Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 170
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

Dzięki Paulinie (achai) udało się załatwić , że ani M1 ani Carrefour ani inne tego typu sklepy w krakowie nie będą już mogły sprzedawać psiaków "na sklepie"...
DZIĘKI WAM WSZYSTKIM ZAANGAŻOWANYM W TĘ SPRAWĘ...
a w szczególności zebrze, która nie odpuściła ;)

Posted

Świetna wiadomość! Brawo dla zaangażowanych! A jaka jest argumentacja że nie będą sprzedawali? Jak udało się dogadać?
Teraz tylko oby zakaz respektowali - myślę że od czasu do czasu trzeba będzie to sprawdzać.

Posted

Zebrrra - ta interwencja to przede wszystkim interwencja Twoja i Asior. O usunięciu psów ze sklepu rozmawiała Achaja. Przekonywała sprzedawców, żeby nie sprzedawali wiecej psów. Byli bardzo pozytywnie nastawieni do tego pomysłu z tym, że oni sami nie mogą podjąc decyzji o wycofaniu zwerząt. Może to zrobić centrala. Wystosowaliśmy w związku z tym list do Warszawy. [B]Jeśli możecie, Wy też tam piszcie.[/B] Jest duża sznasa, że korespondencja przyniesie pozytywne efekty.

Obydwa sklepy mają podpisane umowy na stałe dostawy zwierząt więc nawet jeśli podejmą decyzję o wycofaniu szczeniąt ze sprzedaży przez kilka miesiący i tak będą jeszcze sprzedawać psy, żeby wywiązac się z zawartych umów.

  • 1 month later...
Posted

Wczoraj rozmawiałam z Iguana80 na gg. Pracowała w Zoonatura i została zwolniona za reagowania na warunki w jakich są trzymane zwierzęta. Dlatego dobrze, żeby Wam to opisała.

Posted

hej Wam!
po krótce opowiem Wam moją historię: pracowałam ... i krótko mówiąc byłam za bardzo pyskata i zalazłam za skórę osobom siedzącym na kierowniczych stołkach w w/w firmie. Zebra - nie zostałam zwolniona za reagowanie na to w jakich warunkach są tam trzymane zwierzęta - bo warunki staraliśmy się im stworzyć jak najlepsze, my o zwierzaki na serio o zwierzaki dbaliśmy... Poleciałam za coś innego, chodzi o adopcje kotów.
Powiem tak - adopcja jest jak najbardziej chlubną akcją, cieszę się że kotecki znajdują nowe domy, nie marzną i głodują w piwnicach itp, ale...
Koty do adopcji znajdowały się u nas w dwojaki sposób: albo ktoś komu się okociła kotka przynosił do nas kociaki, zawsze prosiliśmy by były one odstawione od matki, conajmniej 6-8 tyg, odrobaczone i w miarę możliwości zaszepione, albo - od pewnej pani weteynarz, która działa w fundacji zajmującej się kotami. I te koty, no cóż, krótko mówiąc, nie wyglądały zbyt ciekawie - były brudne, śmierdzące, miały zaświerzbione uszy, zaropiałe oczy, koci katar był niezwykle częsty, po za tym były lękliwe i czasem aż strach było włożyć rękę do klatki - ale to na wskutek tego co wcześniej przeszły:(((
co więcej, wiem o przypadku, gdy kot adoptowany od w/w fundacji nie dość że zaraził świerzbem całą rodzinę, to po męczarni zdechł na FIP... włascicielka starała się leczyć go za wszelką cenę, była u bardzo dobrego weta(niejednego) i ktoś ją uświadomił, że te koty często są poddawane terapiom przy użyciu końskich dawek leków, tak by kota postawić na nogi i
jak najszybciej, wypchnąc do ludzi i mieć go z głowy - niech nowy własciel się martwi.... rozmawiałam równiez z klientką, która kota świeżo po adopcji zawiozła na badania do kliniki i wyszło, że kot jest tak zarobaczony, żewet złapał się za głowę, a w książeczce było że kot jest odrobaczony...
smaczku całej historii dodaje fakt, iż owa pani wet ma powiązanie z centralą firmy i koty od niej musieliśmy brac i już! było to wyraźnie powiedziane!
i tu powstał problem, bo ja stanęłam okoniem:D:mad:

w całej tej historii ważną rolę odegrała też starż dla zwierząt, która, muszę przyznać zareagowała szybko i mam nadzieję, że efektywnie;)
a summa sumarum z pracy wyleciałam, (nieoficjalnie za to )bo wydawało im się, że to ja nasłałam na nich straż dla zwierząt, a tak nie było, a oficjalnie - bo niedogadywałam się z moją panią kierownik
ufff, tekst pisany w nerwicy strasznej, więc wybaczcie nieskładność itp :angryy:

Posted

:dog193, warunki zawsze staraliśmy się stworzyć jak najlepsze;), nam tez na sercu leżało i lezy dobro zwierząt... podziału na płeć niestety nie było, bo nie mieliśmy na to warunków:( - za mała woliera, akwa nie były przerybione, ryby łączone raczej w prawidłowy sposób... choć nie zawsze - zdarzło się, że źle dobrane ryby wytłukły pół obsady akwa:((
fakt, że my się staraliśmy, nie znaczy, że zawsze wszystko było tak slicznie i pieknie...:shake:

  • 9 months later...
Posted

witam!
warszawska zoo natura znów wraca na tapetę :( właśnie się dowiedziałam, że są tam w sprzedaży psiaki i kociaki... dziś wieczorem tam podjadę i oblukam spawę... ehhh, nóż w kieszeni się otwiera

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...