Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak to nie było tragedii:mad:;), przecież łysonia z naszego przystojniaka zrobiłaś:evil_lol: a widzę, że i tak Cię kocha:loveu:.
A te oczy w wannie, to co?:mad:;)
Przecież widać, że katujecie psa:evil_lol:

  • Replies 993
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Te oczy w wannie to wyrzut nie za wodę ale za to, że ktoś inny go dotykał. Po powrocie do domu zaczęła się kolejna odsłona Remika, otóż...
Wróciliśmy do podstaw pracy nad Remikiem. Ten wyjazd i obce ręce tak go przeraziły (chyba, że go zostawię/ porzucę - biedny malec :-(), że znów się do mnie przykleił na max, nie spuszcza mnie z oka, nie wyjdzie na słonko z mężem i suniami, wszędzie ze mną, o milimetry ode mnie.
Dziś miałam tel. w jego sprawie. Tu z kolei, fakt, że przy zmianie ludziów i miejsca Remik może się rozwyć i rozszczekać - tęsknota, strach (zwłaszcza, że zostawiany byłby na 8h sam z kotkiem, a mam przykład obecnego miejsca, gdzie jesteśmy), był nie do przejścia podobno ze względu na państwa sąsiedztwo.
Cóż... jesteśmy nie tyle w punkcie wyjścia, co w punkcie bliskim zmianie tytułu.

Posted

Helga&Ares napisał(a):
O kurczę... no to nieciekawie:(

Ja już się nie martwię. Mąż go głaszcze, zaczyna go przeszukiwać, jak Jolę, w poszukiwaniu chorób (ten kochany typ tak ma), a to są dla mnie dobre znaki, że chciał nie chciał Remik nie z racji urody, a zachowania wkradł się w jego łaski.
Generalnie, muszę po powrocie do Łodzi zacząć cudować z odwiedzaniem znajomych i pozostawianiem u nich Remika, choćby na 15min, 0,5h i znów etap dalej, wyłącznie po to, by małymi kroczkami nauczyć go samodzielności, poczucia bezpieczeństwa, pewności, że wrócę, bo za moment nie wezmę oddechu bez jego asysty.
Hm...nie widzę po swojej stronie jakichś istotnych błędów. Macie uwagi, piszcie, chętnie się odniosę do rad, wykorzystam je, odpowiem na pytania/ uwagi.
Robiłam co mogłam, by Remik nie czuł się number 1 w stadzie. Nigdy nie dostaje gratisków pierwszy. Nie jest nigdy głaskany jako pierwszy. "Wygryzł z łóżka sunie", dopięłam swego, powprowadzałam je z powrotem, musiał ustąpić.
Na kolanach, w znaczeniu przytulenia, pewno nie uwierzycie, ale od chwili zagoszczenia u mnie, był może 3 - 4 razy i to na króciutko, czyli żadnego wyróżniania. Na smyczy prowadzony był i przeze mnie i przez męża z tym, że jeśli przez męża, a ja jestem z tyłu, Remik szedł w przeciwnym kierunku niż patrzył :roll:, wciąż się oglądał więc teraz staram się iść przed mężem.
Co mi przyjdzie do głowy, co mogłabym z nim przepracować, wprowadzam w czyn. W pewnym sensie niefart, że wyjechałam z Łodzi ale musiałam odzipnąć od bloku = szklarni.

Posted

:loveu:Remiczek jest przecudny..Majuniu ja trzymam ciągle kciukaski za tego malucha i za Was...służę pomocą w każdej chwili...osobiście nie dam radye ale jak coś :):):):):)zawsze!!!!!!!!!

Posted

majqa napisał(a):
Nowe info. O ile bonanza zewnętrzna trwa, o tyle w domu lepiej. Remiś widzi, że nie jest zagrożony, a ja nie wyróżniam. "Łaski spadają po równo."
U mamy było istne szaleństwo. Topór wojenny z Jolą chyba zakopany. Mąż rzucał Joli oponę i kawał węża ogrodowego. Ta ruszała w pogoń i standardowo pozwalała jeździć Firce na swoim ogonie. Dołączył do polowania Remik i łapał ją za tylne nogi. Jazgot było obłędny ale nic nie przekroczyło granic zabawy tylko Jola była okropnie popluta.
Cała czwórka natomiast ruszała w kierunku odgrodzonej reszty psów grać im na nosie i je ustawiać przez siatkę. Ponieważ zaczęło padać zamknęłam drużynę w swoim mieszkaniu. Słusznie zrobiłam, że nie naprawiałam zjedzonych przez Manię drzwi. Remik popracował dziś nad nimi. :roll:
Jego szczek i wycie wilka niosło się hohohoho....:evil_lol:
Kiedy zginęłam mu na dworze, czyli weszłam do mieszkania robił z Manią podkop. Jak się zmęczyły wył i piszczał. Pokazałam się w oknie - OK, zniknęłam, powrót do wcześniejszych czynności.
Do domu w Łodzi przywiozłam półprzytomne, wyplute wygłupami zwierza, są dotlenione na całego. :lol:


Jesteś cudowna! :loveu::multi::multi::multi:

majqa napisał(a):
Możesz być absolutnie spokojna. :lol: Mnie Dorotka :loveu: kojarzy się wyłącznie ze stworzonkiem szybkim, zwinnym, pełnym gracji, inteligentnym, maniunim, wypisz wymaluj, wiewiórka, a na nią się, odpukać, nie zanosi. :evil_lol:

Padłam :evil_lol:

majqa napisał(a):
I tak miało być, bo tak właśnie myślę! :lol:
Mały awanturnik właśnie chrapie obok mnie. ;)
Którejś z nocy było mi tak smutno, bo co wpadał w sen to rozlegał się stłumiony skowyt (a on cały drżał), taki b.b.b.przykry płacz. Miziałam wtedy Remcia, co go wybudzało, a wtedy napięcie ciałka odpuszczało i zasypiał na powrót. Nie raz i nie dwa obserwowałam śpiące piesie, które coś śniły, mlaskały przez sen, biegały etc...ale tym razem ta bida śniła coś złego. :-(

Oj przeszedł dużo. Błąkał się podobno po kilku wsiach zanim dotarł do tej mojej. Musiał bardzo dużo złego przeżyć przez te miesiące... Podobno zimą też gdzieś biegał...:-( Na własne oczy widziałąm jak go przeganiano spod sklepu kopniakiem i kamieniami:angryy:. W takich momentach mam ochote potrenować z moim dobkiem IPO:angryy::angryy::angryy:

majqa napisał(a):

Inne śmieszności...Królewicz się nie kładzie tylko "zwala". Nie wiem, czy zaledwie parę razy widziałam, że kładł się delikatnie. Na ogół wygląda to tak, że Remiś stoi - wpada na pomysł położenia się i...następuje łupnięcie o podłoże (miękkie, twarde - bez znaczenia). To wygląda tak, jakby nagle stracił czucie w łapkach, poprostu robi fik i już leży.
Coś i prześmiesznego i przedziwnego. :-o :evil_lol:

Też to zauważyłam.. Jak był taki chudziutki, zupełnie bez skóry i masy mięśniowej - wydobywał się taki pusty dźwięt z jego ciałka przy upadnięciu.
Twarda podłoga to nic w porównaniu z betonem, na którym mieszkał:-(


Co nowego u Remika?:loveu:

Posted

Karilka napisał(a):
(...) Co nowego u Remika?:loveu:

Złych wieści żadnych. :multi: Wariuje na potęgę. :loveu: Widzi mi się, że z tymczasowicza stanie się "stałowiczem". :razz:
Obiecuję się juterkiem rozpisać, bo dziś raz - łeb chce mi odpaść z bólu (boli, bo boli, a do tego wyrżnęłam się o psią furtkę :roll:), dwa - 3h sprzątałam psie zagrody z bonusów (w wolnym tłumaczeniu bonus = kupa ale brzmi tak milej i z tą świadomością zbiera się go sympatyczniej ;)).
Fajnie, że już jesteś z nami Karilko - Wybawicielko Remka. :loveu:
Aha...dziś mnie czeka przegląd Jolkowego ogona, hm...Remik rąbie go razem z Firą :mad:, gdy niepomna niczego Jola walczy z oponą lub wężykiem.

Posted

Haha, jak na razie jestem pod Poznaniem ale przynajmniej mam dostęp do internetu. W Łodzi będe koło 12 - 15.;)

Oj, cioteczko droga czy na pewno dasz sobie rade z takim gronem?:roll:
Meliski dla TZ wystarczy?

Posted

Karilka napisał(a):
Haha, jak na razie jestem pod Poznaniem ale przynajmniej mam dostęp do internetu. W Łodzi będe koło 12 - 15.;)

Oj, cioteczko droga czy na pewno dasz sobie rade z takim gronem?:roll:
Meliski dla TZ wystarczy?



Trzeba bedzie pomyśleć o bazarku na meliskę dla TŻeta majqowego.

Posted

Karilka napisał(a):
(...) Oj, cioteczko droga czy na pewno dasz sobie rade z takim gronem? :roll: Meliski dla TZ wystarczy?

Przestaję już odczuwać obecność Remka, bo poszczególne klopoty udaje mi się eliminować, a mąż cóż, głaszcze Remka, mizia, dogadza mu i odstawił melisę. Hm...Remek, z racji jego morderczych instynktów wobec obcych psów, zaczął być gwarantem, że nic nam już nie przybędzie. :evil_lol:
Taki stwór zaporowy. ;) Sam Remuś zasymilował się ze stadem. Co prawda dziś warknął na Jolę, bo ośmieliła się na mnie spojrzeć ale to banał w porównaniu z wcześniejszymi występami. Jolę po prostu podziwiam za stoicki spokój, mniej podziwiam za nauczenie Remka startowania z zębiskami do drzwi. Razem pełnią rolę strażników.

Jest jeszcze jedna zainteresowana pani ale się zastanawia. O warunkach, jakie by proponowała Remkowi nie wiem nic. Popisałyśmy sobie raptem skąd podana różnica wieku (+ różnice w opisie) w 2 niezależnych aukcja. Pani bowiem poddała w wątpliwość, czy na pewno piszemy o tym samym psie, bo wspomniane opisy w aukcjach się różnią (a jak się mają nie różnić, jeśli pierwsza była na szybko zrobiona przez Animalię, a w drugiej są już wszelkie, zaobserwowane istotności - aukcja Folen) i przez tel. powiedziałam pani, że podejślę jej link do najaktualniejszej opisowo. Pomimo, że w obu aukcjach były zdjęcia Remka przed moim obcięciem pani nie czuła się przekonana więc dopytywała. Hm...nie ma przecież 2 aukcji różnych psów o takim samym wyglądzie, imieniu, gdzie figurowałyby moje dane kontaktowe. Potem, na prośbę, dosyłałam zdjęcia Remka, sam Remek wzbudził zachwyt. Pomimo elaboratu, jaki w punktach pani ode mnie dostała, zostałam poproszona o skrótowy opis Remka. :roll: Nie ukrywam, że byłam zaskoczona, bo wszelkie istotności skrótem dostała pani w postaci najświeższego allegro i alegratki, z kolei podzielony włos na czworo mailem, to co niby miałabym jeszcze stworzyć? Nie wiem, co miałabym do ogłoszenia dodać albo co z maila ująć. Mniejsza o to.
Pani w związku z istotnościami, co do których na jej miejscu ja miałabym "100 pytań do", nie miała żadnego poza tym, czy Remik dogadałby się z jej sunią, oczkiem w głowie i jak oczko traktowanym. Ankiety zwrotnej nie dostałam. Pani się namyśla.
a...ja w dalszym ciągu jestem spokojna o los Kwiatuszka.

Posted

Pani ma się jeszcze odezwać, przemyśleć, czy chce się zmierzyć z problemem choć sądzę, że takie przemyślenia winny być poprzedzone podopytywaniem mnie jeszcze o jakieś ważne rzeczy. Zakładam też, że może mój mail wyczerpał temat i już. Chociaż...ja po takim mailu, na miejscu tej pani, z mety bym zadzwoniła powtórnie i gadała, gadała, gadała, upewniała się itp...itsre... Cholercia, mnie zawsze gubi przykładanie szablonu siebie samej.
Kto wie, czy tu nie był przyjęty wyłącznie trop urody Remika, a nie chęć pomocy psu w potrzebie. Czas pokaże.

Posted

Majqa, ja myślę, że nikt mu już nie da lepszego domu niż Ty :) razem wiele przeszliście, w tym Twój TZ :evil_lol: a po takim czymś kocha się jeszcze bardziej takiego urwisa :)

Posted

Wieści ciąg dalszy...Zainteresowana pani napisała, że może być ciężko ze zgraniem Remika z ich dominującą sunią, że oboje z mężem pracują i choć w różnych godzinach, psiaki jakiś czas byłyby same i pani nie chciałaby, żeby Remik czuł się opuszczony lub przeszkadzał sąsiadom. Hm...niestety, taka opcja jest realna ale nie tylko ze strony Remika ale i każdego, przygarniętego psa. Pani napisała również, że sądzi (ale nie odebralam tego złośliwie), że mnie z trudem przyjdzie się rozstać z Remikiem, a i jemu ze mną.

Odpisałam pani m.in. (tu cytat na który mogę sobie pozwolić, bo cytuję samą siebie, a nie czyjąś prywatę): " Z Remikiem, który nie jest u mnie jeszcze zbyt długo, może się udać każdemu ale to wymaga czasu i pracy nad nim (...), by pobyć z Remikiem, "kupić" go sobą, pomóc mu zapomnieć o obecnym domku i przestawić na innego piesia, z którym o łaski nowego właściciela na pewno będzie walczył (...). Remik, fakt, patrzy na mnie jak na zjawisko ale ja zjawiskiem nie jestem, tym bardziej to takie smutne, bo widać, że inni ludzie dali mu się we znaki, oj dali, skoro w moim rozumieniu domową normalność psią traktuje jak niebo. Moja uczucia do Remika są tu najmniej ważne, jedynym, najistotniejszym jest dążenie do tego, by pojawił się, proszę wybaczyć określenie, cholernie odpowiedzialny i kochający zwierzęta dom, który zapewni Remikowi - żywej iskrze/ pociskowi należną opiekę (bo jego trzeba mieć na oku), w tym i właściwą pielęgnację związaną z opisaną wadą anatomiczną. (...) Odzew na ogłoszenia Remiczka był znikomy. Jednych, pewno czego nie powiedzieli/ napisali, odstraszała procedura adopcyjna, inni bali się zmierzenia z uciążliwością pielęgnacji, o której już wspomniałam. (...)
Wracając do Państwa. Będę szukała psinki odpowiadającej Państwa oczekiwaniom. Proszę jedynie określić, czy musi to być piesek, czy może być sunia. W jakim wieku ma być to cudo? Nie zawsze jest tak, czego moje sunie są przykładem, że sunia z sunią się nie zgodzi. Ponadto, jeśli to nie kłopot, a Państwo nie widzicie problemu w sprawie, proszę o wypełnienie i odesłanie ankiety przedadopcyjnej. Aha....czy dopuszczacie Państwo danie domu psiakowi, który (a to często jest praktykowane) został wyciągnięty ze schroniska lub w warunkach schroniska skrupulatnie posprawdzany od strony stanu zdrowia i psychiki przez wolontariuszy lub dowolną organizację prozwierzęcą?"

Tu dla wyjaśnienia. Pisząc o czasie potrzebnym Remikowi miałam na myśli, w mailu tę myśl rozwinęłam, wzięcie przez domek adopcyjny nawet 10dni, 2 tyg. wolnego, zwłaszcza, gdyby Remiś miał być zgrywany z dominującą sunią. Oczywiście, że nie każdy ma taki komfort ale wtedy całość będzie szła opornie. Wcześniej napisałam, że jeśli państwo uznają, że odpuszczają Remika, a zechcą, by im pomóc znaleźć innego psiaka, służę pomocą, stąd w mailu pociągnęłam ten temat. Pani w kolejnym napisała, że oczywiście psiak może być ze schroniska i określiła ogólne wytyczne. Kwestii wypełnienia i odesłania ankiety pani, póki co, nie podjęła.

Posted

Chociaż tyle... Na Ciebie i Twojego męża spada obowiązek (pewnie i przyjemny) bycia na co dzień z tymi biedakami, opiekowania się nimi - no jak z małymi dziećmi. Czyli - nieustająca praca. Uściski serdeczne.

Posted

Szybki, późny wrzucik info o Remuniu...

Jest od pioruna i ciut ciut... :roll: Wymyślił sobie nową zabawę. Nie kursuje, a pędzi, zaiwania jakby mu ktoś soli pod ogonek nasypał ale...nim to zrobi zaczepia Jolę z Firą i szpula. One go gonią. Kilka razy zamarłam, sądząc, że zaliczą drzewa na działce lub...skasują Manię, która staje im na drodze i szczeka jak najęta. To wszystko wygląda jak na przyspieszonym filmie. Jeśli, co jest rzadkością, suniom uda się go dopaść, Remik robi fik na plecy i się poddaje. Kiedy one sądzą, że są górą, szkrabik zrywa się i gonitwa ma część dalszą. :evil_lol: Pomimo tego, że na działce jest trawa i tak muszę go otrzepywać z kurzu i częściej przemywać "interesik".

Nasze relacje łóżkowe są gorsze, dla mnie gorsze, bo Remikowi w krew weszło robienie teraz tego samo, co Mania. Już nie zasypia spokojnie tylko cuduje. Odwraca się na plecy, kręci piruety, podgryza mnie, stęka. Osobno, w tym samym czasie robi to Mania. Tego się nie da zdzierżyć. :shake: Co gorsza, Remik już wie, niestety wie, że te wygłupy (zresztą inne rzeczy też) ujdą mu płazem. Załapał skubaniec, że jestem bezradna i cierpliwie czekam aż zwierza zechcą odpuścić.

Nocne zaloty Mani do Remika wciąż trwają, a ja zaczynam się modlić żeby jej przeszło, bo co się bida namęczy... ;)

Poza tym wszystko w porządeczku.

Posted

majqa napisał(a):
[...ciach...]

Nasze relacje łóżkowe są gorsze, dla mnie gorsze, bo Remikowi w krew weszło robienie teraz tego samo, co Mania. Już nie zasypia spokojnie tylko cuduje. Odwraca się na plecy, kręci piruety, podgryza mnie, stęka. Osobno, w tym samym czasie robi to Mania. Tego się nie da zdzierżyć. :shake: Co gorsza, Remik już wie, niestety wie, że te wygłupy (zresztą inne rzeczy też) ujdą mu płazem. Załapał skubaniec, że jestem bezradna i cierpliwie czekam aż zwierza zechcą odpuścić.

[...ciach...]



:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...