Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Urzekła nie historia Barego i nie tylko pracuję w prasie śląskiej i poza dogomanią, tez wraz z koleżanką chciałabym pomóc tym najbardziej potrzebującym, tym zapomnianym, tym okaleczonym, chorym, jak ? w srodę 18 stycznia będzie rozmowa z redaktor naczelną naszej prasy śląskiej- Dziennik Zachodni jest tytułem wiodącym, ale na śląsku -mamy dodatki powiatowe raz w tygodniu w piątek gdzie nakład gazety jest największy a są to Mysłowice,Katowice, Gliwice, Częstochowa, Rybnik, Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Chorzów, itp, w tych dodatkach można by przedstawiać największe bidy do adopcji ze zdjęciem kwestia tylko decyzji kierownictwa schronisk by nasi dziennikarze mogli dotrzec do nich z pomocą, pozdrawiam Ewa Kardas wszystkich dogomaniaków i te wielkie serca czyli WOLONTARIAT Jeszcze jedno.... a jak wygram w Lotto a gram....to kasę przeznaczę na ocieplenie wszystkich bud we wszystkich schroniskach w Polsce, obiecuję będę pierwsza....

  • Replies 385
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witaj Ewo :)
Jesli chodzi o Barego - to wystarczy byś wykorzystała to co o nim jest na naszej stronce, czy tu na forum.

http://www.schronisko.wielun.pl/bary.html

Wszelkie namiary do adopcji są również podane na stronce (na moją skromną osobę):

W sprawie adopcji prosimy o kontakt:Małgorzata Grabowska (MałGośka)
tel. 608 111 640
lub mail: malgoska@schronisko.wielun.pl





Podobnie z innymi naszymi wieluńskimi psiakami - i mówię to jako "kierownictwo" schroniska ;)


Jeśli masz jakieś większe plany - dzwoń, to ustalimy co trzeba :)

Posted

raz jeszcze oglądnęłam zdjęcia z pierwszej strony i...łza się w oku zakręcila :(
ten kochany staruszek tak mało potrzebuje - dobrego czyjegoś serca i opieki...
Podarujmy mu godną i spokojną starość

Posted

Ani mróz ani samotność nie pomagają staruszkowi. Samo leczenie bez wlasnego domu nie uratuje Barego. A on ma w sobie tyle miłości do zaoferowania. Proszę los, by urzekło kogoś jego smutne spojrzenie.

Posted

Staruszku, na górę.

Wykupiłam cegiełki z allegrowej aukcji, jako dorkakwiatek. Fundatorem cegiełek jest jednak sunia Bajeczka (zaadoptowana od nas w sobotę) i jej niowa Pani - Krysia, która prosiła mnie o przekazanie kwoty pozostałej z transportu dla potrzebującego psiaka.

Niech mu będzie na zdrowie!

I kciuki za domek :kciuki: , to najwazniejsze!!!

Posted

Bary wszystkim serdecznie dziękuję, nie tylko za cegiełki, ale również za ciepłe myśli, dobrą energie i wiarę, że nasz senior ostatnie dni, miesiące, a może nawet lata :) będzie wygrzewał swoje stareńkie kosteczki we własnym domku.

Bajeczko, dziękuję, że zechciałaś pomóc starszemu koledze. Bardzo się cieszę, że masz swój domek i własną Pańcię, którą serdecznie pozdrawiam :)
Anielico :Rose:

P.S. Cegieł mamy jeszcze duuużo ;)

Posted

Przepraszam Was kochani bardzo, ale wkleję Wam w całości to co właśnie wstukałam na topiku schroniskowym z apelem o pomoc naszym choruskom


Raporcik ogólny :)

Paczuchy z lekami dotarły od naszych Anny i Anuli oraz Joanny Łukaszewicz ze Szczecina (znamy Cię Joasiu? :) )

Wiem, że jeszcze jakieś przesyłki będą (piszecie o tym na forach i w mailach do mnie :) )- więc na razie jeszcze nie wiem ile i jakich leków będzie brakowało. Wygląda jednak, ze nie jest źle :buzi

Dzięki Waszym wpłatom leczenie wszystkich chorusów idzie pełną parą, a i dietka jest teraz lepsza - dostają głównie kurczaczka z ryżem, a i niektóre inne ogonki o gorszej kondycji również na to jedzonko się załapały, bo odpady mięsne, które mamy dla psiaków są nie zawsze najlepszej jakości i bardzo tłuste... :roll (Ewa rozgląda się za jakąs ubojnią drobiu - może uda się tez na jakieś jedzonko dla psów załapać...)



Raporcik zdrowotny :)


Szczylki, które były chore - chyba o swoich zdrowotnych problemach już nie pamiętają - szaleją na całego :)
Dziś dwa inne wyglądały na lekko osowiałe, ale mogła to być tylko niestrawność - leki zaaplikowane.

Aivunia idąc dziś do lecznicy nawet sobie podskakiwała - a pamiętając, że poza złym stanem ogólnym jest świeżo po sterylce - to wygląda optymistycznie :) Zaczyna tez rozrabiać i brać udział w psim życiu schroniskowym ;)

Maksio nawet grzecznie drepcze na codzienną porcyjkę leków do lecznicy, choć jest cięzko - ale (odpukać!) jakoś sobie z nim radzimy. Apetyt ma olbrzymi, ale to akurat się nie zmieniło ;) - jedzonko znika w momencie!

Bary jest radośniejszy, ale to zawsze pogodne psię było :) Jedzonko je z apetytem choć wolniutko - delektuje się kurczaczkiem, chyba nie pamięta kiedy ostatnio jadł aż takie rarytasy :)


Gorsza wiadomość - Aiva jednak do domu nie jedzie :(

Podsumowując raporcikowo: stan psiaków na pewno jest lepszy, jednak cała Wasza i nasza na miejscu praca może pójść na marne jeśli psiska nie znajdą własnych, dobrych domów... Aiva ma szanse na wyjście z tak ciężkiego stanu bardzo duże - pozostanie tylko problem nóżek, ale Maksio i Bary... Nie wspominając o tym, że obecne mrozy są okropne i ze strachem oczekuję kolejnej przerażająco mroźnej nocy :(

Posted

Ukochana wolontariuszka naszego chorusa jest znana u nas pod pseudonimem "Magda od Barego" ;)
Z powodu zajęć szkolnych nie mogła ostatnio odwiedzać swego ulubieńca tak często jakby chciała - więc wyobraźcie sobie jakie było jej przerażenie, gdy zobaczyła apel o pomoc dla Barego...

Wygląda na to, że psiak dzięki lekom, odpowiedniej diecie i obecności ukochanej osoby zaczyna odzyskiwać siły :)

"Magda; 19 Sty 2006" napisał(a):
Trzeba przyznać że z Barym jest o niebo lepiej!
Gdy byłam z nim w lecznicy to po drodze próbował już biec za Gapą, która również z nami szła. Cały czas merdał ogonem z zadowolenia.
To był prawie mój stary Bary, którego tak pamiętam :) Szliśmy do lecznicy krótko, bo Bary tak pędził, że nie mogłam go prawie dogonić, ogon nie ustawał w machaniu :P Poza tym, gdy czekaliśmy przed lecznicą, Bary wskakiwał przednimi łapkami na ławkę, na moje kolana i wtulał się głową w moje nogi, przypominając słodkiego szczeniaka spragnionego miłości. Wypił wodę i jej nie zwrócił od razu, czyli coś lepszego się dzieje w jego organizmie :)
Ryż "wsuwa" jak najszybciej i jest po prostu super:)
Wierzę, że już niedługo będziemy mogli razem biegać po łące obok :)


"Magda; 20 Sty 2006" napisał(a):
Dzisiaj rano znów wybraliśmy się z Barym do lecznicy.
Bary szedł żywym krokiem, machając dumie ogonkiem, jakby czuł się silnym i zdrowym pieskiem :) Im bliżej lecznicy, tym Bary przyspieszał znowu kroku, jak ostatnio... On wie że tam mu ratują życie.
Mam nadzieje, że zbędne będą już następne zastrzyki. Gdy wracaliśmy czułam się taka szczęśliwa!! Ja wiem najlepiej jak wyglądał Bary gdy zaczęłam się nim opiekować i jak teraz. Bez różnicy! W ciągu dwóch lat prawie się nie zmienił, no może mu trochę bródka posiwiała :)
Dałam mu ryż i zajadał aż mu się uszy trzęsły. To dobry znak :) Mój Bary będzie żył!!

Jednak nie okłamujmy się - Baruś to staruszek, a schronisko nigdy prawdziwego domu nie zastąpi... Choć Madzia stara się jak może, a i my próbujemy mu nieba uchylić - to nigdy nie zastąpi prawdziwego domu :(
Obecne, przerażające mrozy sytuacji nie ułatwiają...




Posted

Bary jestem z Tobą myślami i sercem, Oby ktoś dał Ci dom kochany staruszku!

Posted

Stary pies też ma wielkie serce...
Stary pies też ma wierne spojrzenie...
Stary pies też merda ogonem...
Stary pies też bedzie Cię kochał tylko dlatego, że będziesz...
tylko bądź...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...