dorotal Posted March 1, 2005 Posted March 1, 2005 U mojej siostry suka de Bordeux ze względu na problemy przy porodzie musiała mieć cesarkę. Szczenięta udalo się weterynarzowi ocalić. Suka niestety nie ma mleka i nie karmi szczeniąt. Szczenięta karmimy sztucznym "psim" mlekiem. Niestety jeden szczeniak już umarł. Chcemy ocalić pozostałe (zostalo jeszcze 5). Będę wdzięczna ze wszystkie rady osób, które spotkaly sie z podobną sytuacją. Quote
aga1215 Posted March 1, 2005 Posted March 1, 2005 dorotal napisał(a):U mojej siostry suka de Bordeux ze względu na problemy przy porodzie musiała mieć cesarkę. Szczenięta udalo się weterynarzowi ocalić. Suka niestety nie ma mleka i nie karmi szczeniąt. Szczenięta karmimy sztucznym "psim" mlekiem. Niestety jeden szczeniak już umarł. Chcemy ocalić pozostałe (zostalo jeszcze 5). Będę wdzięczna ze wszystkie rady osób, które spotkaly sie z podobną sytuacją. hej, to chyba megapilne??? w górę!!! Quote
arnika Posted March 7, 2005 Posted March 7, 2005 kurde no, niech jej ktoś pomoże!!! ja nie mam na ten temat pojęcia niestety, ale też podnoszę temat Quote
dorotal Posted March 7, 2005 Author Posted March 7, 2005 Niestety z 6 szczeniat przezyły tylko trzy, ale mają się dobrze i rosną bardzo ladnie. Najgorsze były pierwsze dni i brak jakiejkowiek wiedzy co robić. Dziekuje osobom, które przesłamy mi artykuły na priv. Podstawialiśmy uparcie szczenięta do suki, chociaż nie miala mleka i dziś karmi już sama. I praktycznie przestalismy dokarmiac szczenieta z butelki. Cieszymy sie wiec z tego niesamowicie. Pozdrawiam DorotaL Quote
coztego Posted March 7, 2005 Posted March 7, 2005 dorotal, fajnie, że się udało tej trójce! Nie chciałam tego pisać, żeby Was nie dołować. Ale kiedyś pytałam weta co robić w takiej sytuacji, to od razu powiedział, że utrzymanie przy życiu nowonarodzonych szczeniąt bez pomocy suki jest niezwykle trudne. Już dwutygodniowe maluchy są o wiele łatwiejsze w pielęgnacji, ale noworodki mają minimalne szanse! A Wam się udało!!! Gratuluję! Najważniejsze, że sunia się nimi zajęła! Niech rosną zdrowo! Trzymam kciuki za maluchy! :kciuki: Quote
dorotal Posted March 7, 2005 Author Posted March 7, 2005 Dziekuję, jak podrosną wyśle ich zdjęcia, aby inni nie poddawali sie w takiej sytuacji. DorotaL Quote
arnika Posted March 7, 2005 Posted March 7, 2005 może opiszesz jak sobie z tym problemem radziliście, może w ten sposób pomożesz uratować czyjeś maluszki. Quote
dorotal Posted March 7, 2005 Author Posted March 7, 2005 A więc po kolei: - kupilismy specjalne mleko dla szczeniat zastępujące mleko matki (mozna samemu probować robić mieszankę, ale trzeba wiedzieć jak), - szczenięta karmiliśmy z buteli ze smoczkiem co dwie godziny, trzeba bardzo uważać, aby szczeniak sie nie zachłysnął bo moze to mieć fatalne skutki ze śmiercią włącznie, problem jest niestety w tym, że jak się karmi psa pierwszy raz to nie wiadomo jak duża ma być dziurka w smoczku, jak jest za duża pies się może zachłysnąć, jak za mała dziurka się zatyka (ale sądzę, że lepiej niech będzie trochę za mała niż za duża), - zadbać aby szczeniakom było ciepło (mozna postawić specjalną lampkę, ale przykrywać kocykami), - my mieliśmy "goracą" linię z weterynarzem i zamęczaliśmy go najglupszymi pytaniami, niestety trzech szczeniąt nie udało sie uratować nawet pomimo, iz wozilismy je do lecznicy i dostaly zastrzyki (ale były niestety zbyt słabe), - po cesarce suka jest "ogłupiona" a więc trzeba uważać, aby nie przydusila niechcąco szczeniaka, - cały czas podstawiać szczenięta do sutków, niech ssą, jest wówczas duża szansa, że mleko sie pojawi (i u nas tak się stało), - gdyby ktoś mial zaprzyjażnioną suke, która ma szczenięta to najlepiej byłoby z skorzystać z mamki (my niestety nie mielismy takiej mozliwosci, a do schroniska ze względu na panujące tam warunki obawialismy się jechać), - poprosic weterynarza, aby podawal suce środek hormonalny wywołujący laktację (naszej suce weterynarz podał tylko raz, a póżniej inny hodowca podpowiedział, że nalezy częściej i jak poprosilismy to okazało się, że oczywiście można). My cieszymy się, że udalo sie nam uratować trójkę. Ładnie przybierają na wadze i suka praktycznie sama zaczęła się nimi opiekować. Pozdrawiam DorotaL Quote
arnika Posted March 7, 2005 Posted March 7, 2005 ja się mogę podzielić doświadczeniem tylko jeśli chodzi o małego kociaczka. w sumie maluch to maluch, więc.. to było łaaadnych parę lat temu. znalazłam u siebie w piwnicy kociczkę, która miała tydzień, może dwa. wet sugerował, żeby ją uśpić, bo jest zbyt maleńka, żeby przeżyć. nie daliśmy za wygraną. trzymałam ją cały czas w rękawicy kuchennej i karmiłam co jakieś pół godziny w porywach do godziny silnie rozcienczonym mlekiem (nie wiedziałam o istnieniu specjalnego) za pomocą zakraplacza. po każdym karmieniu masowałam maluszkowi brzuszek (na którym z trudem mieścił się mój mały palec :lol: ), co jak się dowiedziałam od weta, jest niezbędne w procesie trawienia (kotki wylizują małym brzuszki). po ok. tygodniu całe szczęście udało mi się znaleźć mamkę dla kotka i choć jej kociaki były o kilka tyg. starsze, przyjęła i odchowała małą, tak więc historia z happy endem :D Dorotal, może zmień tytuł np na szczenięta bez matki albo coś w tym stylu - jak ktoś będzie szukał to łatwiej znajdzie:) poczochraj ode mnie maluszki i mamę i życzę powodzenia w dalszym wychowaniu :wink: Quote
dorotal Posted March 7, 2005 Author Posted March 7, 2005 Dziękuję, przekazałam szczeniętom :D Tytuł zmienilam. Moze komus przydadzą się nasze doświadczenia. Szczenietom też koniecznie trzeba masować brzuszki, jeżeli suka ich nie liże. DorotaL Quote
coztego Posted March 7, 2005 Posted March 7, 2005 Czekam na zdjęcia! :) I na kolejne relacje z życia maluszków 8) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.