Chandler Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Donacjo, to mój problem, a więc i moja sprawa. Tak jak decyzje Zarządu Fundacji Ostatnia Szansa, to ich decyzje, ich sprawa i ich odpowiedzialność.. Dobrej nocy Ci życzę :). Quote
donacja Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Chandler napisał(a):Donacjo, to mój problem, a więc i moja sprawa. Tak jak decyzje Zarządu Fundacji Ostatnia Szansa, to ich decyzje, ich sprawa i ich odpowiedzialność.. Dobrej nocy Ci życzę :). Ostatnia Szansa? Quote
sleepingbyday Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 a ja nie rozumiem, dlaczego fundacja nie pisze publicznie tego, co mi wytłumaczyła w tej sprawie. różni ludzie czytają ten wątek i widząc wymaganie czarnych kwiatków oraz zero reakcji o.sz. - moga spokojnie pomyślec, ze fundacja "wymiękła". a mnie tam ich wyjasnienia przekonują. tzn wiem, jak to bywa. teraz z kajkiem jest tak samo, być może straci dom i ja powiem, że rozumiem tych ludzi, według mwojej wiedzy maja bardzo cieżko. Quote
ostatniaszansa Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 No wiec juz pisze i wyjasniam - Pani, ktora wziela Dzidziusia - POINFORMOWALA NAS o tym, ze Dzidzius uciekl (uciekl wieczorem, rano dostalam maila), to nieprawda ze dowiedzielismy sie o jego ucieczce dopiero po wiadomosciach z Palucha. Ze wzgledu na trudna sytuacje rodzinna, ktorej nikomu nie zycze, Pani nie byla w stanie zaangazowac sie w poszukiwania Dzidziusia - szukalismy go my. Wysylalam jej maile z opisem, gdzie dzwonilismy i gdzie sa ogloszenia itp. Jak tylko Dzidzius sie znalazl, zadzwonilam i wprost spytalam, czy na pewno chce go spowrotem. Nie chciala, ale nie dlatego ze sie znudzil, ale po prostu nie dawala rady z obecna sytuacja i trzema psami. Zaproponowala lozenie finansowo do czasu az nie znajdzie domu stalego, chciala go tez przetrzymac u siebie na ten czas (jednak nie skorzystalismy, majac na uwadze sytuacje), Dzidzius dostanie swoje zabawki, poslanko itp. Ja wiem, ze najlatwiej oceniac, wpisywac na czarna liste, bo znana osoba i mozna narobic szumu. Jako Zarzad Fundacji odpowiedzialny za ta adopcje - nie zgadzamy sie na upublicznianie niczyich danych, wpisywanie na czarne kwiatki itp - nie ma ku temu podstaw. Wypadki takie jak ten zdarzaja sie - pies ze schroniska moze uciec, zreszta uciekl juz niejeden i nie tylko tej Pani. Teraz proponuje skoncentowac sie na szukaniu Dzidziusiowi domku, bo jest na tymczasie, a taki wspanialy pies zasluguje na swoj dom staly./Agnieszka Quote
Zofia.Sasza Posted July 9, 2009 Author Posted July 9, 2009 ostatniaszansa napisał(a):No wiec juz pisze i wyjasniam - Pani, ktora wziela Dzidziusia - POINFORMOWALA NAS o tym, ze Dzidzius uciekl (uciekl wieczorem, rano dostalam maila), to nieprawda ze dowiedzielismy sie o jego ucieczce dopiero po wiadomosciach z Palucha. Ze wzgledu na trudna sytuacje rodzinna, ktorej nikomu nie zycze, Pani nie byla w stanie zaangazowac sie w poszukiwania Dzidziusia - szukalismy go my. Wysylalam jej maile z opisem, gdzie dzwonilismy i gdzie sa ogloszenia itp. Jak tylko Dzidzius sie znalazl, zadzwonilam i wprost spytalam, czy na pewno chce go spowrotem. Nie chciala, ale nie dlatego ze sie znudzil, ale po prostu nie dawala rady z obecna sytuacja i trzema psami. Zaproponowala lozenie finansowo do czasu az nie znajdzie domu stalego, chciala go tez przetrzymac u siebie na ten czas (jednak nie skorzystalismy, majac na uwadze sytuacje), Dzidzius dostanie swoje zabawki, poslanko itp. Ja wiem, ze najlatwiej oceniac, wpisywac na czarna liste, bo znana osoba i mozna narobic szumu. Jako Zarzad Fundacji odpowiedzialny za ta adopcje - nie zgadzamy sie na upublicznianie niczyich danych, wpisywanie na czarne kwiatki itp - nie ma ku temu podstaw. Wypadki takie jak ten zdarzaja sie - pies ze schroniska moze uciec, zreszta uciekl juz niejeden i nie tylko tej Pani. Teraz proponuje skoncentowac sie na szukaniu Dzidziusiowi domku, bo jest na tymczasie, a taki wspanialy pies zasluguje na swoj dom staly./Agnieszka OK - damy tej... Pani order :cool3: I zgłosimy na Psiarza Roku. EOT Quote
Zofia.Sasza Posted July 9, 2009 Author Posted July 9, 2009 Anna_33 napisał(a):A jesli na ponad 150 adopcji trafi sie kilka nieudanych, to wskazcie mi palcem organizacje, fundacje, osoby, ktore takowych nie mialy. Wracam do tego zdania, bo mocno mnie zdziwiło :crazyeye: O ile wiem lwia część tych wyadoptowanych zwierząt to były koty. Kolejna część - dwadzieścia czy trzydzieści psów, które pojechały do Niemiec (nawet gdyby uciekły, pewnie sie o tym nie dowiemy). Poszło też kilkanaście co najmniej szczeniaków... No i psy oddawane przypadkowym osobom które po prostu podjechały pod bramę (Olafek, sunia szorściaczka) - nie wiadomo ile ich było w tak zwanym międzyczasie. W dalszym ciągu utrzymuję, że procent ucieczek jest tu zbyt wysoki. I tradycyjne już chowanie głowy w piasek i utrzymywanie, że jest "cacy" nic nie zmienia. Może zamiast skupiać się na powtarzaniu "ale fajnie, ale fajnie" należałoby zrewidować nieco podejście do adopcji boguszyckich psów? Tu na wątku padały propozycje, co można zrobić... Quote
Chandler Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 No to żeby było wszystko zgodne, to trzeba jeszcze do psów, które uciekly dorzucić Oczko, która pojechała do Gaju, stamtąd poszła do adopcji i uciekla. Chyba teraz statystyka będzie już pełna :hmmmm:? Zofio - jesteś pewna, że składane propozycje nie będą brane pod uwagę? Ja ze swojej strony przekażę informacje o szelkach, smyczy, linkach, karmieniu z ręki..., osobom od leonów i gdzie w razie problemów mogą się zwracać po nauki. Quote
Zofia.Sasza Posted July 9, 2009 Author Posted July 9, 2009 Chandler napisał(a):No to żeby było wszystko zgodne, to trzeba jeszcze do psów, które uciekly dorzucić Oczko, która pojechała do Gaju, stamtąd poszła do adopcji i uciekla. Chyba teraz statystyka będzie już pełna :hmmmm:? Zofio - jesteś pewna, że składane propozycje nie będą brane pod uwagę? Ja ze swojej strony przekażę informacje o szelkach, smyczy, linkach, karmieniu z ręki..., osobom od leonów i gdzie w razie problemów mogą się zwracać po nauki. Kochana, meliska i spacerek ;) Jak się okazuje pomoc jednak JEST potrzebna. Bo psy uciekają. I ucieka ich - moim zdaniem - więcej niż przeciętnie. Uważam, że wynika to z tego, że całe życie spędziły w stadzie psów i to ono jest dla nich punktem odniesienia, a nie człowiek. I uwierz, skonsultowałam taką interpretację z osobami wiedzącymi więcej ode mnie. Mimo że stało się jak się stało mnie naprawdę obchodzi los tych psiaków. Tym bardziej, że wiele z nich znam osobiście. A to że Oczko zwiała z domu sprawdzonego przez Emira (nota bene Gagata już o tym tu na watku pisała) tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że JEST problem. Edit. Doczytałam watek Amandy (Soni). Z tego co sie stało można wyciągnąć naukę, że nie zostawia się wystraszonego psa na terenie gdzie siatka nie jest WMUROWANA w podmurówkę. Dowiedziałam sie też, że dom NIE BYŁ sprawdzany przez ludzi od leonków. Quote
sleepingbyday Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 a kto sądzi, ze w boguszycach wszystko cacy? jak zaczynalismy boguszyce to wiele osób ostrzegało,żeby nie ruszać, bo jest baaardzo źle. było tak źle, że żadna z duzych i wprawnych fundacji przez lata nie chciała ruszyć tematu. w pół roku nie da rady zmienić wiele na dobre. fakt, zaczęły się najważniejsze rzeczy -ewidencja, czyli szczepienia, adopcje, regularne wizyty wteerynaryjne, oraz próby zmian systemowych. trzeba wprowadzić kojce. ale jeszcze długo nie będzie dobrze. tylko, że to nie oznacza, że nic się nie dzieje. sytuacja w boguszycach, oprócz zadawnionych zaniedbań wszelkiego typu, jest dość złożona i trudna i w takiej rzeczywistości wszystko idzie wolniej, bo trzeba się zmagać z różnymi rzeczami na wielu frontach. tworząc kolejny nic się nie przyspiesza. Quote
Zofia.Sasza Posted July 9, 2009 Author Posted July 9, 2009 sleepingbyday napisał(a):a kto sądzi, ze w boguszycach wszystko cacy? jak zaczynalismy boguszyce to wiele osób ostrzegało,żeby nie ruszać, bo jest baaardzo źle. było tak źle, że żadna z duzych i wprawnych fundacji przez lata nie chciała ruszyć tematu. w pół roku nie da rady zmienić wiele na dobre. fakt, zaczęły się najważniejsze rzeczy -ewidencja, czyli szczepienia, adopcje, regularne wizyty wteerynaryjne, oraz próby zmian systemowych. trzeba wprowadzić kojce. ale jeszcze długo nie będzie dobrze. tylko, że to nie oznacza, że nic się nie dzieje. sytuacja w boguszycach, oprócz zadawnionych zaniedbań wszelkiego typu, jest dość złożona i trudna i w takiej rzeczywistości wszystko idzie wolniej, bo trzeba się zmagać z różnymi rzeczami na wielu frontach. tworząc kolejny nic się nie przyspiesza. A jaki to ma związek z ucieczkami psów z DS, bo nie wiem :cool3: Quote
sleepingbyday Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 stada-odniesienie psów do stada, nie do cżłowieka-zmiana tych stad na mniejsze grupy z opiekunami. długi proces. co do podmurówki i Amandy - to była kiszka :shake:. Quote
Zofia.Sasza Posted July 9, 2009 Author Posted July 9, 2009 sleepingbyday napisał(a):stada-odniesienie psów do stada, nie do cżłowieka-zmiana tych stad na mniejsze grupy z opiekunami. długi proces. co do podmurówki i Amandy - to była kiszka :shake:. Ja miałam niufkę. Stawała przy siatce i pchała aż przepchała... Boje się też że nawet przy mniejszych boksach socjalizacja tych piesów w Boguszycach nie będzie możliwa. Choćby z uwagi na niejasną sytuację prawną tego terenu. Boszszsz, co za kiszka :shake: Quote
Chandler Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 Zofia.Sasza napisał(a):Kochana, meliska i spacerek ;) Jak się okazuje pomoc jednak JEST potrzebna. Bo psy uciekają. I ucieka ich - moim zdaniem - więcej niż przeciętnie. Uważam, że wynika to z tego, że całe życie spędziły w stadzie psów i to ono jest dla nich punktem odniesienia, a nie człowiek. I uwierz, skonsultowałam taką interpretację z osobami wiedzącymi więcej ode mnie. Mimo że stało się jak się stało mnie naprawdę obchodzi los tych psiaków. Tym bardziej, że wiele z nich znam osobiście. A to że Oczko zwiała z domu sprawdzonego przez Emira (nota bene Gagata już o tym tu na watku pisała) tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że JEST problem. Edit. Doczytałam watek Amandy (Soni). Z tego co sie stało można wyciągnąć naukę, że nie zostawia się wystraszonego psa na terenie gdzie siatka nie jest WMUROWANA w podmurówkę. Dowiedziałam sie też, że dom NIE BYŁ sprawdzany przez ludzi od leonków. Spacerek byl, melisy nie potrzebuję, bo jestem baaaardzo spokojna, ale może Ty wiesz lepiej. Rozważę więc. Wnioski są wyciągane Zofio. Wracając na chwilę do Amandy. Odkrycia wielkiego nie zrobiłaś. Dom został naocznie sprawdzony przez Abrę, to miał być placet na to, co wiedziały osoby od leonów, a wiedziały wiele, bo to One prowadziły rozmowy z przyszłymi Opiekunami, tak jak w każdym innym przypadku robiły to samodzielnie i zwracały się ewentualnie o pomoc, gdy jej potrzebowały. Na psy przechodzące przez ich ręce, to byl pierwszy taki przypadek. Twoje statystyki mnie nie interesują, bo nijak nie mają się do statystyk adopcyjnych tych doświadczonych osób. Osoby od leonbergerów też się mają przed Tobą rozliczyć z podjętych decyzji? Napisałam, że wskażę im miejsce, gdzie są posty z uwagami, jak mają postępować wyadoptowując psy. Wystarczy? Czy mają wycofać się z pomocy jako dyletanci? Quote
sleepingbyday Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 nie rozumiem. czy kłócimy sie tutaj o komunał, ze nawet najlepiej i przez najlepszych sprawdzony dom może się okazac totalnym niewypałem? to chyba nie nowość dla psiarzy :roll: Quote
gagata Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 Napisala SBD :" żadna z duzych i wprawnych fundacji przez lata nie chciała ruszyć tematu." Bo widzisz,tak to już jest,że "do tanga trzeba dwojga"....Zeby działać, to trzeba mieć z kim gadac albo mieć pieniądze i miejsce dla tych psow.Dobrze sie stalo,że Fundacja OS sama zaczęła coś robić w tej materii. Quote
sleepingbyday Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 gagata, a jasne, że to dwie strony muszą być. ale pamiętaj, fundacja to nie osoba, to różne, czasem zmieniające sie osoby. i jeszcze do niedawna udzielnie rządziła tam wahl. z jednej strony - nie do przekonania, z drugiej - starsza, chora osoba. i wszystkie zaszłości nie moga być winą pojedynczych osób z fundacji. zwykła praca u podstaw teraz ma miejsce, trzeba to wspierać, pomocą, twórczą krytyką - oby do przodu. z drugiej storeny - ile pokoleń psów tam poszło do piachu? pzreciez spokojnie ten schron nadawał się do tego, co krężel -wkroczenia z policją. kontrole, ew. nadzór nad zmianami. to mogło i pewnie powinno być zrobione, czym rózniła sie sytuacja u wahl od sytuacji w krężelu? niczym. tu nie szło by o współprace, tylko skandal. no, ale wahl tp nazwisko. a burdel - ogromny. Quote
gagata Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 sleepingbyday napisał(a): z drugiej storeny - ile pokoleń psów tam poszło do piachu? pzreciez spokojnie ten schron nadawał się do tego, co krężel -wkroczenia z policją. kontrole, ew. nadzór nad zmianami. to mogło i pewnie powinno być zrobione, czym rózniła sie sytuacja u wahl od sytuacji w krężelu? niczym. tu nie szło by o współprace, tylko skandal. no, ale wahl tp nazwisko. a burdel - ogromny. O,różnic byłoby wiele...choćby taka,że OS była oficjalnie dzialającą fundacją przetrzymującą psy na prywatnym terenie fundatorki...Mieli swój Zarzad ,swoje sposoby pozyskiwania i wydawania pieniedzy,swoj statut. Uwierz ,tu nie nazwiska trzeba by było się bać tylko tego, co dalej....Popatrz,ile pieniędzy pochłonął Krężel,gdzie sie te psy tułają..a było ich o wiele mniej niż w OS.:shake: No i w Boguszycach nikt psow nie wieszał... Quote
Chandler Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 sleepingbyday napisał(a):nie rozumiem. czy kłócimy sie tutaj o komunał, ze nawet najlepiej i przez najlepszych sprawdzony dom może się okazac totalnym niewypałem? to chyba nie nowość dla psiarzy :roll: Chodzi o to, że adopcje w O.Sz. przeprowadzane są źle, bo zajęli się tym dyletanci, osoby, które chcą tylko blyszczeć, którym na psach nie zależy, bo zależy tylko..., no kilku zaslużonym osobom zależy, na palcach jednej ręki policzyć, reszta to wielkie nic, a wśród tego nic - Roża Luksemburg i pomocnica chandler. Ze względu na to, że w przypadku psów leonkowatych decyzję w kwestii adopcji podejmowały osoby zajmujące się adpcjami tych psów, to czułam, że to uderza w te osoby. Nie ma osób, które nie popełniają blędów, szkoda, że dzieje się tak kosztem psów, ale tak bywa. Trzeba wyciągnąć wnioski i robić to lepiej, co nie znaczy, że nigdy nic się nie wydarzy. Czuję się odpowiedzialna za każdego psa, ktoremu założyłam na dogo wątek, Amandzie/Soni nie zalożyłam, ale tez czuję się odpowiedzialna. Jak to zwykle na dogo bywa, im więcej starasz się wytlumaczyć, tym bardziej się pogrążasz. Uwagi o rozważnych adopcjach, o przestrzeganiu reguł i środków bezpieczeństwach są słuszne, ale to nie wystarczy, tu trzeba czegoś więcej... wytykania, że dyletanci, że tylko chcą blyszczeć, statystyki, odkrycia, co jak przebiegalo, szukanie winnych. Norma. Quote
sleepingbyday Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 @gagata: no, sama widzisz, statut itd "chroniły" takie miejsce :roll:. mówię, gówno straszne. a co się z psami wyrabiało w boguszycach przez te lata - tego nie wiemy,ale ja osobiście nie wierzę, ze przy pracownikach pijakach słodko było. kaktus mi wyrosnie, jak tam nic sie nie działo. brak ewidencji. zero leczenia. brak ewidencjonowania morbitalu. zatem, jak było tak trudno, że nawet tuzy nie dały rady, a wreszcie cos się ruszyło, to nie utrudniajmy. nie chwalmy bezkrytycznie, ale i nie utrudniajmy. Quote
gagata Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 SBD - naprawdę każdy stara sie pomóc jak może i na ile go stać..Prawda jest też to, co napisala odpowiednio wcześniej Chandler - to Zarząd OS jest odpowiedzialny za wszystko,co tam sie stanie i nie możemy im niczego narzucać i do Zarzadu należy,czy sie do czyichs rad zastosuje czy nie,kiedy i ile informacji tu nam przekaże,czy podzieli sie z nami swoimi planami czy też nie... Nawet nie bardzo wiadomo jak im pomóc,poza szukaniem chętnych do adopcji oczywiście. Anna gdzieś napisała,że szukaja chipow, ale z tej wypowiedzi np nie wynikalo,czy i jakiej pomocy spodziewaja sie od dogo,poki co nie widzialam wątku gromadzacego fundusze na ten cel...choć mogłam,oczywiście cos przeoczyć... Naprawdę do tanga trzeba dwojga,teraz tez... Quote
Chandler Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 Z tego co wiem szukają "dojść" do tanich czipów, bądź dróg do darmowych. Przecież można się dopytać w wątku, czy na pw. Czy warto krytykować, że piszą, a nie wiadomo, co chcą, bo nie opisane, bo nie wiadomo o co chodzi. Ja już się w tym gubię. Generalnie, to zawsze można do czegoś się przyczepić, ale można też zapytać - o co chodzi z czipami, rozwiń ten temat. Czasem mam wrażenie, ze cokolwiek się zrobi, to i tak będzie źle, zawsze bedzie pomysl na krytykę i to taką i w takim stylu, że ręce opadają. Ja też nie darzę sympatią wszystkich osób, jedne lubię bardziej, inne ledwo toleruję, bo różni jesteśmy i tyle. Wiesz gagato, ja się nie dziwię, że się osoby z O.Sz. nie dzielą czasem planami. Po pierwsze - żadna fundacja nie dzieli się tym na dogo, stara się raczej pokazać z jak najlepszej strony, a inne fundacje pokazują, że pozostałe im do pięt nie dorastają. Słusznie, czy nie, taka atmosferka panuje. Poza tym tyle ile ludzi, tyle będzie zdań, co często widać. O.Sz. ma pod górkę, bo tam wiele zmian i pracy potrzeba, wobec tego doskonały to kąsek, do rozmów pt. jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Po drugie - wiele wiadomości jest wykorzystywanych później na innych stronach albo nawet i na dogo, po to żeby nagonka trwała. Można dawać rady i "dawać rady", tak, że człowiek wzdryga się na samą myśl o przyjęciu pomocy, można wskazać ewentualne blędy i można kąsać dotkliwie, bo ktoś coś źle zrobił. Do tanga trzeba dwojga, do konstruktywnych rozmów również. Czasem trzeba trochę więcej wyrozumiałości tych bardziej doświadczonych. I spokoju. Natomiast pomaganie psom przez prowadzenie wojen i okopywanie się nie odpowiadało mi nigdy. Quote
Chandler Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 sleepingbyday napisał(a): co do podmurówki i Amandy - to była kiszka :shake:. Ale że co, że byla kiszka? Jak podmurówka i siatka nie wbetonowana, to psa nie wydajemy do adopcji? Informuję uprzejmie, że psa do tych Państwa wiozły osobiście osoby z Zarządu i była prośba, by psa nie puszczać luzem bez opieki, nie tylko ze względu na pomurówkę, ale również ze względu na to, ze kaukazy potrafią przechodzić po siatce, a Amanda, to córka kaukaza właśnie. Co prawda wg osoby, u której pies przebywał w dt Amanda nie miała skłonności do ucieczek, nigdy nie próbowala nawet wydostać się poza teren, ale wiadomo jak bywa, przy kolejnej zmianie miejsca pobytu psa. Państwo nie zastosowali się. Ja nie pojmuję, (to nie jest uwaga do Ciebie SBD), że osoby, które deklarują, że im tylko o dobro psów chodzi i tylko w ich imieniu występują, czują się nieustannie upoważnione do stawiania innych pod ścianą i rozliczania. Jak na etacie :shake:. Jednym smycz wysuwa się z ręki i pies ucieka, inni przywiązują psa pod sklepem i ucieka, a jeszcze innym wydaje się, że dużemu spokojnemu, leniwemu psu nie będzie się chciało przez płot przechodzić albo pomiędzy siatką i podmurowką i pies ucieka. Quote
sleepingbyday Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 kiszka, że było niedopatrzenie. bo było. bo własciciele nie posłuchali rad. nie znaczy to, że ktoś może zawsze z góry wiedzieć, ze nie zostanie wysłuchany. kiszka, ze nie ma amandy. Quote
Ewa i flatki Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 Wczoraj w Sprawie dla reportera Elżbiety Jaorowicz na TVP 1 o 21.15 było o pomocy zwierzętom o awanturach między ludzmi mającymi te same cele. Padło wiele mądrych słów. Może ktoś podlinkuje i wrzuci tutaj, do pooglądania i przemyślenia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.