Ninti Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 A mamy jakąś możliwość, żeby mieć baczenie na to, co się dzieje z Atosem? Znam sporo sytuacji, kiedy taki pies na przechowaniu uciekł szukać pana, ewentualnie trzymany był z łaski, więc i traktowany odpowiednio...:angryy: Może zaproponować im pomoc, niech się odzywają, gdyby mieli jakiś problem... A ta Pani to skarb :loveu: Trzeba ją hołubić :lol: Quote
iwona213 Posted July 10, 2009 Author Posted July 10, 2009 bico, ale atos nie zostaje z żoną (bo jej tez nieufam) tylko jakaś dalsza rodzina zaopiekuje sie nim na czas nieobecnosci Pana. Myśle że to jest najlepsze rozwiązanie dla niego, za pół roku Pan go odbierze i znów bedzie szcześliwy. Widać ze facetowi zalezy na psie, nie sądze aby pozwolił zrobic mu krzywde. Quote
Brysio Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 hmm ale cos mi tu niegra, przeciez Pan mial tam zostac i sciagniac całą rodzine do siebie... Quote
iwona213 Posted July 10, 2009 Author Posted July 10, 2009 Brysio napisał(a):hmm ale cos mi tu niegra, przeciez Pan mial tam zostac i sciagniac całą rodzine do siebie... no faktycznie... a może to tylko wymówka była... przed świetami bożego narodzenia wyśle Panu smsa z życzeniami i zapytam jak się ma Atos... nic już teraz nie zrobimy Pan dzisiaj prawdopodobnie wyjechał (chyba że sciemniał i jeszcze sie siedzi w Polsce). Quote
bico Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 Brysio napisał(a):hmm ale cos mi tu niegra, przeciez Pan mial tam zostac i sciagniac całą rodzine do siebie... no właśnie - Pan miał już do Polski nie powrócić, a rodzina dalsza psa nie chciała, więc ta nagła zmiana mnie napawa niepokojem i podejrzliwością:roll: zwłaszcza, że ta Pani z Metro, dla Atosa jak z nieba spadła, tak szybko w "podbramkowej" sytuacji, rzadko się to zdarza:roll: teraz pewnie i tak się już niczego więcej nie dowiemy, co z Atosem:-( Quote
iwona213 Posted July 11, 2009 Author Posted July 11, 2009 ja jestem dobrej myśli, facet przyjechał do schroniska zobaczyć warunki, po czym zadzwonił do mnie z ogromną prośba o pomoc bo nie chce go tam oddać. Powiedział ze bedzie jezdził po całej swojej rodzinie i błagał aby sie ktos nim zaopiekował, ale do tej pory nikt go nie chce. Postanowił tez wykastrować Atosa, nie sadze zeby chcial dla niego źle, rozmawiając z nim przez telefon czułam że zależy mu na psie, ale żona postanowiła że go nie chce i nie ma wyjścia. Bądźmy dobrej myśli... Quote
iwona213 Posted July 12, 2009 Author Posted July 12, 2009 niemogłam sie dodzwonić do Pani przez kilka dni i dzisiaj Pani do mnie zadzwoniła. Zgodziła się zeby dziewczyny przyniosły jej innego psiaka (myśle ze najpierw trzeba by isc ze zdjeciami i przy okazji zrobic wizyte), Pani wydaje się być ok, tylko nie wiem w jakim jest wieku ale napewno jest to starsza osoba, tak wiec koniecznie starszego pieska Pani trzeba zaproponować, tak jak Atos ok 9 lat. Na pw wysyłam nr tel do Pani, kontaktujcie się dziewczyny w miare szybko z, dajcie znać co jak sprawa się rozwinie. Quote
Ninti Posted July 20, 2009 Posted July 20, 2009 Z tą Panią dość trudno się skontaktować. Najpierw powiedziała mi,że ma chwilowy problem z nogą, chodzi o kuli i mieszka na trzecim piętrze bez windy, więc póki nie wydobrzeje nie da rady wziąć psa. Mimo wszystko umówiłyśmy się na spotkanie i razem z Mru miałyśmy Ją zwizytować i rozpatrzeć się w sytuacji. Ale... ja się drastycznie spóźniłam, bo zabłądziłam :oops:, więc w końcu zmieniłyśmy termin na dwa dni później. Pani już wtedy powtarzała, że ona w tej chwili psa wziąć nie może... A potem okazało się, że w umówionym czasie jej nie ma w domu, wyszła po zakupy, ochroniarz mówi, że nieraz wraca bardzo późno... Zaczekałam ponad pół godziny, zostawiłam u ochroniarza kartkę z namiarami na siebie i pozdrowieniami i poszłam sobie... No i powiedzcie, co dalej? Jak myślicie, ścigać tę Panią dalej? Wierzę, że zapomniala o wizycie, z głosu sadzac jest mocno starszą osobą. I schorowaną. W związku z tym trzeba by być z Nią w stałym kontakcie, bo jak nie daj Bóg trafi do szpitala to co z psem? Pani mieszka sama... Quote
iwona213 Posted July 20, 2009 Author Posted July 20, 2009 kurcze nie wiem co poradzić... zorientujcie sie na wizycie w jakim jest wieku, bo jesli faktycznie jest to dość starsza osoba to może niech sobie daruje psa, a jak się uprze to koniecznie starszego zeby czasem szczeniaka nie przytargała. Quote
__Lara Posted July 20, 2009 Posted July 20, 2009 Ninti napisał(a):Z tą Panią dość trudno się skontaktować. Najpierw powiedziała mi,że ma chwilowy problem z nogą, chodzi o kuli i mieszka na trzecim piętrze bez windy, więc póki nie wydobrzeje nie da rady wziąć psa. Mimo wszystko umówiłyśmy się na spotkanie i razem z Mru miałyśmy Ją zwizytować i rozpatrzeć się w sytuacji. Ale... ja się drastycznie spóźniłam, bo zabłądziłam :oops:, więc w końcu zmieniłyśmy termin na dwa dni później. Pani już wtedy powtarzała, że ona w tej chwili psa wziąć nie może... A potem okazało się, że w umówionym czasie jej nie ma w domu, wyszła po zakupy, ochroniarz mówi, że nieraz wraca bardzo późno... Zaczekałam ponad pół godziny, zostawiłam u ochroniarza kartkę z namiarami na siebie i pozdrowieniami i poszłam sobie... No i powiedzcie, co dalej? Jak myślicie, ścigać tę Panią dalej? Wierzę, że zapomniala o wizycie, z głosu sadzac jest mocno starszą osobą. I schorowaną. W związku z tym trzeba by być z Nią w stałym kontakcie, bo jak nie daj Bóg trafi do szpitala to co z psem? Pani mieszka sama... Bardzo ryzykowna może być taka adopcja :roll: nie lepiej tej Pani zaproponować kota? Quote
mru Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 __Lara napisał(a):nie lepiej tej Pani zaproponować kota? no to samo powiedziałam :razz: Quote
Ninti Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 __Lara napisał(a):Bardzo ryzykowna może być taka adopcja :roll: nie lepiej tej Pani zaproponować kota? A o kota to nie będziemy się martwić, jak Pani coś się stanie :razz:? Żeby choćby wiedzieć natychmiast to można przejąć, a tak... Wiem, że jeżeli damy jej zwierzaka to będziemy żyć non-stop w napięciu. Quote
__Lara Posted July 23, 2009 Posted July 23, 2009 Ninti napisał(a):A o kota to nie będziemy się martwić, jak Pani coś się stanie :razz:? Żeby choćby wiedzieć natychmiast to można przejąć, a tak... Wiem, że jeżeli damy jej zwierzaka to będziemy żyć non-stop w napięciu. To prawda. To może chomika? :razz: krótko żyje... Kota może dlatego, że aż tak nie przywiązuje się jak pies, koty z reguły lepiej znoszą rozłąkę. Quote
iwona213 Posted August 11, 2009 Author Posted August 11, 2009 napisze smsa w grudniu jak pan wroci, narazie nic nie wiadomo... Quote
iwona213 Posted December 28, 2009 Author Posted December 28, 2009 chciałam wysłać smsa ale nie wiem który numer jest do tego Pana, czasem dziwnie zapisuje numery a potem nie potrafie rozszyfrowac ;/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.