Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
Ostatnie dni to kubeł zimnej wody wylany na głowy wszystkich, którzy wierzyli, że w Polsce ochroną zwierząt rządzi serce. Obrazy ze schronisk, które przebiły się do mainstreamu, pokazały prawdę tak brudną, że nawet najlepsze filtry z Instagrama jej nie przykryją. Okazało się, że system, który miał ratować, stał się perfekcyjną maszynką do mielenia publicznych pieniędzy, a zwierzę w tym układzie jest tylko towarem, pozycją na fakturze, za którą gmina płaci bez mrugnięcia okiem. I to właśnie my, podatnicy, sponsorujemy ten dramat, przy pełnym aplauzie polityków i celebrytów, którzy jeszcze wczoraj robili sobie zdjęcia z pieskami, zapewniając nas o swojej nieskończonej empatii.
 
Spójrzmy prawdzie w oczy: to, co dzieje się teraz, jest bezpośrednim skutkiem lobbowania za przepisami takimi jak tzw. ustawa łańcuchowa. Przez lata wmawiano nam, że największym problemem polskiej wsi jest łańcuch przy budzie. Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach nie popiera znęcania się nad zwierzętami, ale pod płaszczykiem walki o dobrostan przemycano rozwiązania dające prywatnym fundacjom i stowarzyszeniom uprawnienia niemal policyjne. Mechanizm stał się patologicznie prosty: organizacja odbiera zwierzę – często pod byle pretekstem – i przejmuje nad nim opiekę. W teorii brzmi szlachetnie. W praktyce oznacza to strumień pieniędzy płynący z gmin do prywatnych kieszeni za utrzymanie odebranych zwierząt. Im więcej interwencji, tym większy obrót. Czy ktoś kontrolował, co dzieje się z tymi psami po odebraniu? Ostatnie afery pokazują dobitnie, że nikt.
 
Gdzie są dzisiaj ci wszyscy łódzcy włodarze z wiceprezydentem Adamem Pustelnikiem na czele, którzy tak chętnie podpisywali się pod postulatami środowisk prozwierzęcych? Gdzie są lokalni politycy, którzy w blasku fleszy wspierali rozszerzanie kompetencji organizacji pozarządowych, nie pytając o mechanizmy kontrolne? Przecież to wy legitymizowaliście system, w którym nadzór nad milionami złotych przekazywanymi schroniskom jest fikcją. To wy uwiarygadnialiście narrację, że państwo jest złe, a organizacje społeczne nieskazitelne. Dziś, gdy społecznicy wchodzą z kamerą do schronisk i pokazują psy brodzące we własnych odchodach, politycy nabierają wody w usta albo udają zaskoczonych. A przecież ostrzeżenia płynęły od dawna – system bez transparentności zawsze zdegeneruje się w biznes.
Szczytem cynizmu jest postawa celebrytów formatu Małgorzaty Rozenek, która zapewniała Polaków, że wszystko jest pod kontrolą, a wizytacje urzędników wojewódzkich gwarantują najwyższe standardy. Rzeczywistość zweryfikowała te słowa w najbrutalniejszy sposób. Kontrole, o których mówiono z takim przekonaniem, okazały się wydmuszką. Papier przyjmie wszystko, urzędnik podbije pieczątkę, a pies w kojcu dalej będzie głodował, bo martwy albo chory generuje mniejsze koszty niż zadbany, a stawka dzienna i tak wpłynie na konto. To jest właśnie ten dobrostan, o który walczono w świetle jupiterów?
 
Mamy do czynienia z gigantyczną niespójnością. Te same środowiska, które domagały się masowego odbierania zwierząt „złym ludziom”, dziś protestują przeciwko schroniskom, do których te zwierzęta trafiają. Stworzyli popyt na usługi hoteli i schronisk, dali im narzędzia prawne do pozyskiwania klientów w postaci psów, a teraz załamują ręce nad warunkami, które są efektem przepełnienia i braku nadzoru. To nie jest błąd systemu, to jest jego logiczna konsekwencja. Jeśli zamieniasz empatię w kontrakt biznesowy bez audytu, hodujesz patologię.
 
Jako mieszkańcy mamy prawo wściekać się, widząc, jak nasze wspólne pieniądze są drenowane przez podmioty, które w wielu przypadkach nie powinny dostać ani złotówki. Płacimy za fikcję opieki, podczas gdy politycy uprawiają na tym swój PR. Czas skończyć z tym cyrkiem. Zamiast kolejnych ckliwych ustaw pisanych pod dyktando lobbystów, potrzebujemy brutalnej weryfikacji faktur i wejścia prokuratora tam, gdzie publiczny grosz zamienia się w prywatny zysk kosztem żywych istot. I niech nikt nam nie mydli oczu, że to atak na zwierzęta. To atak na hipokryzję tych, którzy na ich grzbiecie zbudowali sobie kariery.
 
Posted
Nie planowałam się wypowiadać na temat tego, co dzieje się w schroniskach w Polsce, w Sobolewie i Bytomiu, bo po latach walki z wiatrakami w kraju, gdzie w praktyce system ochrony zwierząt nie istnieje, zaczyna się człowiekowi wypalać dusza. Ale piszecie, prosicie, pytacie. Więc mówię.
Jestem to winna każdemu domowi tymczasowemu, który ratował psy wyciągane ze schronisk jak z piekła. Jestem to winna każdej osobie, która stała obok mnie przy klatce i płakała, kiedy wyciągałyśmy psa bez nadziei. Jestem to winna fundacjom, z którymi wchodziłam na interwencje, narażając się na gniew ludzi, którym zwierzęta przeszkadzają. Jestem to winna każdej osobie, która podpisywała pisma do gmin, wójtów, inspektoratów i ministerstw, które nie robiły nic poza podbijaniem pieczątek. Jako behawiorystka, która widziała psy połamane psychicznie i fizycznie, mam obowiązek mówić w ich imieniu.
To, co się dzieje teraz w Sobolewie czy Bytomiu, to nie jest szok dla ludzi takich jak ja. To jest po prostu moment, w którym Polska zobaczyła to, co dla wielu z nas było rzeczywistością od lat.
 
W Sobolewie ludzie zobaczyli psy stojące we własnym kale, drżące z zimna, patrzące w pustkę. Zobaczyli psy, które nie wiedziały czym jest spacer, dotyk człowieka, dobre słowo. Zobaczyli strach, zapach amoniaku, bezradność i apatię. Dla wielu osób to był pierwszy raz.
W Bytomiu psy siedzące w ciemnych boksach z oczami jak dziury wypalone w czaszce. Psy, które nie szczekały, bo straciły sens. Psy, które umierały po cichu, bo nikt nie patrzył. Psy, które żyły tylko dlatego, że w papierach miały numer ewidencyjny.
Ale jeśli ktoś myśli, że te dwa miejsca to wyjątki, to ja pytam: gdzie byliście, kiedy były Wojtyszki?
Do dziś uważam interwencję w Wojtyszkach za jedno z najgorszych przeżyć w moim życiu. To było wejście do świata, którego się nie zapomina.
Do miejsca, w którym w latach świetności pierwszego właściciela psy leżały obok martwych psów. Do miejsca, gdzie żywe zwierzęta bały się podejść do miski, bo wcześniej za to można było oberwać od innego, bardziej zdesperowanego psa. Do miejsca, w którym psy już nie szczekały. Bo szczekanie to prośba o pomoc, a tam już nikt nie prosił, bo nikt nie przychodził.
 
Najgorsze było to, że tam nie było krzyku. Nie było agresji. Nie było histerii. Tam była cisza. Cisza jest gorsza niż krzyk, bo oznacza rezygnację. Wojtyszki były miejscem, w którym psy przestawały żyć jeszcze zanim przestały oddychać. I wszystko to było legalne, finansowane z publicznych pieniędzy, podpisywane przez gminy, które mówiły tylko jedno: w papierach się zgadza.
 
To jest patopet biznes. To jest system, w którym pies oznacza fakturę, kwotę, podpis i przelew. To jest system, w którym gmina płaci za utrzymanie psa, a nikt nie sprawdza czy pies żyje, w jakim stanie żyje, czy umiera z głodu, czy leży martwy od dwóch dni i gnije na betonie. Liczy się tylko to, że faktura została opłacona.
Dlatego mówię to bardzo szczerze i bardzo twardo: jako społeczeństwo przegraliśmy. Patrzymy na kolorowe posty o adopcjach i wierzymy, że to jest system, który działa. A prawdziwy system działa jak maszynka do przerobu cierpienia na pieniądze.
I powiem jedno bardzo osobiście, jako osoba, która wchodziła tam, gdzie inni nawet nie chcieli patrzeć. Do właścicieli patologicznych schronisk, do ludzi, którzy z cierpienia psów zrobili biznes i karmili się bezkarnością, mówię jedno: nie znacie dnia ani godziny.
I na koniec dopowiem coś, co wielu osobom zadrapie sumienie. W świecie zwierząt nie ma tylko jednego zła. Obok schroniskowego patobiznesu wyrósł drugi, równie obrzydliwy mechanizm. Chodzi o pato fundacje, które żerują na cierpieniu zwierząt, zbierają pieniądze w imię walki o psy, a finalnie robią z tego własny biznes. Wykorzystują sytuacje takie jak Sobolewo czy Bytom, żerują na waszym współczuciu i emocjach, ale tak naprawdę niewiele robią, poza napędzaniem własnych kont. I dlatego mówię wprost: jeśli robisz zbiórki na psy i podpierasz się cudzą krzywdą, to powinno się bardzo mocno zastanowić, czy to jest droga, którą chcesz iść. Bo to już nie jest pomoc, tylko handel cierpieniem.
 
Ludzie, sprawdzajcie pięć razy kogo tak naprawdę wspieracie. Zanim klikniecie “wpłać”, zanim udostępnicie “pomóżmy”, zanim zareagujecie emocją. Bo w tej branży są anioły, które oddają wszystko, żeby ratować zwierzęta. Ale są też hieny, które tylko czekają, aż będzie kolejna afera, kolejny dramat, kolejne zdjęcie z martwym psem, żeby odpalić nową zbiórkę. I na tym właśnie polega drugi patobiznes, o którym nikt głośno nie mówi.
Mam nadzieję, że Sobolewo, Bytom nie będą zamiecione pod dywan jako afera tygodnia, tylko staną się początkiem końca tego chorego systemu, który zabija zwierzęta w ciszy, legalnie i na oczach gmin, fundacji i społeczeństwa, które udaje, że nic nie widzi.
 

622610793_25557119660624715_8327555873465193465_n.jpg

Posted

Wrota do tego patobiznesu otworzyła ustawa o ochronie zwierząt i nakaz wyłapywania zwierząt oraz umieszczania ich w schroniskach. Tak, obok schronisk miejskich i gminnych, powstały rentowne hyclownie – jak Białogard czy Wojtyszki – którym poświęciłam siedem lat życia: pisząc setki pism, wykonując prawa pokrzywdzonego w sprawie karnej przed sądem, występując na konferencjach – między innymi w NIK i w Sejmie – analizując każdą fakturę i każdy dokument.

I chociaż wielkim nietaktem jest radość z powodu czyjejś śmierci, to dzień, w którym dowiedziałam się, że Longin zmarł, był dniem, w którym otworzyłam szampana. Śmietanka i zamykanie schroniska spadły na celebrytów – dla mnie najważniejsze były psy. Przypominam 3000 – ponad TRZY TYSIĄCE psów w jednym miejscu, zoo, ani jednej budy, po 100 psów na jednym wybiegu i ponad 2 500 (dwa i pół tysiąca) psów o nieznanym losie (poprostu wyparowały z ewidencji).

Po latach okazuje się, że gdy Stowarzyszenie Obrona Zwierząt i Fundacja Tadeusza Wypycha , Fundacja Dobrych Zwierząt tonęły w papierach i długach za opłaty sądowe, administracyjne od informacji publicznych, zarzynali prywatne auta dojazdami na rozprwy, inni w tej mordowni pracowali, zarządzali, trzymali psy. Byli to sędziowie ZKwP, ówcześni członkowie Zarządu Głównego, działacze medialnych organizacji prozwierzęcych, hodowcy. Bywali tam politycy. Inspekcja Weterynaryjna nie widziała niczego złego, pomimo że czarno na białym pokazywano dowody na codzienne łamanie prawa. Koperty robiły swoje – lokalny układ był nie do rozbicia.

Czemu o tym wspominam? Bo przecież dokładnie tak samo było w Sobolewie. I nagle znów zdziwienie, że wójt nic nie widzi i utrudnia, panie z inspekcji wkurzone – no pewnie, że wkurzone, bo goła pensja jest naprawdę mała, a teraz jeszcze kłopot, bo sprawa karna i może ktoś coś „klepnie”.

Tak jest w każdym pato-schronisku. Na przykład na północy, gdzie od lat hyclownie kontroluje IW w postaci nikogo innego jak… szwagierka właściciela.

Mówiłam o tym już dziesięć lat temu jako członek Rady ds. Zwierząt przy prezesie NIK. https://www.nik.gov.pl/.../konferencja-nik-o-stanie... Do dziś widzę kilka prostych postulatów do zmian. Dziesięć lat. Setki programów, raportów. Nic. ZERO ZMIAN WDROŻONYCH.
https://www.nik.gov.pl/plik/id,9103,vp,11509.pdf

I to, co robi Doda, nic nie zmieni – zamknięcie jednego schroniska nadal nie likwiduje luk, które wskazywałam urzędnikom i politykom DZIESIĘĆ LAT TEMU.

Ilu z was, teraz wymądrzających się na temat schronisk, zna raporty Wypycha i Agnieszka Lechowicz? Za zachwyt na pierwszym raportem Hycel z 2005 roku omal nie wyleciałam z pierwszej pracy, gdy moja ówczesna szefowa – znana działaczka ogólnopolskiej organizacji – powiedziała: „Wypych to dziad, który siedzi w papierach i nam szkodzi, nie rozumiejąc naszej pracy. Zrobił nam zły PR bo wykazał, że usypiamy 30% psów”.
Może siedzi w papierach, ale te papiery mówią jasno: ile zwierząt się zabija, ile „wyparowuje” na drodze między gminą a schroniskiem, ile ginie w schroniskach.

Dla tych, którzy zamiast błyszczeć chcą zrozumieć, podsyłam linki:
https://www.boz.org.pl/ad_monitor/o_monitorze.htm
https://www.boz.org.pl/index.htm

Od piętnastu lat monitorowaniem patologii zajmuje się też Agnieszka Lechowicz z Obrony Zwierząt:
https://www.obrona-zwierzat.pl/polityka-gmin-wobec...
Prawnik, która wygrała dziesiątki spraw z gminami, dziesiątki spraw karnych – odsunięta na boczny plan z powodu konfliktu z Mondo Cane. Więcej tutaj Free Agnieszka Lechowicz Naprawdę nie dziwi was ten zbieg okoliczności?

Państwo posłowie – tak z ręką na sercu – kiedy ostatnio wysłaliście zaproszenie na komisję do Agnieszki albo pana Tadeusza? Oni nadal monitorują, składają pozwy, prowadzą sprawy. NIKT tak jak oni nie zna tego systemu od strony dokumentów – gwarantuję. Czemu usiłuje się ich wymazać? Chociaż z drugiej strony – jaki sens maja te spotkania skoro do 20 lat tworzy się coraz gorsze prawo bo nadal nie ma żadnej zapory przeciw lobbystom hyclowskim – jednym albo drugim.

Ktoś taki jak Doda nawet nie wie o istnieniu tych ludzi – tymczasem robi sweet focie z autorami obecnego systemu patologii. Znamienne.

System prawny wymaga zmian, ale to i tak nie rozwiąże problemów. Problemem jest niewydolna i skorumpowana Inspekcja Weterynaryjna. Inspekcja, w której młodym, ambitnym lekarzom i zootechnikom chcącym zmian każe się zamykać oczy, podpisywać kwity i nie wychylać, bo układ między ubojniami, hyclowniami i pato-schroniskami jest tak silny, że jego zburzenie byłoby katastrofą ekonomiczną. Nigdy nie zapomnę jak na Wojtyszkowych stronach opłakiwano PLW, ktory latami pozwalał im na bezkarne znęcanie się nad zwierzętami. Nawet delegację na pogrzeb wysłali...

Zmiany? Bardzo proste.

Rozwiążą problem patologii w hodowlach – WSZYSTKICH, gospodarstwach – WSZYSTKICH, schroniskach – WSZYSTKICH. Kontrole wszystkich miejsc gromadzenia zwierząt: w NGO-sach, domach tymczasowych, hotelach, ośrodkach szkoleniowych itd.

WPROWADZIĆ SZEROKI TARYFIKATOR MANDATÓW dla Inspekcji Weterynaryjnej. Zatrudnić tam ludzi z wykształceniem zootechnicznym, którzy będą działać w terenie, a nie w biurze. Dodać OBOWIĄZEK noszenia kamer nasobnych w czasie kontroli, i ich zapisów do protokołów kontroli.
Do kontroli dobrostanu naprawdę nie potrzeba lekarzy – lekarze mają inne ważne zadania, jak kontrola bezpieczeństwa żywności. Zootechnicy sprawdzą się w tej roli równie dobrze, a katalog wykroczeń i przestępstw zapisanych w ustawie o ochronie zwierząt jest tak duży, że ścieżka: mandat – kontrola – w przypadku braku poprawy skierowanie sprawy do sądu, w krótkim czasie nie tylko dofinansuje inspekcję, ale i ukróci znęcanie się nad zwierzętami.
Kolejna patologia: IW nie ma prawa natychmiastowego odbioru zwierząt. Słynny tryb 7.3 U.o.z. Wchodzi lekarz na kontrolę, widzi zwierzę w stanie agonalnym – nie może go zabrać. Musi wezwać organizację albo inny podmiot wymieniony w UoZ i dopiero wtedy można ratować zwierzę. Inaczej tylko ścieżka 7.1 - długa mogąca trwać latami, nawet po śmierci zwierzęcia.
Absurd?
Pozdrawiam twórców ustawy o ochronie zwierząt.

Co dalej? Czy na fali wydarzeń zabierzecie się wreszcie za beton w postaci Inspekcji Weterynaryjnej? Czy – bez względu na władzę – Ministerstwo Rolnictwa będzie broniło status quo?

Szum opadnie i nic się nie zmieni. Doda odpuściła, bo nie dała rady psychicznie po dwóch tygodniach, ale zdążyła już zostać zmanipulowana przez tych, którzy od dwudziestu lat tworzą patologiczne prawo.

Oficjalna część show właśnie się kończy. Teraz scenę sprzątają inni.
Ale o tym – następnym razem..

 

Autor: Marta Lichnerowicz

621889651_2246583939200629_3300387588166448876_n.jpg

Posted

Magdalena Dach

A ja się odważę. Dlaczego nikt głośno nie powie, kto stworzył tak fatalną UoOZ? Dlaczego nadal nie możemy się doczekać obowiązku znakowania psów z bazą centralną? Kto pozwolił w tamtej Ustawie na trzymanie psów na łańcuchach? Ci sami, co teraz krzyczą "stop łańcuchom"🙈Kto załatwia swoje prywatne sprawy w Sejmie. Naprawdę myślą, że ludzie mają tak krótką pamięć? Mi nie dają zapominać - ja też nie zapomnę. Przez ostatnie lata zostałam bardzo dokładnie wyedukowana jak działa to środowisko. I tam wcale nie chodzi o dobro zwierząt. I proszę na zdjęciu - współtwórcy bubla z 2012 nadal pokazują się w Sejmie i próbują przepchać kolejnego bubla - i mimo, że ogrom specjalistów mowi wprost - zapisy są niezgodne z prawem, tam liczy się jedno - zwiększenie uprawnień dla NGOsów. Mogę tak długo. Mogę się z wieloma aspektami nie zgadzać, ale też mnie zastanawia dlaczego tacy specjaliści jak Agnieszka czy p.Tadeusz nie są zapraszani do tworzenia prawa. ( to pytanie retoryczne - bo ktoś, kto chociaż trochę poznał temat to wie dlaczego)
 
 
 
Elżbieta Andrzejewska
W schroniskowej branży działam 26 rok.
Przerobiłam wiele pomysłów samorządowych, jeszcze więcej rozmów i spotkań, żeby uzdrowić ten dziurawy system.
To jest petbiznes, zwierzęta mają się mnożyć i kasa ma spływać.
Sterykobusy, który były moim pomysłem, stoją na kółkach, bo
Nie❗️
Czipowania nie można się doprosić, bo
Nie ❗️
Kastracji, też
Nie ❗️
Bo jak twierdzi PSL, weterynarze nie będą się bogacić.
IW i schroniska = patologia.
Mamy prowadzić wszystko elektronicznie ale nie ma programu, a on powinien być jeden dla wszystkich schronisk.
A kontrolujący nie znają Kliniki XP. w którym akurat ja ewidencjonuje.
Umowy adopcyjne albo zobowiązania do opieki,
Jeden obowiązujący wzór.
Kastracja obligatoryjna, szkolenia dla wetów w schroniskach.
Zakaz prowadzenia schroniska jako działaności gospodarczej.
Koniec DT, przechowalni, azyli, bez żadnej kontroli.
Kary, Kary, Kary.
Pierwsza zaczęłam walkę z Wojtyszkami i zapłaciłam najwyższą cenę.
I wcale się Dodzie nie dziwię, jak zobaczyła, ten burdel i brak procedur i patologię,
 
 

622803044_2144041166419408_3874132717419670122_n.jpg

Posted
Zauważam pewną prawidłowość. Nieskromnie powiem, że w sprawach zachowań psów, a już na pewno w sprawach agresji psów, jestem uznawany za jednego z lepszych fachowców w tym kraju - to Wasze słowa, nie moje (choć ja się z nimi zgadzam).

Na co dzień jednak mam inne odczucia. Ludzie uważają, że zachowuję się nie tak, wyglądam nie tak, te klatki, te psy, na pewno jest odwrotnie. Ludzie bez pojęcia wierzą, że psy z agresji „leczy” telepatia, że to „pewnie wina człowieka”, że „źle wychowany”. Na nic kompetencje, wiedza, nawet logiczne tłumaczenie, bo tłum używa swojego doświadczenia (czyt. żadnego), empatii i obszarów w mózgu odpowiedzialnych za wyobraźnię, co kieruje Was w stronę przyjemności, poczucia bezpieczeństwa i miłego zdania w temacie.

A prawda?
Po Waszemu - chuj w to.

Podobnie jest w sprawie „ratowaczy” zwierząt, którzy w tym roku z zimy zrobili sobie generator zysków (podrąbałem tekst od Czarnej Listy Organizacji Prozwierzęcych). W żadnej innej materii Polak nie pozwoliłby się robić w chuja - czy chodziłoby o jego mieszkanie, samochód, czy o sytuację, gdy część rządu chciała przepchnąć w ustawie fermy wiatrowe czy fotowoltaikę. Tam Polak od razu wyczuwa przekręt.

W kwestii zwierząt - nie. Kilka dni temu poseł na Sejm RP powiedział, że polskie psy, a raczej ich wychudzone truchła, są dostarczane do Chin na mięso, co poparły fundacje i celebryci. Ma to taki sens, jak nielegalny wywóz piasku ciężarówkami z Polski na Saharę w celach zarobkowych. A już na pewno do Chin łatwiej byłoby wysłać kontener broni niż mięso z uśpionych psów.

W normalnym toku myślenia zdyskwalifikowaliby się w Waszych oczach i już nigdy byście ani na nich nie zagłosowali, ani nie dali im złotówki. Pomyślelibyście, że świry, wariaty, albo chcą swoje ugrać. To tak, jakby mechanik nagle powiedział Wam, że lepiej dodać wody do baku, bo będzie taniej. Każdy uznałby go za wariata, bo każdy wie, że poniesie realne straty.

Natomiast straty w sprawach bezdomności psów Was nie dotyczą. Chcecie zysków - zysków w postaci dobra - a wszyscy ci, którzy o tym wiedzą, wykorzystują Wasze potrzeby, podając Wam to na tacy. Ten mechanizm ma nawet nazwę: Okno Overtona. Poczytajcie.

Polacy, którzy dziesiątki lat żyją obok schronisk, nagle są zdumieni, że w schroniskach psy żyją na słomie, w kojcach i w budach. Nie słuchają ekspertów, którzy mówią, że cała akcja jest zła, że generalnie psy ukradziono, nie wiadomo, gdzie są, że istnieją setki zbiórek zakładanych na różne fundacje pod tym samym szyldem, a ci, którzy mieli to zrobić „za darmo”, zebrali już miliony złotych na 150 psów.

I o te 150 psów jest afera, na której ci powyżej biją kapitał. Tylko że psów w Polsce jest jeszcze 7 999 850, a ja na tych psach się znam. Wiem jak nikt inny, jak reaguje opiekun psa, bo to moja praca. Prowadzę terapie psów i opiekunów na wzór terapii uzależnień. I to, z czego ja leczę ludzi, oni pielęgnują.

Z całą świadomością mogę powiedzieć, że przez swoją karierę uratowałem około 150 epickich przypadków, z którymi żadna z tych fundacji ani „specjalistów” nie dała sobie rady. Zrobiłem to trzydzieści razy taniej niż oni, bez choćby procenta uwielbienia - tak dla porównania.

Ale ja nie jestem z bajki. Jestem realny, prawdziwy, taki jak Wy. Próbowano mnie dojechać z każdej strony - nie udało się i pewnie będzie próbowane dalej. Trudno.

Bardzo lubię ludzi. Nie czuję zawiści ani złości. Nie mam do Was żalu, że dajecie się robić w bambuko. Nie mam żalu o to, że ja nigdy nie wytłumaczyłbym się z jednej takiej akcji jak oni, ani z jednego tak głupio wypowiedzianego zdania. Walczę o Was, o prawdę.

Pani Doda zrobiła to dla siebie, nie dla Was. Gdy zaczęła używać szarych komórek i łączyć fakty, że do jej sukcesu podpinają się organizacje, zaczęła myśleć… i ktoś ją uciszył. Zmieniła front, zero gadki o OPP.

Niestety rozpoczęła się apokalipsa, w której w dziki sposób oceniane i kontrolowane jest wszystko. Politycy zaczynają przytakiwać, a nikt nie mówi o tym - a raczej bardzo się tego unika - żeby zacząć kontrolować kontrolujących i zrobić z tym porządek.

Dlaczego nigdy żadna z tych fundacji nie przyszła do mnie z zapytaniem, prośbą, pomysłem: „zmieńmy to prawo na lepsze dla zwierząt, żeby nie cierpiały”?
Wiecie dlaczego? Bo zmieniłbym to prawo na lepsze dla zwierząt, żeby nie cierpiały.

A oni tego nie chcą. Chcą chaosu, bezdomności, pełnego koryta. Chcą dalej prowadzić swoje epickie akcje, żeby Was wykorzystywać.

A ja jestem, k**wa, po Waszej stronie. Bo kocham te zwierzęta i kocham ludzi. Tylko że o ludziach i psach wiem więcej niż Wy i oni - i to jest nasza szansa.

Niedawno miałem napisać artykuł do gazety o tym, jak to się kręci od 2011 roku, ale teraz wszystko tak wiruje, że nie ma kiedy. Może mój syn będzie miał gorsze zabawki, może będę miał mniej klientów, ale będę pisał prawdę. Bo jestem człowiekiem wiary w prawdę, a człowieka wiary nie złamiesz.

Zamierzam dotrzeć do Prezydenta Karol Nawrocki Naświetlić mu i wyjaśnić, co i jak w tym kraju się dzieje. Zrobię to. Zmuszę gościa, żeby się ze mną zobaczył i wysłuchał. Skoro tańczył w gabinecie z Peja Slums Attack , to może pogadać godzinę z Wąsem.

Zrobię to dla zwierząt i dla Was.
A Wy mi w tym pomożecie.

622601695_2299038813941347_8332602243536922103_n.jpg

  • 3 weeks later...
Posted
PRZESTĘPCY SĄ WŚRÓD NAS
-ta walka z łajdakami dorabiającymi się na krzywdzie zwierząt i na dramatach i krzywdzie ludzi jest bardzo trudna i kosztowna. Bezradny, człowiek nieznający zawiłości prawa, w dodatku biedny jest łatwym łupem dla hien. Najczęściej przerażony i zastraszany. Odebrać stado koni, stado krów i zaraz zabić je w rzeźni ( kasa oczywiście dla złodzieja), a właścicielowi proces o znęcanie się nad nimi; zabrać konie, świnie, psy, psy rasowe ( bo za nie kasę dodatkowo można wziąć od kupującego), rozalić legalną hodowlę - skraść psy "na bezczela", doprowadzać ludzi do ruiny finansowej, często do utraty zdrowia... Zdarzały się "Interwencje" i zabór psów "na zamówienie" i co sie pod złodziejskie łapy nawinie. Hulaj dusza- piekła nie ma! W rzetelnych organizacjach- nie złodziejsko-łajdackich obowiązuje przy interwencjach zasada:
NAJPIERW POUCZYĆ,
DAĆ CZAS NA POPRAWĘ WARUNKÓW,
potem PONOWNA KONTROLA.
ZABÓR ZWIERZĄT TO OSTATECZNOŚĆ
 
Patoorganizacje rosną jak grzyby po deszczu, są coraz bardziej bezczelne, ich działania coraz bardziej bezwzględne- często na granicy bandytyzmu.
I POZOSTAJA BEZKARNI, A BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA!! Mają miliony niezarabiane własną pracą, ale zbierane pod hasłami ratowania zwierząt- ile z tego idzie na procesy, adwokatów, pensje dla zarządu, wypasione auta, zagraniczne ekskursje..... inne wydatki, nijak niepotrzebne zwierzętom.
To są ich biznesy, życie w dobrobycie, na który się własną praca nie zarobiło.
A zwierzęta się nie poskarżą!
Można?
Można, jeśli zapomniało się co to jest CZŁOWIECZEŃSTWO!!
MONDO CANE -Śliwa-Łobacz
POZNAŃSKA OCHRONA ZWIERZAT- Angelika Wasilewska
cyniczni łajdacy ukradli ludziom 2 psy!!
MORUS i KAWA -ukradzione stare, schorowane psy- mimo wysiłków nie wróciły do właścicieli. Uśpiła je , albo skonały w przerażeniu i samotności. To było ewidentne okrucieństwo, cyniczne znęcanie się nad starymi psami i ich właścicielami. Jak to nazwać? Cynizm?
Degrengolada moralna,( żeby nie użyć słowa mocniejszego)
POSPOLITE KUREWSTWO?
To było ewidentne i celowe znęcanie się nad tymi psami! Czy sprawczynię ich gehenny można nazwać człowiekiem ?
 
***
Główne kary za znęcanie się nad psem (stan prawny 2025/2026):
Pozbawienie wolności:
Do 3 lat: Za znęcanie się nad zwierzęciem (art. 35 ust. 1).
Od 3 miesięcy do 5 lat: W przypadku znęcania się ze szczególnym okrucieństwem (art. 35 ust. 2).
Nawiązka pieniężna: Sąd może orzec nawiązkę na rzecz ochrony zwierząt w wysokości od 1 tys. zł do nawet 100 tys. złotych. Dlaczego sprawczyni jeszcze nie siedzi za kratami??? To jest ewidentny dowód, że sprawiedliwość nie istnieje. Psy są traktowane przedmiotowo; wycenia się jak rzecz małej wartości ( najczęściej 50,-) a sąd uznaje małą szkodliwość społeczną" działalności tej swołoczy!
Prawdziwe i gorzkie jest stare polskie przysłowie:"k**wa i złodziej zawsze o krok przed prawem".
 
***
Mondo Cane- -prezeska- pozbawiona empatii przyzwoitości ( jej drwiny z listów Ojca Magdy Szwarc pisanych z obozu w Auschwitz biją rekordy takiej degrengolady etycznej, że nie ma w polszczyźnie słowa dostateczne plugawego, aby tę wypowiedź określić)>>>>cyt. z Dogo za kahoona: "A najlepsze są te listy z Oświęcimia - upadłam.... Szkoda, że nie spod Grunwaldu.... Łzy mi się polały.... ze śmiechu">>>> Zaiste godna następczyni i naśladowczyni łajdaka Bielawskiego i jeszcze paru innych prezesów i prezesek! Po chamsku zarzuca Pokrzywdzonej,że "nie ma zdolności honorowej". Stwierdzenie już świadczy o tym,że mamy do czynienia z dyletantką, która nie ma pojęcia o znaczeniu używanego terminu, zaś o Kodeksie Boziewicza w życiu nie słyszała.. Chamstwo wpisane w geny i hucpa oraz buta wynikająca z tych "licznych kontaktów z b. wpływowymi ( kobiety też, czy tylko mężczyżni?). Jak wiemy z lekcji przyrody-noooo...robaczywe śliwki o honorze to bladego pojęcia nie mają. Rozwinąć temat?
Jak podłą trzeba być kreaturą,żeby kraść stare psy- no cóż dobre wzorce obrała:
Bielawski i dziesiątki bandyckich kradzieży np.ukradzina KORA,(uśpiona przez tę kanalię) ukradzione rodowodowe cavaliery..
.Chakerijan i ukradziona i stareńka DIANA, skonała samotna w boksie u równie zdegenerowanej wetki.Nie przeżył tego rozstanie jej ciężko chory Opiekun.
Śliwa- MORUS i KAWA! Te dwie kradzieże nie są jedynymi w "dorobku".
Ktoś taki ma uczestniczyć w stanowieniu nowego prawa dla zwierząt??!
OPAMIĘTANIA!!!
 
***
MONDO CANE:ŚLIWA-ŁOBACZ
POZNAŃSKA OCHRONA ZWIERZAT- ANGELIKA WASILEWSKA
Kodek karny wersja od: 29 stycznia 2026 r.
Art. 278. [Kradzież]
§ 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3a. Kto dopuszcza się kradzieży szczególnie zuchwałej,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
 
***
Niewykonanie wyroku sądu karnego, w tym uchylanie się od naprawienia szkody, stanowi przestępstwo z art. 244 k.k. lub 244c k.k. Grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, a świadome łamanie zakazów sądowych traktowane jest jako brak szacunku dla wymiaru sprawiedliwości.
 
***
Jest wyrok sądu nakazujacy zwrot MORUSA.
Pies nadal poszukiwany
Złodziejka nadal na wolności.
Państwo skapitulowałó?!
Czy stary schorowany MORUS jeszcze w ogóle żyje???!!!
Czy uśmierciła go zaraz po kradzieży?
 
***
Gdzie jest KAWA ukradziona przez MONDO CANE- Śliwę-Łobacz??
 
***
WSRÓD PRZYZWOITYCH ORGANIZACJI PRO ZWIERZĘCYCH
NIE MA MIEJSCA DLA ŁAJDAKÓW!
NIE MA PRZYWOLENIA NA:
<BANDYTERKĘ
<ZŁODZIEJSTWO< <ZNĘCANIE SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI!!
DEGRENGOLADZIE ETYCZNEJ MÓWIMY- STOP!!

1.jpg

2.jpg

3.jpg

4.jpg

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...