Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Smyku napisał(a):
Majquś ucałuj Mamę i bardzo serdecznie pozdrów .
Jest cudownym Człowiekiem .


Czy ja mogę się podpiąć pod życzenia?;)
Takie od serca dla Mamy, Maćka, Izy i wszystkich futrzaków pod ich troskliwą opieką:iloveyou:.
Taka rodzinka, to SKARB!!:smile:
I jeszcze jedno, cytować Izuś nie będę, ale błagam oszczędź takiej starej kobiecie jak ja, takich postów jak 746.Będę w końcu musiała kupić szeroki fotel, bo z krzesła kiedyś spadnę:evil_lol:. Już mi się zdarzyło zalać kawą klawiaturę, czyścić popluty monitor, ale tym razem o mało zwłokami;) nie gruchnęłam o ziemię.
Oszczędź mnie!!:megagrin:

Posted

Oj, Dziewczyny... :oops:

Fotki z dzisiaj, niestety z telefonu...









Ostatnia fotka... hm... to coś, co jeszcze nie tak dawno było ładniusią piłką od Wuni... :roll:

A z newsków... Basza broni już nie tylko mieszkanka ale i działki. Podjechali ostatnio ludzie, stanęli pod bramą i ośmielili się zakłócić spokój mówiąc "Dzień dobry!". W mgnieniu oka Basza był na posterunku, zagotowany, z mordem w oczach i szczekiem na potęgę. Nie żartował, urżnąłby jak nic, gdyby ktoś wszedł. Na całe szczęście jest posłuszny. Odwołany przez osłupiałą mamę wrócił do niej i pozwolił się zamknąć.

Posted

Witam.
Przepraszam, że dopiero teraz dotarłam na wątek. Dziękuje za zaproszenie. Poczytałam wszystko i bardzo się ciesze, że Basza w takich cudownych rękach. A teraz taka formalność to już na stałe? Czy szuka wciąż domku?
No i jeszcze jedno pytanko: Jak Pan Baszy,interesuje się nim? Dzwoni? Dopytuje? Czy całkiem stracił zainteresowanie psiakiem?

Posted

[quote name='Kisiaraf'] (...) Poczytałam wszystko i bardzo się ciesze, że Basza w takich cudownych rękach. A teraz taka formalność to już na stałe? Czy szuka wciąż domku?
No i jeszcze jedno pytanko: Jak Pan Baszy,interesuje się nim? Dzwoni? Dopytuje? Czy całkiem stracił zainteresowanie psiakiem?[/QUOTE]
Póki co wciąż jest to DT, choć zakładam, że jeśli nic do rzeczy się nie objawi to... ;) Nie ma mowy żeby psina miała ucierpieć. :shake:
Dostaję maile od ludzi (sporadycznie).
Nawet na te zupełnie od czapy reaguję, prosząc o kontakt na tel. (na tym etapie wszystko bierze w łeb, co już mnie dziwi). Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś naprawdę myśli o Baszy ciepło, rozważa jego adopcję niech chwyci za słuchawkę i porozmawia. Nie mam czasu, po prostu nie mam czasu na wielokrotne pitolenie mailowe (z tymi samymi osobami), które niczego nie wnosi. Fakt, mierzę tu ludzi, pewno i błędnie, własną miarą. Szmat czasu wstecz umyśliłam sobie sunię (która jest już u mnie :lol:) i wtedy non - stop wisiałam na słuchawce, zadręczając sobą i pytaniami osobę, która pilotowała jej adopcję. Jeśli ktoś oszczędza parę złotych na rozmowie, rozmowie, która daje o wiele więcej niż słowo pisane, śmiem twierdzić, że będzie oszczędzał też na schorowanym psie lub nieco łagodniej to wyrażając, nie będzie tego kogoś stać na utrzymanie chorego psa.

Są i inne maile, a wśród nich dwie kategorie:
- maile do rzeczy, korespondencja do rzeczy, gdzie jednak ludzie rezygnują z racji problemów Baszy ze stawami i trzustką (kosztowność leczenia, widmo dalszych powikłań/ problemów)
- j.wyż. ale z kolei te maile ucina przesłanie ankiety przedadopcyjnej lub przedstawienie warunki adopcji (podpisanie umowy), zalega wtedy wielce znacząca cisza na łączach. ;)

Pojawiła się również oferta kojca ale to nie wchodzi w grę. Na opisie stanu zdrowia Baszy (rezygnacja) wyłożyła się jeszcze jedna osoba. Po moim mailu o stanie zdrowia Baszy ta osoba zamilkła. Nie zmartwiło i tak, by Baszy nie dostała. Z odesłanej ankiety i maila wynikało, że wzięła młodą psinę ze schronu i po podajże 4 miesiącach ją oddała, bo w miesiąc czasu :-o ta nie przestała sikać w domu (a po miesiącu powinna - za diabła nie wiem, skąd takie przekonanie), a ponadto niszczyła. 4 miesiące i fru, poszła skąd przyszła. Z Baszą, wraz z jego wiekiem, też mogą dojść różne problemy.

Kwestia pana Baszy. Z jego strony do tej pory był tylko 1 sms (!!!) z zapytaniem o psa (praktycznie tuż po wzięciu). Telefonów zero. Jakiś czas temu sama czułam się w obowiązku napisać co u Baszy, przesłałam też zdjęcia. Pan podziękował i napisał, że dotarło do niego, że krzywdził własnego psa.
Tyle z mojej strony, wątpię, by pan kontaktował się z Jolą.

A sam Basza??? Cuduje na potęgę. :evil_lol: Szczeka jak szalony, gdy usłyszy czyjeś obce kroki. Jestem przekonana, że na tym etapie skroiłby tyłek "wrogowi". :roll: Qrczę, poczuł się paniskiem na włościach. Obchodzi każdorazowo działkę, lustruje teren i bynajmniej nie spogląda łagodnie. Gdybym go nie znała miałabym pietra.
Z ostatnich newsów... Mama opowiedziała mi, że któregoś dnia Basza wypatrzył sąsiada, który zamykał psa w kojcu po spacerze. A wtedy... ziemia zaczęła pryskać spod łapek Baszki, chciał zjeść siatkę i zaszczekać się do upadłego.

Baszka, zgodnie ekhm... niemal z błaganiem doktora wcina wyłącznie karmę leczniczą. Odstawienie innych papuśków wyszło mu na dobre, skończyło się (a przynajmniej jak na razie skończyło) rozwolnienie, nie ma wymiotów, psina jest zadowolona i na obrotach.

W środę na pewno będą nowe fotki.

Posted

[quote name='ewatonieja']jakby troche Baszy ubyło :)) zbawienne działanie piłeczki?[/QUOTE]
Mam nadzieję, że go nie ubywa, a choć ciutkę, małymi krokami przybywa. :-) Hm... tego, co on nosi w pycholu piłeczką bym nie nazwała. :evil_lol: W posiadaniu Baszki są już 3 piłkopodobne kapelusze. ;)

Posted


Co za mina i ten wyraz oczu!:lol:
Mamo Majqi i Ty Majqo - jesteście "winne" zmiany u tego psa:evil_lol: Dla mnie coś pięknego:loveu:
Pójdziecie w butach do nieba - choćby tylko za tego jednego Baszę,który wreszcie wie,jak dobrze być psem szczęśliwym:multi:

Posted

[quote name='Isadora7']U Izy uuubyło??? Nie to niemożiwe. (...) [/QUOTE]
I spuścić Cię na moment z oka!!! :mad: :mad: :mad:
Wróciłam umordowana i utytłana na amen. Modliłam się żeby udało się zaparkować zaraz na wprost wejścia do klatki (mokra ziemia, cóóóś zielonego i wszędobylska ślina). Musiałam wybawić nie tylko Baszkę ale i innych kandydatów do piłek. ;) Ziemia zryta została doszczętnie. Coś czuję, że trawa ma małe szanse na wzrost. :evil_lol: W mieszkanku, na odchodne poasystowałam Baszy przy jedzonku (inna sprawa, że nie wolno mi - nakaz mamy - wyjść nim nie zniknie ostatnia chrupka). Mimo zmęczenia Baszka był wciąż jak nakręcony, śpiewał, kładł się, wstawał, kładł się, pił, siadał, podchodził, tulił się, ocierał pycholem o moje policzki, znów śpiewał, znów siadał i tak na okrągło. Chciał robić tysiąc rzeczy naraz. :lol:

Posted

Na pełne odżycie futerka jeszcze trzeba poczekać. Musi zrobić się cieplej (żebym miała bliską 100% pewność, że Baszka się nie zaziębi mimo wysuszenia), a wtedy wio do naszej kochanej pani fryzjerki na zasłużoną kąpiel. :-)

Posted

[quote name='Smyku']Baszce chyba wszystkie kosteczki można policzyć .[/QUOTE]
Jeszcze jest chudzieńki, jak się go pogłaszcze. :-( Muszę uzbroić się w cierpliwość z tym jego nabieraniem ciałka. Nie znam grubego trzustkowca, choć pewno i tacy są. Hm... Baszka powinien dostawać papu według przelicznika na worku karmy, a i według zaleceń doktora, a ekhm... dostaje i tak więcej, natomiast każdorazowa próba znacznego przegięcia z podkarmieniem kończyła się wymiotami (szkoda męczenia tym psiny). Z kolei, sądząc po ilości i wielkości kupek zjada solidnie. Potrzebny jest czas, czas i jeszcze raz czas.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...