supergoga Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego Paulina znalazła błąkającą się na środku drogi (okolice Jarosławia, Grajzerówka) sukę (?) malamutkę jasnej maści. Jest bardzo wychudzona, osłabiona. Na szyi gruba obroża. Niestety nie pozwoliła się wziąć na smycz, a Paulina sama nie da rady. Co robić. Jak ją tam zostawić. Paulina tam z nią jest. Sunia leży na drodze. Kręci się koło stojącego auta. Bieda straszna! Czy ktoś z okolicy może pomóc. Co z nią zrobić!!! Quote
marta23t Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 a gdzie dokładnie to jest? można jeszcze jakoś pomóc? sunia pewnie się zgubiła. Goga napisz na pw jak się sytuacja rozwinęła Quote
supergoga Posted June 30, 2009 Author Posted June 30, 2009 Sunia już w Pauliny aucie. Nie chciała wejść więc dostała usypiacz od weta. Jedzie do schroniska w Puszczykowie razem z Pauliną - za wetem. Stamtąd trzeba sprobowac ją wyciągnąć i zabrać - bo to nie jest miejsce dla takiego psa. Paulina jesteś WIELKA!!! Quote
marta23t Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 ufffffff to dobrze- szczęście w nieszczęściu. musimy dać jakieś ogłoszenia-podejrzewam że ona komuś zaginęła- te psy często uciekają..biedna sunia.. dla Pauliny wielkie brawo!!! Quote
marta23t Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 gdzie ona się dokładnie znalazła?? jakie to są okolice- gmina bo nie kojarzę. jutro zadzwonię do Głosu i Poznańskiej i poproszę o ogłoszenie Quote
supergoga Posted June 30, 2009 Author Posted June 30, 2009 Obawiam się z opisu Pauliny i stanu psa, że została tam porzucona lub przywiązana do drzewa skąd się uwolniła. Jest bardzo osłabiona i wychudzona. Lubi facetów, kobiety srednio. teraz jedzie w aucie Pauli i trzymam kciuki żeby sie nie wybudziła - bo ja bardzo lubie Pauline i chciałabym ja jeszcze zobaczyć ;). Najgorsze że nasza wolontariuszka z rejonu schronu wyjechała na m-c i nie mam nikogo, ktoby tam pojechał zrobic jej zdjęcia. A dzisiaj było za ciemno. Sunia znalazła się w okolicy Wielkopolskiego Parku Narodowego, Grajzerówka, Jarosław. Paulina napisze jutro chyba wszystko jak wróci. Wysłałam jej link. Może pojadę z Nia odwiedzić suke i zrobić foty jak będzie miala mozliwość. Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 [SIZE="3"]Hotel dla zwierząt [SIZE="3"]ul. Krotoszyńska 5 [SIZE="3"]61-315 Poznań [SIZE="3"]tel.: +48 601 74 34 63 Quote
marta23t Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 jutro jadę w tamte okolice tak koło 21..jakbyś Gosia załatwiła żebym mogła tak późno wejść do schronu to zrobię foty już jutro Quote
supergoga Posted June 30, 2009 Author Posted June 30, 2009 Dzięki Waldi, będziemy główkować. Marta niestety o tej godzinie wejście do schronu odpada. Tym bardziej, że nie da się zdjęć zrobić. Tam jest bardzo ciemno a suki nie wyprowadzisz niestety. Mam nadzieję, że uda sie ją zabrać. Quote
marta23t Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 wielka szkoda:shake: potem to mi sobota popołudniu albo ndz zostaje:shake: jeśli nikt do tego czasu nie zrobi fot to pojadę w weekend..przydało by się ją zabrać- tam nie odzyska formy- ona by musiała teraz dobrze jeść dostawać...ale gdzie ją zabrać?? Quote
PaulinaT Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Jestem. Suczka w schronisku - mam nadzieję, że nie zostanie tam długo... Jest typową przedstawicielką rasy - silna niezależna osobowość, gdy coś się jej nie podoba - pokazuje ząbki. Wg weta ma ok. 2-3 lata :o Sztywno chodzi i lekko kuleje - może w wyniku potrącenia?? I na 99% jest przedwakacyjnym kłopotem, którego ktoś pozbył się w lesie... Jutro napiszę dokładnie co i jak się stało. Możliwe, że uda się zdjęcia zrobić w czwartek. Bez pomocy kilku osób nie udałoby się suczki zabrać z lasu. Po pierwsze GoniaP - udało Ci się dodzwonić w najlepsze miejsca :Rose: Pan Komendant Parku Narodowego - przyjechał tylko po to, żebym sama w lesie nie była i żeby dodać mi otuchy - TACY LUDZIE SIĘ NIE ZDARZAJĄ! Weterynarz - który przyjechał o 22 w środek WPNu i wykazał się wielką odwagą w kontaktach z sunią... :Rose: :Rose: Ale, teraz najważniejsze - co dalej z sunią???? Nie powinna za długo zostać tam gdzie jest... Quote
GoniaP Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Powiem tak: Wielkie podziękowania: - dla Pana ze Straży leśnej (ustalę Jego nazwisko) że okazał się człowiekiem przez duże C i mimo wolnego dnia podjechał do Pauliny (samotnie stojącej w lesie) by dodać Jej otuchy i dotrzymać towarzystwa! Odważył się zapiąć psa na smycz! - dla Pana Jana Blumczyńskiego, weterynarza, który mimo bardzo późnej pory odpowiedział na apel, podjechał do Pauliny, założył psu kaganiec i podał leki rozluźniająco-usypiające, a tym samym umożliwił transport psa do schroniska. Wielka NAGANA należy się Straży Miejskiej w Puszczykowie, która odmówiła interwencji mnie i uskuteczniała tzw. "spychologię". To kwalifikuje się do zgłoszenia lokalnym mediom i napisania zażalenia! Paulina, w moich oczach jesteś bohaterką! Dziękuję, że zostałaś przy tym zagubionym/wywalonym z auta psie do końca!!! Wiadomo, że żadnemu miłośnikowi zwierząt nie pasuje, że pies został odwieziony do TEGO schroniska! Teraz należy się skupić na tym, by psa przenieść gdzie indziej. Myślmy zatem wszyscy co z nim/z nią zrobić by zminimalizować cierpienie!!! Quote
PaulinaT Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Żadne schronisko nie jest dobre - ale przynajmniej nie rozjedzie jej samochód ani nie przepadnie w czeluściach lasu. Jest mi źle, że musiałam ją zostawić w schronie - ale nie było innego wyjścia. Gdyby się znalazł DT... Quote
GoniaP Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 PaulinaT napisał(a):Żadne schronisko nie jest dobre - ale przynajmniej nie rozjedzie jej samochód ani nie przepadnie w czeluściach lasu. Jest mi źle, że musiałam ją zostawić w schronie - ale nie było innego wyjścia. Gdyby się znalazł DT... Wybacz, ale TO schronisko ją zabije, jeśli zbyt długo TAM zostanie. Należy zrobić wszystko by znaleźć alternatywę dla natychmiastowego "środka zaradczego" jakim było odwiezienie psa właśnie tam... Quote
supergoga Posted June 30, 2009 Author Posted June 30, 2009 Nie będę bronić TEGO miejsca w żaden sposób. jedzenie niezbyt odpowiednie, a i inne rzeczy szwankują. Ale... wszystkie psy są szczepione i to na komplet chorób. Mają książeczki zdrowia. Nigdy nie było przypadków zagryzień. Jak jest za duzo, mam telefon i działamy. Mundek mieszka tam juz ponad rok, to najdłużej zasiedziały psiak - pozostałe zabieramy sukcesywnie. W każdym razie w ciągu ostatnich 3 lat nie odszedł tam za TM ani jeden pies. Myślę, że nie jest to sanatorium - ale gdy czytam o miejscach gdzie psy siedza na łańcuchach przy budach, gdzie się zgaryzają, gdzie nie ma weta - cóż. Nie wiem czy to jest takie najgorsze z możliwych. Paulina dobrze napisała - nie została w lesie a innej opcji jakoś nie bylo. Powiadomiłam dziewczyny od malamutów - mam nadzieję, że uda się ją zabrać. Oby jak najprędzej, ale to pues z charakterem, może nie byc tak łatwo. Quote
GoniaP Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Może masz rację Gosiu, w nagłej sytuacji i z braku innej alternatywy, to najlepsze co mogło spotkać psa w opresji... ALE nie zapominaj, że moja Tosia pochodzi właśnie z TEGO schronu, że 2 lata temu miała w nieposprzątanym boksie dziurawy garnek z ziemniakami i winogronami! Robale wykurzałam z niej przez parę miesięcy. Wobec powyższego śmiem twierdzić, że trzeba zrobić wszystko, by psa zabrać w inne, bezpieczne miejsce tak szybko jak się da. Quote
GoniaP Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 supergoga napisał(a): Powiadomiłam dziewczyny od malamutów - mam nadzieję, że uda się ją zabrać. Oby jak najprędzej, ale to pues z charakterem, może nie byc tak łatwo. Gdybym była porzuconym w środku lasu psem, być może wywalonym z auta, zachowywałabym się znacznie gorzej niż ona. Kłapanie zębami mogło być wynikiem stresu, a nie odzwierciedleniem charakteru. I za to trzymam kciuki!!Żeby jej się poszczęściło! Quote
PaulinaT Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 Schron jaki jest każdy widzi i nie jest alternatywą dla tej suni. Strasznie mi jej żal - najpierw jakiś człowiek wyrzucił, potem inni ludzie unieruchomili i zrobili bolesny zastrzyk a potem zostawili w schroniskowym boksie... Nie daje mi spokoju dziwna obroża, która suczka ma na szyi. Skórzana szeroka porządna. I dużo za duża - rozmiar na mastifa chyba. Ktoś próbował ją zabrać ale się odgryzła? czy może jednak komuś uciekła?? A w ogóle to trzeba by jej dac robocze imię... Jakieś propozycje? Quote
marta23t Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 Paulina za Twój bohaterski czyn myślę, że to właśnie Ty powinnaś nadać psince imię;) jestem pod wrażeniem Doktora B. za sprawne działanie i pomoc- brawo!!! sunię należy ze schronu zabrać nie tyle ze względu na jedzenie czy niewygodę schronu / nie jest tam Hilton ale przynajmniej nie wpadnie pod auto i dostanie jakieś jedzenie czy wodę/ ale dlatego, żeby nie trafiła w nieodpowiednie ręce lub do pseudo bo w adopcjach selekcji w schronie nie ma. Quote
aisaak Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 Jesli sunia jest w okolicach Puszczykowa to moge jej zrobić fotki. Quote
marta23t Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 to prosimy ładnie. już wysyłam Ci namiary na schron na pw i z góry dzięki Quote
Dakotka Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 dziś nie uda mi się podjechać do suczki jutro pojadę i obfocę skoro to malamutka ??? to mam nadzieję ją przejąć tzn. Adopcje Malamutów wezmą dziewczynkę pod siebie przy współpracy Fundacji Animialia będziemy kombinować aby ją z tamtąd jak najszybciej wyciągnąć Quote
PaulinaT Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 Byłoby wspaniale, gdyby sunia mogła trafić pod opiekę specjalistów od rasy. Póki co mamy 2 tygodnie kwarantanny, jest więc czas na przygotowanie kolejnego ruchu. Dakotka - rozumiem, ze to w Tobą wczoraj rozmawiałam? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.