maciaszek Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 Oj Basza, Basza... dlaczego? :( Majqa, jak się trzymasz? Życzę Ci dużo siły! Quote
jola od jadzi Posted August 24, 2010 Author Posted August 24, 2010 Bliss napisał(a):nie wierzę ...(...) (') Chyba nikt nie wierzy... Quote
majqa Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 [quote name='maciaszek'](...) Majqa, jak się trzymasz? Życzę Ci dużo siły! Ciężko Kasieńko... :-( oj, ciężko. Co chwila coś się przypomina. Zasuwam do mamy, ostatnio dzień w dzień (mus/ konieczność), a tam... sama wiesz, piłki, wężyk do ciągania się z Baszą (nie wyrzucę przecież, bo kochała i kocha z nim walczyć jedna z moich suń). Z mamą, Basza to praktycznie temat tabu, nie poruszam, a jak mi się wymknie to z mety z niego schodzę ze zrozumiałych powodów. Mam za przeproszeniem pierdyliony myśli na minutę i wyrzutów sumienia... i z nimi muszę żyć. :-( Mój pierwszy, powierzony komuś pies, pies, który mi ufał bezgranicznie, jego pan, który był tak b.spokojny, że to u mnie będzie Basza (oczywiście wiedział, że to DT ale wiem, na co liczył). Mama, która dawała mi ognia z telefonami, alarmy za przeproszeniem (teraz, z perspektywy czasu patrząc) o nic, o błahostki... :roll: Doktor, któremu z kolei ja umilałam życie... Wianuszek bliskich osób, którym nie dziwiłabym się, gdyby zechciały rzucić słuchawką, bo monotematycznie o coś chciałam się poradzić, dopytać itp...itsre... Bywały chwile, o tym się na wątku wtedy nie wspominało (ja nie wspominałam), że czułam, że lada moment sama Jola mnie pogoni ;), że już nie może słuchać mojego ględzenia. Już po wszystkim... Czasu nie wrócę. :-( Quote
maciaszek Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 Tak mi przykro :(. Tak bym chciała, żebyś już troszkę odetchnęła. Żebyś przestała się winić, bo to naprawdę nie Twoja wina (wiem, łatwo się mówi...). Żeby było Ci choć troszkę lżej. Choć odrobinkę... Nie mogę nic. Tylko tyle: :glaszcze::glaszcze:. Trzymaj się... jakoś... Quote
jola od jadzi Posted August 24, 2010 Author Posted August 24, 2010 majqa napisał(a):(...) Bywały chwile, o tym się na wątku wtedy nie wspominało (ja nie wspominałam), że czułam, że lada moment sama Jola mnie pogoni ;), że już nie może słuchać mojego ględzenia. Już po wszystkim... Czasu nie wrócę. :-( Cóż... prawdą jest, że majqa chwilami mnie dobijała, gdy się dręczyła myślami, czy wszystko w porządku, bo: dziewczyny milczą, nie dzwonią, nie piszą. Dzwoniłam wtedy i pytałam o Baszeńkę i słyszałam to, co zwykle, czyli, że wszystko dobrze, że Basza czuje się wspaniale,że biega, nosi piłeczkę, wszystko w porządku... Teraz mam wrażenie, że majqa podświadomie czuła, że coś się wydarzy...Zawsze prosiła mnie, bym do nich zadzwoniła, tego feralnego dnia zadzwoniła sama... Quote
gonia66 Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 jola od jadzi napisał(a):Cóż... prawdą jest, że majqa chwilami mnie dobijała, gdy się dręczyła myślami, czy wszystko w porządku, bo: dziewczyny milczą, nie dzwonią, nie piszą. Dzwoniłam wtedy i pytałam o Baszeńkę i słyszałam to, co zwykle, czyli, że wszystko dobrze, że Basza czuje się wspaniale,że biega, nosi piłeczkę, wszystko w porządku... Teraz mam wrażenie, że majqa podświadomie czuła, że coś się wydarzy...Zawsze prosiła mnie, bym do nich zadzwoniła, tego feralnego dnia zadzwoniła sama...............................................................:(:(:(..... Quote
amica Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 gonia66 napisał(a):............................................................:(:(:(..... Teraz tylko to pozostaje :( :( :( Quote
majqa Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Tydzień jak z bicza strzelił... Pamiętam Baszko vel Michasiu... :-( Quote
gonia66 Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 TYdzień..??:o JAkby to wczoraj było...:( Ja nie wierze ciagle.... BAszeńko... Quote
Guest Elżbieta481 Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 Wiesz Baszeńko-ja to wierzę w preznaczenie.Nie obchodzi mnie wcale,że za moment po przeczytaniu mojego wpisu pojawią się tu setki obrońców tych czy owych..Ja ciągle pytam-dlaczego powierzono tego psa tym ludziom?dlaczego ja nie wzięłam tego psa?dlaczego ci ludzie nie zadzwonili?dlaczego?dlaczego?dlaczego? Takie było przeznaczenie???? I wiesz Baszeńka ciągle wołam,,wołam do Ciebie wróć,,i słyszę w odpowiedzi martwą ciszę.. Boże jak mi jest żle.. Kocham Ciebie Basza.. E/W Quote
majqa Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 [quote name='waldi481'](...) Nie obchodzi mnie wcale,że za moment po przeczytaniu mojego wpisu pojawią się tu setki obrońców tych czy owych.. Ja ciągle pytam-dlaczego powierzono tego psa tym ludziom? (...) Nie jestem w stanie bronić sama siebie, zwłaszcza, że to w sobie głównie, a nie w Karik i nie w Paulik upatruję winę. Bywa, że Pan Bóg rozum odbiera, mnie widać wtedy odebrał. Źle oceniłam sytuację. Fakt, zabrakło mi do wydania Baszy zażądania do wglądu m.in. umowy/ umów o pracę opiekunki(-ek) - umowa adopcyjna podpisana była z Karik (na umowie chciały być obie panie ale tego się nie praktykuje więc stanęło na osobie meldunkowej za to zostałam zapewniona, że obie będą poczuwać się do odpowiedzialności za Baszę), zaświadczenia o zarobkach, zdrowiu psychicznym, wywiadu środowiskowego i tego, co jeszcze i mnie i Wam może przyjść do głowy, a co jednocześnie ocierałoby się już o solidną schizę (Czy jednak o zabrnięcie aż tak daleko na pewno chodzi?). Byliśmy na miejscu i to nie 5min. Wypytywałam o wszystko, czasami przepraszając i wyjaśniając, czemu o pewne sprawy dopytuję, podobnie wyjaśniałam zasadność moich próśb. Rozmawiałam/ dopytywałam i przed wyjazdem. Sądziłam, jak już wcześniej napisałam, że zostałam wysłuchana, że ta druga strona mnie zrozumiała, że czuje i odbiera na podobnych falach. Nic jednak bardziej mylnego. Od tego wydarzenia nie wiem, po prostu nie wiem co oznaczają terminy - dobrze sprawdzić dom dla psa i dobry dom dla konkretnego psa. Quote
irenaka Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 [quote name='majqa']Nie jestem w stanie bronić sama siebie, zwłaszcza, że to w sobie głównie, a nie w Karik i nie w Paulik upatruję winę. Bywa, że Pan Bóg rozum odbiera, mnie widać wtedy odebrał. Źle oceniłam sytuację. Fakt, zabrakło mi do wydania Baszy zażądania do wglądu m.in. umowy/ umów o pracę opiekunki(-ek) - umowa adopcyjna podpisana była z Karik (na umowie chciały być obie panie ale tego się nie praktykuje więc stanęło na osobie meldunkowej za to zostałam zapewniona, że obie będą poczuwać się do odpowiedzialności za Baszę), zaświadczenia o zarobkach, zdrowiu psychicznym, wywiadu środowiskowego i tego, co jeszcze i mnie i Wam może przyjść do głowy, a co jednocześnie ocierałoby się już o solidną schizę (Czy jednak o zabrnięcie aż tak daleko na pewno chodzi?). Byliśmy na miejscu i to nie 5min. Wypytywałam o wszystko, czasami przepraszając i wyjaśniając, czemu o pewne sprawy dopytuję, podobnie wyjaśniałam zasadność moich próśb. Rozmawiałam/ dopytywałam i przed wyjazdem. Sądziłam, jak już wcześniej napisałam, że zostałam wysłuchana, że ta druga strona mnie zrozumiała, że czuje i odbiera na podobnych falach. Nic jednak bardziej mylnego. Od tego wydarzenia nie wiem, po prostu nie wiem co oznaczają terminy - dobrze sprawdzić dom dla psa i dobry dom dla konkretnego psa. Niestety Majqa, to ociera się o schizę, nawet dla niektórych to już jest schiza, ale chyba tylko dla tych którzy nigdy nie przeprowadzili żadnej adopcji. Sytuacja i podejście do adopcji zmienia się w momencie, kiedy kochasz swojego podopiecznego i nagle ktoś się zgłasza w jego sprawie, chce go dostać. Wtedy starasz się znaleźć dziurę w całym, pytasz i analizujesz odpowiedzi a i tak nie wiesz, co w tym człowieku siedzi. Nie wiesz, jak zareaguje na kłopoty z zachowaniem lub zdrowiem psa. To nie psy są nieprzewidywalne, ale ludzie. Dlatego po takich historiach jak Baszy, wyrzuty sumienia i poczucie winy pojawiają się, ale nie mają prawa w Twoim umyśle gościć. Jak wina Izuś? Może trzeba było kamery w DS zamontować i mieć stały monitoring? Może częściej dzwonić? Jak często: rano i wieczorem, czy może jeszcze przy obiadku? A numer buta dziewczynom sprawdziłaś? Co jeszcze mogłaś zrobić, żeby ustrzec Baszę? NIC. To była ta nieprzewidywalność ludzi i nawet gdybyś na rzęsach stawała, to stało się to, co było Baszy pisane. Quote
jola od jadzi Posted August 26, 2010 Author Posted August 26, 2010 Lepiej bym tego nie podsumowała mimo, że i mnie dręczą wyrzuty sumienia... Quote
gonia66 Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 irenaka napisał(a):Niestety Majqa, to ociera się o schizę, nawet dla niektórych to już jest schiza, ale chyba tylko dla tych którzy nigdy nie przeprowadzili żadnej adopcji. Sytuacja i podejście do adopcji zmienia się w momencie, kiedy kochasz swojego podopiecznego i nagle ktoś się zgłasza w jego sprawie, chce go dostać. Wtedy starasz się znaleźć dziurę w całym, pytasz i analizujesz odpowiedzi a i tak nie wiesz, co w tym człowieku siedzi. Nie wiesz, jak zareaguje na kłopoty z zachowaniem lub zdrowiem psa. To nie psy są nieprzewidywalne, ale ludzie. Dlatego po takich historiach jak Baszy, wyrzuty sumienia i poczucie winy pojawiają się, ale nie mają prawa w Twoim umyśle gościć. Jak wina Izuś? Może trzeba było kamery w DS zamontować i mieć stały monitoring? Może częściej dzwonić? Jak często: rano i wieczorem, czy może jeszcze przy obiadku? A numer buta dziewczynom sprawdziłaś? Co jeszcze mogłaś zrobić, żeby ustrzec Baszę? NIC. To była ta nieprzewidywalność ludzi i nawet gdybyś na rzęsach stawała, to stało się to, co było Baszy pisane.NIc dodać nic ująć...wyrzuty będą juz pewnie do końca zycia-silniejsze od wszystkiego i pojawiające się same... dość powiedzieć, że my je mamy- a cóż dopiero Wy dziewczyny...nie chcę nawet mysleć... Ale tak naparwdę...to co napisala Irenaka- mowi wszystko... Quote
AlfaLS Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 Mogę się tylko podpisać pod tym co napisała Irenka. I jeszcze jedno - po historii Tani i teraz po historii Baszy - widać, że zawsze największe wyrzuty sumienia i świadomość że czegoś "nie dopatrzyli" jaką Ci, którzy absolutnie tych wyrzutów mieć nie powinni.......... A Ci naprawdę w jakiś sposób winni uważają że tak się jakoś stało, oni są absolutnie ok. A że psa nie ma..........:-(:-(:-(. Nie wiem czy to brak odwagi cywilnej żeby się przyznać przed samym sobą / ale też przed innymi / że się coś przeoczyło, nie dość szybko zareagowało, czegoś nie wiedziało......Czy jakaś wiara we własną nieomylność.........Czy jeszcze coś innego.........I wnioski na przyszłość też zawsze wyciągają Ci pierwsi a nie Ci drudzy...... Quote
Isadora7 Posted August 26, 2010 Posted August 26, 2010 [quote name='irenaka']Niestety Majqa, to ociera się o schizę, nawet dla niektórych to już jest schiza, ale chyba tylko dla tych którzy nigdy nie przeprowadzili żadnej adopcji. Sytuacja i podejście do adopcji zmienia się w momencie, kiedy kochasz swojego podopiecznego i nagle ktoś się zgłasza w jego sprawie, chce go dostać. Wtedy starasz się znaleźć dziurę w całym, pytasz i analizujesz odpowiedzi a i tak nie wiesz, co w tym człowieku siedzi. Nie wiesz, jak zareaguje na kłopoty z zachowaniem lub zdrowiem psa. To nie psy są nieprzewidywalne, ale ludzie. Dlatego po takich historiach jak Baszy, wyrzuty sumienia i poczucie winy pojawiają się, ale nie mają prawa w Twoim umyśle gościć. Jak wina Izuś? Może trzeba było kamery w DS zamontować i mieć stały monitoring? Może częściej dzwonić? Jak często: rano i wieczorem, czy może jeszcze przy obiadku? A numer buta dziewczynom sprawdziłaś? Co jeszcze mogłaś zrobić, żeby ustrzec Baszę? NIC. To była ta nieprzewidywalność ludzi i nawet gdybyś na rzęsach stawała, to stało się to, co było Baszy pisane. [quote name='AlfaLS']Mogę się tylko podpisać pod tym co napisała Irenka. I jeszcze jedno - po historii Tani i teraz po historii Baszy - widać, że zawsze największe wyrzuty sumienia i świadomość że czegoś "nie dopatrzyli" jaką Ci, którzy absolutnie tych wyrzutów mieć nie powinni.......... A Ci naprawdę w jakiś sposób winni uważają że tak się jakoś stało, oni są absolutnie ok. A że psa nie ma..........:-(:-(:-(. Nie wiem czy to brak odwagi cywilnej żeby się przyznać przed samym sobą / ale też przed innymi / że się coś przeoczyło, nie dość szybko zareagowało, czegoś nie wiedziało......Czy jakaś wiara we własną nieomylność.........Czy jeszcze coś innego.........I wnioski na przyszłość też zawsze wyciągają Ci pierwsi a nie Ci drudzy...... Otóż to... i to wszystko ma też wpływ na to że nie wiem jak mam wyadoptować swoją tymczasowiczkę. Toż ja zwariuję z obawy o nią. Quote
majqa Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Isadora7 napisał(a):Otóż to... i to wszystko ma też wpływ na to że nie wiem jak mam wyadoptować swoją tymczasowiczkę. Toż ja zwariuję z obawy o nią. Przepraszam Isadorko ale parsknęłam. :lol: Ganga to nie tymczasowiczka. :shake: Ona taka sama tymczasowiczka jak reszta moich, co się zasiedziały. :razz: Quote
Guest Elżbieta481 Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Możliwe,że to jest schiza-może...Zresztą czy cierpienie jest schizą?A może takie określenie jest tylko spłyceniem określenia cierpienia jakiego nigdy nie sądziłam,że można doznać? Płakałam jak odszedł Sokrates,Mucia,Mucik,Mel,Antoni.Jak odeszła Maja budziłam się z płaczem i zasypiałam z płaczem..Jednak dopiero po wiadomości o śmierci Baszy coś we mnie umarło.Nie potrafię pomóc już żadnemu ze zwierząt.Nie umiem,bo tak kochac można tylko raz.Z Baszą odeszło wszystko-nie ma nic. I nie ma znaczenia,że znałam Ciebie z internetu-ja Ciebie kochałam. Do zobaczenia Baszeńka. Elżbieta Quote
majqa Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 waldi481 napisał(a):Możliwe,że to jest schiza-może...Zresztą czy cierpienie jest schizą?A może takie określenie jest tylko spłyceniem określenia cierpienia jakiego nigdy nie sądziłam,że można doznać? (...) Nie, cierpienie nie jest schizą. Określenie to, użyte przeze mnie posty wcześniej odnosiło się zgoła do czegoś innego. Irena zrozumiała właściwie, co miałam na myśli. Quote
beka Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Właśnie dotarła do mnie wiadomość o śmierci Baszy. Nie mogę uwierzyć. Iza bardzo Ci współczuje. Niestety nie da przewidzieć każdej sytuacji :(. Nie chcę oceniać adopcyjnej rodziny Baszy, ale jestem spokojna ,że jeśli Iza wydała im psa to nie miała wątpliwości. Ale po takich przypadkach jak ten (i ja też miałam podobny :( i kilku innych ja nie jestem juz w stanie zaufać ludziom. I zastanawiam się czy nie czas odpocząć... Quote
Guest Elżbieta481 Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 majqa napisał(a):Nie, cierpienie nie jest schizą. Określenie to, użyte przeze mnie posty wcześniej odnosiło się zgoła do czegoś innego. Irena zrozumiała właściwie, co miałam na myśli. ----------------------------- Pozostaje nam mieć tylko satysfakcję,że Wy się rozumiecie. Tym razem ostateczny EOT. E/W Quote
jola od jadzi Posted September 1, 2010 Author Posted September 1, 2010 Zobaczcie... http://schronisko.doskomp.lodz.pl/index.php?co=psy&nr=5033 Quote
majqa Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 [COLOR=Indigo][I][B]Kolejny tydzień Baszko...[/B][/I][/COLOR] [IMG]http://a.imageshack.us/img228/8189/znicz22.gif[/IMG] Quote
jola od jadzi Posted September 2, 2010 Author Posted September 2, 2010 To już dwa tygodnie jak Basza odszedł... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.