zuzlikowa Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Beki już jest u jurosi... Teraz fotorelacja krótka...w wolnej chwili wiecej wiadomości...:lol: Dziś tylko: -jutro wizyta u weta -jurosia wycina filc i kłaki z futra Beki -nie ma najmniejszych niepokojacych zachowań Beki...wg słów jurosi- zakochani są w tej przylepnej dziewczynie! Dzięki,że Beki już jest w swoim domku!:loveu: Quote
BoUnTy Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Z tą sierścią i koltunami będa mieć duże problemy, bo Beki baaaardzo często się takowe robią - szczegolnie jak uwali się w blocie tak jak nam w czasie podróży xD Quote
JOMA Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 N o brawo dla wszystkich którzy się przyczynili do tej adopcji - mam nadzieję, żę to już końcowy przystanek Beki. Quote
zuzlikowa Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 JOMA napisał(a):N o brawo dla wszystkich którzy się przyczynili do tej adopcji - mam nadzieję, żę to już końcowy przystanek Beki. Dokładnie...nic do dodania!:loveu: Bounty,oj tak!...wiedzą o tym benikowi ludziska...bedą,bedą...ale Bekinik potrafi wynagrodzić starania o jej fiuterko! Quote
BoUnTy Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Taaaa.... ale traumą bylo jechać z nią 5 godzin w pociagu. W przedziale było razem ze mna i Anką jeszcze 4 odważne osoby trzymające nogi 'w gorze', pod Bewkonem, na Bekonie, wszedzie gdzie sie dalo i usuwające sterty sierści z ubrań... ;] Trafili nam sie jednak bardzo fajni ludkowie - Bekonik zadowolony, bo to dostał kanapecki, do chipsa, to orzeszka...mmmm... co chwilkę ktos ją głaskał, a potem otrzepywał sterty sierści z rąk xD Najgorzej gdy Ania np. poszła do wc, Bekon ryw na 4 łapy i zaczynała się ze stresu trzepac, a my zasłaniając się próbowaliśmy sprawić, żeby sie położyła... Nie mówiąc o tym, że achlowała ogonem i ciągle ktoś dostawał 'po mordzie' :evil_lol: Quote
JOMA Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 BoUnTy - a książki to ty nie planujesz napisać :lol: - już zacznij bo za kilka lat ci umknie :loveu: Quote
BoUnTy Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 JOMA napisał(a):BoUnTy - a książki to ty nie planujesz napisać :lol: - już zacznij bo za kilka lat ci umknie :loveu: A czemuż ksiazki? :evil_lol: Quote
BoUnTy Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Obiecałam, że postaramy się pomóc Witam, rozmawiałam z Panią telefonicznie kilka dni temu i wysłałam dzisiaj maila z prośbą o umieszczenie danych Saby jako pieska do adopcji na Państwa portalu ale nie jestem pewna czy poszło więc wysyłam jeszcze raz: Saba ma ok roku, półtora. Jest bardzo ufna i przyjacielska. Nie jest hałaśliwa. Umie chodzić na smyczy. Lubi się bawić, garnie się du ludzi, ma duże śliczne oczy, które proszą "zabierz mnie se sobą". Bardzo lubi się bawić. Jest posłuszna, reaguje na słowa "nie wolno". Prawdopodobnie została wyrzucona przez poprzednich właścicieli i błąkała się miedzy blokami. Osoba która się nią zajęła ma już pieska z adopcji i musiała umieścić sunię w schronisku. Mimo to dalej szuka intensywnie dobrego kochającego domu dla Saby, z którego nikt już jej nie wyrzuci. Ten kto ją przygarnie będzie miał prawdziwego dobrego przyjaciela. Dopóki to nie nastąpi proszę pomóżcie też znaleźć miejsce w domu tymczasowym dla Saby. Na pewno macie więcej możliwości i informacji niż ja. Mnie na razie się nie udało. W załączniku zdjęcia Suni Bardzo proszę o pomoc Pozdrawiam Elżbieta [SIZE="5"]Kto zna możliwosc na DT nawet płatny?! Kto moze pomóc w ogłoszeniach? suka jest najprawdopodobniej w ciazy i trafiła... o zgrozo! DO SCHRONISKA W SOSNOWCU! Quote
JOMA Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 BoUnTy - pomyślałam sobie, że mógłby ktoś napisać książkę o poczynaniach wolontariuszy - a u ciebie tych poczynań całkiem sporo :lol: Czyli została Hera i Tinka. Trzeba szybko dziewczyny ciachnąć i może zdążą wydobrzeć do Silesii przynajmniej Tinka. Herze jednak powinno się szukać miejsca przez ogłoszenia bo w Silesii cały dzień albo i dwa jej nie widzę. Ona potrzebuje spokoju - będzie nam leżała pod ławkami i ludzie będą myśleli, że chora albo agresywna tym bardziej, że ona sama nie garnie się do ludzi. Jaaga pisała, że sporo ludzi dzwoni do niej w sprawie adopcji szczeniaków które już poszły do domu - może przesłać jej info i namiary do kontaktu. Quote
bela51 Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 JOMA napisał(a): Czyli została Hera i Tinka. Wybaczcie, nie śledze wątku zbyt dokładnie, ale chcialam zapytać co z Marsem? On wygląda jak braciszek mojej Janki, stąd bardzo zapadł mi w serce. Quote
BoUnTy Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Witaj Bellu, nie spodziewałam się, że Ciebie tutaj spotkam ;] Mars jełop jeden zwiał... Przez niego (i nie tylko, ale w dużej mierze) rodzice wyrzucili mnie z domu - miałam takie jazdy, że wczorajszą noc spędziłam u Anki, a dzień u faceta w Opolu - bez kasy, bez jedzenia i ubrań (po perostu nie wpuscili mnie do domu po robocie, a juz od dłuższego czasu klócimy się o to, ze Mars tylko żre, a wsparcia na niego 0, a dlugi rosną... tak to jest, e jak jest xle to ludzie się frustrują...), przyjechałam do domu, gdyż rodziców gryzły wyrzuty sumienia to już go nie było... Zwiewał już wcześniej za panienkami - słucha tylko mnie w 100%, zwiał mamie na spacerze (uprzedzam pytania NA PEWNO CELOWO GO NIE WYPUŚCILI!). W każdym razie pewnie się znajdzie - zawsze wracał... Wet poniformowany, ogłoszenia rozwiesiłam, a reszta... no cóż... zdrowy jest, a ja nie mam zamiaru za nim latać - wybaczcie, ale przez psa nie będę sie narażać, chciałabym mieszkać w domu, a nie pod mostem co mi groziło... Quote
__Lara Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 BoUnTy napisał(a):Witaj Bellu, nie spodziewałam się, że Ciebie tutaj spotkam ;] Mars jełop jeden zwiał... Przez niego (i nie tylko, ale w dużej mierze) rodzice wyrzucili mnie z domu - miałam takie jazdy, że wczorajszą noc spędziłam u Anki, a dzień u faceta w Opolu - bez kasy, bez jedzenia i ubrań (po perostu nie wpuscili mnie do domu po robocie, a juz od dłuższego czasu klócimy się o to, ze Mars tylko żre, a wsparcia na niego 0, a dlugi rosną... tak to jest, e jak jest xle to ludzie się frustrują...), przyjechałam do domu, gdyż rodziców gryzły wyrzuty sumienia to już go nie było... Zwiewał już wcześniej za panienkami - słucha tylko mnie w 100%, zwiał mamie na spacerze (uprzedzam pytania NA PEWNO CELOWO GO NIE WYPUŚCILI!). W każdym razie pewnie się znajdzie - zawsze wracał... Wet poniformowany, ogłoszenia rozwiesiłam, a reszta... no cóż... zdrowy jest, a ja nie mam zamiaru za nim latać - wybaczcie, ale przez psa nie będę sie narażać, chciałabym mieszkać w domu, a nie pod mostem co mi groziło... To nieciekawie :shake: co będzie z Marsem Bounty jak się znajdzie? schron? Quote
bela51 Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Bounty napisz prosze coś więcej o Marsie. On byt Twoim tymczasowiczem? Robimy na dogo tyle zbiorek na psy, może na Marsa też będzie można sie "skrzyknąć", o ile oczywiście wróci. W schronisku bytomskim szukałas go ? Quote
BoUnTy Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Schronisko poinformowane.... Wszystko o nim pisze pare stron wcześniej... Poszukam i podam linki do informacji ;] Mars pójdzie do Anki lub do schronu, chyba, ze uda mi się załatać dziury w budżecie i udobruchac rodziców... :( Bosz... ja juz tez jestem na wykończeniu psychicznym - nie dosc, że mam swoje problemy, to jeszcze rodzice dokładaja nowych i nowe robią... W głowie mi się nie mieści jak mogli mnie wyrzucić i to po całym dniu biegania za kasą :/ Mam dosc, dlatego wybaczcie, wiem, że to bezlitosne, ale nawet nie mam siły konkretnie go szukać - zrobiłam ile mogła, teraz pozostaje czekać... Ciągle siedze i rycze, juz naprawde nie mam siły... nic nie jest takie jak powinno, a przez długi grozi mi eksmisja, dlatego prosze nie wińcie moich rodziców za to, że Marsa nie chcą spowrotem w domu - to po prostu taka sytuacja, że oni sami nie wiedzą jak jej zaradzić, a Mars 4 m-ce był n moim utrzymaniu czli -300 zł. miesiecznie na psa :( Nie dziwie im się, że tak reagują, ale mimo wszystko chcę wiedziec, ze mam gdzie wracać, a nie, ze kolejnym razem przyjade styrana i pocałuje klamke i drzwi tak zamknięte, ze nawet klucze nic nie dają... Mars: Mars to zdrowy, przepiękny, usłuszny pies. Znaleziony z nowotworem na podgardlu (wyleczony całkowicie). Ma on ok. 5 lat. Przyjazny w stosunku do innych zwierząt i dzieci (nawet małych). Jest kochającym pieszczochem! Jedynym problemem tego cudownego psa jest lęk separacyjny - Mars boi się zostawać dłużej sam w domu, dlatego szukamy dla niego domku z całodobową opieką. Piszczy, ściąga różne rzeczy z półek, zjada różne dziwne posilki np. masło gdzieś zostawione itp., potrafi coś zniszczyć (tapetę, wykładzinę), ale to nie często. Jak zostaje z psami jest ok.Posiada książeczkę zdrowia wraz z aktualnym szczepieniem! Potrafi chodzić na smyczy, potrafi chodzić bez smyczy. B.dobrze znosi jazdę autem. Jest bardzo posłuszny. Ma tendencje do ucieczek, ale to przez to, że nie jest kastrowany. Wykonuje podstawowe komendy (siad, leżeć, daj łape, hop, chodź, stój, zostań itp.). Zostaje bez smyczy np. pod sklepem, cały czas intensywnie się szkolimy. Bardzo pojętna bestia, szczegolnie gdy trzyma się smakolyk. Quote
bela51 Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Bounty , trzymaj się, na pewno wszystko sie ułoży. Życie często potrafi dać w d..., ale trzeba wierzyć w lepsze jutro. Wszystko co dobre jeszcze przed Tobą. A ten łazęga na pewno sie znajdzie.:diabloti: Quote
__Lara Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Rodziców się niestety nie wybiera. Chociaż ja nie potrafię sobie wyobrazić żeby wywalić własne dziecko z mieszkania.... ehhh, trzymaj się tam dzielnie Bounty! Quote
BoUnTy Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 __Lara napisał(a):Rodziców się niestety nie wybiera. Chociaż ja nie potrafię sobie wyobrazić żeby wywalić własne dziecko z mieszkania.... ehhh, trzymaj się tam dzielnie Bounty! Dziękuję Laro... Ale ja nie mam złych rodziców tylko sfrustrowanych... w takich sytuacjach kazdy by był sfrustrowany i reagował szybciej agresją. Quote
__Lara Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 BoUnTy napisał(a):Dziękuję Laro... Ale ja nie mam złych rodziców tylko sfrustrowanych... w takich sytuacjach kazdy by był sfrustrowany i reagował szybciej agresją. Dobrze, że ich chociaż rozumiesz. Jesteśmy tu wszyscy z Tobą. Maks musi jak najszybciej pójść do domu, to by odciążyło i Ciebie i Twoją rodzinę. A najpierw musi się znaleźć. Quote
BoUnTy Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Tylko, że 0 odezwu z ogloszeń zarówno Marsa jak i Hery... Ja często chodze po okolicach, wiec się za nim rozglądam, no ale klops... To jest klapa totalna... Ja tez mam nadzieje, ze jest bezpieczny i się znajdzie, a własnie miałam go chipować tylko moja wet jest na urlopie :/ Quote
__Lara Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 BoUnTy napisał(a):Tylko, że 0 odezwu z ogloszeń zarówno Marsa jak i Hery... Ja często chodze po okolicach, wiec się za nim rozglądam, no ale klops... To jest klapa totalna... Ja tez mam nadzieje, ze jest bezpieczny i się znajdzie, a własnie miałam go chipować tylko moja wet jest na urlopie :/ Ehhh... Mars, ukaż się nam! Quote
maciaszek Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Bounty, a wszystkie ciotki z Bytomia i okolic poinformowane? To zwiększa szanse znalezienia Marsa. Quote
BoUnTy Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 ahmmmm to mi umknęło... jakaś zdrowo zakręcona jestem... Ale się o niego martwie... rodzice też... nigdy nie znikał na wiecej niż dobe... a teraz nie ma go już 3 dni :( Quote
maciaszek Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Oj, zakręcona jesteś, zakręcona. Miejmy nadzieję, że Mars jest cały i zdrowy i tylko korzysta z przedłużonej wolności... A ogłoszenia jakieś porobiłaś, porozwieszałaś? Straż Miejską, policję, taksówkarzy poinformowałaś? Dzieciaki w okolicy wiedzą (teraz dzieci sporo czasu spędzają na dworze, może go zauważą?)? Quote
BoUnTy Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Dzieci wiedzą, schron poinformowany, weci także, ogloszenia też rozwieszone... Taksówek raczej w okolicy za wiele nie ma, a straż miejska przekieruje psa do schroniska... Tylko co jak się znajdzie? Co dalej? Mam znaleźc go, by oddac do schroniska? Uhmmm... Quote
__Lara Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 BoUnTy napisał(a):Dzieci wiedzą, schron poinformowany, weci także, ogloszenia też rozwieszone... Taksówek raczej w okolicy za wiele nie ma, a straż miejska przekieruje psa do schroniska... Tylko co jak się znajdzie? Co dalej? Mam znaleźc go, by oddac do schroniska? Uhmmm... I to jest to :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.