bunia2010 Posted January 29 Posted January 29 Istnieje wiele organizacji pro-zwierzęcych, które biorą pod swoje skrzydła bezdomne, porzucone lub odebrane interwencyjnie zwierzęta, robią dużo dobrego zapewniając im opiekę i szukając ciepłych domów adopcyjnych. Jednak za każdym razem, gdy historia jednego psa lub kota kończy się happy endem i znajduje on nowy, kochający dom, zaraz na jego miejsce pojawiają się dwa kolejne potrzebujące pomocy, to jak studnia bez dna. Dlatego zależy nam na tym, aby rozwiązać problem bezdomnych zwierząt u źródła, czyli żeby ograniczyć ilość bezdomnych zwierząt. Równie ważna jest dla nas naprawa obecnego systemu, chcemy by w schroniskach lub innych miejscach opieki nad bezdomnymi zwierzętami nie dochodziło do tak licznych patologii. Kilka lat temu Tadeusz Wypych zaczął liczyć. Z jednej strony psy, za których wyłapanie zapłaciły gminy, a z drugiej psy przyjęte do schronisk. I wyszło gigantyczne manko. Manko to powiększa się, gdy doliczyć psy, które w niejasnych okolicznościach znikają już na miejscu, w schroniskach. Są placówki, gdzie liczba zaginionych zwierząt sięga 70–80 proc. Przyjęto je, ale ich nie ma. Gdzie się podziały? Na to pytanie nikt nie potrafi precyzyjnie odpowiedzieć. Część ginie w umieralniach, takich jak ta w gminie Krężel, gdzie w działającej pod szyldem przytuliska stodole stłoczono ponad 200 zwierząt- wycieńczonych, chorych, zagłodzonych, przetrzymywanych razem z padłymi już psami. Zdarza się, że hycel odstawia psy do własnego schroniska, które istnieje tylko pod postacią pieczątki. Co z psami? Może je usypia, a może wypuszcza. To się nawet bardziej opłaca, bo można je wyłapać ponownie i znowu zainkasować pieniądze. Schroniska czy umieralnie? Każda gmina jest odpowiedzialna za to, aby zlikwidować problem bezdomnych psów i kotów na swoim terenie. Najczęściej odbywa się to w ten sposób, że urzędnicy gminni płacą jednorazową opłatę za przyjęcie psa lub kota do schroniska z którym podpisali umowę. Nikt jednak nie sprawdza co się z przyjętym już zwierzęciem dalej dzieje i czy otrzymało ono opiekę w ramach tej opłaty. A warto zdać sobie sprawę, że koszt utrzymania bezdomnego zwierzęcia w schronisku to ekonomiczna strata dla jego właściciela. Kliknij tutaj Brak kontroli dobrostanu zwierząt w schroniskach "Schroniska są formalnie traktowane jak zakłady utylizacji. Taki jest ich status prawny. Z żadnego przepisu nie wynika, że w schronisku trzeba opiekować się zwierzętami. Liczą się tylko normy bezpieczeństwa sanitarno – epidemiologicznego.[…] Gdyby nie ślepota urzędników Inspekcji Weterynaryjnej, tych najbardziej drastycznych przypadków dałoby się uniknąć – dodaje prof. Andrzej Elżanowski, zoolog i działacz pro-zwierzęcy" Kliknij tutaj Raport NIK na temat polskich schronisk W 2000 roku na polecenie Głównego Lekarza Weterynarii skontrolowano wszystkie zarejestrowane schroniska. Oto co wykazał raport NIK po owych kontrolach: w 1999 roku w schroniskach przebywało łącznie 91 tysięcy psów i kotów. Średnio co trzeciego psa w schronisku spotykała śmierć, w tych większych schroniskach powyżej 300 zwierząt- średnio co drugiego. Kliknij tutaj Dlaczego skala bezdomności psów w Polsce jest tak duża w porównaniu do większości krajów europejskich? Myśląc o bezdomnych psach często mamy przed oczami obraz polskiej wsi, w której właściciele nie interesują się swoimi pupilami, a te rozmnażają się bez kontroli. Jednak prawda jest nieco inna, bowiem olbrzymią „produkcją” bezdomnych psów w Polsce zajmują się hodowle, a zwłaszcza pseudo-hodowle. Kliknij tutaj Powstanie patologicznego systemu i możliwości jego naprawy Kolejne nowelizacje ustawy o ochronie zwierząt pogorszyły tylko los bezdomnych psów i kotów ponieważ nie brano pod uwagę całości przepisów dotyczących kwestii bezdomnych zwierząt, co skutkowało brakiem spójności i korelacji z innymi przepisami, tworząc coraz bardziej patologiczny system opieki. Kliknij tutaj Przykłady Można pisać i wyjaśniać wiele ale czasami przykład działa o wiele mocniej na wyobraźnię niż dziesiątki słów, dlatego postanowiłam przedstawić dwa konkretnie przypadki- jedne z wielu, które pokazują skutki patologicznego systemu opieki nad bezdomnymi zwierzętami w naszym kraju. Kliknij tutaj Quote
bunia2010 Posted February 3 Author Posted February 3 Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt Sejm Rzeczypospolitej Polskiej komisja nadzwyczajna d/s zwierząt , Na stronie Stowarzyszenie Obrona Zwierząt jest odpowiedź na nasze pytanie: DLACZEGO PROJEKT TADEUSZA WYPYCHA pt. UCYWILIZOWAĆ TRAKTOWANIE BEZDOMNYCH ZWIERZĄT JEST OD LAT IGNOROWANY I KOMU NA TYM ZALEŻY ? Zgadzamy się z tą odpowiedzią w całości, też uważamy, że to właśnie Ci którzy procedują projekty nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt są winni obecnej tragedii zwierząt w Polsce, druk 700, druk 636, druk 637, ustawa łańcuchowa- kojcowa. ------------------- Odpowiedź: ''DLACZEGO PROJEKT ZMIANY PRAWA TADEUSZA WYPYCHA JEST OD LAT IGNOROWANY? My znamy odpowiedź na to pytanie. Jest bardzo prosta. Otóż projekt ten proponuje LIKWIDACJĘ BEZDOMNOŚCI ZWIERZĄT W POLSCE https://www.boz.org.pl/ucyw/index.htm. Jego postulaty de lege ferenda nie są pozorną zmianą, ale stworzeniem od nowa kompleksowego i racjonalnego systemu prawnej ochrony zwierząt. A to już jest nie do przyjęcia przez celebrytów z organizacji otrzymujących każdego roku miliony zł, choćby z tytułu 1,5% i licznych zbiórek. To się w głowie nie mieści posłom-osłom z parlamentarnych kół, komisji i innych ciał bezwładnościowych, to przekracza wyobrażenie hycli, zarządców schronisk, samorządu lekarsko-weterynaryjnego, hodowców, producentów karmy i wszelkiej maści cwaniaków, zarabiających na bezdomności zwierząt. Bo króliczek musi być goniony. Bo różne Śliwy-Łobacz, Bielawskie i OTOZ-y muszą mieć powód do kolejnych spektakularnych interwencji i brylowania w mediach, bo przeróżne gremia muszą się w nieskończoność spotykać i debatować o problemie, a przy okazji trzaskać sobie słitfocie. Bo publika musi być grzana kolejnymi doniesieniami o bestialstwie i mordowniach, wyrażać oburzenie i oczywiście wpłacać pieniądze "na ratowanie". Bo petbiznes musi się kręcić ... ---------- Tadeusz Wypych. # Justyna Jabłońska: O co chodzi z tym pana projektem dotyczącym prawa ochrony zwierząt? Tadeusz Wypych: Projekt naprawy prawa, który firmuję swoim nazwiskiem, powstawał przez wiele lat przy udziale osób i organizacji zajmujących się pomocą bezdomnym zwierzętom, zainteresowanych powodami naszej powszechnej bezsilności wobec tego problemu. Utworzona przez nas baza szczegółowych danych z gmin i schronisk (Monitor BOZ, http://www.boz.org.pl/monitor) służy nie tylko samej statystyce, ale także ujawnianiu i opisaniu mechanizmów ekonomicznych i prawnych prowadzących do narastania problemu humanitarnego i bezsensownych kosztów ponoszonych przez gminy. Dane z bazy pozwalały nam wszczynać liczne postępowania karne, administracyjne i cywilne, co z kolei pozwalało na szczegółowy wgląd w to, jak działa aktualne prawo. Na tej podstawie proponujemy radykalną zmianę modelu działania władzy publicznej w tym zakresie. # J.J. Co ma zmienić ten projekt? T.W. Nasz projekt jest pierwszym, który stawia sobie za cel likwidację problemu bezdomnych zwierząt, tzn. sprowadzenie go do zjawiska marginesowego, jakim jest w cywilizowanych krajach. Wszystkie dotychczasowe nowelizacje prawa w tej dziedzinie doprowadziły do tego, że zwierząt bezdomnych jest w Polsce coraz więcej, a branża zajmująca się nimi ma coraz większe obroty i dochody. Wskazujemy, że istotnym źródłem problemu jest zła jakość prawa. Ustawa o ochronie zwierząt przyjęta w 1997 r. była bardzo ułomna, a jej kolejne nowelizacje w zakresie problemu bezdomnych zwierząt prowadziły w istocie do nakręcania tego biznesu. # J.J. Czyli poza oczywistym humanitarnym, problem ma wymiar ekonomiczny? T.W. Gminy przeznaczają corocznie ponad 200 milionów złotych na zajmowanie się bezdomnymi zwierzętami. Pieniądze wykładają też sami obywatele, odpisując jeden procent PIT, wpłacając darowizny, uczestnicząc w zbiórkach na ratowanie konkretnych zwierząt. Te kwoty rosną z roku na rok, ale wraz z nimi rośnie też liczba zwierząt wymagających publicznej. Ta tendencja utrzymuje się od wielu lat i jest to jawny absurd, na który trudno zamykać oczy. Dorobiliśmy się już schronisk stanowiących prawdziwe fermy przemysłowego chowu tysięcy bezdomnych psów za publiczne pieniądze. To niemal nowa branża gospodarki narodowej. # J.J. Wiadomo dlaczego tak się dzieje? T.W. Myślę, że możemy tu już mówić o działaniu lobby. Lobby pet-biznesu, czyli rzeszy podmiotów, a zatem też z wynikającej z tego ich deprecjacji, czego przejawem jest bezdomność. Wiele jest podmiotów zainteresowanych tym, by zwierząt domowych było jak najwięcej, a obrót nimi jak najbardziej intensywny. Poczynając od hodowców psów i kotów, poprzez producentów karmy i akcesoriów dla zwierząt, lekarzy weterynarii, a kończąc na przedsiębiorcach i organizacjach prowadzących schroniska. Lobby to silnie apeluje do powszechnej empatii dla zwierząt, a te emocje łatwo poddają się różnym formom manipulacji.'' Wywiad z Tadeuszem Wypychem https://www.facebook.com/RuchLudziPrawaZwierzat/posts/pfbid02wzkfx73UJpyiguTBUPkWsgrVxhL6UBCFKERMXubxpZg2aKe9LqC9N8oRob7xszNCl Quote
bunia2010 Posted February 17 Author Posted February 17 Fundacja Zwierzokracja · MOGĄ CIĘ NIE OBCHODZIĆ PSY I KOTY. ALE NA PEWNO OBCHODZI CIĘ, NA CO IDĄ TWOJE PIENIĄDZE. Nie musisz kochać zwierząt. Nie musisz udostępniać zdjęć szczeniaków. Nie musisz wzruszać się losem kotów. Ale płacisz PODATKI. A z tych podatków finansowany jest SYSTEM, który nie ROZWIĄZUJE PROBLEMU — tylko go UTRZYMUJE. JAK TO WYGLĄDA DZIŚ? W Polsce: • ok. 120–130 TYSIĘCY psów i kotów przebywa rocznie w schroniskach • kolejne DZIESIĄTKI TYSIĘCY trafiają do systemu każdego roku • gminy finansują ich utrzymanie w trzech modelach: – STAWKA DZIENNA (np. 20–40 zł za dzień) – OPŁATA „ZA SZTUKĘ” – RYCZAŁT (stała miesięczna kwota) Kontrola NIK wykazała, że w latach 2019–2022 gminy wydały ponad 900 MILIONÓW ZŁOTYCH. To prawie MILIARD. Nie na rozwiązanie problemu. Na jego OBSŁUGĘ. CO TO ZNACZY W PRAKTYCE? Roczny koszt utrzymania jednego psa w schronisku może wynieść 8–15 TYSIĘCY ZŁOTYCH. To są PIENIĄDZE PUBLICZNE. A teraz proste pytanie: Czy taniej jest: – utrzymywać tysiące zwierząt przez lata czy – zapobiec ich narodzinom? CO ZMIENIA PREWENCJA? Projekt ustawy nr 836 zakłada: SYSTEMOWĄ, POWSZECHNĄ KASTRACJĘ zwierząt właścicielskich OBOWIĄZKOWE CHIPOWANIE REALNĄ IDENTYFIKACJĘ właścicieli Czy to rozwiąże problem jutro? Nie. Ale w perspektywie 5–10 LAT: • mniej niechcianych miotów • mniej porzuceń • mniej zwierząt w schroniskach • realny SPADEK WYDATKÓW GMIN Bo dziś finansujemy SKUTKI. A można finansować PRZYCZYNĘ. PORÓWNANIE 900 milionów złotych to: • setki kilometrów dróg lokalnych • tysiące miejsc w żłobkach • ogromne programy zdrowotne A my wydajemy to, bo nie wprowadzamy skutecznej PREWENCJI. To nie są „lewackie fanaberie”. To RACHUNEK EKONOMICZNY. NAJWAŻNIEJSZE Możesz uważać, że są ważniejsze tematy niż psy i koty. Ale jeżeli państwo wydaje SETKI MILIONÓW złotych na utrzymywanie skutków, zamiast zmniejszać ich skalę — to jest problem ZARZĄDZANIA PUBLICZNYMI PIENIĘDZMI. Bez emocji. Bez ideologii. Bez serduszek. To kwestia EFEKTYWNOŚCI PAŃSTWA. BEZDOMNOŚĆ JEST DROGA. BARDZO DROGA. Tylko nikt nie pokazuje rachunku. Najwyższy czas to zmienić. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.