoś dokonywał w imieniu Gmin identyfikacji zwierząt. Schronisko co miesiąc przekazuje pełne i rzetelne informacje o zwierzętach do wszystkich Gmin, co w korelacji z chipowaniem zwierząt wyklucza jakąkolwiek - nawet hipotetyczną - możliwość manipulowania tymi danymi lub ich fałszowania. W konsekwencji nie są prawdziwe twierdzenia, jakoby Gminy płaciły ,,na gębę’’ oraz, że nie wiedzą, czy ,,zwierzę za które płaci Gmina - żyje’’. Schronisko w latach 2020-2024 było 16-krotnie kontrolowane przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Kontrole te były zarówno doraźne, jak i planowe. Ponadto, w jednej z doraźnych kontroli przeprowadzonej w dniu 1 czerwca 2023 roku wzięli udział przedstawiciele Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane, w tym p. Łukasz Jakubowski i byli Oni świadkami dokonania kontroli chipów i danych o zwierzętach, podczas której nie potwierdzono żadnych nieprawidłowości.
6. Nierzetelne jest również porównanie przez p. Łukasza Jakubowskiego wynagrodzeń uzyskiwanych w Schronisku w Pile i w Schronisku w Skałowie. Po pierwsze kwota podana przez p. Łukasza Jakubowskiego dotycząca Schroniska w Skałowie zawiera w sobie nie tylko wynagrodzenia brutto 19 pracowników, ale również wynagrodzenia osób świadczących usługi na podstawie umów cywilnoprawnych, w tym umów zlecenia. Po drugie p. Łukasz Jakubowski w sposób celowy pomija fakt, że z podanej przez Niego sumy kwota 367.210,00 zł stanowi składki na ubezpieczenie społeczne oraz na Fundusz Pracy. Ponadto, wskazaną nierzetelność i brak wiarygodności tej wypowiedzi potwierdza też druga część oświadczenia p. Łukasza Jakubowskiego a mianowicie to, że w Schronisku w Pile na wynagrodzenie 24 osób przeznaczono 1.150.000,00 zł. Gdyby twierdzenie to polegało na prawdzie, pracownicy zatrudnieni w Schronisku w Pile musieliby otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 3.993,05 zł brutto miesięcznie, czyli poniżej kwoty minimalnej wynikającej z rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej, a tym samym byłoby to sprzeczne z prawem.
7. Nie jest zgodna z prawdą wypowiedź p. Łukasza Jakubowskiego, że przy porównywalnych budżetach Schroniska w Pile oraz Schroniska w Skałowie na wyżywienie zwierząt w Skałowie przeznacza się kwotę prawie 3-krotnie niższą niż w Pile. Przeważająca część karmy dla zwierząt przebywających w Schronisku uzyskiwana jest na podstawie darowizn, uzyskanych od Stowarzyszenia Przyjaciół Schroniska dla Zwierząt w Skałowie. Gdyby owych darowizn nie było, to oczywistym jest, że na wyżywienie zwierząt byłaby przeznaczona wyższa część budżetu, niż ma to miejsce obecnie. Zaoszczędzona w ten sposób kwota w budżecie Schroniska (dla przykładu w roku 2023 była to kwota ponad 340.000,00 zł) stanowi bezpieczną rezerwę na poczet kolejnych lat działalności Schroniska.
8. Nie jest prawdą, jakoby za każde zwierzę ponad limit zwierząt, ustalony dla danej Gminy Schronisko wystawiało fakturę na kwotę praktycznie dwukrotnie wyższą, niż średni dzienny koszt utrzymania zwierzęcia w przeliczeniu na składkę członkowską. Otóż taki średni koszt utrzymania zwierzęcia w 2023 roku wynosił 27,00 zł, a w 2024 roku 30,00 zł. Opłata za dodatkowe zwierzę, ponad limit dla danej Gminy, to kwota 30,00 zł za dzień, więc zarzut jest całkowicie nieprawdziwy.
9. W Schronisku w Skałowie nigdy nie była zatrudniona p. Agata Ł., oświadczająca, jakoby sucha karma podawana zwierzętom w Schronisku była „szajsem” i by zwierzęta otrzymywały „najgorszy syf”, a tę lepszą karmę, otrzymywaną ze szkół lub od sponsorów, wywożono ze Schroniska. Schronisko z całą stanowczością zaprzecza takim niedorzecznym oskarżeniom.
10. Nie jest również prawdą wypowiedź rzekomej pracownicy Schroniska p. Agaty Ł., by jej koleżanka siłą ciągnęła na chwytaku psa, a gdy go dociągnęła, to pies pluł krwią. Autorka reportażu przy zbieraniu informacji opierała się na niewiarygodnym źródle, a przy rozpowszechnianiu (wykorzystaniu) informacji działała pod z góry założoną tezę. Natomiast dziennikarz, by wypełnić obowiązek działania ze szczególną starannością i rzetelnością, obowiązany był sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych informacji przy pomocy dostępnych źródeł i umożliwić zajęcie stanowiska zainteresowanemu. Tego niestety Autorka reportażu zaniechała.
11. Także p. Zbigniew A., z którym nawiązano połączenie telefoniczne nigdy nie pracował w Schronisku w Skałowie.
12. Skandaliczne i wyimaginowane jest twierdzenie p. Aleksandry Śniecikowskiej z Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane, jakoby pracownica Schroniska w Skałowie powiesiła psa, po czym czekała, aż ten skona. Opublikowanie przez profesjonalnego dziennikarza tak drastycznej wypowiedzi i zaniechanie sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanej w ten sposób informacji, uchybia obowiązkom wynikającym z prawa prasowego i zasadom etyki dziennikarskiej.
13. Tożsame znaczenie należy nadać zarzutowi, jakoby za bramami Schroniska kryło się „okrucieństwo”.
14. Nadto za karygodne należy uznać wykorzystanie zdjęcia pogryzionej łapy psa na potrzeby zbudowania nieprawdziwego obrazu Schroniska. Pogryzienie to wszakże nie wynikało z zaniedbania pracowników Schroniska, a przyczyną stanu zdrowia psa było jego ciężkie pogryzienie przez inne psy, które zostały zabrane w trybie interwencyjnym i zostały umieszczone w Schronisku w Skałowie. W ciągu jednego dnia trafiło do Schroniska w Skałowie 80 prawie dzikich psów. Co więcej, zdjęcie zaprezentowane w reportażu było wykonane w chwili, gdy pies, którego ratowali pracownicy Schroniska, oczekiwał na przyjazd lekarza weterynarii, a autor tegoż zdjęcia w sposób wręcz cyniczny wykorzystał tę okoliczność. Znamiennym jest zaś to, iż owa sytuacja, w żadnej mierze nie będąca winą pracownika Schroniska, miała miejsce aż 5 lat temu.
15. Nie jest prawdą, jakoby Zarząd Związku Międzygminnego uzyskiwał jakiekolwiek wynagrodzenie, co jest wiadomym Pani Radnej Gminy Swarzędz i o której to okoliczności wielokrotnie traktowano na sesjach Rady Miejskiej w Swarzędzu. Tym samym całkowicie bezzasadne pozostaje twierdzenie, iż Zarząd Związku Międzygminnego Schronisko dla Zwierząt w Skałowie otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 540.000,00 zł rocznie.
16. Niezgodne z prawdą są twierdzenia, że próbuje się uciszać Radną Gminy Swarzędz. Schronisko od kilku lat pada ofiarą pomówień, donosów i oskarżeń, a w konsekwencji podejmuje czynności prawne, mające na celu wyłącznie ochronę dobrego imienia pracowników Schroniska oraz Gmin tworzących Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie.
17. Oświadczenie p. Aleksandry Śniecikowskiej o tym, jakoby Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie został utworzony do wyciągania publicznych pieniędzy, a nie dla zwierząt oraz że nikt nie prowadzi żadnej kontroli czy zwierzęta z Gminy są faktycznie czy żyją i czy faktycznie były, bo być może ich nie ma - stanowi kolejne zniesławienie i nieuchronnie nasuwa pytanie, czy nadrzędnym celem przedstawicielki Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane nie jest przypadkiem zniszczenie Schroniska w Skałowie, a nie deklarowana troska o dobro zwierząt, która może stanowić woal, do jej bezprawnych działań.
18. Nielogiczne i nieprawdziwe są również tezy, o tym, aby zwierzęta przebywające w Schronisku w Skałowie nie miały zapewnionej opieki weterynaryjnej. Taka opieka weterynaryjna była świadczona przez wiele lat (od początku istnienia Schroniska) na podstawie umów cywilnoprawnych, jednak nieuprawnione ataki na Schronisko i lekarzy weterynarii spowodowały, że na rok 2025 żaden podmiot nie był zainteresowany świadczeniem usług w trybie zamówienia publicznego. Tym nie mniej opieka weterynaryjna jest nadal dla Schroniska zapewniona.
19. O braku rzetelności autorki programu świadczy również fakt, że w programie wykorzystano ujęcia rzekomo pochodzące ze Schroniska, a tym czasem nie są to ujęcia ani psów przebywających w schronisku, ani nie jest to teren Schroniska. Jakże w takiej sytuacji przy braku rzetelności - łatwiej jest wysuwać autorce programu kłamliwą tezę nt. Schroniska, iż ,,być może nie do końca zwierzęta są tam traktowane priorytetowo’’.
20. Schronisko akcentuje, że nie przedstawiono Dyrektorowi tegoż Schroniska żadnych zarzutów, o jakich mówi prowadzący program. Zatem treść oświadczenia Pana Michała Olszańskiego, jako sprzeczna ze stanem faktycznym, jest niewątpliwym zniesławieniem Dyrektora i obrazuje tylko nierzetelność dziennikarską oraz przekazywanie w reportażu informacji niezgodnych z rzeczywistością.
Reasumując, sformułowane w programie twierdzenia nie tylko godzą w dobre imię Schroniska oraz dobra osobiste pracowników i władz Schroniska, ale także w wizerunek kilkunastu Gmin tworzących Związek Międzygminnych Schronisko dla Zwierząt w Skałowie.
Już sam zwiastun programu opublikowany w mediach społecznościowych wskazywał na to, iż program ten będzie nierzetelny, dlatego też jeszcze przed jego emisją zostało skierowane do Państwa Oświadczenie datowane na dzień 11 lutego 2025 roku, wzywające do: zawieszenia emisji programu; niezwłocznego usunięcia zwiastuna z profilu Facebook oraz innych kanałów informacyjnych, w tym mediów społecznościowych; uzupełnienia materiału, który zostanie wyemitowany o stanowisko Schroniska w sprawach, w których pojawiają się zarzuty formułowane przez dwie ww. Panie oraz do uzupełnienia materiału, który zostanie wyemitowany o pełne (a nie jak się podczas emisji programu okazało - wyrwane z kontekstu) stanowisko Powiatowego
Lekarza Weterynarii w Poznaniu, który przeprowadził w latach 2020-2024 aż 16 kontroli w Schronisku. Mimo tego, program ten, w którym doszło do nadużycia wolności słowa i falsyfikacji rzeczywistości, został wyemitowany.
Skutkiem tegoż było naruszenie dóbr osobistych pracowników Schroniska oraz wizerunku Gmin tworzących Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie. Nadmienić wypada, iż zagwarantowana przez ustawodawcę swoboda wypowiedzi, jako filar demokratycznego życia społecznego, nie usprawiedliwia, w szczególności naruszania dóbr osobistych przez przekazywanie informacji niezgodnych z rzeczywistością.
W zaistniałej sytuacji Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie oświadcza, że zostały podjęte środki ochrony prawnej na gruncie prawa cywilnego, prawa prasowego oraz prawa karnego, celem ochrony przed tym bezprecedensowym i nieuprawnionym atakiem na Schronisko dla Zwierząt w Skałowie.
Nadto rozpatrzona zostanie kwestia podjęcia komunikacji z innymi stacjami telewizyjnymi, aby umożliwić przedstawienie realnej sytuacji Schroniska dla Zwierząt w Skałowie oraz ujawnienie prawdziwych intencji osób, które wystąpiły w programie.

1.jpg

2.jpg

3.jpg

4.jpg

5.jpg

Posted
Od ponad trzech lat nasze schronisko jest celem brutalnej nagonki. Nie wystarczyłoby miejsca, by opisać wszystkie jej etapy. Czy jesteśmy zmęczeni? Oczywiście, że tak! Ale czy się poddamy? Nigdy!!! Bo nasza walka nie jest dla wygody czy uznania, ale dla tych, którzy nie mają głosu – naszych podopiecznych.
Hejt, plotki, oszczerstwa – to wszystko spada na nas każdego dnia. Ktokolwiek z nas staje w obronie schroniska, jest natychmiast atakowany, obrzucany błotem i oskarżany o rzeczy, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Ale my nie zamierzamy się cofnąć. Prawda nie obroni się sama – my ją obronimy!
Nie działamy dla polityków, organizacji czy opinii publicznej. Działamy dla Igiego, który trafił do nas skatowany, a teraz ma swój wymarzony dom. Dla Foresta i Franka, którzy nie widzą oczami, ale ich serca są pełne miłości. Dla Miśka, który czeka na kogoś, kto rzuci mu piłeczkę do końca jego dni. Dla Fado, z którym walczymy o przezwyciężenie jego lęków. Dla Kubusia, który mimo padaczki zasługuje na miłość i ciepło prawdziwego domu. To dla nich jesteśmy tu każdego dnia – i dla tych, którzy jeszcze do nas trafią.
Marzymy o dniu, w którym nasze schronisko będzie puste, bo każdy zwierzak znajdzie swój dom. Ale wiemy, że ten dzień jeszcze nie nadszedł. Dlatego walczymy dalej, mimo nagonki, mimo hejtu, mimo kłamstw. Wylewane w Internecie wiadra pomyj nie zmienią jednego – jesteśmy tu i będziemy działać.
Nie zgadzamy się na szerzenie fałszu! Dzisiejszy świat udowadnia, że w mediach można powiedzieć wszystko, bez konsekwencji. My jednak nie pozwolimy, by kłamstwo zastąpiło prawdę. Będziemy prostować fałszywe informacje i pokazywać rzeczywistość taką, jaka jest. Ta strona powstała po to, byście mogli zweryfikować fakty – z pierwszej ręki, nie z internetowych plotek.
Nie wierzcie we wszystko, co czytacie w sieci. Sprawdzajcie, pytajcie, myślcie samodzielnie. A my? My będziemy walczyć dalej. Bo dla tych zwierząt jesteśmy gotowi na wszystko!

480883532_122097326684788358_6442961258971361684_n.jpg

Posted
W związku z bezpodstawnym atakiem na Skałowo i oszczerstwami rozsiewanych przez grupę osób, którym najwyraźniej nie zależy na dobru zwierząt, a jedynie na sianiu zamętu. NIE BĘDZIEMY MILCZEĆ!
Dziś rozpoczynamy serię postów, w których OBALIMY WSZYSTKIE KŁAMSTWA! 📢 Prawda musi wybrzmieć głośno i wyraźnie – dlatego LICZYMY NA WASZE UDOSTĘPNIENIA!
🔜 Część 1
Związek Międzygminny Schronisko dla Zwierząt w Skałowie tworzy 11 gmin. Organami Związku są Zgromadzenie, Zarząd oraz Komisje.
Każda gmina w Zgromadzeniu ma jednego przedstawiciela, może być nim Wójt, Burmistrz lub Radny wskazany przez Radę Gminy.
Jako jeden z nielicznych Związków Międzygminnych od 2010 roku, czyli od początku działalności Związku ŻADEN z Członków Zgromadzenia- czyli żaden Wójt, Burmistrz lub Radny wskazany przez Radę Gminy NIGDY nie otrzymał wynagrodzenia lub diety z tytułu pełnionej funkcji w Związku Międzygminnym Schroniska dla Zwierząt w Skałowie.

481217626_122097527546788358_3734675390519037999_n.jpg

Posted
Dzięki Posłowi Franciszkowi Sterczewskiemu mieliśmy zaszczyt dotrzeć nawet do salonów sejmowych. Otóż nasze schronisko stało się elementem politycznej układanki. Pan poseł Franciszek Sterczewski z Poznania, został zmanipulowany—przynajmniej mamy taką nadzieję —i wykorzystany. Przekonano go, że w Skałowie dzieje się źle, że nie przestrzegamy zasad. Nie przyjechał osobiście, by to sprawdzić, postanowił od razu działać i skierował interpelację do Marszałka Sejmu, do samego Szymona Hołowni ☺️
Standardowe zarzuty: brak chipów, brak kontroli, psy zamknięte i niewypuszczane na światło dzienne… Jednak odpowiedź na interpelację mówi coś zupełnie innego:
"Weryfikacja nadzoru nad schroniskiem była już dokonywana przez Wielkopolskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii poprzez uczestniczenie w dniu 1 czerwca 2023 r. w kontroli Powiatowego Lekarza Weterynarii w Poznaniu. W kontroli tej, za zgodą Powiatowego Lekarza Weterynarii w Poznaniu, uczestniczyli również przedstawiciele Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt „MONDO CANE". Z akt sprawy wynika, że w toku kontroli przedstawiciele fundacji wielokrotnie sugerowali występowanie nieprawidłowości na podstawie własnych przekonań, które nie miały odzwierciedlenia w przepisach prawa, jak i w stanie faktycznym schroniska. Nie potwierdziły się m. in. zarzuty, że schronisko nie prowadzi ewidencji zwierząt oraz dokumentacji lekarsko-weterynaryjnej. Przedstawicielom Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt „MONDO CANE" umożliwiono dostęp do każdego psa i kota, niemniej uprawnionym do kontroli identyfikacji zwierząt był Powiatowy Lekarz Weterynarii w Poznaniu, który dysponował odpowiednim urządzeniem do odczytu mikrochipów. W dniu 1 czerwca 2023 r. stan zoohigieniczny budynków i pomieszczeń, w których przebywały zwierzęta nie budził zastrzeżeń. Psy były wypuszczane na wybiegi i wyprowadzane na spacery, co potwierdzała prowadzona przez podmiot ewidencja wyprowadzania psów. Nie stwierdzono odchyleń od norm w zachowaniu zwierząt przebywających w schronisku - sprawdzony został każdy boks i pomieszczenie, w którym przebywały psy i koty."
Niestety, tą odpowiedzią nikt się nie chwali, a wyssane z palca zarzuty są wciąż powtarzane.
Panie Pośle, zapraszamy! Przyjedź Pan i przekonaj się osobiście, jak działa Skałowo. Wtedy sam Pan zdecyduje, o co tak naprawdę chodzi w tej sprawie.

480648063_122097995840788358_751733522787107736_n.jpg

Posted
W najnowszym odcinku „Schroniskowe Teorie Spiskowe” pojawił się wątek dyrektora, który- idąc tokiem myślenia grupy osób chcących upodlić schronisko- rzekomo zgarnia ćwierć miliona miesięcznie. Tak, dobrze czytacie – nie w skali roku, nie w marzeniach sennych, a co miesiąc! Brzmi jak scenariusz do filmu akcji, o fortunie zakopanej na wybiegu
Tymczasem rzeczywistość jest brutalnie prosta – nie ma podwójnych wypłat, złotych kart ani ukrytych skarbców w boksach psów. Jest za to codzienna, ciężka praca na rzecz zwierząt, którą można łatwo sprawdzić w oficjalnych dokumentach.
Ale może właśnie dlatego tak bardzo ktoś chce dostać się do schroniska? Może liczą, że odkryją tam legendarny skarbiec i będą mogli sprawować nad nim pieczę? Cóż, mogą się mocno zdziwić, gdy zamiast złotych sztabek, odkryją, że jedynym „skarbem” są tu zwierzęta – a ich utrzymanie wymaga więcej pracy niż ktokolwiek z zewnątrz może sobie wyobrazić.
Prawda bywa mniej sensacyjna, ale za to bardziej uczciwa- zarówno Dyrektor Skałowa jak i jego zespół nie żyją z tych zwierząt. Oni dla nich żyją.
Poniżej tekst zaczerpnięty ze strony Schronisko dla Zwierząt w Skałowie
"Dyrektor Schroniska Paweł Kubiak w 2011 roku pełnił funkcję Dyrektora Biura Związku, które utworzone zostało decyzją 11 Członków Zgromadzenia. Jego głównym zakresem obowiązków była organizacja oraz sprawowanie nadzoru nad budową obiektu dzisiejszego Schroniska.
W 2015 roku decyzją Zarządu zwiększony został zakres obowiązków o sprawowanie jednocześnie funkcji Dyrektora Schroniska. Do dnia dzisiejszego Paweł Kubiak pełni obie te funkcje. Z tego tytułu NIGDY nie przysługiwało mu podwójne wynagrodzenie. Dyrektor Paweł Kubiak pełniąc do dziś funkcje Dyrektora Biura Związku i Dyrektora Schroniska OTRZYMUJE JEDNO WYNAGRODZENIE."

481829395_122098776332788358_6442555443058178290_n.jpg

Posted
Prokuratura skomentowała te wszystkie "rewelacje" kolportowane przez Fundację Mondo Cane, Radną Baranowską i ludzi nieprzychylnych naszemu schronisku oraz naszym zwierzętom. I zrobiła to tak dobitnie, że bardziej się chyba nie da.
Tylko jeszcze słowem wstępu.
Wiecie ile razy musieliśmy, jako pracownicy i wolontariusze schroniska, tłumaczyć komuś, że to co przeczytali na stronie Fundacji Mondo Cane czy Radnej Baranowskiej-Graczyk, to nie jest prawda? Albo jak często ktoś znajomy mówił, że ponoć źle się u nas dzieje, bo na Facebooku napisano, że toczą się jakieś postępowaina?
Takich sytuacji było wiele. Czy to podczas spotkania rodzinnego, czy kawy z dawno nie widzianą znajomą. Bo wszyscy czytają Internet, a przynajmniej jego nagłówki. Jedna Fundacja złożyła zawiadomienie, jej koleżanki porozsyłały po lokalnych forach (pozdrawiamy grupę Kórnik) i coś tam się przykleiło.
A dzisiaj możecie przeczytać co o tym wszystkim sądzi Prokuratura, czyli organ zajmujący się weryfikacją takich "zawiadomień". Jak możemy się domyślać, urzędnik państwowy musi trzymać pewien fason, więc zamiast powiedzieć "to jest kompletna bzdura" mówi, że ktoś ma skrajnie subiektywne postrzeganie rzeczywistości. Zamiast napisać "te kobiety zwyczajnie kłamią", stwierdza, że ich zawiadomienie nie jest poparte żadnymi faktami. Jak na rzecznika prokuratury to są bardzo, ale to bardzo mocne określenia. I chyba nie pozostawiają żadnych złudzeń.
Jednocześnie dziękujemy za wszystkie słowa wsparcia. Nawet nie wiedzieliśmy, że mamy przyjaciół w Chorzowie, Szemudzie czy Lublinie. To wiele dla nas znaczy. Dziękujemy również Radio Poznań za rzetelne zbadanie tematu sięgając do źródła. To oczywiście nie jest żaden koniec, ale na pewno krok w dobrym kierunku. Spodziewamy się, że za moment Pani Radna i jej koleżanki z Fundacji wyślą trzy kolejne "zawiadomienia", i znów przez rok będą głosiły w Internecie, że "toczą się postępowania". Jesteśmy na to gotowi, choć na nadmiar czasu nikt tutaj nie narzeka.
A my wracamy do zwierzaków.
Dobrego dnia wszystkim ❤️

481332907_122099860898788358_7782024803818681971_n.jpg

Posted
OBALAMY MITY - czyli Wolontariusze sprawdzają czy psy w Schronisku w Skałowie są aby na pewno zaczipowane 🕵️‍♀️🤔😁
Odpierając ostatnio znów nasilone ataki „pewnej grupy osób” (w przestrzeni medialnej, internetowej i ogólnie rzecz biorąc publicznej) na Skałowskich Wolontariuszy typu: „Co tam Pani wie jako Wolontariuszka o funkcjonowaniu schroniska? Czy miała Pani w ręce CZYTNIK CZIPÓW?! Czy sprawdziła Pani chociaż jednego CZIPA???”
Odpowiadamy: „ANO SPRAWDZIŁAM 😅😎
Jeżeli kogoś jednak bardziej interesują same zwierzęta, niż kręcenie kolejnych sztucznych afer, może wypatrzy na nagraniu psa dla siebie. Może Wasza krewna szuka towarzysza, może znajoma wspominała, że chciałaby mieć psa, może Wy sami zakochacie się w którymś zauważonym na wideo ❤
Wolontariusze pozdrawiają - z przymrużeniem oka
 
Posted
2% budżetu Związku przeznaczone jest na wyżywienie zwierząt.
Tak prawda. Dla przykładu w 2023 roku Związek przeznaczył na karmę 42 760,00 zł.
Związek nie ma jednak podstaw prawnych otrzymywania darowizn, dlatego przy wsparciu Członków Zgromadzenia powstało Stowarzyszenie Przyjaciół Schroniska dla Zwierząt w Skałowie. Intencja wpisywała się w oczekiwania osób chcących wspierać Schronisko, między innymi poprzez przeznaczanie 1%, a teraz 1,5% odpisu podatkowego.
W 2023 roku Stowarzyszenie przekazało Schronisku karmę wartości 150 088, 17zł, z czego 41 443, 71 zł to wartość zakupionej karmy specjalistycznej.
Podsumowując: w 2023 roku wartość karmy, jaka trafiła do Schroniska wyniosła 192 848 zł, co w bezpośrednim przeliczeniu wynosi prawie 8%.

481165327_122102531972788358_236323350952639630_n.jpg

Posted
Nieśmiało pochwalimy się, że kolejną kontrolę przeszliśmy wzorowo. Panie z Inspekcji Weterynaryjnej zdają się również już być zmęczone tym, że muszą reagować na każdy bzdurny donos na nasz temat.
Mogłyby ten czas poświęcić na kontrolę miejsca, które faktycznie uwagi służb państwowych potrzebuje, ale niestety. Dzięki naszym upartym hejterkom muszą przyjeżdzać do nas.
Na naszej stronie pojawiają się też kolejne pytania. Około północy szeregiem komentarzy zaszczycił nas Nieistniejący Piotr oraz Fejkowa Joanna. Zarzucili nas swoimi nocnymi wątpliwościami.
Wyszło im, że ponoć 10 lat temu stowarzyszenie wspierające schronisko zmieniło nazwę. Do tego ponoć mieszkańcy mogliby przekazywać darowizny bezpośrednio do urzędu gmin, więc w sumie nie powinno być żadnego stowarzyszenia. I jeszcze adres do korespondencji kilka lat temu ponoć był zbieżny z urzędem gminy. Skandal niesamowity.
Tylko jak mamy na to odpowiedzieć? No może tak było, a może nie. Jeżeli tak, nie jest to w żaden sposób nielegalne, nie narusza żadnych przepisów a już na pewno nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją schroniska i zwierząt. Bo to wszystko było dawno temu i nie dotyczy ani pracowinków, ani wolontariuszy schroniska.
Wystarczy? Czy trzeba cały elaborat napisać, żeby jakaś znudzona życiem pani mogła spać spokojnie?
Fundacji Mondo Cane i Radnej Baranowskiej życzymy powodzenia w kolejnych donosach i szukaniu dziury w całym. Lecimy do zwierząt ❤️
Zapraszamy do odwiedzin i polubienia strony schroniska: https://www.facebook.com/share/19zg766Scd/
 
Jakże zaskakujące wieści! Okazuje się, że Schronisko dla Zwierząt w Skałowie, będące obiektem troskliwych donosów i oskarżeń, spełnia wszelkie wymagane przepisami warunki opieki nad zwierzętami.
Cóż za ulga! Mamy nadzieję, że szanowne panie będą już spać spokojnie, wiedząc, że lokalne schronisko jednak działa zgodnie z literą prawa, a próba podważenia jego reputacji była po prostu nieuzasadniona.
Zapraszamy do przeczytania artykułu 🙂
 
Każdy dzień to nowa informacja od przeciwników naszego schroniska. Kilka godzin temu dostaliśmy olbrzymią dawkę informacji od Pani Aleksandry Śniecikowskiej z Fundacji Mondo Cane.
Trzeba przyznać, Pani Ola dokonała potężnego researchu. Ogrom informacji i masywnie zakreślone dokumenty mówią wprost: sprawa jest gruba.
W tym odcinku niesamowitych rewelacji, których chyba już nikt nie czyta, mogliśmy dowiedzieć się, że pracownicy schroniska otrzymują wynagrodzenia. W opinii Fundacji Mondo Cane zbyt wysokie. Wiceprezes Fundacji nazwała to "nieuzasadnioną, rozbudowaną administracją".
I faktycznie, kwota robi wrażenie. "Ponad 600 tysięcy złotych"! Tyle... że rocznie. I to na 5 osób. I to brutto. Kalkulator w dłoń i średnia wychodzi ok. 7 tysięcy złotych przelewu na konto, a w rzeczywistości miesięcznie otrzymuje się jeszcze niższą kwotę.
Tak więc... co by tu dodać...
Pani Olu, my bardzo przepraszamy, że ktoś otrzymuje pensję za swoją pracę w schronisku. Może powinniśmy, jak Pani założyć zrzutkę na kilkadziesiąt tysięcy i wtedy wynagrodzenie byłoby zbędne. Jak na złość nie mamy tyle polotu ani wolnego czasu, żeby napisać wystarczająco porywającą treść. Zostaniemy więc przy tym, na czym się znamy.
Żadną tajemnicą, że praca w schronisku bywa obciążająca. Praca w schronisku w Skałowie, gdzie nie ma dnia aby Radna Baranowska lub Wiceprezes Śniecikowska zarzuciła nam coś, jest jeszcze bardziej obciążająca, przynajmniej psychicznie.
Może mimo wszystko warto się zastanowić, czy chcemy mieć dobre schroniska, z dobrze opłacanymi pracownikami, czy wręcz przeciwnie.
A gdyby ktoś chciał się wzbogacić to Bursztyn czeka na dom 🙂

481763113_122106416660788358_8175884507716670238_n.jpg

Posted
Dawno nas tu nie było a to dlatego, że wolimy czas spędzać przy zwierzętach, niż wchodzić w polemikę z abstrakcją. Żyjemy tu i teraz. No ale czasem trzeba sprowadzić na ziemię niektóre osoby, choć jak już wiemy, to walka z wiatrakami. No, ale spróbujemy.
Zanim przejdziemy do sprostowania kolejnego kłamstwa Pani Wiceprezes Fundacji Mondo Cane to mamy taką krótką refleksję.
Ile wolnego czasu trzeba mieć, żeby wymyślać takie bzdury? Albo raczej: jak wygląda dzień osoby, która tworzy te kłamstwa na temat naszego schroniska?
Czy ktoś taki budzi się rano, zjada śniadanie, następnie wymyśla jakieś bzdury, robi przerwe na kanapkę, znów grzebie w archwium szukając podstaw do oszukania ludzi, zjada obiad i później już do kolacji produkcja kłamstw na temat schroniska dla zwierząt?
Przecież w Pile jest też schronisko. Pani Aleksandra Śniecikowska mogłaby wziąć jakiegoś psa na spacer. Na pewno byłby wdzięczny a i jej pomogłoby to w utrzymaniu odpowiedniej kondycji zdrowotnej. Ale zamiast tego mamy kolejne snucie teorii spiskowych.
A co tym razem wymyśliła nasza ulubiona hejterka? Tym razem wyszło jej, że schronisko podało nieprawdę na temat pracy więźniów w schronisku.
Pani Ola zapytała schronisko, czy pracują w nim jacyś więźniowie. Otrzymała odpowiedź, że nie pracują. Pani Ola teraz krzyczy, że to skandal i kłamstwo. Bo pomyliła pojęcie "więzień" oraz "skazany".
Tych pierwszych w schronisku nie ma. Ci drudzy w schronisku są, ale o nich Pani Ola nie pytała. Nie każdy skazany jest więźniem a prace społeczne nie muszą odbywać się w ramach odbywania kary bezwzględnego więzienia. Wielka ekspertka od przepisów nie ogarnęła tej subtelnej różnicy.
I tyle. Cały skandal. Czekamy na kolejne odcinki tego szukania dziury w całym, ale poważnie, rozsądniej byłoby ten czas spożytkować jednak na spacer z psem. Niedługo zacznie się pełnowymiarowa wiosna, psy w pilskim schronisku na pewno ucieszyłyby się.

487129953_122115558980788358_3032068769275562012_n.jpg

  • 2 weeks later...
Posted
Dzień dobry.
To będzie dłuższa historia, ale czuję, że nadszedł moment, by wyjść z cienia i powiedzieć kilka słów od siebie. Nazywam się Robert Lampasiak. Do końca 2024 roku pracowałem na dużej fermie zwierząt gospodarskich. Po jej zamknięciu długo zastanawiałem się, czy nie zmienić całkowicie swojej zawodowej drogi. Ostatecznie w marcu 2025 roku złożyłem dokumenty i postanowiłem spróbować swoich sił w konkursie na stanowisko dyrektora schroniska.
Dokumenty zostały przyjęte pozytywnie. Rozmowa kwalifikacyjna. I dwa dni później telefon: „Wygrał Pan”. Szok. Niedowierzanie. I pytanie, które pojawiło się natychmiast - czy dam radę?
 
1 kwietnia rozpocząłem pracę. Już pierwszy tydzień utwierdził mnie w przekonaniu, że trafiłem w wyjątkowe miejsce. Pięknie położone schronisko, dużo zieleni, wybiegi, zadbane pawilony i przemyślana infrastruktura. Ale to nie budynki robią różnicę. Najważniejsi są ludzie.
Opiekunki, które znają każdego psa z imienia i historii, potrafią opowiedzieć o jego lękach, potrzebach i małych zwycięstwach. Pani technik, która nie zwalnia tempa między lecznicami. Zawsze pomocne biuro. Behawiorystka, zoopsycholog. Wiele adopcji, ciągły ruch, życie. I wolontariusze - ogromny szacunek i ukłon w ich stronę. To dzięki nim serce tego miejsca bije jeszcze mocniej.
Pomyślałem wtedy: w takim zespole można działać. Można wprowadzać zmiany, które od dawna chodziły mi po głowie.
Wiedziałem z mediów społecznościowych, że schronisko wcześniej mierzyło się z falą hejtu i krytyki. Na miejscu nie widziałem jednak potwierdzenia tych zarzutów. Pierwsza część mojej umowy minęła szybko. Sprawy przycichły. Schronisko pracowało pełną parą - przyjęcia zwierząt, rekordowe adopcje, wizyty weterynaryjne. Były też te trudniejsze dni - naturalne odejścia, eutanazje. To bolesna, ale nieodłączna część tej pracy. Takie jest życie.
W międzyczasie następowały zmiany - nowa pani technik, zmiany wśród lekarzy weterynarii, kolejne nieudane nabory na stanowisko lekarza. Zastanawiałem się, dlaczego w tak dobrze funkcjonującej jednostce brakuje chętnych. Odpowiedź przyszła po Nowym Roku.
 
Demony wróciły.
Pod koniec stycznia i na początku lutego pojawiła się seria wystąpień publicznych szargających dobre imię schroniska. Początkowo myślałem: to mnie nie dotyczy, to sprawy sprzed mojego zatrudnienia. Ale kiedy spojrzałem w twarze opiekunek, zobaczyłem smutek i napięcie. Zamiast rozmów przy śniadaniu o codziennych sprawach - telefony, drżące ręce, stres. Co się dzieje?
 
Otworzyłem transmisję z posiedzenia komisji w Sejmie. Wystąpienia przedstawicielek fundacji Mondo Cane – pani Katarzyny Śliwy- Łobacz i pani Aleksandry Śniecikowskiej. Padają słowa: „Skałowo - najgorsze schronisko”.
Zadałem sobie proste pytanie: czy panie były u nas? Słyszę, że jedna z nich była jedynie pod bramą. To skąd te osądy? Skąd te „fakty”? Dlaczego my?
 
Chcę to wyjaśnić u źródła. Dlatego zapraszam Panie do odwiedzenia Schroniska w Skałowie. Być może stanę przed Wami sam. Być może część pracowników nie będzie chciała uczestniczyć w tej wizycie - ze zmęczenia, ze stresu, z obawy przed kolejną falą oskarżeń. Rozumiem to.
Wiem też, że mogą paść pytania, na które odpowiem: nie wiem. Być może uznają mnie Panie za niekompetentnego, niedoświadczonego, pozbawionego empatii. Być może znajdą się błędy w dokumentach, niedociągnięcia, sprawy do poprawy. Być może zobaczą Panie psa starego, schorowanego, niewidomego, po operacjach, u kresu życia. Być może uznają Panie, że pomieszczenia dla kotów nie spełniają oczekiwań. Że opieka weterynaryjna powinna wyglądać inaczej.
 
Ale przyjedźcie. Porozmawiajmy.
Chcę zrozumieć, dlaczego to schronisko stało się celem. Dlaczego moje dziewczyny pracują w napięciu i smutku. Jako wieloletnie działaczki prozwierzęce doskonale Panie wiedzą, że zwierzęta wyczuwają emocje. One również źle znoszą stres i atmosferę ciągłego zagrożenia. A to przecież one są tu najważniejsze.
Tworzymy zespół - pracownicy i wolontariusze. Ludzie zaangażowani, oddani, wrażliwi. Nie pozwolę ich niszczyć ani obrażać. Każdy atak na schronisko uderza bezpośrednio w nich. A oni nie powinni czuć się zaszczuci. Powinni mieć przestrzeń, by spokojnie robić to, co robią najlepiej - opiekować się swoimi podopiecznymi.
 
Zapraszam Panie serdecznie. Drzwi są otwarte. Proszę o uszanowanie i nie komentowanie apelu.
Robert Lampasiak,
Dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Skałowie

633867461_1397402319094970_5802912771350555664_n.jpg

Posted
Przeczytałam przed chwilą oświadczenie dyrektora Schroniska dla Zwierząt w Skałowie.
Wrzucę w komentarzu za chwilę, żebyście też mogli przeczytać, kto jeszcze nie widział.
Znowu mnie to poruszyło, bo wiem, że Skałowo miało mnóstwo kontroli, że te kontrole znajdowały nieprawidłowości i tylko to były nieprawidłowości niewpływające na dobrostan zwierząt.
Żaden podmiot nadzorowany przez IW, taki w którym prowadzona jest działalność nie powie, że nigdy nie miał nieprawidłowości.
Czasem jest tak, że tych nieprawidłowości nie piszemy w protokole i to być może jest błąd. Pracy jest dużo, więc dajemy zalecenia, mówimy, żeby sprzątnęli, bo właśnie nie chcemy bawić się w rekontrole.
Nie znam nikogo, kto nigdy nie powiedział np na kontroli w gospodarstwie np o w tym kojcu dla cieląt jest brudno, proszę dościelić słomy.
Dzisiaj znowu byłam na kontroli dobrostanu w gospodarstwie bydła i to takim na wniosek.
Cielak był uwiązany. Pytam się, gdzie jest kojec dla cielęcia. A to nie opłaca się, go do kojca, bo on tu luzem chodzi i mamkę ssie.
Szczerze to mnie w tym momencie nie interesuje co się opłaca czy nie opłaca. Kojec ma być, albo cielak ma być luzem cały czas.
Oczywiście kojec był, ale jak łazienka u Solskich z Kogla Mogla.
W trakcie kontroli było sprzątanie, meblowanie i zanim napisałam protokół to już było czysto.
Tylko, że ja nie wiem, czy jutro tego cielaka znowu nie przywiąże.
Nie wiem też jak będzie za tydzień, czy cielak nie zostanie sprzedany.
Jeden plus, że kolczyki były.
Może pojadę na kolejną kontrolę tam za jakiś czas, jak nie zapomnę, jak będę miała kiedy.
Nudzić się nie będę. W kolejce czeka już kolejny wniosek.
Tak sobie teraz pomyślałam, że jak się poseł jeden z drugim wypowiada o pracy w Inspekcji Weterynaryjnej to powinien pojechać na kilka takich kontroli z nami.
Powinien z tymi ludźmi też rozmawiać.
Protokół z nieprawidłowościami zrobić, postępowanie administracyjne prowadzić, czekać na uwagi do protokołu, decyzję napisać, ale taką dobrą decyzję co to by jej Wojewódzki Lekarz Weterynarii nie uchylił od razu.
Albo jeszcze te tytuły wykonawcze robił i grzywny w celu przymuszenia.
I pojechałby do tej wsi to by te wszystkie psy i koty zobaczył. Porozmawiał z ludźmi, którzy mówią, że te psy to oni wzięli, bo się błąkały a gmina ich nie chce odłowić.
Gmina w budżecie zabezpieczyła znowu 5000 na cały rok, odłowi jednego psa a reszty nie widzi.
Koty się mnożą, zaraz będzie 15 nowych i do zimy zostanie 5.
Czy to są koty wolno żyjące czy koty niewidzialne?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...