zuzia Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Ostatnio miałam taka sytuację: będąc na spacerze spotkałyśmy amstaffkę, która kilka miesięcy temu rzuciła się na Lunę (nic jej poważnego nie zrobiła, bo była młodziudka, ale nie reagowała na Luny piski i nie puszczała). Pomimo kilkumiesięczego niewidzenia Luna od początku nie chciała do niej podejść, amstaffka przeciwnie, cały czas chodziła za Luną, z podkulonym tyłem i bez przerwy lizała ją po pysku, zębach etc. Luna warczała, pokazywała zęby i marszczyła nos no i się odsuwała, a tamta zupełnie nic tylko łaziła za Luną i ją lizała. W końcu doszło do sytuacji że Luna jej kłapnęła zębami, no i wtedy się zaczęło, obie do siebie skoczyły. Na szczescie nic poważnego się nie stało, ale nie rozumiem 2 rzeczy, dlaczego amstaffka wciąż chodziłą za Luną skoro tamta pokazywała jej że tego nie chce, to lizanie ja bym zrozumiała jako sygnał poddania, jeśli tak to dlaczego tak agresywnie odpowiedziała. A może się mylę. Quote
badmasi Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 zuzia-też nie rozumiem zachowanie amstaffki (może ktoś mądrzejszy objaśni), zauważyłam jednak, że często psy źle socjalizowane z innymi psami nie pojmują sygnałow ostrzegawczych, mimo wyraźnej dezaprobaty ze strony twojego psa, tamta się narzucała. Wiem jednak jedno, nie należy zmuszać swojego psa do tego typu kontaktów, jeśli twój nie wykazuje chęci poznania się, to zabierasz go i koniec. Mój szeltik, bardzo pozytywnie nastawiony do innych psów, chętnie biorący udział w psich zabawach jednak pewnych psów unika- nie toleruje psów nachalnych, natrętnie obwąchujących zadek, dominantów kładących łapę na karku czy takich, które przewracają małą na plecy. Przypadkowy kontakt z nachalnym psem (pozbawionym agresji) skończył się ostatnio leczeniem uszkodzonej w pseudozabawie łapy. Drugi mój pies, starszy niechęć do danego osobnika okazuje odwracając głowę, dopiero w dalszej kolejności pojawia się kłapnięcie zębami.Bywają jednak sytuacje, że niechęć ta przejawia się już w momencie wypatrzenia nielubianego osobnika-wtedy stawia uszy, unosi ogon i się napina, to jest znak dla mnie do odwrotu (aczkolwiek bywa, że gdy potencjalny nielubiany podejdzie to emocje opadają, ale wolę nie ryzykować). Teoria mówiąca, że psy prowadzone na smyczy są bardziej agresywnie nastawione niż pies puszczony luzem w moim przypadku się sprawdza, tyle że jest to zawsze ryzyko do którego wolę nie dopuszczać. Ostatnio miałam przygodę-może ktoś mi objaśni zachowanie psa. Do mojego psa na smyczy podbiegła suka, najpierw obwąchiwała go intensywnie. Zanim zdążyłam zareagować, mój pies wywalił się na plecy w geście poddańczym a ta suka rzuciła mu się do gardła (niezła awantura była). Czym mogło być spowodowane zachowanie tej suki???Nie było chyba zbyt normalne.Suka zjeżyła się i stawiała ogon, jej właściciel powiedział, że to taka zabawa:shake: Quote
Dobermania Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 Wiem, że to temat sprzed m-ca, ale interesujący. Adoptowałam starego psa po przejściach, na pewno nie socjalizowanego odpowiednio za młodu i w jego obecności nauczyłam się pokornie pamiętać o zasadzie, że wyjątek potwierdza regułę. Może ten facet był ignorantem, może nieumyślnie doprowadził do tej awantury, niedopuszczalne jednak jest atakowanie leżącego brzuchem do góry. Co do "to taka zabawa" - mój zwichrowany adoptant nie umie inaczej zaprosić do zabawy, niż... rycząc jak krowa (!), jeżąc się i pokazując zęby. Wygląda to groźnie, obcy ludzie widząc to, są przerażeni, właściciele psów, którzy go nie znają, boją się, że chce je - zaatakować a same psy - nietrudno się domyślić. Z innym mało tolerancyjnym/skłonnym do agresji/pobudliwym/dominującym raczej się nie pobawi, ale też zauważyłam, że do takich inaczej podchodzi (jeśli jest spuszczony ze smyczy - inaczej często chce atakować) - i zaczyna "ryczeć" dopiero, jak sobie wyjaśnią, że nie przyszli tu na walki;) Natomiast szczeniaki i psy uległe, spokojne, od razu zamęcza w ten sposób, jeśli tylko ma siłę się bawić - ryczy (bo nie jest to ani szczekanie, ani warkot, ani ujadanie - tylko taki specjalny sygnał, że chce się bawić). Najgorsze jest to, że dużo obcych mu psów, nie wiedząc, co to jest - bo w końcu nie jest to typowy sygnał - odbiera to jako agresję. A teraz a propos atakowania psa, który nie sprowokował. Mój adoptuś cierpliwie znosił pobyty wielu tymczasowiczów. Generalnie jest tylko mocny w gębie, choć stara się sprawiać wrażenie pana i władcy. Ale gdy drugi pies zorientuje się, że to pic na wodę, mój Lachs spada od razu na niższą pozycję. Najgorsze jest to, że dominujące psy, silne psychicznie, pewne siebie reagują często agresją - wg mnie - nieuzasadnioną w stosunku do niego. Przykład: Lachs od kiedy go mam ma koszmary w nocy i często przez sen potwornie płacze. Ja po latach już nieco do tego przywykłam i niestety nie zawsze słyszę, śpiąc. Jedna z tymczasowiczek, amstaffka, usłyszała to od razu, zbudziła się, podeszła do jego posłania i rzuciła się na niego (spał, ale wydawał dziwne dźwięki - mimo wszystko nie stał przecież, nie był zjeżony, nie patrzył jej w oczy, był na drugim końcu pokoju) i od tej pory właściwie musiałam ciągle mieć ją na oku, bo go często próbowała atakować. Inni tymczasowicze (z tych o b. silnej psiej osobowości) też zachowywali się tak, jakby Lachs ich drażnił (tak mówiąc ludzkim językiem, bo nie wiem, jak wytłumaczyć ten mechanizm), kiedy odkrywali, że w głębi duszy jest zastraszony i słaby. Wiem, że porównuję wszystko ciągle do świata ludzi, ale tak to najłatwiej opisać. tak jakby odkrywając najsłabsze ogniwo chcieli je wyeliminować. Rozpisałam się:lol:, ale chciałam dowieść;), że czasem pies, który jest cały zjeżony, z ogonem jak u skorpiona, szczerzy się - naprawdę chce się bawić (przynajmniej mój - inaczej nie umie...), a czasem jest tak, że pies, zdawałoby się, zrównoważony i obeznany z psimi zasadami, atakuje "niewinnego" i nieszkodliwego, mimo wysyłanych przezeń sygnałów. Quote
yuki Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Ciekawy temat. Ja też mam pytanie. Mam sukę wziętą ze schronu. Nie wiem jaka była jejprzeszłość, ale jest dobrze zsocjalizowana z psami. Wszystkie CS dobrze odczytuje, sama też je wysyła. Natomiast dziwi mnie jedno: wyczytałam gdzieś , że kłapnięcie zębami to ostrzeżenie dla innego psa czy człowieka,wysłane przez psa w celu ostrzeżenia innego psa przed potencjalnym atakiem. No i tu mam zagwozdkę , bo moja sucz jak się rozbuja w zabawie z innymi psem to często obskakuje go i własnie kłapie zębami. Jest to ewidentnie nieagresywne, bo jeszcze żaden pies się tego nie wystraszył ani nie przerwał zabawy. Czy Wasze psy też tak robią? To kłapanie też jej się zdarza , gdy faktycznie czuje się zagrożona. No ale to jest raczej normalne :p Quote
karjo2 Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Klapanie zebami, do tego dochodzi jeszcze cala gra ciala. Najpewniej widac (jasne przynajmniej dla psow), kiedy jest to zabawowe, a kiedy na powaznie - odstraszajaco. Podobnie jak z warczeniem ;). Quote
yuki Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Karjo2 jak ją wzięłam na początku i zobaczyłam to kłapanie , to nie powiem , że się nie zestresowałam. Po prostu nigdy się z tym nie spotakałam . Teraz gdy już się poznałyśmy , wiem , że nic innym psom z jej strony nie grozi. Nawet lubię jak jest dziewczynka w "akcji", taki dzikus z niej wychodzi. Skacze, wierzga, bardzo nisko na łapach zdarza jej się chodzić, przemyka, no szał po prostu :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Moja starsza suka też kłapie w zabawie ;) Inne psy nie odbierają tego jako ataku. Frotek jak chce się z Luką bawić to też ryczy - robi takie łuŁUUłuuŁuuu :lol: A ona wtedy kłapie (tym razem ostrzegawczo) zębami, żeby dał jej spokój. Wtedy on jeszcze głośniej ryczy - Luka kłapie z warkotem, przybiega Chibi (młodsza suka) i zaczyna własnie uspokajać Lukę, zachowując się jak szczeniak - pokłada się, liże ją po pysku, mimo że Lukę wyraźnie to irytuje. Wydaje mi się, że podobnie chciała zachować się opisana przez zuzię amstafka - im bardziej jej sunia warczała i odganiała ją, tym bardziej astka chciała ją uspokoić. Dziwne, że rzuciła się za kłapnięcie - może miała już spotkanie pt. obcy pies na mnie kłapie i się rzuca, więc zadziałało proste skojarzenie - 'oj, muszę się bronić!'? Zauważyłam, że to lizanie i udawanie szczeniaka jest typowe dla młodych psów. Kiedyś do Luki podbiegał młody jamniczek i lizał ją po pysku. Ją to denerwowało, warczała, odsuwała się, on dalej to samo. W końcu wywaliła go na grzbiet i złapała za gardło (bez zaciskania zębów ani nic, tylko go postraszyła). Poszła dalej... a jamnik za nią i znów samo. Lizanie, podskakiwanie, posikiwanie. Nie było to wesołe, Luka była już wściekła, a właściciel chyba za moim 20 wydarciem się zareagował i zabrał pieska ("tak ładnie się bawią" :roll:). Ja interpretuję to zachowanie tak - młody pies chce kontaktu ze starszym, tamten go nie chce i go odgania, więc młody jeszcze bardziej się "uszczenięca", tamten jeszcze bardziej odgania, młody zaczyna się pokładać itd... Chęć kontaktu z psem jest silniejsza niż strach przed tym kłapaniem, więc młodszy stara się upodobnić do bezbronnego szczenięcia, ignorując złość starszego. Ale czy to dobra interpretacja - nie wiem ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.