Jump to content
Dogomania

!!!Cudem uratowane!!! Tragedia 3 amstaffów. TysonTilaTequilla.. PiSdZ mają domy


Recommended Posts

Posted

:angryy::angryy::angryy:


Dobry człowiek, odpowiedzialny właściciel karmił swoje psy...





Leczył je...




Zapewniał stróżom swojej posesji godne warunki życia...





W woj. wielkopolskim, w gminie Łobżenica, w jednym z gospodarstw latami rozgrywał się prawdziwy dramat zwierząt.
Całe lata (prawdopodobnie od wczesnej młodości) na łańcuchach. Zapewne nigdy nie spuszczane. Zimą w dziurawych budach, które nie chroniły przed zimnem w żaden sposób..
Dziurawe budy i łańcuchy - to widziały psy przez lata swojego życia.
Głód i ból - to odczuwały.
A co jadły? To co znalazły przy budzie, może budę... a niekiedy:







Trzy psy zostały natychmiast odebrane rolnikowi i umieszczone w bezpiecznym miejscu. Dwie suczki to matka i córka.
Oczywiście Właściciel nie ma sobie nic do zarzucenia, twierdzi, że swymi zwierzętami opiekował się dobrze. Stwierdzono, że to stan chwilowy, ponieważ w lecie ludzie zajęci są innymi pracami.
Stan psów jest bardzo zły. Dwa są w stanie kacheksji, jeden silnie wychudzony. Wszystkie odwodnione, maja liczne odleżyny. U jednej z suczek stwierdzono guza, oraz chorobę skóry. Wszystkie psy były niemalże jedzone przez pchły i muchy...







Warunki bytowania psów nie spełniały żadnych norm.
Pomoc przyszła w ostatniej chwili. Jeszcze moment a byłoby za późno.

Potrzebna pomoc!!!

511819130
512100550

!!!!!!!!!!!!!









BANEREK...PODLINKOWANY!

tekst do ogłoszeń!!!

Znów człowiek potworem. 3 amstaff - y, jego dzieła! Pomocy!


Jego zdaniem stworzył im niebo, bo przecież:
1. Nic im się nie mogło stać. Nie mogły ściągnąć na siebie żadnych zewnętrznych zagrożeń. Latami przykute do czegoś, co winno się nazwać budą (patrz:zdjęcia), były "bezpieczne".
2. "Jadły po królewsku" (patrz: zdjęcia), raz to, co znalazły przy budzie, o ile znalazły, innym razem własne budy. Drewno ponoć jest pożywne, tak twierdzą korniki. Mimo "wykwintności i obfitości stołu" udało im się zachować urzekającą linię. Tej może pozazdrościć niejedna anorektyczna modelka.
3. Były "leczone", kto wie, czy nie odczynianiem uroków. Chyba nie pomogło (patrz:zdjęcia) ale ważne były intencje.


To, co zastało Pogotowie i Straż dla Zwierząt w jednej z wielkopolskich wsi, zmroziło krew najbardziej zaprawionym w boju o prawa zwierząt. Podobno był to stan chwilowo -przejściowy. W tym przypadku trudno się nie zgodzić. 3 cudowne psy, których prawdziwej, wynikającej z urody przypisanej rasie amstaff cudowności można się jedynie domyślać, rzeczywiście były bliskie przejścia, tam skąd nie ma powrotu. Ich poziom wycieńczenia, wychudzenia, odwodnienia, odleżyny, stan skóry, oczu, odkryte guzy...wszystko to krzyczało niesprawiedliwością, rozżaleniem, niemocą, bezsilnością wobec ludzkiego okrucieństwa!!! Wielkim nieszczęściem tych stworzeń, pechem życiowym, było trafienie w ręce oprawcy, który bezdusznością i biernością pozwalał im umierać na raty. Ogromnym fartem, błyskiem łutu szczęścia, okazała się natomiast sprawnie przeprowadzona interwencja, za sprawą której udręczone istoty opuściły swoje piekło. Jak można było??? To pytanie długo nie znajdzie swojej odpowiedzi. Gdzie byli sąsiedzi? Czy można kierować się tu naiwną wiarą, że nikt nie widział gehenny i nie słyszał skomlenia o ratunek?Nawet na upartego, trudno przypuszczać, że męczarnia zwierząt nie oglądała światła dziennego. Wina właściciela jest bezapelacyjna. Przerażeniem napawa myśl, że obok był inny człowiek, który wybrał zmowę milczenia, ślepotę i głuchotę na taką tragedię. Los wyrównuje rachunki, o tym należy pamiętać!
Kiedyś przyjdzie czas refleksji, że kolejność, jakiej należało mieć świadomość, była taka: Najpierw zwierzę, a potem człowiek, za sprawą niemego przyzwolenia zacznie cierpieć i...to za sprawą drugiej ludzkiej istoty. Cóż wtedy można będzie począć z taką refleksją? Prosta sprawa, między bajki włożyć...aż prosi się to wyrazić dosadniej, co nie licowałoby jednak z powagą opisanej historii.


Zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc dla umęczonych amstaffów: Tilli, Tequilla, Tysona. Niech ich oczy zaczną wyrażać coś więcej niż strach i ból! Być może nigdy nie rozbłysną wybaczeniem ale może kiedyś pojawi się w nim cień wiary, że nie wszyscy są tacy jak ich pan, zimni, bezmyślni, po prostu podli.


Cała trójka biedaków to wielość ich potrzeb, w których prym wiedzie:
- konieczność natychmiastowej, szczegółowej diagnostyki i leczenia
- zapewnienie im godnych warunków bytowych
- znalezienie domów skłonnych tymczasowo lub docelowo/ ostatecznie
zaopiekowania się nimi


Osoby bliżej zainteresowane losem psów proszone są
o kontakt pod numerami: 0-511819130 0-512100550
lub drogą mailową, pisząc
na adres weronisia1110@wp.pl


Osobom, które zechcą finansowo wspomóc ratowanie psów, pozostawiamy dane do wpłat:


Pogotowie i Straż dla Zwierząt
Pl. Pocztowy 4/6
64-980 Trzcianka
Bank PKO BP S. A. w Czarnkowie
87 1020 3844 0000 1702 0048 1093
z dopiskiem: amstaffy Łobeżnica





rozliczenie str14



  • Replies 194
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tilla
Najstarsza z piesków. Prawdopodobnie jest matką Tequilli. To oaza łagodności, posłuszna, grzeczna sunia. Zostawiona sama, czeka spokojnie na powrót człowieka. Kochana suczynka uwielbia głaskanie, w pierwszej chwili jednak boi się dotyku.
Po interwencji ważyła 15 kg. Ma stwierdzonego guzka na brzuchu. Jest w stanie kacheksji, odwodniona. Ma wiele odleżn na ciele. Złe odżywianie (zagłodzenie) doprowadziło do złego stanu tylnich nóżek. Po badaniach będzie wiadomo wiecęj na ten temat.








Zęby Tili, a raczej to co po nich zostało...




Posted

Tequilla
Prawdopodobnie córka Tili. Bardzo łagodna, przyjazna sunia. Pozwala wszystko z sobą zrobić, nawet nie warknie. Cieszy się na widok człowieka, pragnie kontaktu.
Po interwencji ważyła 13 kg. Bardzo silnie wygłodzona, na ciele widoczne odleżyny. Ma ok 4 lat.






Posted

Tyson
Żywiołowy (choć chęć do życia wykazał dopiero po opuszczeniu posesji właściciela), chętny do zabawy i rozrabiania samiec. Nie jest agresywny, ale nie aż tak uległy jak suczki. Zainteresowany wszystkim co się wokół dzieje.
Po interwencji ważył 26 kg (jest dużym samcem). Ma ok 3 lat.




Piesek jedzony przez pchły...




Posted

[quote name='Tengusia']rozeslalam po znajomych :placz:

:mad: ano porozsyłałaś.... a ja teraz spać nie bede mogła :-(


postaram się po niedzieli zrobić jakieś bazarki.... tylko tyle moge :-(

Posted

Oj, Weruś... Co myślę, mniejsza, trzeba by było wszystko wykropkować. :angryy: Żeby ściągnąć tu więcej ludzi potrzeba banerka, może łączącego w jedną, zgodnie zresztą z prawdą, historię wszystkich tych niuniów. :-(

Posted

majqa napisał(a):
Oj, Weruś... Co myślę, mniejsza, trzeba by było wszystko wykropkować. :angryy: Żeby ściągnąć tu więcej ludzi potrzeba banerka, może łączącego w jedną, zgodnie zresztą z prawdą, historię wszystkich tych niuniów. :-(


podeslalam watek Isadorce powiedziala ze sie zjawi wiec moze i bannerek zrobi ;)

Posted

[quote name='clockwork']:mad: ano porozsyłałaś.... a ja teraz spać nie bede mogła :-(
postaram się po niedzieli zrobić jakieś bazarki.... tylko tyle moge :-(

Dziękuję cioteczko z góry.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...