Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

papatkiole napisał(a):
(...) Dla Baszy żeby mu się wygodnie leżakowało pjedzie nowiutkie legowisko 90x110 z kodury+ jakaś piła do zamordowania ;) (...)

Zamarłam... :oops: Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! :multi: :multi: :multi: Z piłki cieszę się i ja, bo coraz trudniej jest odebrać Baszy obecny, pomarańczowy "beret"... ;)

Posted

Info, dam je w punktach:

1. Baszka w nocy lub nad ranem zwymiotował. Jedzonko dostaje małymi porcjami ale prawdopodobnie wymioty sprowokowało łapczywe napicie się (Basza sporo pije). Nic nie wskazuje, do teraz włącznie, by przyczyna była inna.
Epizod się już nie powtórzył za to... W związku z tym o 6.30 miałam tel. - pobudkę spanikowanej mamy więc ubierałam się w locie i wio do nich. Zabójczy w historii tego wszystkiego był tylko okropny (a miałam niejednego wymiotującego psa) smród. Mama przeszła piekiełko sprzątania. Tak zaczął się jej ranek. Ja sprzątałam powtórnie (starając się pozbyć tej woni) jak dojechałam. A propos tego, co zaszło, w zwróconej treści nie było nic niepokojącego, żadnych kłaczków przetrawionej krwi, krwi żywej itp. Kupki są nadal ładne, dążymy do wersji lakierowanej. ;-) Kwestia wymiotów została omówiona z doktorem.

2. Dałam znać Joli, w międzyczasie dzwoniłam do drugiego doktora dopytać o morfologię (ponoć odbiegła od poprzedniego wyniku; z tego, co zapamiętałam podwyższone leukocyty i mało płytek krwi ale nie kataklizm). Doktor pierwszy potwierdził, że nie ma tragedii z tą morfologią, choć daleko jej do świetności, czyli:
- RTG - wynik znamy
- biochemia - j.wyż.
- czekamy na wynik dotyczący trzustki
- walczymy z kupożerstwem

Sugestie co do leczenia itp... podam jutro, będę się widziała z pierwszym doktorem, od którego odbiorę istniejące już wyniki, przekażę je drugiemu doktorowi, który będzie sprawę ciągnął dalej. Dziś drugi doktor był u Baszy (około 19tej). Chodziło mi o sprawdzenie uszkufff, bo co jakiś czas Baszka potrząsał głową. Może coś się dopiero wykluwa, bo uszka są czyste, nie ma co w nich leczyć.
Tyle z niefajnych przygód...

3. Byliśmy u Magija :loveu: na reperacji sierści. Magija widziała i dotykała Baszę. Jej zdaniem chudzina. Doktor, który był do uszek, a który widział Baszę miesiące wstecz, powiedział to samo. :-(

4. Nie pytajcie, ile razy byliśmy z Baszką na dworze. Przestałam liczyć. Basza wołał albo kupkę albo, i o to głównie szło, do piłki. Pierwszego dnia szpulował do furtki, a teraz w kierunku podwórka, grilla, bo na nim leży jego piłka (a raczej jej strzęp :evil_lol:).

5. Dziś pierwszy raz zobaczyłam jak Baszka z zaaferowaniem pobiegł za mamą. :lol: Już się do niej tuli.

Generalnie cudowny :loveu: i... skrzywdzony zaniechaniem pies. :-(

Posted

Doktor powiedział, że przyczyną najprawdopodobniej jest zmiana karmy , dotąd Basza jadł wynalazki, teraz przestawia się na regularne, treściwe i bogate we wszystko posiłki. Na razie nie ma powodu do niepokoju, jeśli się powtórzy-zaczniemy działać/

Posted

To go zastanowiło, nie snuł jednak teorii na wyrost (dopytywał o konsystencję, jak wyglądało to, co mama zbierała itd... ale nie było tu dla niego, w opisie zwróconej treści, nic niepokojącego, na razie, na razie). Jeśli to się powtórzy (odpukać) to trzeba będzie drążyć sprawę badaniowo. Mogą to być pozostałości jakiegoś dawnego, wybaczcie, syfu, dotrawiania jakichś resztek, może cholercia organy ruszyły do pracy??? Sama nie wiem, spekuluję (do uspokojenia mi daleko).

Sesja:









Posted

I wiedziałam, że o czymś zapomniałam... Pooorażka albo szarmanckość, bo... Dziś, ekhm... Baszkę ustawiła ta o to cudna kruszynka... :-) Biiidny, nie wiedział już gdzie ma patrzeć, a jak stanęła w drzwiach to zamarł, nie przeszedł.
A swoją drogą, klawa babka z Julki... ;-) Do zacałowania ale gdzież tam, wpatrzona w Magiję jak w obrazek.

http://www.dogomania.pl/threads/181937-jamniczka-Julka-prawdziwe-serce-jamnicze-szuka-domu

Posted

Możesz spróbować żwaczy wołowych, podobno pomag, po za tym pozwolę zobie przytoczyć wypowiedz jednego weta:
Arkadiusz Silny


Mój pies zjada kupy, czy oznacza to, że brak mu witamin? Jeśli tak, to jakich? Izabela
Droga Izabello, problem z którym przyszło Ci się zmierzyć, dotyczy bardzo wielu piesków. Sam pamiętam czasy, kiedy w domu ścigaliśmy się z naszym przeuroczym szczeniaczkiem do kociej kuwety – kto będzie pierwszy po wizycie w niej kotów – my czy nasza suczka Frida? Żartowaliśmy sobie, że kocie kupki są dla naszej "flacicy", niczym lody dla łakomczucha. Te czasy na szczęście minęły.

Suczka dostała do pożywienia dodatek prebiotyku i probiotyku, na okres około dwóch miesięcy. Oprócz tego jest żywiona w pełni zbilansowaną, kompletną karmą dla psów. O wyścigach do kuwety czy kłopotach na spacerze zapomnieliśmy. Dlaczego tak właśnie postąpiłem? Otóż, zwierzęta mięsożerne, w tym psy, mają stosunkowo krótki przewód pokarmowy, w związku z czym zawartość ich jelit jest uboga w probiotyczne bakterie. Pieski zjadając odchody innych zwierząt, usiłują sobie ten niedobór wyrównać. Jeżeli dobrze się przyjrzymy dzikim mięsożercom w trakcie ich posiłku, zauważymy, że bardzo często swój posiłek zaczynają od zjadania wnętrzności upolowanego zwierzęcia, spożywając między innymi zawartość przewodu pokarmowego, bogatego we florę bakteryjną i niektóre witaminy. My, ludzie, usiłujemy naśladować naturę, tak dobierając dietę oraz różnego rodzaju dodatki, aby organizmom naszych podopiecznych niczego nie brakowało.

Nie wiem jakiego rodzaju pożywienie otrzymuje Twój piesek, ale być może właściwym rozwiązaniem, byłaby karma z grupy premium, zawierająca odpowiednie, umiarkowanie strawne włókno pokarmowe, takie jak pulpa buraczana, z ewentualnym dodatkiem prebiotyków (np. fruktooligosacharydów – FOS).

Niezależnie od tego, proponowałbym zastosować przeznaczony specjalnie dla psów (nie dla ludzi) preparat zawierający prebiotyki lub probiotyki. W sklepach zoologicznych i lecznicach weterynaryjnych dostępnych jest szereg preparatów, w postaci tabletek, past, proszków czy nawet smacznego sosu do polewania pokarmu.

Życzę powodzenia.

Posted

[quote name='majqa']I wiedziałam, że o czymś zapomniałam... Pooorażka albo szarmanckość, bo... Dziś, ekhm... Baszkę ustawiła ta o to cudna kruszynka... :-) Biiidny, nie wiedział już gdzie ma patrzeć, a jak stanęła w drzwiach to zamarł, nie przeszedł.
A swoją drogą, klawa babka z Julki... ;-) Do zacałowania ale gdzież tam, wpatrzona w Magiję jak w obrazek.

http://www.dogomania.pl/threads/181937-jamniczka-Julka-prawdziwe-serce-jamnicze-szuka-domu

Baby górą, zwłaszcza jamniczki!!:evil_lol:
Poszedł grosik Izuś i nie próbuj bezproduktywnie klepać w klawiaturę i protestować:mad:;).
W sobotę spróbuję jeszcze trochę ogłoszeń na Kraków puścić. Może Basza zostanie moim sąsiadem?

Posted

[quote name='maciaszek']Coś mi się tak zdaje, że on zostanie u Twojej mamy ;).
Coś się obawiam, że w grę w chodzi szybko i mega dobra adopcja. :roll: Mama jest jak w amoku. :lol:
6 rano pies wychodzi, sikanie, kupa później, bo kupa (a propos była ładniejsza niż wczoraj) o tej godzinie jeszcze śpi. Jak wychodzi ma sztafetę piłkową, mama stoi w miejscu, rzuca mu na zmianę tego kapcia pomarańczowego i jeszcze jedną znalezioną piłkę, po paru rzutach kierunek dom i śniadanie.

Strategia z karmieniem przyjęta przez mamę mało, a często. Wymiotów nie było. Dziś po jednym z karmień Basza przyszedł do niej się wtulać, napierał pycholem do miziania, wkładał głowę w jej dłonie itd. :-( Biedak, tak chyba dziękował.

Do godziny 12 Basza był już 4 razy na dworze. :ices_bla: Się chłopina nachodzi. :evil_lol:
Okno w mieszkanku jest odsłonięte na max, bo nawet jak Basza nie wychodzi, a mama przechodzi obok to go przez okno podgląda. ;)

Dopadło mnie przekleństwo Internetu, a raczej kompozycji mama - komputer. Dziś nad ranem chyba czesała wszystko, co jej wpadło w oko o psach, ich przewodach pokarmowych i niedomogach trzustki, już wie więc jak karmić, czym, jaka dieta, jakie preparaty itd. Ciekawe, czy będę miała coś do powiedzenia w tej kwestii.

Mama się rozpływa w peanach na cześć Baszy i... martwi się :nerwy:, że Basza może znaleźć inny dom.
Tego się obawiałam. :-(
Dziś tam nie jadę, bo mam randkę z doktorem w kwestii odbioru wyników (sugestii co do leków itd.), potem dzwonię do swojego (tu nazywanego drugim) doktora, podyktować mu biochemię, obgadać ustawienie leczenia (leki, preparaty itd. doktor podrzuci mamie więc luz; wyniki dowiozę jutro), kolejno sprawdzam dom a konto tymczasu dla innego psiulka więc znów urwanie pędzla. Będę u Baszy jutro, bo i tak być muszę (sprzątanie boksików i wybiegu psiaków).

Posted

Stały zestawik dostaje (ryżyk, mięsko, karma, polewka z oliwy z oliwek, mielone siemię), a co mama dodatkowo przemyca to już tylko ona i Basza wiedzą. ;-)

Posted

Ja pierdziu!!! Dziękuję!!! :multi: :multi: :multi: :loveu: :loveu: :loveu:
Dam cynk mężowi, wiedzie po pracy, godzina rzędu 16.30 - 17.30. Może być Wuniuś?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...