Anka i Trufi Posted June 25, 2009 Posted June 25, 2009 Dobra, część z Was pewnie powie, że nie mam problemu i powinnam się cieszyć, ale zastanawiam się czy nie idziemy w drugie ekstremum... Od paru miesięcy pracuję nad koncentracją psa na mnie na spacerach. Szło coraz lepiej, w zależności od miejsca, ale od tygodnia, kiedy dostał zupełnie nową spacerową piłeczkę, skupienie na mnie jest na 200%. Jak tylko odpinam mu smycz, pies wgapia się we mnie jak w obrazek, nie sika, nie wącha trawy, nie patrzy na psy, nie szczeka na wiewiórki - istniejemy tylko my i piłka :razz: I to bez względu na to gdzie go ze sobą zabiorę - piłka wygrywa ze wszystkim. Aportuje jak szalony, nigdy nie ma dosyć. No i super, generalnie jest ekstra, pies wraca ze spaceru wybiegany na maksa, ale z drugiej strony nie wyluzowuje się na tym spacerze ani na chwilę, ciągle czeka czy wyjmę piłkę i mu ją rzucę. Jak kończę zabawę to niby po chwili się poddaje i idzie sobie spokojnie, ale ciągle kątem oka na mnie patrzy. Czuję presję :evil_lol: No i teraz nie wiem czy się cieszyć, że mamy koncentrację jak nie wiem co, czy jakoś popracować nad jego uspokojeniem. Czyli konkretnie, moje pytanie brzmi: co zrobić, żeby na spacerze wydzielić psu "czas na ekstra-zabawę z panią" i "czas na spokojne spacerowanie obok" - tak żeby nie czekał w napięciu kiedy wyjmę piłkę z kieszeni? Żeby sprawa była jasna - wolę mój obecny "problem" od olewania mnie w parku, co miało miejsce jeszcze 3 miesiące temu. Jeżeli sobie stwarzam problem to mi to powiedzcie ;) Quote
metaxa Posted June 25, 2009 Posted June 25, 2009 A ja chciałam się tylko zapytać JAK udało Ci sie tego dokonać ?? :)))):lol: Quote
yuki Posted June 25, 2009 Posted June 25, 2009 Anka nic się nie przejmuj, jak się w Ciebie wgapia to poprostu olej , nie patrz mu w oczy, jak stoi na przeciw Ciebie, odwróć bokiem, daj mu znać mową ciała, że nie masz ochoty na żadne interakcje, niech się chłopak zajmie sobą;)zrozumie na bank:)no bo ile można patrzeć się w cudze oczęta które partrzą się w bok. A i nie stój w miejscu, moja suka jak stoje w miejscu to się też we mnie wlepia i czeka aż rzucę piłkę czy patyk. pozdrawiam Quote
Anka i Trufi Posted June 25, 2009 Author Posted June 25, 2009 metaxa napisał(a):A ja chciałam się tylko zapytać JAK udało Ci sie tego dokonać ?? :)))):lol: Przez ponad 2 miesiące spuszczałam go ze smyczy tylko do aportowania i ćwiczenia. Jak tylko się zdekoncentrował to koniec wolności i znowu smycz. Więc teraz chyba mu się wdrukowało "odpinają mi smycz = będzie bieganie za piłką albo ćwiczenie ze smakami" Jak tylko go odpinam to zaczyna tańczyć wokół mnie w oczekiwaniu na pierwszy rzut :lol: Tylko się teraz zastanawiam czy nie przesadziłam :diabloti: Quote
Anka i Trufi Posted June 25, 2009 Author Posted June 25, 2009 yuki napisał(a):Anka nic się nie przejmuj, jak się w Ciebie wgapia to poprostu olej , nie patrz mu w oczy, jak stoi na przeciw Ciebie, odwróć bokiem, daj mu znać mową ciała, że nie masz ochoty na żadne interakcje, niech się chłopak zajmie sobą;)zrozumie na bank:)no bo ile można patrzeć się w cudze oczęta które partrzą się w bok. A i nie stój w miejscu, moja suka jak stoje w miejscu to się też we mnie wlepia i czeka aż rzucę piłkę czy patyk. pozdrawiam No tak próbuję, ale on idzie koło mnie, to z jedenej to z drugiej strony, i próbuje uchwycić mój wzrok. A jak tylko postanowi odejść gdzieś dalej i coś obwąchać, a ja sięgnę do kieszeni (np. po chusteczkę do nosa!) to już się melduje przy nodze. Normalnie jak automat. Może się nauczy, że jak koniec zabawy to koniec, a piłka pojawi się dopiero jak go zawołam. Ale teraz chyba jeszcze nie stracił nadziei, że uda się coś wynegocjować :roll: W każdym razie w ciągu miesiąca motywacja do przywołania nam wzrosła dwukrotnie. A nie wierzyłam, że da się tak psa nakręcić na zabawkę... To mam za swoje :diabloti: Quote
yuki Posted June 25, 2009 Posted June 25, 2009 Musisz być cierpliwa i nieczuła na jego pieskie oczy:)moja też tak robi, chodzi o to , żebyś NAPRAWDĘ nie zwracała na niego uwagi, nawet nie zerkaj :)niech się przyzwyczai , że wsadzona ręka do kieszeni nie zawsze oznacza zabawę. Quote
yuki Posted June 25, 2009 Posted June 25, 2009 Szkoda , że nie można zrobić średniej wypadkowej z psów z nadmierną koncentracją i z tych które w ogóle skupić się nie mogą:p Quote
Anka i Trufi Posted June 26, 2009 Author Posted June 26, 2009 Oj szkoda, faktycznie zarówno brak jak i nadmiar koncentracji mogą być uciążliwe, chociaż nie sądziłam, że kiedyś to powiem :crazyeye: Próbuję być twarda, dzisiaj przez ponad 10 minut szłam po parku z psem (bez smyczy oczywiście) plączącym mi się pod nogami i ignorującym cały świat poza mną. Chciałam wykorzystać piłkę jako nagrodę za przywołanie, ale ciężko przywoływać psa, który ciągle idzie metr ode mnie! Niezapomniane przeżycie, naprawdę :lol: Ale oczywiście, z dwojga złego... :razz: Quote
yuki Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Ja miałam dziś ten sam problem na szkoleniu:eviltong:mówię komendę "biegaj" a ta moja sucz ciągle przyklejona do mojej nogi i czeka aż coś rzucę, a w koło biegał pies mojej Pani ze szkolenia, i też zamiast się bawić w chwili relaksu, krążył wokół niej i znosił jej patyki i miał zasmucone oczy, bo Panća nic mu nie rzuciła. Z nim jest jeszcze gorzej , bo to border colie:evil_lol: Quote
Anka i Trufi Posted June 26, 2009 Author Posted June 26, 2009 No w sumie to fajne mamy problemy, inni się nie mogą psa doprosić o chwilę uwagi, a nas wykańcza ich koncentracja :evil_lol: Mój w poprzednim wcieleniu chyba był borderem. Albo ma jakieś geny bordera w swojej cudownej mieszance :eviltong: Quote
yuki Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 No Pani ze szkolenia jak tylko zobaczyła moją Migę to powiedziała , że z zachowania jest jak jej borderek:)i z wyglądu zresztą też. W ogóle uwielbiam patrzeć jak się czasami ganiają na przywitanie:)i boję się,że wpadną na jakieś drzewo, takiego speeda mają:crazyeye: Quote
olekg89 Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Moja suka ma taką jazde na kamienie.:evil_lol:Aportuje ,podaje coraz bliżej żebym tylko rzucił.I nigdy jej się to nie nudzi:cool3: Quote
yuki Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Zawsze mnie rozczulały psy , które uwielbiają kamienne aporty :evil_lol: Quote
aina155 Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Skad ja znam ten problem? Sama szalu dostaje: Fiona kocha tylko pilke, nawet sika z pilka w zebach, kupe z reszta czasem tez tak robi. Jak nie dam pilki jej to idzie tak, ze mi sie o noigi obciera, ja sie o nia potykam. Bez smyczy chodzi lepiej niz na smyczy, nie odejdzie dalej niz na 2 metry. A jak wyciagne chusteczke i ja rzucam do kosza, to chce mi ja przyniesc :evil_lol: Normalnie czasem to mnie tak meczy, ze zaluje ze ja aportowac nauczylam. A poza tym nie zawsze sa warunki na pilke, ale jej sie nie da inaczej wybiegac. A co do borderow to stwierdzilam, ze jesli one sa wiekszymi pracoholikami od Fiony to ja wspolczuje ich wlascicielom. (To jest niemozliwe Fiona caly dzien moze prawie aportowac) Quote
yuki Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 rozwaliło mnie, że robi czasem koopke z piłeczką w pysku:Cool!::Cool!: kurcze , ale to faktycznie może być meczące, to moja suka aż taaaaak bardzo nie jest nakręcona , potrafi odpuścić po parunastu minutach, ale tylko wtedy gdy nic nie mam w rękach, ale jak coś jednak mam, to nie ma zmiłuj sie , nie odpuści za żadne skarby świata! Quote
Anka i Trufi Posted June 26, 2009 Author Posted June 26, 2009 aina155 napisał(a):Skad ja znam ten problem? Sama szalu dostaje: Fiona kocha tylko pilke, nawet sika z pilka w zebach, kupe z reszta czasem tez tak robi. Tak, to już też przerabialiśmy ;) Quote
aina155 Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 yuki to bywa okropne czasami Anka i Trufi I oduczylas? Bo ja nie umiem. Ona sie nie zalatwia bez pilki, bo a nuz rzuce jak ona bedzie koope robic. Tzn zalatwia ale patrzac na mnie czy nie rzucam. Ja juz nie mam sily (a ona mnie tak meczy juz od dobrych kilku miesiecy) Quote
yuki Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 No wyobrażam sobie, mnie wkurza jak mi nie daje spokojnie iść czasem , a co dopiero jakby miała koopke obić do tego z piłką. Nie mam pojęcia jakby można było psa tego oduczyć. Aina155 a to jest tak, że nawet jak przez dłuższy czas , powiedzmy 30 minut, nie rzucasz piłki, to ona i tak dalej czeka?? Quote
aina155 Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Czeka, piszczy, siada kolo mnie jak sie zatrzymam, lazi, zaglada w oczy. Baa, nawet jak sie z innymi psami bawi to co i raz podbiega do mnie i sprawdza czy aby nie rzuce. I wtedy tez siada. Quote
olekg89 Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Yuki ja mam w domu już kolekcje kamyczków na pokaźny skalniaczek:evil_lol: Zawsze je wkopuje pod szafe:lol: Bo przy ściąganiu obroży nagle z ryja wypada kamień ,nawet nie wiem kiedy go podniosła. To jest wkurzające cały spacer kamyczek pod nogi ,i podaje patrzy raz na kamień raz na mnie cofa się ,piszczy.I tak może cały dzień. Ma 5lat bawi się tak od zawsze ,a zęby w stanie idealnym:cool3: Quote
Anka i Trufi Posted June 26, 2009 Author Posted June 26, 2009 [quote name='aina155'] Anka i Trufi I oduczylas? Bo ja nie umiem. Ona sie nie zalatwia bez pilki, bo a nuz rzuce jak ona bedzie koope robic. Tzn zalatwia ale patrzac na mnie czy nie rzucam. Jak zabiorę mu piłkę po pierwszej sesji aportowania i powiem "biegaj" to szybko leci w krzaki i robi co trzeba, ale ciągle się ogląda czy czasem nie pojawiła się piłka. Czyli chyba podobnie jak u was... Z piłką się zdarza okazjonalnie, jak nie zakończę zabawy na czas, a pies już nie wytrzymuje :eviltong: Quote
aina155 Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Nie za bardzo... Jak Fionie kaze biegac, to odchdzi na 3 kroki i podskakuje zeby znow pilke wyzebrac. Ostatnio zalatwie sie tylko na smyczy Quote
bonsai_88 Posted June 26, 2009 Posted June 26, 2009 Jak ja wam zazdroszczę... moja suka aportować za bardzo nie chce [tzn. trochę pobiegać może, byle by nie za dużo], ale za to ma jazdę na bieganie przy rowerze... Jak o 6 rano TZ brał rower [co by do pracy dojechać] to się zrywała i chciała wychodzić razem z nim, mimo, że go nie lubi... zdarzyło jej się parę razy wystraszyć rowerzystę w lesie [jak mi gdzieś nagle wyjechał], bo się od razu dostawia i biegnie obok... przed sesją musiałam dzień w dzień robić z nią po 20 km [sprawdzałam, naprawdę aż tyle :crazyeye:] przy rowerze - ilość ustalona kompromisem - dla niej minimum, dla mnie maxsimum :evil_lol:. Przy rowerze nawet znienawidzone koty nie są ważne, olewa je wtedy dokumentnie... nawet sarna spacerujaca parę matrów od nas nie była na tyle ważna, żeby pobiec [a młoda wtedy luzem była] :razz:. Z dwoja złego ja już bym wolała psa nakręconego na aport :evil_lol:... Quote
Anka i Trufi Posted June 27, 2009 Author Posted June 27, 2009 bonsai_88 napisał(a):przed sesją musiałam dzień w dzień robić z nią po 20 km [sprawdzałam, naprawdę aż tyle :crazyeye:] przy rowerze - ilość ustalona kompromisem - dla niej minimum, dla mnie maxsimum :evil_lol: No dobra, zaczynasz mnie przekonywać, że może być gorzej :p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.